Mogę już oficjalnie: premiera 21 maj, @WydawnictwoZnak.
Niemal 2 lata pracy, choć mam poczucie, że materiał do niej zbierałam całe zawodowe życie.
26 tys. kilometrów od Iowa City, do Sękocina Starego, blisko 200 rozmówców od unijnych polityków, po związkowczynie Amazona.
@PentestHotel@WydawnictwoZnak Dzięki! Stała się stała ku mojemu ogromnemu zaskoczeniu o wiele większym niż bym zamarzyła...
Co oczywiście zasługą wspaniałych Czytelników i Czytelniczek! Podobnie jak zasięgi Techstorii to wsparcie Słuchaczek i Słychaczy :)
Mogę już oficjalnie: premiera 21 maj, @WydawnictwoZnak.
Niemal 2 lata pracy, choć mam poczucie, że materiał do niej zbierałam całe zawodowe życie.
26 tys. kilometrów od Iowa City, do Sękocina Starego, blisko 200 rozmówców od unijnych polityków, po związkowczynie Amazona.
wieku, nałożą odpowiedzialność na dostawców usług - nie przerzucając ciężaru ograniczeń na rodziny - a także przewidzą szczególne zabezpieczenia przed wszelką formą wykorzystywania i przemocy seksualnej..."
Zakaz smartofów w szkołach to nisko zawieszony owoc ale może pierwszy...
Encyklika: "Rodzicom trudno jest samodzielnie opierać się naciskowi modeli biznesowych, które czerpią zysk z uwagi i czasu człowieka. Dlatego niezbędne jest przymierze między polityką, instytucjami wychowawczo-edukacyjnymi i rodzinami, zdolne do konkretnego wspierania dorosłych..
Nie jestem zwolennikiem ustawowego zakazu używania telefonów w szkole. Zakazuje się rzeczy złych. Telefon i Internet nie są złymi rzeczami. Nie, nie jestem za tym, żeby dzieciaki siedziały cały czas z nosami w telefonie. Samo uregulowanie i wprowadzenie zasad używania telefonów i Internetu jest do ogarnięcia na poziomie szkoły. Problemów, które niesie z sobą złe używania dobrych narzędzi, nie rozwiąże zakaz na czas bycia w szkole.
Problem jest głębszy, bo przecież dzieci używają, bardzo często, telefonów i Internetu na zasadzie „uciszacza”, nagrody lub kary. Te narzędzia pokazuję jedynie, co dzieje się w rodzinach dzieci, gdzie często wychowywanie nie polega na uczeniu dobrych wyborów, pokazywania skutków tychże, uczenia o możliwości wykorzystywania tych narzędzi do uczenia się świata, czy o zagrożeniach, których w Internecie nie mało. Czego dzieci szukają w Internecie, no właśnie wszystkiego tego, czego nie dostają w codziennej żmudnej wychowawczej robocie w rodzinach.
Nie chcę utyskiwać na złe czasy, bo moje pokolenie, choć nie miało Internetu i telefonów, też szukało informacji w świecie zakazanym. Nie mieliśmy takich technicznych możliwości, ale też się nieźle kombinowało. Czytało się gazety z sensacją i horrorem. Edukację seksualną dawało „podwórko”, pierwsze kasety video i prasa, ta dla młodzieży i ta zakazana. Szukaliśmy, bo nikt z nami o wielu tematach nie rozmawiał. Dziś jest podobnie, tylko możliwości są większe.
Dzieci, w większości wypadków, są technologicznie mądrzejsze od swoich rodziców. Więc zakazy, blokady słabo działają, choć czasem są ostatecznością. Jednak, w codzienności nic tak dobrze nie robi, jak rozmawianie, nie kiedy jest draka, ale każdego dnia. Nie po to, by gasić pożary, ale by wychowywać, kochać, mieć relacje.
Wiem, że ludzie muszą pracować, zdobywać pieniądze, robić kariery, ale nie oszukujmy się, że dzieci odstawiane o siódmej rano do szkoły i odbierane o siedemnastej, mają dobre relacje z rodzicami. Bo często, po tej siedemnastej jadą jeszcze na kolejne niekończące się zajęcia. Gdy rozmawiam z dzieciakami (podstawówka), one bardzo często mówią o zmęczeniu, o przeładowaniu, o tęsknocie za domem, do którego wpadają tylko spać.
Ustawowe zakazywanie używania telefonów i Internetu w szkole, nie załatwi problemu, a dokładnie nie nauczy dzieci bezpiecznego poruszania się po świecie wirtualnym. Wszyscy wiemy, jak bardzo kusi i smakuje „zakazany owoc”. I oczywiście, żadne państwo, żaden system polityczny i szkolny, nie zrobi tego, co może zrobić miłość rodzica do dziecka. Oczekiwanie, że szkoła wychowa dzieci do bezpiecznego poruszania się po Internecie, według mnie, jest myśleniem życzeniowym.
w ich zadaniu. Poprzez dalekowzroczne decyzje publiczne należy przeciwstawiać się doraźnemu interesowi platform - skupionych w rękach nielicznych - ilekroć pozostaje on w sprzeczności z dobrem małoletnich. W tej perspektywie zasadne są działania legislacyjne, które ustalą granice
@tomcioo_pl Pisałam o firmach, które mają bezpośrednie internesy w Polsce. Dla Tesli praktycznie nie istniejsze nasz rynek, najbliżej jest gigafabryka pod Berlinem i budujący ją na śmieciówkach z jakimi pośrednikami Polacy. Samych Tesli jako pojazdów nie ocenię bo się nie znam.
