@UbogiRentier Niestety z nielicznymi wyjątkami jest to prawda.
I to aplikowalna na każdym szczeblu leadershipu.
Widoczne bardzo w IT a co gorsza często prowadzące do wyboru 3rd party rozwiązań na podstawie podstołowych fruktów które w każdych innych okolicznościach nazwalibyśmy korupcją 😉
Był etap mojej kariery, kiedy zajmowałem stanowiska zarządcze. Byłem liderem liderów.
Praca mi się nie podobała. Podobała mi się za to płaca. Ale o tym opowiem innym razem.
Jednym z większych minusów tej roboty była konieczność współpracy z menedżerami, którzy mimo wysokich zarobków mieli ujemny majątek netto.
Od lat żyli z dnia na dzień ale za to na wysokiej stopie.
Egzotyczne podróże, sportowe samochody, Rolex na nadgarstku i nowa, młoda żona.
Nie przeszkadzał mi ich styl życia. Każdy robi ze swoimi pieniędzmi, co chce.
Przeszkadzały mi zawodowe konsekwencje ich decyzji finansowych.
Część tych ludzi panicznie bała się utraty pracy. W efekcie często podejmowała decyzje minimalizujące ryzyko utraty intratnej roboty.
Łatwo wyobrazić sobie konsekwencje.
Spychanie odpowiedzialności na innych.
Ukrywanie własnych pomyłek.
Unikanie trudnych decyzji.
Obwinianie podwładnych.
Wazeliniarski serwilizm wobec zarządu.
Dobry menedżer nie może pozwolić, by strach przed utratą pracy kierował jego decyzjami.
Bo wtedy zamiast zarządzać, zaczyna przede wszystkim chronić samego siebie.
Własny kapitał pomaga zachować niezależność.
"To moja decyzja. Biorę za nią odpowiedzialność. Jeżeli tego nie akceptujecie, mogę odejść”.
Podczas mojej ostatniej rozmowy z zarządem świadomość, że mogę dokładnie tak powiedzieć, dawała mi ogromny komfort.
Dziś uśmiecham się, patrząc w lustro. Mam czyste sumienie.
Choćby dlatego warto oszczędzać.
@metakognita Ja bym to nazwał wypięciem dupy a nie rzuceniem rękawicy
Jak generalnie podoba mi się nawiązywanie do starych legend u różnych producentów tak to daje po prostu groteska
Sprzedaż będzie fatalna bo to po prostu są kiepskie auta�� plastikowy i na dodatek stelantis
Cholera, miało wyjść inaczej
Bogaci mieli wyjechać do Bantustanów gdzie nikt nie zbiera podatków.
A okazało się zostali w państwie, które swoim poziomiem cywilizacji zapewnia im bogactwo
"I judged the Poles by their enemies. And I found it was an almost unfailing truth that their enemies were the enemies of magnanimity and manhood."
-G. K. Chesterton
Warto przy tym przypomnieć, że Robert Gwiazdowski sam przez ponad 3 lata zasiadał w Radzie Nadzorczej giełdowej spółki ED Invest S.A., działającej w sektorze deweloperskim od lutego 2023 do maja 2026 r.
Giełda kasynem, ale miejsce w radzie nadzorczej spółki giełdowej już najwyraźniej nim nie było 😉.
Ciekawe, że podobne opinie często słyszymy od osób związanych z branżą deweloperską i nieruchomościami. Trudno nie zauważyć konfliktu interesów: kapitał płynący szerzej na giełdę oznacza mniej pieniędzy kierowanych do mieszkań traktowanych jako inwestycja.
Jeśli inwestorzy uznają, że na rynku akcji mogą osiągnąć atrakcyjniejsze stopy zwrotu przy znacznie większej płynności, część kapitału może odpłynąć z nieruchomości. A dla rynku o ograniczonej płynności spadek popytu może oznaczać presję na ceny. Wtedy papierowe zyski właścicieli mieszkań przestają wyglądać tak imponująco.
Do tego dochodzi rentowność najmu sama wysoka cena mieszkania niczego nie gwarantuje, jeśli czynsz netto daje coraz mniej w relacji do wartości nieruchomości...
Raz zwróciłem bardzo kulturalnie uwagę na głupoty jakie wygaduje ten człowiek. Spokojnie udowodniłem w odcinku, że w długim terminie rynek akcji to gra o sumie dodatniej. Dość.
Gość kilkanaście lat temu został zaproszony na konferencję WallStreet, gdzie próbował mówić na temat, o którym nie ma pojęcia i wygłosił wykład pod tytułem "Casino Royale". Oczywiście grono inwestorów słusznie te bzdury wypunktowało.
To chyba tak zabolało profesorskie ego Roberta Gwiazdowskiego, że od tamtego czasu co jakiś czas przywołuje tę anegdotkę chełpiąc się tym jakie to on oburzenie wywołał.
Nie chce mi się pisać już o tym, że prawdziwy naukowiec ciągle szuka obalenia swoich twierdzeń i zmienia je pod ciężarem dowodów, więc napiszę: @RGwiazdowski może się Pan zesrać w tej telewizji na środku następnym razem. Kontrowersje, wkład w debatę i skutki merytoryczne będą podobne, ale zyska Pan mniej szkodliwą społecznie anegdotkę.
Ukraińcy poczują się bardzo oszukani i sfrustrowani po zakończeniu/zamrożeniu wojny.
Europejskie elity pozwoliły im uwierzyć, że są najważniejszym państwem na świecie, które wszystkich broni przed złem ostatecznym.
Popadli w skrajny ukrainocentryzm, w którym Ukrainie się nie pomaga, tylko przekazuje NALEŻNE jej środki finansowe i militarne.
Najmniejsza krytyka Ukrainy to faszyzm i przymierze z Rosją.
W swoim zadufaniu pozwolili już sobie na wyśmiewanie USA, czy zrażenie do siebie największego, najbogatszego i najbardziej wiarygodnego sąsiada, którego pomoc ocaliła ich w 2022 r. - czyli Polski.
A po wojnie, nagle się okaże, że Ukraina w sumie mało kogo obchodzi na Zachodzie, a prowadzenie biznesu z Rosją już nie parzy - wszak tania ropa jest na wagę złota.
I tu zrodzi się potężną frustracja, ale to nie musi być nasz problem.
@__MS__KMWTW__@WojciechCPK@Finnair@AirEuropa@LOTPLAirlines Mnie a350neo w biznes konfiguracji lufthansy mocno rozczarował
Trumienka experience przy 187 cm wzrostu.
Dużo mniej miejsca mniej niż w starej 330tce
Ofc na plus lepsza kontrola ciśnienia
Nikt nie czyta regulaminu pracy.
Udowodniłem to.
W zeszłym miesiącu dopisałem jedno zdanie na 73. stronie:
„Pierwszy pracownik, który wyśle to zdanie mailem do HR-u, dostaje 5000 zł”.
Minęło trzydzieści dni.
Wczoraj pewien analityk w końcu do niego dotarł.
Pogratulowałem mu i od ręki wypłaciłem te 5000 zł.
A potem wręczyłem mu wypowiedzenie.
Nikt nie czyta regulaminu pracy z czystej ciekawości.
Ludzie zaglądają tam tylko wtedy, gdy szukają na ciebie haka.
5000 zł to bardzo uczciwa cena za namierzenie kogoś, kto za chwilę pójdzie z tobą do sądu pracy.