Mam bezsenną noc to sobie poczytałam i wpadam na to co odwalił Wojewódzki i to jest idealny przykład faceta, któremu od luksusu już odyebało.
Może to przez te spodnie rurki, które mu odcinają dopływ tlenu do mózgu, i wydaje mu się, że jest jakimś koneserem wyższych sfer? Bo wiecie „Król TVN-u” wymyślił, że podbije rynek gastronomiczny. Zrobił knajpę, otworzył menu i chyba pisał te ceny po mocnym uderzeniu się w ten swój siwy łeb. Tam burger kosztuje tyle, co średnia krajowa, a tatar jest w cenie używanego opla.
I wiecie, jak ten wielki celebryta oficjalnie wytłumaczył te paragony grozy w swoim felietonie? Napisał śmiertelnie poważnie do Księżula: „Niektóre lokale mają ceny i dania obliczone na jeden cel. Żeby nie jadać w towarzystwie takich jak pan”.
Szczyt burżuazyjnego odklejenia! Facet ma miliony na koncie, status nietykalnej gwiazdy i nagle odpala cały swój medialny arsenał, żeby publicznie, z góry, wyżyć się na młodym chłopaku z internetu.
Tam chodzi o paniczny, zwierzęcy strach przed tym, że ktoś obnaży tę całą celebrycką ściemę. Przecież ten luksusowy biznes gastronomiczny opiera się na jednej prostej zasadzie: bogate banany mają przyjść, zapłacić fortunę za gumowy tatar, zjeść go w milczeniu i udawać, że to poezja smaku.
Ja sobie wyobrażam, jak musiała wyglądać kulminacja tej frustracji na zapleczu jego restauracji, zanim ten słynny felieton w ogóle trafił do prasy.
Siedzi szef kuchni, poci się przy garach, nagle drzwi od kuchni otwierają się z kopniaka. Wpada zszokowany menedżer, blady jak śmietana, z tabletem w ręku, i krzyczy: „Szefie! Trzy ulice dalej widziano mitsubishi lancera! Księżulo krąży po dzielni!”. W kuchni wybucha absolutna panika. Kucharze rzucają patelnie, kelnerzy chowają drogie wina. Nagle na zaplecze wchodzi restaurator w za ciasnych rurkach, poprawia okulary i mówi tym swoim nerwowym głosem: „Spokojnie, bez paniki. Od czego mamy procedury anty-kryzysowe? Wprowadzić protokół Odciąć Plebs, zmienić cennik. Teraz!”.
Wyobraźcie sobie tego biednego kelnera, który z markerem w ręku biega po sali i na żywo dopisuje zera w menu:
– Panie restauratorze, zupa pomidorowa była za trzydzieści złotych!
– Dopisz zero! Niech kosztuje trzysta! Przecież ten jutuber ma portfel tak chudy, jak moje nogi w rurkach. Nie wyda tyle na zupę!
– Szefie, a co z mizerią?!
– Mizeria za pięćset! To go na pewno wykończy!
I w tym momencie na salę wchodzi Księżulo. Patrzy w to menu, patrzy na tę mizerię za pięćset złotych, uśmiecha się pod nosem i mówi do operatora: „Dobra, mordo, raz się żyje. Biorę tę mizerię. Tylko nagrywamy to na trzy kamery!”.
Na zapleczu restauracji wybucha stan wojenny. Wpada spanikowany restaurator i krzyczy do kucharza: „Jak to wziął?! Szybko, z czego my robimy tę mizerię za pół tysiąca?!”. Kucharz blady, trzęsie się i mówi: „Szefie... z ogórka szklarniowego z marketu za trzy złote i śmietany osiemnastki”. Celebryta łapie się za głowę: „Oszalałeś?! On to wyczuje! Dawać tu luksus! Gdzie jest ten brokat jadalny?! Posypać ogórki złotem! Zamiast pieprzu dajcie sproszkowane meteoryty! I podajcie to na talerzu z kryształów Swarovskiego!”.
