Z zawodu technik archiwista, a poza eko-społecznik. Staram się być optymistycznie nastawiony, kulturalny, szybszy, śmiały. Startuję do Dzielnicy Bielany.
Trwa sezon zabijania samców sarny. Ta gałązka to tzw. „złom” — element rytuału łowieckiego. Myśliwi mówią, że to „ostatni kęs” i wyraz szacunku dla zabitego zwierzęcia. Problem w tym, że symboliczna gałązka nie przywraca życia. Można ubrać śmierć w tradycję, ceremoniał i patetyczne słowa, ale sens pozostaje ten sam: dzikie zwierzę zostało zabite. W tym przypadku samiec sarny — w okresie, w którym dla wielu ludzi las kojarzy się z wiosną, rozrodem i życiem, a nie z kolejnym sezonem strzałów.
Jeżeli naprawdę szanujemy dzikie zwierzęta, to najważniejszym gestem nie jest gałązka po śmierci. Jest nim pozwolenie im żyć.
PSL nadal wierny swoim ideom: kiedyś przyrodników nazywali bolszewikami dziś ekoterrorystami 😥 To właśnie poseł PSL zaproponował prawo, dzięki któremu od 2001 nie powstał nowy park narodowy
,,Kij w mrowisko”.
Jest godzina 1:00 w nocy z 6 na 7 maja 2026 roku. Zatrzymuję pojazd na poboczu, w miejscu które wydawało się bezpieczne. Światła wyłączone. Odcinek pomiędzy miejscowościami Lubrza a Staropole. Nagle, na łuku drogi, pojawiają się światła nadjeżdżającego pojazdu. Dosłownie w chwili zatrzymania pada strzał.
Za kierownicą siedzi mężczyzna ubrany w odzież myśliwską, z latarką czołową na głowie. Po zwróceniu mu uwagi, że takie zachowanie jest skrajnie nieodpowiedzialne i może doprowadzić do tragedii, z uśmiechem udaje, że nie wie o co chodzi. W momencie gdy zauważa telefon w mojej ręce, wciska gaz i zaczyna uciekać z ogromną prędkością.
Z uwagi na realne zagrożenie postrzelenia osób postronnych natychmiast powiadamiam operatora numeru alarmowego 112, przekazując wszystkie niezbędne informacje pozwalające na identyfikację pojazdu. Na miejsce kierowane są dwa patrole z Komenda Powiatowa Policji w Świebodzinie. Sprawca - być może kłusownik, być może myśliwy - znika w głębi lasu, próbując ukryć się przed funkcjonariuszami, którzy na szczęście dysponowali pełnymi danymi dotyczącymi pojazdu, którym się poruszał.
I teraz najważniejsze.
Jeśli ten człowiek rzeczywiście jest myśliwym i posiada legalnie broń, to powinien posiadać również wyobraźnię, rozsądek i odpowiedzialność. Powinien przewidzieć, że ktoś może znajdować się na linii strzału. Że ktoś mógł zjechać na leśną drogę choćby na chwilę. Że pocisk po rykoszecie może zmienić tor lotu i trafić w stojący pojazd albo człowieka.
To nie było „niegroźne polowanie”. To było skrajnie nieodpowiedzialne zachowanie, które w mojej ocenie stworzyło realne zagrożenie dla zdrowia i życia ludzi. I uważam, że osoba dopuszczająca się czegoś takiego, jeśli posiada pozwolenie na broń, powinna je natychmiast stracić.
Las i okolice dróg publicznych to nie miejsce na urządzanie sobie nocnego safari i strzelanie „na oślep”, gdzie popadnie. Mam nadzieję, że ta sprawa zakończy się wyciągnięciem konkretnych konsekwencji wobec tego mężczyzny, zanim dojdzie do prawdziwej tragedii.
----
Tekst i zdjęcie Michał Łagoda (zdjęcie AI)
Uratujmy ekosystemy i mówmy o tym odpowiednio powstrzymując szkodę i zło❕❗️✌️🙂🤲❤️♻️🐻🌲🌳🏔️🇵🇱🇪🇺🌍 Podpiszcie! https://t.co/Zs0eBnUbPy przez @AkcjaDemokracja
Odstrzał dzików nie ogranicza ASF. Wręcz przeciwnie — powoduje ich nadmierne rozmnażanie. Mówi to weterynarze i naukowcy. Nie myśliwi. Dr Dorota Sumińska, weterynarz
Polska jako jedyna w Europie to węglowa twierdza.
