Why #psychoanalysis says there can't be another DLC for #cyberpunk2077.
And how a "true" cyberpunk storms Arasaka Tower in vain and gets their friends killed in the process but #PhantomLiberty gives you an alternative.
https://t.co/UUztdLeXkn
Will you wash your hands on the deed that needs to be done like Pontius Pilate, or are you a go-getter who reaches for the nails and the hammer with no remorse?
A piece about psychoanalysis, narcissism and #Cyberpunk2077.
Link in comment.
@kravietz2048 ...z losowym członem tego wzoru wykreślonym, bo komisja musiała zaznaczyć swoją obecność. Dawno temu, to było (90s), niewinne czasy jeszcze, dzisiaj by trzeba było sprawdzić czy to nie były jakieś lub czasopisma, albo lobbing. 🤔
@kravietz2048 Przypomina mi się anegdota której nie mam czasu lokalizować dokładnie czasoprzestrzennie, ale to wygląda tak, że jak raz eksperci przygotowali projekt ustawy o bodajże ZUS, z wielopiętrowym wzorem rozbitym na wiele linii, to z komisji sejmowej to wróciło...
Security research reporting is kinda the only situation where an individual has any power over a corporation. What goes unsaid: the researcher could easily sell exploits on the grey market and get rich. Most report out of morals, lowk a refusal to contribute to cyberwarfare. Vendors relying on those morals to bully are happily prodding good people until they crack
@ewbutc00l@VALC_6 All fixer gigs and most of Cyberpunk gigs as a whole are about doing someone’s dirty work. There are some exceptions (like River’s storyline) but V does someone’s dirty work the whole time, it is what being a merc is about.
@kitten_beloved This kind of "heroism" is OK a a mom and pop shop or at a startup, it is a bad thing in any major organization. Why? It burns out the person in question, and it makes the person the invisible lynchpin, while the problem should be managed explicitly by the management.
Problemem nauk społecznych i humanistycznych (nie tylko w PL) jest to, że naukowców coraz rzadziej charakteryzuje naturalna, niewymuszona ciekawość świata, co moim zdaniem jest esencją nauki.
Widzę zamiast tego coś odwrotnego - traktowanie nauki jako typowej kariery dla tytularnego prestiżu, sposobu na ucieczkę przed odpowiedzialnością i flexowania się nad innymi.
Przy okazji zauważam też pierwsze objawy systemowego odklejenia: “badam, więc mi się należy”, “zrobiłem doktorat, więc jestem lepszy”, “jestem za demokracją, ale gardzę ludźmi gdy nie rozumieją moich badań” albo “popularyzacja jest dla plebsu”.
A to moja luźna obserwacja na przykładzie kilku krajów. Nie piszę oczywiście o zasadzie, ale trendach:
Młodzi ludzie robią doktorat, aby pracować na uczelni albo żeby mieć stopień naukowy. Nie dlatego, że autentycznie ich coś interesuje i chcą to zbadać. Wielu doktorantów nawet nie potrafi wskazać czemu akurat się zajmuje tym tematem i dlaczego jest on społecznie ważny, ale wie, że chciałoby zostać na uczelni i aplikować o granty badawcze.
Naukowcy piszą artykuły głównie po to, aby odbębnić punkty lub zrobić awans zawodowy. Wielu naukowców pisze zwyczajnie z przymusu, bo taka jest systemowa presja. Albo boją się, że jak napiszą 10 a nie 15 artykułów, to dostaną negatywa w postępowaniu habilitacyjnym.
Naukowcy nie szukają sposobów jak zwiększyć swoją efektywność i stać się lepszym badaczem, ale idą w utarte schematy. A potem są zdziwieni, że są niekonkurencyjni. Zmarnowałem już dziesiątki tysięcy znaków na X na temat tego, że żaden naukowiec nie życzy sobie, aby ktokolwiek regulował jego czas pracy (nawet dla własnego dobra), rozliczał z planów naukowych w ramach systemu motywacyjnego albo raz na jakiś czas wyrywał z comfort zone. Praca na uczelni z definicji ma być bezpieczna, gdzie przez 40 lat robi się wszystko po swojemu i bez nadzoru z góry.
Naukowcy są też niestety pozerami. Co przez to mam na myśli? Zamykają się w swoich wąskich dziedzinach i celowo używają skomplikowanego języka. Nie wychodzą do ludzi, aby tłumaczyć im co robią. Ślepo wierzą w to, że publikacja w znanym journalu po angielsku = nauka. Albo że ranking uczelni, na której pracują definiuje sukces naukowy.
Są jeszcze osoby, które łudzą się, że jak się dosypie pieniążków lub trochę podłubie w listach czasopism, to naukę się naprawi. Ja niestety już w to nie wierzę.
Może jestem pesymistą, może zostanę za to ukamienowany i scancellowany przez środowisko naukowe w Polsce, ale potrafię wymienić dosłownie tylko kilka osób, które faktycznie podjarane są badaniami naukowymi dla samych badań.
Coraz mniej mam ciekawych dyskusji o prawie lub historii, a coraz więcej grzecznościowych networkingow, przeciągania liny kto jest lepszy albo jakie obecnie są programy grantowe.
Jak mam jechać na konferencję naukową, to już czuje się w środku chory i wiem, że robię to dla własnej kariery a nie nauki per se.
@komputerow Raczej nie, przyczyny są trywialniejsze. Nakłady na naukę nie przekładają się realnie ani na PKB ani na poparcie polityczne i to już jest wystarczający powód, ale też polscy naukowcy są w stanie przepalić każde fundusze bez żadnych mierzalnych efektów.
A Reddit user found out that Motorola phones have started hijacking the Amazon app to insert affiliate codes - on a phone that cost $1,900 - talk about greed..