Kelner podchodzi do stolika, niesie ten talerz, jakby niósł relikwie święte. Cała restauracja zamarła. Wszyscy bogaci klienci w garniturach gapią się na Księżula, a ten ustawia kadr, odpala mikrofon, patrzy na tę mizerię ze złotem za pińcet, bierze głęboki oddech, wkłada widelec do ust, gryzie... i na sali zapada śmiertelna cisza. Wielki twórca programu podgląda go zza parawanu, obgryzając paznokcie z nerwów, w duchu modląc się do wszystkich świętych z TVN-u.
Księżulo przeżuwa, krzywi się, patrzy w obiektyw i mówi: „Nooo, słuchajcie sportowe świry... Ogórek jak ogórek, wodnisty. Ale ta śmietana? Tragedia. Kwaśna, z grudkami, chyba postawili ją blisko tego starego pierdziela i przeszła jadem. Ogólnie, chłopaki, pięćset złotych za miskę wody z octem i brokatem? Nie polecam, totalna lipa, u pani Basi na rynku macie lepszą za piątaka i to bez chamskiego felietonu w gratisie”
‼️ PROŚBA O RT. UWAGA NA MANIPULACJĘ DOTYCZĄCĄ WYROKU W SPRAWIE STUDIOWANIA PRZEZ @krzysztofbosak NA COLLEGIUM HUMANUM. Coś mi mówi, że to przedziwne ciągłe manipulowanie jest związane z działaniami prokuratury…
Już tłumaczę:
K. Bosak opublikował dziś wyrok sądu dotyczący reportażu Gońca o jego studiach na Collegium Humanum. Tak sformułował swój wpis, że część osób błędnie uznała, iż sąd stwierdził nieprawdziwość naszych ustaleń i przyznał, że treść sprostowania Bosaka jest prawdziwa.
To nieprawda!
Bosak nie chciał, aby sąd dokonywał oceny prawdziwości materiału ani merytorycznego rozstrzygnięcia naszych ustaleń dziennikarskich. Nie chciał też, by sąd badał prawdziwość jego oświadczenia. W sprawach o sprostowanie sąd się tym nie zajmuje.
Bosak zawnioskował do sądu wyłącznie o prawo do publikacji swojego sprostowania, czyli przedstawienia własnego stanowiska już po publikacji materiału. W trakcie pracy nad reportażem Bosak nie skorzystał z możliwości przedstawienia swojej wersji wydarzeń i nie odpowiadał na pytania naszych dziennikarzy, mimo wielokrotnych prób kontaktu.
Zgodnie z prawem prasowym, sąd nie badał, czy informacje zawarte w publikacji Gońca były prawdziwe lub fałszywe. W postępowaniach dotyczących sprostowań sąd nie rozstrzyga tego typu kwestii. Wyroki wydaje niemal “z automatu”, nie badając prawdziwości ustaleń. Stąd tak szybkie rozstrzygnięcie.
W ogóle czujecie ten absurd? Polityk nie odpowiada Wam na pytanie, potem idzie do sądu, ale specjalnie tylko w procedurze „sprostowania” - po czym ogłasza „zwycięstwo”. Co za manipulacja!
Wyrok oznacza wyłącznie, że K. Bosak ma prawo opublikować na łamach Gońca swoje stanowisko po publikacji materiału, nawet pomimo faktu, że w trakcie jego tworzenia nie odpowiadał na pytania dziennikarzy. Mógł więc przedstawić swoje stanowisko bez wchodzenia na drogę sądową.
Trudno nie odnieść wrażenia, że Bosak celowo zawnioskował wyłącznie o prawo do publikacji swojego stanowiska, aby móc potem sugerować, że skoro wygrał w sądzie, to ustalenia były nieprawdziwe. Obserwując komentarze, część osób dała się wprowadzić w błąd.
Podsumowując:
Sąd NIE uznał, że ustalenia Gońca były nieprawdziwe i NIE uznał, że treść sprostowania Bosaka jest prawdziwa.
Szymon Jadczak znowu w roli „niezależnego śledczego”. Ten sam facet, który marzy o byciu polskim Blomkvistem, a gra na poziomie Rachonia albo Kłeczka: clickbaity, selektywne oburzenie i wieczna „równowaga”, kiedy śmierdzi po jego stronie barykady.