I oczywiście w Chinach też kiedyś przyjdzie moment rozliczeń nie tylko z wolumenu ale i z zysków. Ale jest to na tyle odległe, że w międzyczasie czasie można dobić kolejne przemysły w Europie...
Krótka absurdalna historia o chińskiej nadprodukcji, która słyszałem w tym roku od 🇵🇱 firmy na Śląsku.
Integrator rozwiązań IT, instalujący sprzęt elektroniczny różnych firm, w tym chińskich. Przychodzi nowa chińska firma, oferując swój produkt.
- "Dobrze, jaki cennik oferujecie?"
- "A nie, po prostu dobrą cenę damy."
- "Ale ile, co mam klientom oferować?"
- "A to po prostu powiedzcie jakie ceny daje konkurencja, to my zawsze damy niższą."
- "?????"
- "No tak, ale żeby nie była rażąco niska, np 10 zł. Ale zawsze mamy taniej. Po prostu w tym roku mamy KPI sprzedażowe na wolumen (sprzedana ilość), a nie przychód. Cena nie gra roli."
Polska firma ich pogoniła, bo nie chciała być narzędziem dumpingu i dbała o renomę. Ale niech ktoś mi powie jak konkurować z 🇨🇳, które zawsze oferuje "konkurencja -30%".
#ChinskiSzok20
Allegro z 1 mld PLN z EBI na innowacje w AI i e-handlu, InPost wchodzący do Francji z propsami od Macrona, zaraz nowa strategia UE suwerenności w chmurze i chipach. Pewnie, że to wszystko mniej niż wycena Antrhopica. Ale za to może skutki będą jednak bardziej dla ludzi...
Ta różnorodność geograficzna, płciowa i światopoglądowa, od osób głęboko wierzących po świeckich a nawet ateistów, jest nieprzypadkowa. Świadczy o strategicznym otwarciu Watykanu oraz o przekonaniu, że technologia nie jest neutralna.
Więcej o kulisach encykliki w Techstoriach.
Wielu komentatorów jest zaskoczonych encykliką Leona XIV. Krytyczna wobec monopoli AI, wyraźnie wybrzmiewa ostrzeżenie przed cyfrowym kolonializmem i niewolnictwem.
Zarazem Watykan blisko współpracuje z Antrhopic i nie tylko..
Nitka: kto kształtuje technologiczną naukę kościoła
Wyraźnie widoczna jest obecność kobiet oraz przedstawicieli Globalnego Południa, co nadaje refleksji globalny charakter, uwzględniający perspektywy marginalizowanych i doświadczenia kolonialne w nowej formie kolonializmu cyfrowego i niewolnictwa danych...
Mocny fiolek intelektualny by z przeprosin za nie wystarczający sprzeciw kościoła wobec niewolnictwa, który jest ostrzeżeniem wobec nowej fali kolonializmu cyfrowego i niewolnictwa wdrażanego przez monopole AI odczytać.... wokizm.
Tak wygląda padanie na kolana przed bóg techami.
Marcina Darmasa poznałem w styczniu. Dołączył wtedy do @portalzeropl jako dziennikarz. I okazał się nie tylko rewelacyjnym człowiekiem, lecz także chodzącym dowodem na to, że sztuczna inteligencja nie zastąpi dziennikarzy, a przynajmniej nie da rady zastąpić wszystkich. Nie da się dobrze zastąpić tak żywej myśli, umiejętności wyciągania wniosków na poziomie nieosiągalnym nie tylko dla AI, lecz także dla takich jak ja, barwności języka.
Jeśli ktoś z Was jeszcze nie obserwuje @MarcinDarmas, to mówię Wam: warto, bardzo warto.
@Adrian_JDev wciąż nie jest powaznym dziennikarstwem bycie mikrofonem pod czyjeś wynurzenia, szczególnie że tam są wiecej niż dwie strony i wszystkie - co za wielkie zaskocznie - ściemniają.
Dziennikarze nie sa od tego aby organizować zbiórki na swoich bohaterów i nie są też od tego by być podawaczami jednej strony historii. Tylko je uważnie sprawdzać i nikomu nie wierzyć na słowo.
Potem z zasady nie budzi się ochota do zbiórek tylko do dalszego grzebania....
Czyli ten @K_Stanowski opowiedział Wam historię (niesprawdzoną, daleką od prawdy) o skrzywdzonym geniuszu, zebrał w tej intencji milion i teraz nie chce tego swojej pozytywnej bohaterce wypłacić?
@john_penlic niemożliwe :) Te kilkanaście tygodni, blisko 100 godzin nagrań, rozmowy z około 30 ludźmi i kilka segregatorów dokumentów później jest to jednak szok i niedowierzanie :)