Otwieramy okienko transferowe... 😉
Zmiany w @GornikZabrzeSSA przed sezonem 2026/2027. Superbet zniknie z koszulek "Trójkolorowych".
Zachęcam do kliknięcia 👇
https://t.co/rKrC9bmfTm
Emocje po sezonie CLJ u-15 powoli opadają...
Kończymy wiosnę jako 5. najlepsza drużyna grupy.
Lepiej od punktowały tylko największe akademie w regionie: Lech, Pogoń, FASE
Trzymam mocno kciuki za chłopców z tej grupy, żeby dalej realizowali swoją pasję i potencjał, aż do seniora.
Byłem w Komendzie Głównej OHP na kontroli poselskiej.
To, co usłyszałem i zobaczyłem, jest skandaliczne.
Nie dlatego, że ktoś zauważył problem bolesnej menstruacji.
Nie dlatego, że ktoś chce traktować pracownice z empatią.
Z tym nie walczę. Nigdy.
Walczę z czymś zupełnie innym.
Z tym, że państwowa instytucja publiczna stworzyła system, w którym jedna grupa pracowników może dostać dodatkowy, pełnopłatny dzień wolny co miesiąc, a druga grupa nie dostaje nic.
Kobiety w OHP mogą skorzystać z dodatkowego dnia wolnego z tytułu bolesnej menstruacji.
Mężczyźni nie mają żadnego równoważnego rozwiązania.
Nie mają dnia zdrowotnego.
Nie mają dnia profilaktycznego.
Nie mają dnia na badania.
Nie mają dnia na migrenę, problemy urologiczne, kryzys psychiczny, ból kręgosłupa, chorobę przewlekłą czy inną cykliczną niedyspozycję.
Mają sobie radzić.
A potem dziwimy się, że mężczyźni za późno idą do lekarza.
Że zbyt późno się diagnozują.
Że częściej umierają przedwcześnie.
Że kryzys zdrowia mężczyzn jest w Polsce zamiatany pod dywan.
Podczas kontroli ustaliłem rzeczy bardzo poważne:
🔴 OHP wprowadziło dodatkowy, pełnopłatny dzień wolny w miesiącu wyłącznie dla kobiet.
🔴 W 2025 roku wykorzystano z tego tytułu 12 696 dni wolnych.
🔴 Mężczyźni nie otrzymali żadnego odpowiednika.
🔴 OHP nie wykonało analizy dyskryminacji mężczyzn.
🔴 OHP nie policzyło kosztów tego rozwiązania.
🔴 OHP nie przygotowało neutralnego płciowo rozwiązania zdrowotnego dla wszystkich pracowników.
🔴 Pracownica składa tylko oświadczenie. Pracodawca nie weryfikuje przesłanki.
🔴 OHP gromadzi informacje związane z niedyspozycją zdrowotną pracownic, a to rodzi poważne pytania o ochronę danych wrażliwych.
🔴 Z rozmowy wynika, że ministerstwo wiedziało o sprawie i miało ją konsultować - ustnie.
Państwowa jednostka.
Pieniądze publiczne.
Różne warunki pracy kobiet i mężczyzn.
Tysiące pełnopłatnych dni wolnych.
I „ustne konsultacje” z ministerstwem.
To nie jest standard, którego oczekuję od państwa.
Komendant OHP przyznał wprost, że kobiety mają dostęp do tego dnia, a mężczyźni nie. Przyznał też, że równowaga nie jest zachowana.
I właśnie o to chodzi.
To jest systemowa nierówność.
To jest nierówna polityka kadrowa ubrana w język empatii.
To jest przykład tego, jak państwo potrafi zauważyć jedną grupę, a drugiej powiedzieć: „wasz problem nas nie interesuje”.
Najbardziej uderzyło mnie jednak coś jeszcze.
Kiedy mówiłem o zdrowiu mężczyzn, o badaniach, profilaktyce, krótszym życiu, kryzysie psychicznym, problemach urologicznych - reakcja była defensywna, chwilami bagatelizująca.
Padł nawet żart o tym, że dla mężczyzn można by zrobić „dzień na focha”.
Nie.
To nie jest śmieszne.
Zdrowie mężczyzn nie jest żartem.
