Dramatyczny wzrost aktywności rosyjskich botów i dezinformacji na X przed wyborami w Niemczech.
Czas z tym zacząć sobie radzić.
https://t.co/nkiplSredS
W miarę postępu kampanii nazwisko kandydata zaczęło pojawiać się bardziej wyraźnie. Kampania opierała się na stronie z influencerami do wynajęcia. Obchodziła algorytmy TikToka i metody wykrywania botów. https://t.co/I40asUAI11
"Znakomicie się to czyta, jak thriller polityczny" - napisała mi o tym tekście osoba b. wymagająca wobec słowa pisanego. Ośmielona polecam Wam więc mój esej w @NowaEuropWschod o tym, jak władza państwowa przeplata się z działaniem wielkich platform cyfrowych.
📰 Dlaczego po aresztowaniu Pawła Durowa członkowie rosyjskich agend dostali polecenie, by skasować komunikację prowadzoną przez Telegram?
📰 Po co Saudom szpiedzy w Twitterze?
📰 Jak algorytmy TikToka wzmacniają treści wspierające Komunistyczną Partię Chin?
📰 Co ma wspólnego amerykańska Agencja Bezpieczeństwa Narodowego z tym, że szkoły w Niemczech nie używają Microsoft Office?
Rozwiązanie tych i wielu innych zagadek w tekście (link poniżej).
💰 Cały Magazyn Nowa Europa Wschodnia dostępny jest do pobrania za darmo. Dziękuję Jarosław Kociszewski za zaproszenie, a Marcin Czajkowski za redakcję!
ps. a w kwestii thrillerów politycznych, to nie jest moje ostatnie słowo niestety. We wtorek w @DGPrawna
planuję pisać o tym, co wydarzyło się w Rumunii.
Rumunia odtajniła i upublicznieniła dane wywiadowcze o nielegalnym finansowania, technologicznym wzmacnianiu kampanii informacyjnych i cyberatakach wymierzonych w wybory prezydenckie w Rumunii. Wstrząsające. Odtworzono mechanizm z Mołdawii.
Oświadczenie CERT Polska na temat usuwania przez Facebooka artykułu o oszustwach na Facebooku. Podawajcie dalej, bo ten skandal trzeba nagłośnić.
https://t.co/myYYiv91RZ
A teraz grubej rury. Facebook zawiesił nam właśnie *cały profil sekuraka*!
Dlaczego? A to dlatego że napisaliśmy na profilu info, że Facebook usunął wpis CERT Polska ostrzegający o scam reklamach na FB.
Łukasz zrobił coś niecodziennego - wyszedł poza strefę komfortu jako protest przeciwko pomysłom wdrożenia w Polsce głosowania przez internet. Takie rzeczy tylko na Oh My H@ck! ;)
Kto i kiedy to powiedział? Mecenas Artur Kmieciak, 8.XII.2006, wypowiedź podczas rozprawy z powództwa Sergiusza Pawłowicza przeciwko ZUS o udostępnienie specyfikacji technicznej protokołu KSI MAIL (sprawa interoperacyjności tzw. Programu Płatnika)
postanowień ustawy o dostępie do informacji publicznej, mimo orzecznictwa sądów powszechnych i administracyjnych instytucja państwowa może skutecznie przedłużyć i utrudnić postępowanie o udostępnienie informacji, w oparciu o wątpliwe lub wprost nieprawdziwe przesłanki." 👇
"W ocenie strony powodowej sposób w jaki został potraktowany wniosek o udostępnienie informacji publicznej świadczy o tym, jak bardzo iluzoryczne jest w rzeczywistości prawo obywatela do uzyskania informacji publicznej. Okazuje się bowiem, że mimo zapisów Konstytucji, mimo 👇
Tymczasem prawnik, któremu klient przysłał kilkadziesiąt MMSów, zawierajacych zdjęcia odręcznie wykonanych notatkek wymieszanych z losowymi i niekompletnymi dokumentami, które jego zdaniem mogą mieć związek ze sprawą
Jak to się plecie w życiu. 10 lat temu Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego zawijała pod zarzutem szpiegostwa Stanisława S.
Trzy lata później, w grudniu 2017 r. Sąd Apelacyjny podwyższył mu karę z czterech do siedmiu lat.
10 lat później Stanisław Szypowski, wraz z ojcem Siergiejem, zasiadają w zarządzie kancelarii Law & Business Development.
Wot żyzń...
