@PatrykJaki Oświecę Cię. Ropa z "baryłki" to półprodukt. To co jest wydobyte z ziemi musi trafić do rafinerii. W wyniku konfliktów na świecie (dzięki Putinowi i Trumpowi) jest mniej miejsc do przetworzenia ropy na paliwo. W związku z tym jest niższa podaż gotowych paliw i cena jest wyzsza.
@miomio1590562@r00t_Sigvall@AndrewBrzozowsk@BoguckiZbigniew ze względu na panujące na świecie konflikty jest mniej dostępnych rafinerii zajmujących się przetwarzaniem ropy na Pb95 czy ON. Efektem jest niższa podaż gotowego paliwa na rynku. Natomiast niższa podaż powoduje wyższą cenę produktu. Problem ma cały świat, a nie tylko Polska 2/2
@miomio1590562@r00t_Sigvall@AndrewBrzozowsk@BoguckiZbigniew Powoływanie się jedynie na cenę dolara i cenę baryłki ropy jest ekonomicznym ignoranctwem. Do samochodu nie wlewasz ropy z tej baryłki. Ropę tę należy przetworzyć, bo jest półproduktem. Obecnie drastycznie skoczyła cena transportu ropy i jej przetworzenia. 1/2
2/
I tutaj ma Pan rzeczywisty argument -niestety, ale...
Ustawa obejmowała nadzwyczajne zyski osiągane od 1 marca 2026 r., mimo że została uchwalona później. Biuro Legislacyjne Senatu wprost zwróciło uwagę na konieczność oceny zgodności takiego rozwiązania z art. 2 Konstytucji i zasadą lex retro non agit.
Tylko znów robi Pan rzecz charakterystyczną dla całego wpisu- bierze Pan istniejącą wątpliwość i przedstawia ją jako rozstrzygnięty aksjomat.
Zasada niedziałania prawa wstecz jest jednym z fundamentalnych elementów demokratycznego państwa prawnego i w prawie podatkowym podlega szczególnie rygorystycznej ochronie. Nie oznacza to jednak, że każda retroakcja automatycznie i bez dalszej analizy prowadzi do niekonstytucyjności.
Dlatego uczciwe zdanie brzmi:
"Ustawa budziła poważne wątpliwości konstytucyjne z punktu widzenia art. 2 Konstytucji".
A nie:
"tego nie wolno robić".
I wreszcie pomija Pan rzecz fundamentalną dla całej swojej opowieści o neoekonomii Tuska: DLACZEGO w 2026 r. ceny paliw gwałtownie wzrosły.
Rządowy projekt nie powstał w próżni. Był reakcją na gwałtowną destabilizację światowego rynku ropy wskutek konfliktu na Bliskim Wschodzie, blokady cieśniny Ormuz i zakłóceń na kluczowych szlakach transportu surowca. To właśnie te okoliczności Ministerstwo Finansów wskazywało jako źródło skokowego wzrostu cen i nadzwyczajnych marż części sektora paliwowego.
Można krytykowacreakcję rządu. Można twierdzić, że zastosowano niewłaściwe instrumenty. Można kwestionować windfall tax, jego wysokość, retroaktywność albo tempo prac parlamentarnych.
To jest normalna debata.
Ale Pański wpis nie prowadzi takiej debaty.
Najpierw pojawia się nieprawdziwe "nigdy tak drogo", następnie wypowiedź Tuska sprzed czterech lat bez podania jej daty i pełnego kontekstu, dalej hipoteza ekonomiczna zostaje przedstawiona jako pewnik, szybkie procedowanie zostaje przemianowane na "tryb pilny", a realna wątpliwość konstytucyjna - na oczywiste naruszenie Konstytucji.
Każdy z tych zabiegów osobno może wyglądać niewinnie.
Dopiero zestawione razem pokazują mechanizm całego wpisu.
I właśnie dlatego warto czytać Pańskie publikacje nie tylko emocjonalnie, lecz zdanie po zdaniu.
Bo wtedy bardzo szybko okazuje się, gdzie kończy się fakt, a zaczyna polityczna manipulacja, przez niektórych nazywana narracją...
Nie jestem żadnym rynkowym omnibusem - podobnie jak Pan, panie Bogucki. Mam jednak nad Panem tę przewagę, że zanim publicznie zabiorę głos i zacznę budować na jakiejś informacji polityczną narrację, potrafię samodzielnie sprawdzić podstawowe fakty.
Panie Bogucki, im dokładniej czyta się Pański wpis, tym więcej pojawia się problemów. Nie z opiniami politycznymi, lecz z faktami, chronologią i pojęciami prawnymi.
Mam teraz wiecej czasu, więc na przykładzie twgo wpisu, pokażę obywatelom jak wygląda manipulacja.
Zacznijmy od zdania:
"Nigdy tak drogo na stacjach nie płaciliśmy za paliwo".
Naprawdę?
Według e-petrol 29 lipca 2026 r. średnia ogólnopolska cena Pb95 wynosiła 7,44 zł za litr. Tymczasem w czerwcu 2022 r., kiedy Donald Tusk wypowiadał słynne - 5,19 zł, średnia cena benzyny 95 dochodziła do ok. 7,9 zl
A więc już Pańskie otwierające "nigdy" jest po prostu manipulacją albo wręcz klamstwem.
Teraz samo 5,19 zł.
Tak - Tusk powiedział te słowa... w czerwcu 2022 r., będąc liderem opozycji, na pytanie, ile kosztowałoby paliwo następnego dnia po objęciu przez niego funkcji premiera, odpowiedział: "5,19 zł". Powtórzył tę deklarację także później. To był bardzo kategoryczny i politycznie ryzykowny komunikat. Nie zamierzam go wybielać.