A pieniądze z handlu emisjami, gigantyczne pieniądze które miały finansować transformację - wydaliśmy na zupełnie inne rzeczy.
Nie mogę uwierzyć, że każdego roku w UE hoduje się ponad MILIARD zwierząt wodnych, a mimo to wciąż brakuje unijnych przepisów, które chroniłyby je przed cierpieniem. Trzeba to zmienić!
Tak jak ja, podpisz petycję na https://t.co/rqOsX7iXSs
#przeRYBAne
📢Sprzeciwiam się marnowaniu naszego jedzenia i pieniędzy na nieefektywne fermy przemysłowe. Przyłącz się do mnie i podpisz nasz list: https://t.co/2q8D6MSW23 #FoodNotFeed
Złamanych obietnic ciąg dalszy. Tatrzański Park Narodowy @Tatrzanski_PN nie uruchomi regularnych przewozów busami na najtrudniejszej części trasy także na majówkę. Konie wciąż będą ciągnęły leniwych pseudoturystów na całym odcinku trasy.
Miało być inaczej, choć zgniły kompromis i tak był nie do zaakceptowania w trzeciej dekadzie XXI wieku. Konie miały pracować na pierwszym odcinku i ciągnąć lżejsze i mniejsze powozy. Jednak ich do dziś nie ma, podobnie jak busów, które miały wozić turystów od Wodogrzmotów Mickiewicza do Włosienicy.
Mamy nieodparte wrażenie, że takie ślimacze tempo realizacji tamtych obietnic jest na rękę wszystkim. Przede wszystkim fiakrom, bo zarabiają jak zarabiali. Ale także parkowi narodowemu, bo nie musi się użerać z tematem. A Ministerstwo Środowiska? Nabrało wody w usta.
I tylko konie wciąż płacą za to swoim zdrowiem. A w końcowym rozrachunku najpewniej też życiem.
Chcesz wyrazić swoje niezadowolenie z takiej sytuacji? Pisz do Ministerstwa Klimatu i Środowiska: [email protected]
#RatujKonie #KonieMOK #FundacjaViva
Gdyby się nad tym zastanowić, to trudno uwierzyć, że tak poważna i ostateczna kwestia, jaką jest odbieranie życia istotom zdolnym do odczuwania bólu i cierpienia, pozostaje w rękach osób, którzy traktują to jako sport, pasję, czy hobby.
----
W żadnej innej dziedzinie o porównywalnym ciężarze, odpowiedzialności i konsekwencjach nie pozwala się na udział nieprofesjonalistów.
Nie wyobrażamy sobie, by wykonywanie operacji chirurgicznych, podejmowanie decyzji o życiu lub zdrowiu, zarządzanie krytyczną infrastrukturą było dostępne dla osób kierujących się wyłącznie swoimi zainteresowaniami, czy pasjami.
W obszarach dotyczących życia i śmierci wymaga się odpowiedniego wykształcenia, stałego nadzoru i odpowiedzialności zawodowej.
Zw��aszcza, że wiemy, że w historii PZŁ dochodzi do wielu nadużyć, gdzie na przykład dostęp do uprawnień myśliwi otrzymywali bez egzaminów i staży.
Dlaczego w obszarze, który dotyczy zadawania śmierci i potencjalnego cierpienia, akceptujemy standardy, które w innej dziedzinie uznalibyśmy za niedopuszczalne?
Czy wystarczającym uzasadnieniem jest tradycja czy osobiste przekonanie o "pasji"? .
Mamy do czynienia z obszarem dotyczącym najwyższej odpowiedzialności, gdzie stawką jest życie, śmierć i cierpienie. Trudno nam w to uwierzyć.
Czy rada gminy Malbork powinna móc zdecydować o zburzeniu zamku, bo np. nie zgadza się na ochronę pozostałości po niemieckim dziedzictwie a z Warszawy nie mogą mówić, co powinni robić na Pomorzu?