Przypomnijmy fakty, zanim znowu zacznie płakać o „nagonce”:
Suwart – jego wieczna plama. Fake dziennikarz WP, pod którego nickiem szły laurki dla Ziobry i resortu sprawiedliwości. Teksty konsultowano z Patrycją Kotecką, żoną Ziobry, wtedy dyrektorką marketingu Link4/PZU. Dzwoniła, groziła obcięciem reklam, redakcja WP się zginała. Jadczak do dziś nie wyjaśnił, kim naprawdę był Suwart i dlaczego nigdy go nie ujawnił. Tropi hejt tylko wtedy, kiedy mu pasuje.
WP brała kasę z Funduszu Sprawiedliwości – dokładnie 7,1 mln zł na „promocję” i kampanie. Miliony za przychylność wobec Ziobry. Spotkania w Jeruzalem, kontrola treści, cenzura krytyki , wszystko potwierdzone przez byłych dziennikarzy WP. A teraz ten sam Jadczak udaje, że jest wolny od układów.
Nawet w aferze Dawtona/CPK próbował przekręcić sprawę na korzyść PiS , ujawnił sprzedaż działki, ale od razu dorzucił „to obciąża obie strony”, żeby nie zabolało za mocno poprzednią władzę. Bo jak pachnie PiS-em, musi być „równowaga”.
Afera @Morgenstern61
Jadczak sam przez dłuższy czas prosił użytkowników X o pomoc w namierzeniu, kto stoi za tym profilem. Wrzucał screeny, pytał „kto to jest?”, zapraszał do kontaktu, crowdsourcingował tropy. Kiedy już ustalił i dało się to podpiąć pod obecny rząd – nagle wielki news i moralne oburzenie. Wcześniej? Zero tekstów, zero reakcji, a nawet prośba o współpracę.
A teraz wyciąga starą sprawę sprzed lat, temat kancelarii Giertycha @GiertychRoman zapewne po to, żeby pomóc PiS-owi w sondażach przed wyborami. Bo nic tak nie mobilizuje elektoratu PiS jak „patrzcie, oni też kradli, blokowali, zarabiali miliony”.
Hipokryzja level expert, Suwart nieujawniony, bo „trudno”, 7,1 mln z FS zapomniane, Patrycja Kotecka sterująca treściami WP – przemilczane,
prośby o crowdsourcing @Morgenstern616, zapomniane,
Dawtona „zrównoważona”, a teraz nagle „stara sprawa” jako broń w kampanii.
Jadczak nie jest Blomkvistem. To narcyz z klikbajtowym ego, który przez lata siedział w kieszeni jednej ekipy, brał kasę z FS, konsultował teksty z żoną ówczesnego ministra, a teraz udaje mściciela , tylko po jednej stronie i w dogodnym momencie politycznym.
Pamiętamy Suwarta. Pamiętamy 7,1 mln. Pamiętamy prośby o pomoc w namierzaniu Morgensterna.
Nie dajmy się nabrać na „niezależnego” dziennikarza!
autor: @Pieter111120
źródła: https://t.co/3WVXvw6D8n, https://t.co/E5bTY4FFwR
The “billionaire” who hides his tax returns. The “genius” who hides his college grades. The “businessman” who bankrupted 3 casinos and lost over $1B in 10 yrs. The “playboy” who pays for sex. The “virologist” who knows more than Dr. Fauci. The “leader of the free world” who said he “fell in love” with North Korea’s Kim Jong-un. The “Christian” who doesn’t go to church. The “President” who committed TREASON by turning a blind eye to Russian bounties on our soldiers. The “unifier” who calls white supremacists fine people. The “philanthropist” who defrauds charity. The “patriot” who dodged the draft five times. The “innocent man” who refuses to testify. The “President” who takes no responsibility. The “tough, strong” man who wears makeup and hairspray. The “deal maker” who has yet to close a deal.
THIS IS THE PRESIDENT OF THE UNITED STATES who claims he’s making America great? 🤬🤬🤬🤬🤬🤬🤬🤬🤬
BREAKING: GRIFTING ALERT! Trump moves to trademark airport bearing his name — and cash in while still in office.