Tyle że od tego czasu minęły cztery lata.
Co więcej, za rządów Tuska ceny rzeczywiście zeszły w okolice tego poziomu. W grudniu 2025 r. na części stacji benzyna była oferowana nawet po 5,18 zł. Nie była to wówczas średnia krajowa - i za sugerowanie czegoś więcej Tusk został słusznie skrytykowany przez społecznośc. Ale twierdzenie dziś, jakoby 5,19 zł było wartością, do której ceny nigdy nawet się nie zbliżyły, również nie jest prawdą.
Jeżeli więc chce Pan zestawiać dzisiejsze ceny z wypowiedzią z 2022 r., wypadałoby poinformować czytelników zarówno o dacie tej wypowiedzi, jak i o tym, co z cenami działo się przez kolejne cztery lata.
Inaczej możemy równie dobrze sięgnąć po wypowiedź premiera sprzed kilkunastu lat, gdy paliwo kosztowało kilka złotych, i udawać, że jest to miarodajny punkt odniesienia dla rynku w roku 2026.
Dalej pisze Pan o rządowym podatku tak, jakby był to po prostu kolejny podatek nakładany na paliwo i kierowców.
Nie był - to także manipulacja.
Ustawa dotyczyła PODATKU OD NADZWYCZAJNYCH ZYSKÓW przedsiębiorstw zajmujących się wytwarzaniem paliw lub obrotem paliwami z zagranicą. Podstawą nie był litr zatankowany przez Kowalskiego, lecz nadwyżka przychodów ponad poziom wynikający z marży referencyjnej.
Co więcej, marża referencyjna została określona jako średnia marża danego przedsiębiorstwa z 2025 r. POWIĘKSZONA O 20 proc. Dopiero ponad tę wartość powstawała posstawa opodatkowania.
Może Pan oczywiscie twierdzić, że przedsiębiorstwa próbowałyby później część ciężaru podatku przerzucić na klientów.
Ale proszę nie przedstawiać jej jako ustalonego faktu, pisząc, że podatek "zostałby zapłacony z kieszeni kierowców".
Zresztą podczas prac sejmowych również pytano rząd o możliwość przerzucenia części kosztów na konsumentów. Sam fakt, że pytanie takie było przedmiotem debaty, najlepiej pokazuje, że mamy do czynienia z ryzykiem ekonomicznym wymagającym oceny, a nie z matematyczną oczywistością.
Najciekawsza jest jednak dla mnie część prawna.
Pisze Pan:
"Była procedowana teoretycznie w trybie zwyczajnym, a w istocie w trybie pilnym. Tego również nie wolno robić w przypadku ustaw podatkowych".
Otóż Konstytucja posługuje się pojęciem "projektu pilnego" w art. 123. Jest to konkretny tryb konstytucyjny, ze ściśle określonymi skutkami proceduralnymi.
Projekt ustawy podatkowej rzeczywiście nie może otrzymać takiego trybu.
Tylko że temu projektowi trybu pilnego w rozumieniu art. 123 Konstytucji NIE NADANO. Więc znowu pan manipuluje.
Projekt wpłynął do Sejmu 16 czerwca, następnego dnia odbyło się pierwsze czytanie, 19 czerwca Sejm uchwalił ustawę, następnie zajmował się nią Senat, który 25 czerwca wniósł poprawki, po czym ustawa wróciła do Sejmu. Procedowanie było bardzo szybkie i można je za to krytykować.
Ale bardzo szybkie procedowanie nie staje się przez to konstytucyjnym "trybem pilnym".
Szczególnie prawnik powinien rozróżniać język potoczny od pojęcia prawnego.
Pozostaje kwestia działania prawa wstecz.
1/
@BoguckiZbigniew Może wy nie płaciliście nigdy tak drogo nie płaciliście na stacjach za paliwo, ale tylko dlatego, że Obajtek dawał wam to paliwo na lewo, za darmoszkę... Generalnie obecne ceny choć są bliskie, to nie przebiłby maksymalnych cen za czasów PiS 🤦🏻 ale manipulujesz 🤮
@PlNadeWszystko@KONFEDERACJA_ Poszedłbym dalej! Każdy kto popełni jakieś przestępstwo won z Polski! Nawet najmniejsze! Czemu tylko ograniczać się do Ukraińców?
@wladziu_bialy Ten Tusk jest niesamowity 🙆🏻♂️ dzięki niemu zdrożało paliwo w całej Europie 🙆🏻♂️ a Trump się tak stała, żeby było taniej, że aż wysłał wojska do Iranu, żeby sprawdzić czy czasem nie ma skoków cen 🙆🏻♂️
@RepublikaTV Umiera człowiek... Można się z nim zgadzać bądź nie, ale człowiek. Inteligentny, ale mający pewnie poglądy niewygodne dla części społeczeństwa. I co? Wasza publika się cieszy, podobno "prawdziwych katolików". Umarł człowiek... ale też już dawno umarło człowieczeństwo.
@Rakow1921 Fajnie. Sprzedajemy dwie (jedyne) klasyczne 9, nie kupujemy nikogo. Emreli to bardziej 10. Odchodzi z zespołu dwóch obrońców, ściągamy jednego, średniego. Efekt? Nie ma kim strzelać i nie ma kim bronić. Fajnie, że mamy sporo zadownikow do gry za napastnikiem, którego nie ma...