@RobRobwil@RobertMoldach@KowalewskiMD A to ci argument. Jeszcze nie widziałam lekarza odpowiadającego prawnie za straty. Można jakieś przykłady? O! Może pan Kacprzyk za coś odpowiedział prawnie?
@K_Stanowski@Marsjasz O rany co za męczybuły… To zupełnie naturalne, że chłopiec w tym wieku podziwia sportowca. Fajnie, że polskiego. I w nosie ma czy pali fajki, pewnie nie ma o tym pojęcia. Lepiej, że gania za piłką niżby miał siedzieć przy kompie i podziwiać „naukowca”. 🤦🏼♀️
Ludzie, którzy nie zrealizowali swoich obietnic wyborczych, żądają od Prezydenta realizacji ich obietnic, wbrew temu czego oczekują od Prezydenta jego wyborcy.
Właśnie dlatego głosowałem na Prezydenta Nawrockiego, aby wetował buble uchwalone przez Sejm.
Sylwia Gregorczyk-Abram (lat 44), nowy Rzecznik Praw Obywatelskich i kilka jej zawodowych osiągnięć.
1. Członek Grupy "Wejście" na WhatsAppie koordynującej nielegalne przejęcie mediów publicznych w grudniu 2023. Grupa miała pełną świadomość łamania prawa. Nowa RPP brała udział w grupie, ale nie chce o tym mówić. Przypomnijmy jej słowa z WhatsAppa: "Niestety PAP nie jest infrastrukturą krytyczną." Na co odpowiedział inny członek grupy: "Wiem, że pachnie stanem wojennym ale lepszy krzyk 50 niż dowód na bezsilność władzy.” PAP został siłowo przejęty, tak jak inne media publiczne.
Miała pełną świadomość bandyckich metod, podobnych do działań komunistów od Jaruzelskiego.
2. Pracowała w kancelarii Clifford Chance. Tej, która niezgodnie z prawem pomagała prokurator Ewie Wrzosek przygotowywać dokumenty w sprawie przejęcia mediów publicznych. Kilka dni temu na komisji sejmowej była pytana czy spotykała się w tej sprawie z Ewą Wrzosek i czy pomagała w bezprawiu. Nie odpowiedziała.
3. Były szef Szlachetnej Paczki ks. Jacek Stryczek twierdził, że Gregorczyk-Abram brała udział w przejęciu Szlachetnej Paczki, żeby zrobić z niej lewacką organizację. O roli kancelarii Clifford Change w tym przejęciu nowa RPO nie chce rozmawiać. Przypomnijmy, że Szlachetna Paczka została przejęta po publikacji w niemiecko-szwajcarskich mediach o rzekomym mobbingu, którego ksiądz miał się dopuszczać na podwładnych. Prokuratura umorzyła śledztwo stwierdzając, że w Szlachetnej Paczce nie było mobbingu, ale stowarzyszenie zostało przejęte.
Podsumowując: na stanowisku Rzecznika Praw Obywatelskich mamy osobę, która została tam umieszczona, żeby reprezentować interesy określonego, politycznego środowiska. Dziękuję za uwagę.
Kiedyś, gdy uczeń zachowywał się bezczelnie, rzucał papierkami albo przeszkadzał innym, słyszał od nauczyciela krótkie, stanowcze: „Kowalski, przestań, to jest niedopuszczalne”.
Uczeń siadał, sprawa była zamknięta. Dziś? Dziś wypowiedzenie tego samego zdania to nierzadko początek kilkutygodniowej batalii, w którą angażuje się rodziców, dyrekcję, szkolnego psychologa, a w skrajnych przypadkach – kuratorium.
Odebraliśmy dorosłym podstawowe prawo do wychowywania: prawo do stanowczego zwrócenia uwagi.
Zwykła reprymenda urosła dziś do rangi oświatowego przestępstwa.
Zgubiliśmy gdzieś po drodze zdrowy rozsądek, a w jego miejsce weszła pseudopsychologiczna nowomowa. Wystarczy, że nauczyciel asertywnie postawi ucznia do pionu, a natychmiast uruchamia się lawina oskarżeń.
Zwrócenie uwagi na forum klasy to dziś „stygmatyzacja”. Oczekuje się, że nauczyciel weźmie ucznia na bok i przeprowadzi z nim negocjacje (podczas gdy reszta klasy robi, co chce).
Twarde wyegzekwowanie szkolnego regulaminu nazywane jest „naruszaniem granic ucznia”. Zwrócenie uwagi na arogancki ton nastolatka to „tłumienie jego ekspresji”.
Uczeń potrafi jednym tchem wymienić wszystkie swoje prawa - ale gdy zapytamy o obowiązki zapada niezręczna cisza.
W efekcie dorośli – zarówno nauczyciele, jak i wielu rodziców – po prostu boją się reagować.
Ze strachu przed łatką „oprawcy” i awanturą z roszczeniowym rodzicem, pedagog zaciska zęby, udaje, że nie widzi chamskiego zachowania, i pozwala, by młody człowiek przejmował kontrolę nad grupą.
Zrównaliśmy zwykłą dyscyplinę i naukę dobrych manier z przemocą emocjonalną. To absurd, który uderza rykoszetem w same dzieci.
Główną przyczyną tego stanu rzeczy jest lansowany od kilku lat szkodliwy trend, który każe nam traktować dzieci jak równorzędnych partnerów dorosłych.
