Marc Rubio w końcu zdefiniował lewactwo
„Przemoc lewicy to nie „protest”. To bunt najgorszych przeciwko najlepszym.
To foch słabych, miernot i tchórzy przeciwko silnym, zdolnym i dobrym.
To ci, którzy nie potrafią budować, tworzyć ani osiągnąć niczego wielkiego… i dlatego postanawiają się zemścić na świecie, niszcząc to, co inni wznieśli wysiłkiem, talentem i wizją.
To esencja radykalizmu lewicowego w najczystszej formie.
Niezależnie od aktualnej etykietki: antykapitalista, antyimperialista, komunistka, anarchista, marksista, „progresywna” czy „aktywista klimatyczny”.
DNA jest zawsze to samo.
To pełen jadu resentyment przebrany za „sprawiedliwość społeczną”.
To zgniła zawiść umalowana na „równość”.
To nienawiść do doskonałości owinięta w sztandary „wyzwolenia”.
Ich jedyny talent to niszczenie.
Ich jedyna radość to brudzenie tego, co piękne.
Ich jedyny cel to pociągnięcie wszystkiego w dół, żeby nikt nie świecił jaśniej niż ich własna miernota.
Przez przemoc, terror i cancelowanie próbują nałożyć swoją duchową szpetotę na społeczeństwo.
To nie idealizm. To nie utopia.
To czysty nihilizm z moralizatorskim uśmiechem.
Stary dogmat się mylił: to nie przychodzi od ludzi, którzy marzą o lepszym świecie, ale od tych, którzy nie znoszą, że świat jest lepszy bez nich.
I już mamy tego dosyć.
Cywilizacja nie broni się przepraszając.
Broni się, nazywając wroga po imieniu.
👊
Nazywam się Yaffa...prof. Yaffa Eliach a właściwie Sonia Sonenson.
Przeżyłam wraz z całą rodziną, okupację niemiecką ukrywając się u polskiego dziedzica Kazimierza Korkucia (ocalił ponad 100 Żydów) i polskiego chłopa Antoniego Gawryłkiewicza. W 1944r. po wyzwoleniu przez Armię Czerwoną, mój Tatuś...Mosze, wstąpił do NKWD i bardzo ciężko pracował, co może potwierdzić mój brat Izaak : "Mój ojciec wstąpił do NKWD, a kiedy sowieci jeździli w poszukiwaniu Polaków, poszedł z nimi. Zdarzały się dni, kiedy zabijali od piętnastu do dwudziestu ludzi i przywozili ich na rynek w Ejszyszkach. Układali ich na środku rynku, żeby inni mogli zobaczyć, co się może z nimi stać. Było to półtora miesiąca bez litości"
19 X 1944r Polscy antysemici z AK, wtargnęli do naszego mieszkania i zaczęli strzelać. Zamordowali majora "SMIERSZ" który u nas kwaterował, Mamusię i Braciszka, którzy schowali się w szafie (mój przypis : Mamusia i Braciszek byli przypadkowymi ofiarami, celem Polskich Żołnierzy były zbrodnicze KANALIE z NKWD). Tatusia nie było w domu, więc przeżył.
Po wyemigrowaniu do USA, stałam się bardzo ważną i szanowaną osobą.
Założyłam "Centrum Studiów, Dokumentacji i Badań nad Holokaustem w Brooklynie" oraz "United States Holocaust Memorial Museum" in Washington D.C. I przez resztę życia, tropiłam i piętnowałam antysemityzm.
Np. w taki sposób :
"Głównym hasłem Polskiej Armii Krajowej było „Polska bez Żydów”, planowała ona masową eksterminację wszystkich Żydów w Polsce. Podstawowym celem Armii Krajowej było zabijanie Żydów"
Sonia NIGDY nawet nie zająknęła się o 921 mężczyzn, 1851 kobiet i 814 dzieci, zamordowanych przez Niemców, podczas likwidacji getta w Ejszyszkach. A jej Tatuś, ZBRODNIARZ z NKWD, dożył późnej starości.
Źródło :
Historia opowiedziana przez Izaaka Sonensona w filmie dokumentalnym "There Once Was u Town", emitowanym w WETA-TV (główna stacja w kablówce PBS w Waszyngtonie)
Tak szczerze mówiąc to odczuwam nieraz duży dyskomfort, pisząc w osamotnieniu o tym wszystkim 😔.
SPARALIŻOWANI strachem rżną głupa, infantylnie powtarzając "Nic się nie stało ! Polacy, nic się nie stało".
A Siłaczka orze za wszystkie instytucje Państwa Polskiego. Nic to. Może mnie Pan Bóg właśnie do tego powołał. Wyklętą (albo przeklętą 🤔) Szkołę w Obrzydłówku, Patrioci mogą wspierać tutaj ⬇️ https://t.co/uYX0ELDkuR
RT zawsze mile widziane a nawet bezwarunkowo wskazane.
Kilka słów o dzieciach.
Barbara Szendzielarz, jedyna córka majora Zygmunta Szendzielarza „Łupaszki”. Miała 12 lat, gdy jej ojca zamordowano. Jako córka „bandyty” musiała ukrywać się w klasztorach i chować pod zmienionym nazwiskiem. Nie mogła nigdy skończyć żadnej szkoły i musiała ciężko pracować fizycznie na roli za najniższą płacę. Do lat 70. inwigilowała ją bezpieka. Zmarła w nędzy, w wieku 73 lat w domu opieki społecznej w 2012 roku. Jej jedynym życzeniem było być pochowaną obok taty. Nie doczekała tego za życia. Majora odnaleziono rok później.
Polecam to rozwadze tych, którzy piszą, że „dzieci nie ponoszą odpowiedzialności”. Basi odebrano dzieciństwo, młodość, szanse na godne życie. Wszystko. Nie była jedyna. Taki sam los czekał inne „dzieci bandytów”. Tamte dzieci ponosiły odpowiedzialność i pies z kulawą nogą się nimi nie zainteresował. W czasach gdy synowie i córki sowieckich zbrodniarzy opływały w luksusy, niedostępne dla zwykłych śmiertelników.
Brak komentarza najlepszym komentarzem.