Google zamówiło 7 małych modułowych reaktorów jądrowych (SMR) od Kairos Power. 500 MW. Dla energochłonnych centrów danych. Pierwsza firmą technologiczna ogłosiła coś takiego. Firmy technologiczne będą miały własne elektrownie. A jak tam polski atom? https://t.co/pJO9A2Cy2V
Wygląda na to, że można zdobyć "niebieski znaczek" na Twitter/X bez przechodzenia weryfikacji, a przynajmniej mój bot go przypadkiem zdobył 😃
1️⃣ Zakładasz fake konto z dowolnymi danymi ("Miś Uszatek" + fotka misia)
2️⃣ Wrzucasz jednego posta "hej wszystkim!"
3️⃣ Uruchamiasz promowanie tego posta za €1 w ramach reklam
4️⃣ czekasz 24-48h
5️⃣ Support platformy potwierdza, że jesteś Misiem Uszatkiem, a na zdjęciu to jesteś Ty
6️⃣ Masz blue badge i jesteś legitnym Misiem Uszatkiem 🎉
Ten mechanizm weryfikacji zatrzyma każdego oszusta. No przecież po to powstał, to musi działać! 🤔
Dziś na @NKonfederacja ukazał się mój tekst o tym, że zamiast demokracji walczącej potrzebujemy demokracji naprawiającej. Fanboje z obydwu stron nie będą raczej szczęśliwi.
Publikuję go w całości i zachęcam do polubienia oraz retweetowania.
----------
Już za chwilę możemy się obudzić z dwoma Sądami Najwyższymi i dwoma Prokuratorami Krajowymi. Jeśli to demokracja walcząca – to walczy sama ze sobą.
W 2015 roku społeczeństwo uznało, że wymiar sprawiedliwości wymaga poważnych zmian, co doprowadziło do powierzenia władzy Zjednoczonej Prawicy. Model „naprawy” wymiaru sprawiedliwości według PiS został w pełni wdrożony w dwóch instytucjach – Trybunale Konstytucyjnym (TK) i Krajowej Radzie Sądownictwa (KRS). Organy te zostały całkowicie ukształtowane przez parlament w latach 2015–2023. Efektem tych działań był upadek autorytetu obu instytucji oraz pojawienie się kontrowersji wokół nominacji sędziowskich dokonywanych przez KRS po 2017 roku. Ustawą przerwano konstytucyjną kadencję poprzedniej KRS, a o kształcie nowej zaczęli de facto decydować posłowie, co budziło poważne wątpliwości prawne. TK, z kolei, działa rekordowo wolno, a jego aktywność sprowadza się głównie do politycznych orzeczeń, zawsze na korzyść obecnej opozycji, co prowadzi do całkowitego upolitycznienia tej instytucji. Działania PiS doprowadziły do sytuacji, w której nie ma złudzeń co do niezależności TK i KRS. Z tej perspektywy opór sądownictwa powszechnego oraz Sądu Najwyższego przed taką „reformą” był celowy i uzasadniony. Dokończenie tej „naprawy” mogłoby nas postawić w gorszej sytuacji niż obecnie. Jednak zmiana władzy nastąpiła w momencie zaognionego konfliktu między tzw. starymi i nowymi sędziami zarówno w SN, jak i w sądownictwie powszechnym, a odchodząca ekipa próbowała rozprawić się z niepokornymi sędziami za pomocą ustaw i postępowań dyscyplinarnych.
Warto również zauważyć, że PiS w ostatnich miesiącach swoich rządów „zabetonował” prokuraturę, ograniczając kompetencje nowego Prokuratora Generalnego. Symbolem tej sytuacji stało się powołanie na stanowisko Prokuratora Krajowego osoby bliskiej Zbigniewowi Ziobrze, co znacznie utrudnia rozliczanie poprzednich władz (symbolem tego stał się jeden z garaży w Lublinie). Odpowiedź na pytanie, czy poprzednia władza dążyła do naprawy państwa, czy raczej do podporządkowania sobie instytucji, jest oczywista.
Poprzednie władze stworzyły narzędzia systemowe do własnej ochrony (TK, KRS, PK, media publiczne). Jednocześnie wszelkie zmiany systemowe będą wymagały od nowego rządu kompromisu i dogadania się z prezydentem Andrzejem Dudą, który przecież wszystkie te wymienione w pierwszym akapicie zmiany aprobował i jest za nie współodpowiedzialny. Nie pozbawia go to jednak demokratycznej legitymizacji oraz prawa weta przyznanego na Konstytucji. Możliwości zmian bez drogi ustawowej są bardzo niewielkie. Oczywiście niebawem odbędą się wybory prezydenckie, które mogą zmienić obecną sytuację przy stoliku.