Utwierdziliśmy młodych ludzi w przekonaniu, że ich zdanie i ich komfort w każdej sytuacji są najważniejsze.
Tymczasem biologia i psychologia mówią jasno dziecko nie jest dorosłym. Nie ma w pełni wykształconych płatów czołowych, nie potrafi przewidzieć wszystkich konsekwencji swoich działań i, co najważniejsze, nie potrzebuje w dorosłym kumpla do negocjacji.
Potrzebuje przewodnika. Kogoś, kto wyznaczy jasne, stabilne ramy i powie: „Dotąd wolno, dalej nie, bo tu jest ściana”.
Kiedy zdejmujemy z dzieci odpowiedzialność za niewłaściwe zachowanie, tłumacząc je zawsze „zmęczeniem”, „przebodźcowaniem” albo „niezrozumieniem przez system”, robimy z nich bezwolne ofiary losu, a nie sprawczych ludzi.
Zastanówmy się, kogo w ten sposób wypuszczamy w świat. Hodujemy pokolenie ludzi ze szkła.
Jeśli dzisiaj szesnastolatek dostaje ataku paniki lub biegnie na skargę do matki, bo nauczyciel kazał mu przestać gadać i zacząć pracować, to jak ten sam człowiek poradzi sobie za kilka lat w prawdziwym życiu?
Rynek pracy nie będzie certyfikowanym gabinetem psychologicznym. Szef nie zaprosi dwudziestopięciolatka do „kręgu zaufania”, by porozmawiać o jego emocjach związanych z zawalonym deadlinem.
Po prostu zwróci mu uwagę – ostro i bez owijania w bawełnę. A jeśli to nie poskutkuje, zwolni go z pracy.
W dorosłym, bezwzględnym świecie nikt nie będzie przepraszał za to, że stawia wymagania i egzekwuje zasady.
Czas przestać przepraszać za to, że wychowujemy. Zwykłe, stanowcze „nie”, naturalna konsekwencja po złym zachowaniu i asertywna reprymenda to nie jest łamanie praw dziecka.
To fundament mądrej edukacji i najważniejsza szczepionka uodparniająca na dorosłe życie.
Czas, by dorośli z powrotem odzyskali swój autorytet, zanim udusimy się w oparach własnej, fałszywie pojętej empatii.
5 pytań o „Grupę wejście”, Clifford Chance i siłowe przejęcie TVP wywołało taki strach u kandydatki na RPO S. Gregorczyk-Abram, że chwilę później podjęto próbę usunięcia mnie z obrad komisji. Nie udzieliła ani słowa odpowiedzi!
@PatrykSlowik Mam nadzieję, że ta kroplówka informacyjna będzie trwać i zmusi wreszcie prokuraturę do zatrzymania i przesłuchania tego młodego buca. Bo póki co to żyjemy w państwie bezprawia.
Ponad 20 lat jestem prokuratorem i pracuje w siedzibie Prokuratury, sądzie lub biorę udział w oględzinach miejsca zdarzenia ze skutkiem śmiertelnym. Zdarza się, że prokuratorzy biorą udział w przeszukaniu np gdy niezbędne jest zabezpieczenie dokumentacji objętej tajemnicą zawodową. Nie rozumiem w jakiej roli procesowej w Trybunale Konstytucyjnym był prokurator Piaseczny. To powinno być opinii publicznej wyjaśnione. Do opinii publicznej poszedł bowiem przekaz, że prokurator może sobie latać po urzędach państwowych, sądach, trybunałach bez jasno sprecyzowanego celu. Nie jest tak. Oczekuje jego sprecyzowania od pana Piasecznego jego roli w tym zdarzeniu. Apeluje do prokuratorów! Nie róbcie z siebie politycznej wycieraczki. Panu Piasecznemu coś poradzę. Jak Pan już gdzieś się wybiera to najbardziej błazeńską postawą jest milczenie wobec mediów. Pozdrawiam.
Lekarze przejmują inicjatywę w sporze i zaraz się łatwo damy zakiwać. Dyskusja nie jest o tym czy należy się wam 30-40, a co lepszym 60-100k miesięcznie, bo moim zdaniem może nawet i tak. To jest trudna i niewdzięczna praca.
Dyskusja zainicjowana przez @PatrykSlowik jest o tym, że kradniecie, jak kradniecie i jak leczycie:
- fakturujecie nierzeczywistą liczbę godzin
- jesteście przyłapywani na fikcyjnych dyżurach i sztuce bilokacji
- jesteście nieefektywni w systemie publicznym i działacie cuda w systemie prywatnym
- wykorzystujecie państwowy sprzęt w prywatnej praktyce
- tuszujecie wzajemnie swoje błędy i zaniedbania
- pacjentów traktujecie jak bydło w masarni
- a jeszcze macie swoich pacjentów VIP
Więc nie, dyskusja nie jest o tym, czy zasługujecie na 50k pensji czy nie, tylko o tym, że to nie jest tyle warte. Stworzyliśmy sobie w naszym państwie patologiczny system, który chcielibyśmy w końcu zmienić i to nawet nie jest specjalnie zaproszenie do wspólnej dyskusji. Zwłaszcza, że już ustaliliśmy, że z kraju większość z was nie wyjedzie, bo z językami średnio, a poza tym tu macie lepsze zarobki