Analogicznego prawa do niszczenia przyrody przez gminy chce @szymon_holownia
Adam Wajrak do @szymon_holownia
"Obecnie jedyną szansą na ochronę i przetrwanie dzikiej przyrody w naszym kraju jest tworzenie rezerwatów. Jak najwięcej i jak największych. Zablokowanie ich skończy się katastrofą dla wielu cennych lasów (...) także dla Puszczy."
#LexRomowicz
🪺 Zaapelujemy razem do polskiego rządu o pilne wprowadzenie ogólnokrajowego zakazu prowadzenia cięć w lasach w okresie lęgowym ptaków, tj. co najmniej od 15 marca do 10 lipca: https://t.co/OXw0orzFew
🪓 W 2016 r., gdy resortem środowiska kierował Jan Szyszko, rząd PiS zmienił ustawę o lasach i ustawę o ochronie przyrody tak, by gospodarka leśna prowadzona według tzw. „dobrych praktyk” była automatycznie uznawana za zgodną z przepisami o ochronie gatunkowej. W praktyce otworzyło to furtkę do działań, które normalnie byłyby zakazane – od niszczenia siedlisk, przez płoszenie, po ingerencję w miejsca rozrodu gatunków chronionych i zabijanie lęgów. W efekcie wiele gatunków zostało pozbawionych realnej ochrony podczas prac leśnych.
🔶 Wraz z innymi organizacjami zaskarżyliśmy te szkodliwe zmiany w prawie do Komisji Europejskiej. W marcu 2023 r. Trybunał Sprawiedliwości UE wydał wyrok w tej sprawie, zobowiązując Polskę do dostosowania prawa i objęcia ochroną ptasich lęgów. Tym niemniej przez 3 lata nic się nie zadziało. Polsce grożą wielomilionowe kary, ale najgorsze jest to, że to kolejny rok niszczenia ptasich gniazd podczas wycinek.
📣 Polscy przyrodnicy od lat apelują o zmiany w prawie. Państwowa Rada Ochrony Przyrody w swojej opinii z marca br. wskazuje, że zakaz prac o najwyższym ryzyku niszczenia lęgów powinien obowiązywać w okresie kumulacji rozrodu większości gatunków, czyli przynajmniej od 15 marca do 10 lipca.
Podpiszesz petycję?
🪶 https://t.co/OXw0orzFew
Udostępnij, proszę, ten post swoim znajomym, żeby jak najwięcej osób stanęło w obronie ptaków 🙏💚
PILNE ‼️ Politycy nam nie dają odetchnąć. Dlatego dwa dni po petycji ptasiej, prosimy Was o podpisy przeciwko prawu, które szykują na posłowie PSL i Polski 2050, które zabetonuje możliwość tworzenia nowych rezerwatów:
✍️ https://t.co/iOUfZ9N2eX
Jeśli zło��ysz podpis, to Twój głos sprzeciwu w ciągu najbliższych dwóch tygodni złożymy na ręce Marszałka Sejmu.
14 kwietnia posłowie Polskiego Stronnictwa Ludowego oraz Polski 2050 przedstawili projekt nowelizacji ustawy o ochronie przyrody, którego istotą jest zmiana zasad tworzenia rezerwatów przyrody poprzez ograniczenie roli Regionalnych Dyrekcji Ochrony Środowiska. Zgodę na powołanie rezerwatu miałaby wyrażać rada gminy. Taka zgoda mogłaby być uchylona przez wojewodę.
Proponowane przepisy wprowadzą mechanizm podobny do tzw. „weta samorządowego”, które od 2001 roku uniemożliwia tworzenie nowych parków narodowych w Polsce.
Obecnie zgodnie z ustawą o ochronie przyrody rezerwaty są formą ochrony dotyczącą wyłącznie obszarów o wyjątkowych wartościach przyrodniczych. Decyzje o ich ustanowieniu są efektem pracy specjalistów i analiz przyrodniczych. Ostateczną decyzję podejmuje wyspecjalizowany organ, Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska, po zasięgnięciu opinii Regionalnej Rady Ochrony Przyrody. I tak powinno zostać.