Samobójstwa mężczyzn nie są żartem.
Późna diagnostyka mężczyzn nie jest żartem.
Systemowe pomijanie mężczyzn nie jest żartem.
Jeszcze raz: nie walczę z kobietami.
Nie walczę z pomocą dla kobiet.
Nie walczę z empatią wobec bolesnej menstruacji.
Walczę z państwem, które tworzy przywilej dla jednej grupy i nie widzi, że druga grupa też ma zdrowie, ciało, ból, choroby i prawo do równego traktowania.
Jeżeli to ma być rozwiązanie zdrowotne - niech będzie zdrowotne.
Dla wszystkich pracowników.
Na jasnych zasadach.
Z analizą prawną.
Z analizą kosztów.
Z ochroną danych.
Z poszanowaniem równości.
A nie: jedna płeć dostaje pełnopłatny dzień wolny, a druga ma milczeć.
Dlatego rozważam dalsze kroki.
Będę też żądał pełnych danych kosztowych i organizacyjnych, bo 12 696 pełnopłatnych dni wolnych w państwowej jednostce to nie jest drobiazg. To są pieniądze publiczne i realna organizacja pracy.
Państwo ma być równe.
Państwo nie może mówić o równości tylko wtedy, kiedy pasuje to do wygodnej narracji.
Pomoc kobietom - tak.
Dyskryminacja mężczyzn - nie.
Empatia - tak.
Nierówne warunki pracy - nie.
Zdrowie pracowników - tak.
Jednostronne przywileje w instytucji publicznej - nie.
Równość nie może kończyć się tam, gdzie zaczynają się problemy mężczyzn.
W wywiadzie dla Jastrząb Post Justyna Steczkowska skomentowała projekt ustawy dotyczącej wsparcia artystów
"...Jeśli chodzi o samą ustawę, to nie chciałabym nikogo urazić, ale ona po prostu jest zła. Nie dlatego, że z prostego powodu. Wyobraź sobie sytuację, że o tym, kto jest artystą godnym dopłacania mu do zus-u decyduje komisja. To jest cofnięcie się w jakieś głębokie czasy prl-u i bardzo niebezpieczne, bo rodzi mnóstwo nadużyć w takiej komisji. Poza tym Po kilku latach, gdzie ta komisja jest stała, ta komisja zarabia więcej niż niejeden artysta z tych dopłat, więc to jest po prostu złe. Samo wsparcie dla artystów, którzy mają są w trudniejszej sytuacji, ale to też jest trudne, bo wielu ludzi jest w trudnej sytuacji, nie tylko artyści, wiele zawodów, które nie są artystyczne. Więc to jest bardzo trudny, skomplikowany temat..."
Dużo słyszałem o pozytywnych zmianach w akademii Polonii Warszawa… to są te zmiany? 🤯 Trener zespołu u13 nie przekłada rywalowi meczu wiedząc, że akademia wyjeżdża na mistrzostwa świata Juventusu do Turynu( wie o tym od marca) Polonia inkasuje nic nie znaczące dla układu tabeli 3 punkty za walkowera… (choć szkoda że chłopcy sobie meczu nie zagrali) a co robi trener? Publikuje piękne zdjęcie po efektowym zwycięstwie…. Ręce opadają. To liga 13 latków🙈‼️ @Polonia1911 to jakiś kreatywny marketing?
Rzecznik Praw Dziecka zwrócił się do Mai Chwalińskiej z wnioskiem o wycofanie się z finału Roland Garros. Tworzy to u dzieci fałszywą nadzieję, że w Polsce mogą odnieść sukces.
Akademickie Mistrzostwa Polski w Lublinie przechodzą do historii... :)
Niestety z formą i zdrówkiem nie trafiłem w ten weekend, ale zabawa przednia. Jeszcze coś w tym roku trzeba nabiegać.
I worked at a Japanese newspaper for 12½ years. When they gave me an award for investigative reporting on a yakuza-backed loan shark, a top director leaned over at the ceremony and asked, “So — can you read kanji?”
I didn’t get mad. It just never computed for him that yes, I’d been reporting and writing in Japanese for his company for over a decade. I smiled and said, “Yes. On a good day.” And left it at that.