W tej sytuacji nowa władza stanęła przed wyborem – czy dokonywać drobnych zmian w ramach administrowania masą, jaką przejęli, i negocjować z prezydentem Andrzejem Dudą treść ustaw, czy postawić na sprawczość i różne wybiegi, pozwalające na faktycznie dokonać zmian, ale bardzo kontrowersyjne pod kątem prawa. Wiadomo, że żadnego porozumienia z prezydentem nie osiągnięto (sam prezydent zresztą wydaje się umiarkowanie zainteresowany zmianami systemu, który współtworzył), więc w zakresie wymiaru sprawiedliwości pozostawałoby zarządzanie systemem zostawionym przez poprzednie władze. Brak umiejętności zawierania kompromisów to wada elit politycznych, a nie zaleta – ale ze względu na polaryzację politycy uważają odmiennie.
W tym kontekście Koalicja 15 X postawiła na sprawczość i metodę faktów dokonanych, co może się zemścić w przyszłości (w polskiej polityce kolejne ekipy rozwijają kontrowersyjne praktyki poprzedników – np. posługiwanie się uchwałami czy niedrukowanie wyroków), ale przynosi „szybkie efekty”. W pewnym momencie premier Donald Tusk – tłumacząc „uchylenie kontrasygnaty” – ogłosił, iż są to działania zgodne z doktryną „demokracji walczącej”. O ile można się zgodzić, że opór środowiska sędziowskiego wobec zmian opisanych powyżej w czasach rządów PiS mógł być postrzegany jako element „demokracji walczącej”, o tyle premier Tusk doszedł do władzy w wyniku demokratycznych wyborów i rządzi według demokratycznych reguł (w tym prawa weta). Działania poza granicami prawa nie mogą być uzasadniane ani „demokracją walczącą”, ani domniemanym „dobrem narodu”, gdyż są to wytrychy, które mogłyby usprawiedliwić każde działanie i obejście reguł.
Z perspektywy czasu należy ocenić, że przejęcie TVP metodą „na likwidację” pomimo kontrowersji prawnych w tym względzie, zostało w zasadzie zaakceptowane przez społeczeństwo, gdyż z jednej strony wykorzystano furtkę w prawie (instytucja likwidacji nie służby do przejmowania władzy w spółce, a do likwidowania, ale istnieje w przepisach), a z drugiej – nikt za „starą” TVP umierać nie zamierzał. Jeszcze bardziej kontrowersyjne były zmiany w prokuraturze, gdyż o ile zmiany w TVP miały ustawowe podstawy, to w prokuraturze oparto się na teorii tymczasowości przepisów, których okres obowiązywania nie został określony w ustawie. Jednocześnie jednak powstał olbrzymi problem z punktu widzenia całego państwa – kto jest Prokuratorem Krajowym i czy działania „nowego” PK są legalne? Czy nie grozi nam paraliż wymiaru sprawiedliwości, jeżeli sądy nie zaakceptują tej zmiany? Czy stać nas na takie ryzyko? Politycy z każdej strony uznali, że tak. Na tej kanwie mamy już jedną uchwałę SN wydaną w składzie złożonym z sędziów powołanych do tego Sądu na podstawie uchwały KRS po 2017 roku, zwanych przez niektórych „neosędziami” – zgodnie z jego interpretacją PK pozostaje Dariusz Barski. Wyrok ten jest wiążący w jednej sprawie. Jednocześnie szykują się dwie kolejne uchwały SN w niekwestionowanym składzie, a więc prawdopodobnie na koniec roku znajdziemy się w sytuacji, w której będziemy mieli dwie lub trzy sprzeczne uchwały wiążące skład sądu powszechnego tylko w konkretnych sprawach. Przedstawiciele rządu oświadczyli, iż nie uznają wyroku wydanego przez neosędziów, co jednak nie przeszkadzało temu, by w rozprawie wzięli udział przedstawiciele prokuratury. Już za chwilę możemy się obudzić z dwoma Sądami Najwyższymi i dwoma prokuratorami. Do tego należy dodać zaprzestanie publikowania orzeczeń TK (nieogłoszone nie wchodzą w życie) oraz kwestionowanie statusu sędziów powołanych po 2017 roku do sądownictwa powszechnego w wydawanych przez nich wyrokach. To ostatnie mogłoby podważyć setki tysięcy (miliony?) orzeczeń i byłoby wyrazem skrajnej nieodpowiedzialności uderzającej w obywateli, z których perspektywy przewlekłość w sądach jest dramatyczna.