Wbrew pozorom ta nowelizacja jest też szkodliwa dla samych samorządów, które obecnie otrzymują subwencje ekologiczne za obszary chronione. Dla wielu gmin to milionowe zyski, które można przeznaczyć na wszelkie bieżące potrzeby. Tymczasem te dofinansowanie będą zagrożone przez politycznych spory, a kwestie przyrodnicze zostaną zmarginalizowane.
Rezerwaty obejmują tereny o najwyższej wartości przyrodniczej. A każdy taki teren ogranicza polowania. Dla partykularnych interesów, które reprezentuje myśliwa, Urszula Pasławska z PSL, gminy stracą pieniądze. To nie pierwszy raz w tej kadencji, kiedy PSL wraz z PiSem i Konfederacją blokuje proprzyrodnicze zmiany.
W ciągu najbliższych dwóch tygodni spotkamy się z Marszałkiem Sejmu, Włodzimierzem Czarzastym i przekażemy mu petycję. Czy staniesz z nami po stronie dzikiej przyrody i też zabierzesz głos przeciwko tym niebezpiecznym zmianom?
👉 https://t.co/iOUfZ9N2eX
Z góry dziękuję za Twój głos. Jeśli możesz to udostępnij link do petycji swoim znajomym i bliskim 🙏💚
Jestem tak zła, że musiałam nagrać tę rolkę.
Słyszeliście o Lex Romowicz?
Taki pomysł @PL_2050 i @nowePSL jak zablokować tworzenie rezerwatów w Polsce. Na amen. Na beton.
Po przerwie w socialach wolałabym wrócić czymś lżejszym. Czymś, co daje oddech. Ale nie umiem przejść obok tego spokojnie.
Czy my w Polsce umiemy jeszcze skutecznie chronić najcenniejsze fragmenty przyrody?
Parki narodowe mamy zabetonowane od 25 lat. Zrobił to PSL.
Teraz poseł @romowiczbartosz wpadł na pomysł, żeby Polska 2050 podobny mechanizm dołożyła do rezerwatów.
W kraju, w którym tej ochrony i tak jest dramatycznie mało. I naprawdę trzeba mieć wyjątkowo odwrócone priorytety, żeby uznać, że właśnie to jest dziś dla nas problemem.
Parki narodowe to jest 1% Polski. Rezerwaty? Szalone 0.6 procenta!!!
Najbardziej boli mnie nie tylko sam projekt. Boli mnie też to, kto pod nim stoi. Bo Polska 2050 szła do polityki także na obietnicy ochrony przyrody. Wielu ludzi w to uwierzyło. Ja też wierzyłam, że po latach niszczenia i tchórzostwa ktoś wreszcie stanie po stronie lasów, rzek, mokradeł, dzikich miejsc. Po stronie tego, co słabsze i bezbronne. A dziś dostajemy projekt, który zamiast naprawiać system, dokłada mu kolejny hamulec.
I nie, to nie jest żadne współdecydowanie. To ładnie opakowane weto. Kolejny sposób, żeby ochronę przyrody łatwiej było zablokować, rozwodnić, przeciągnąć, udusić.
Za dużo już widziałam sytuacji, w których przyroda przegrywała nie dlatego, że ktoś miał lepszy argument, tylko dlatego, że po drugiej stronie byli silniejsi, głośniejsi, lepiej ustawieni. I właśnie dlatego rezerwaty są tak ważne. Bo czasem są ostatnią deską ratunku. Ostatnim sposobem, żeby ochronić coś, co jeszcze zostało.
Nie ma zgody na dalsze rozmontowywanie ochrony przyrody w Polsce. Nie ma zgody na to, żeby pod hasłami dialogu i podmiotowości przepychać przepisy, które w praktyce będą działały jak blokada. Nie ma zgody na to, żeby ci, którzy obiecywali chronić, dziś przykładali rękę do demolki.
Jeśli to też was wkurza, mówcie o tym głośno. Bo właśnie na ciszę liczą najbardziej.
To jest hucpa, a nie patriotyzm. Też jesteście źli?