Just when you thought that Donald Trump’s self-dealing couldn’t get any worse, his company has filed trademark applications for “Donald J. Trump International Airport” — the very name Florida lawmakers are trying to slap onto Palm Beach International Airport, just minutes from Mar-a-Lago.
While a GOP-backed bill to rename the publicly owned airport inches through the Florida legislature — at a taxpayer cost of roughly $5.5 million for new signs, uniforms, and equipment — Trump’s private holding company, DTTM Operations LLC, is already positioning itself to profit from it.
The trademark applications would allow Trump to sell a full suite of airport-branded merchandise: luggage, handbags, watches, jewelry, clothing, tie clips — even items stamped with “DJT,” which could become the new airport code.
Trademark attorney Josh Gerben called the move “completely unprecedented.”
Presidents have had buildings named after them before. But a sitting president using his private company to secure trademark rights in advance — so he can monetize a public airport bearing his own name? That’s new.
The applications were filed on an “intent to use” basis, essentially asking the U.S. Patent and Trademark Office to pre-approve the branding. And a tweak to the Florida Senate bill now requires Palm Beach County to enter into a licensing agreement with whoever owns the name rights.
In other words, the county may get the name for free, but Trump could still collect a cut from merchandise sales or sell the branded products himself.
Critics have already dubbed him “grifter in chief.” This latest move certainly won’t quiet them.
Since returning to office, Trump has launched a renaming spree — from rebranding landmarks to remaking the White House in gold. Now, the branding machine appears to be taxiing toward takeoff.
The question isn’t just whether Florida lawmakers will sign off. It’s whether the presidency has officially become a merchandising opportunity.
Please like and share if you want to go back to the days when presidents didn’t try to monetize their names while still in office.
Nightmare from the USA
What is happening in the United States bears all the hallmarks of an Orwellian nightmare. Truth is being disregarded to such an extent that authorities instruct people to interpret obvious events in a way that contradicts what their eyes see and their ears hear, but is consistent with ideology. This is how every totalitarian system begins. President Donald Trump has recently declared that international law means nothing to him, because his only restraint is his own morality. Hence his demands for the annexation of Greenland are not even cloaked in the pretense of legality, but instead openly present the law of force. Because the United States has a stronger army than Denmark, it can simply take Greenland. This logic turns the world into a nightmare. If the strongest democratic country openly becomes an imperial power that does not even respect its own treaties, because they may be ignored whenever the morality of the commander-in-chief allows it, then it means that all treaties worldwide will now be worth only as much as the military force backing them. Under this logic, Poland could take Vilnius because it has a stronger army than Lithuania; Italy could annex Tunisia because it can; France could attack Switzerland and seize Geneva (provided it does not lose a war to the Swiss), and so on. Such a world would be a nightmare.
The recent events in Minnesota, where an immigration agent killed a woman who did not immediately get out of her car, have shaken, I believe, most of us. And it is not even the tragic event itself that is the core issue, because crimes of this kind occur in every country. The issue is that the President, the Vice President, and police authorities publicly declared that the agent who fired three shots into the woman’s face acted correctly. Such contempt for obvious facts is pure Orwell. What is more, the entire Republican Party began repeating the blatant lie that the agent acted in self-defense. Political interest compelled them to deny what they themselves saw and heard and to repeat a version openly contrary to the facts. Everyone saw three shots fired into the woman’s face, yet they claim the agent was defending himself. And this is the most frightening part of all, because it means that power is no longer constrained by the conscience of congressmen, senators, or officials. Such power is absolute power, and all absolute power corrupts. The United States will need decades to recover from Trump—if it ever emerges at all from this hell of absolute and unchecked power exercised by people stripped of any morality and any respect for truth.
Some will say that I am undermining the alliance with the United States. I am not. I myself voted to send Polish soldiers to Afghanistan when the United States was attacked on September 11, 2001. I consider NATO to be the best alliance in the world. However, the truth is that any potential assistance from the largest NATO country now depends on an unpredictable individual. If one can threaten the forceful annexation of the territory of a NATO member state (that is, war with Denmark), then the credibility of U.S. guarantees for NATO countries is effectively nonexistent. This is a sad but true message. We must seek allies in Europe and ourselves be strong enough that others will want to help us. Then no one will attack us. This is the lesson of brutal realpolitik that we must accept from Trump’s behavior. Realpolitik has returned with full force.
