nie wiem jak wy, ale ja wolę gdy ktoś napisze mi, że jest zajęty, odezwie się pozniej niż kilkugodzinową serię tworzenia scenariuszy, o tym, dlaczego mnie ignorujesz
za każdym razem jak wracam od mojego chłopaka do siebie to czuje się tak dziwnie kiedy go przy mnie nie ma i zasypiam sama. nie mogę się doczekać tego momentu kiedy zamieszkamy razem
imagine być czyimś pierwszym wyborem, przed znajomymi, przed używkami, przed dziwnymi akcjami, przed kłamstwami i innymi rzeczami, chyba nigdy tego nie doznam i jest to przykre w chuj bo zawsze było coś ważniejszego ode mnie:)
ja nie wiem dlaczego tak jest, ale zawsze w randomowych momentach robi mi się tak okropnie smutno i potrafię tak siedzieć sama ze soba w ciszy i zacząć analizować różne rzeczy
moim małym marzeniem jest to, żeby osoba, z którą będę kiedyś w związku (ofc o ile się to w ogóle wydarzy) popatrzyła na mnie i pomyślała “jestem szczęśliwy, że ją mam”
mogłoby minąć nawet sto lat odkąd zakończyłem z kimś relacje, natomiast są takie słowa, piosenki, czy jakieś takie małe i głupie sytuacje w życiu, które przypominają mi o tej osobie i autentycznie wtedy przed oczami przelatują mi nasze WSZYSTKIE wspólne momenty. jak w filmie.