Jeżeli to jest demokracja walcząca, to walczy ona sama ze sobą. To w interesie państwa i jego obywateli leży stabilizacja sytuacji i przyjęcie rozwiązań, które zakończą „wojnę statusową”, w której instytucje państwowe wzajemnie się nie uznają. Taka „sprawczość”, jak w przypadku prokuratury, połączona z konfliktem o status sędziów, może doprowadzić do sytuacji, w której przestępcy będą unikać odpowiedzialności z powodu formalnych uchybień, a postępowania sądowe będą jeszcze bardziej przewlekłe. Warto zauważyć, że SN, w składzie tzw. starych sędziów, 23 stycznia 2020 roku wydał uchwałę, zgodnie z którą skład sądu powszechnego jest niewłaściwy, jeżeli wadliwość procesu powołania ma wpływ na niezawisłość i bezstronność sędziego. A contrario, w innych przypadkach skład sądu jest właściwy. To mądre rozwiązanie służące pewności obrotu i stabilności prawa. W sprawie Prokuratora Krajowego kontrowersyjne jest obsadzenie tej funkcji przez świadka na ślubie Ziobry, który w przeszłości startował z listy jednego z ugrupowań, ale również negatywnie świadczy o nowym rządzie i prezydencie, że nie byli w stanie uzgodnić innej, niekontrowersyjnej kandydatury.
Rząd podjął olbrzymie ryzyko, które w najlepszym przypadku zostanie zaakceptowane przez nowego prezydenta, a w najgorszym, przy utracie władzy, może zakończyć się zarzutami dla osób przejmujących PK oraz nieważnością tysięcy postępowań, w tym tych związanych z rozliczaniem poprzedniej ekipy, na czym nowej władzy mocno zależy. Czy wstrzemięźliwość w tej sprawie nie byłaby bardziej rozsądna?
Zamiast demokracji walczącej samej ze sobą potrzebujemy demokracji naprawiającej. Zamiast krótkowzrocznej sprawczości potrzeba wstrzemięźliwości i budowy mocnych fundamentów. Obecna sytuacja polityczna nie daje nadziei, iż w następnych miesiącach – i to jeszcze w trakcie kampanii prezydenckiej – dojdzie do przełomu, a wręcz należy spodziewać się zaostrzenia sporu. Tak naprawdę szansa na porozumienie pojawi się dopiero po wyborach, bo jeżeli wygra je przedstawiciel Koalicji, to dojdzie do uchwalenia ustaw i powstania małej stabilizacji, a jeżeli wygra kandydat opozycji – jest szansa na nowe rozdanie ze względu na utrzymanie równowagi, o ile obie strony nie uznają, że dalej trzeba grać w polaryzację.
W ramach demokracji naprawiającej trzeba po pierwsze jak najszybciej doprowadzić do zmian przywracających obywatelom Trybunał Konstytucyjny (należy przywrócić TK jako arbitra strzegącego Konstytucji). Po drugie – do zamknięcia kwestii statusu tzw. neosędziów w Sądzie Najwyższym i sądownictwie powszechnym (co musi objąć weryfikację wadliwych powołań, ale w ramach indywidualnych postępowań, a nie w ramach cięcia równo z trawą). Po trzecie – do ustalenia nowych reguł powoływania KRS, gwarantujących, że będzie ona stać na straży bezstronności sądów, a nie awansować „swoich” i „przychylnych”. Po czwarte – do przecięcia niepewności dotyczącej obsady stanowiska Prokuratora Krajowego. Należy sprawić, aby sądy były nie nasze albo wasze, lecz „niczyje”. Demokracja naprawiająca wymaga jednak, aby poszczególni aktorzy przestali patrzeć na państwo z punktu widzenia swoich partykularnych interesów, ale byli zainteresowanie takim ukształtowaniem trzeciej władzy, aby stała na straży uczciwej gry, a nie faworyzowała jeden z podmiotów. Być może jesteśmy w momencie, w którym ten ład trzeba ustalić w drodze kompromisu konstytucyjnego na nowo.
Czy jednak nasze elity polityczne będą na tyle dojrzałe? Niestety, dziś jest to pytanie retoryczne.
W Spółdzielni Mieszkaniowej „Bródno”, jednej z największych w Polsce, zaczyna się właśnie szósty rok trzyletniej kadencji rady nadzorczej.
Prezes zarządu spółdzielni Sławomir Antonik nie organizuje wyborów, powołując się na pandemię koronawirusa.
Jest bezkarny.
Uwaga #Wrocław! W przyszłym tygodniu we wtorek opowiem o Monitorze SLPS (https://t.co/S3zlZdLHIA) - pomyśle, parsowaniu danych, produkcji strony oraz problemach, na jakie natrafiłem podczas realizacji projektu.
Wbijajcie 15.X na meetup Serverless Wrocław: https://t.co/A3yOzdQgx6