Najnowszym pomysłem polskich białych mężczyzn jest przeforsowanie prawa, aby kobiety, które nie mają dzieci, dłużej pracowały do emerytury. Mówiąc inaczej - czym masz więcej dzieci, tym szybciej idziesz na emeryturę.
Pomijając prostą kwestię, że to byłoby prawo fundamentalnie niezgodne z Konstytucją, to już sam fakt takiego pomysłu, każe normalnym ludziom zastanowić się, o co chodzi.
Przecież każdy człowiek ma prawo do wyboru modelu swojego życia. Każdy człowiek - tak, ale nie kobieta. Tak rozumują biali mężczyźni. Pomijam fakt, że często bezdzietność wynika z problemów zdrowotnych.
Pomysł jest tak bezdennie głupi, pod każdym względem, że można by nad nim przejść obojętnie, gdyby nie to, że wspierany jest także przez katolickich duchownych, a to już robi się niebezpieczne, bo wpływ kleru na dość sporą część polskiego społeczeństwa jest znaczący i znany nie od dziś.
Zwolennicy tego chorego pomysłu argumentują, że zwiększy on dzietność w Polsce, która jest niska, bo lewackie media promują niezgodny z tradycją białego mężczyzny styl życia kobiet.
Przypomnę, że inny pomysł, pod nazwą 500+, także miał zwiększyć dzietność w narodzie, a spowodował tej dzietności spadek. Nie tylko zresztą to. Także chore prawo wprowadzane w ciągu 8 lat rządów @pisorgpl.
O co więc zatem chodzi? Jak zawsze o to samo, czyli o uprzedmiotowienie kobiet, które mają być niczym podręczne w pewnym znanym serialu TV.
Ku przestrodze!
„Załączam screen maila (z dziś), w którym portal https://t.co/PTFKgCGthk (rządowy) informuje mnie, że ktoś się pomyślnie zalogował na mój profil zaufany i wysłał do weryfikacji prośbę o kredyt. Poniżej podano telefon, pod który należy dzwonić, jeśli to nie ja weryfikowałam. Standardowa procedura. Zadzwoniłam. Pan poinformował, że nadał numer sprawie, i że w ciągu 15 minut zadzwoni do mnie pracownik z banku. Chwilę później dostałam SMS z tegoż banku (ten sam skrót nadawcy) z informacją, że będzie do mnie dzwonił pracownik Adam Dombrowski. Za chwilę zadzwonił człowiek bardzo miły, z obcobrzmiącym akcentem (pierwsza lampka ostrzegawcza). Powiedział, że nie wolno mi podawać żadnych kodów, PINów ani niczego innego (jakbym się do tego rwała). Powtórzył mi wszystkie komunikaty ostrzegawcze tak dobrze znane z mediów i przestrzeni publicznej. Następnie kazał mi się zalogować do aplikacji bankowej, żeby zablokować dostęp do limitu kredytowego. Aby go zablokować, kazał mi go zwiększyć do 15 000. I tu mi się zapaliła druga lampka, już wielkości latarni morskiej. Powiedziałam, że pójdę do banku i zrobię to osobiście w oddziale. Nie będę zanudzać– w banku okazało się, że i adres mailowy, i źródło smsów są fałszywe. Na szczęście niczego nie potwierdzałam, wycofałam się w porę, nie okradziono mnie - ale ostrzegam kogo się da, bo mail jest identyczny jak oryginał. Nie dzwońcie na podany numer, nie sprawdzajcie, lekceważcie. W banku panie stwierdziły, że pierwszy raz spotykają się z takim sposobem. Co nie znaczy, że ostatni. Obrzydliwe jest to, że ktoś wykorzystuje nasz strach przed kradzieżą i wejściem w nieswoje kredyty, żeby zmusić nas do oddania wszystkiego dobrowolnie. Ja się uchroniłam, przydały się lampki alarmowe i logiczne myślenie, ale wszyscy wiemy, jak bardzo trudno w stresie o logikę. Ostrzegam – wszystko było bardzo realne i sprytnie uknute. Uważajcie!”
Źródło FB