nie wiem czy to taka nieporadność życiowa ale imagine w wieku 23 lat nadal o wszystko pytać się rodziców. Ja rozumiem że za granice nie pozwalają, ale samej do domu po osiedlu wracać lekko po północy? albo taka ślamazarność, że ja nie wiem ja się zastanowię, oh no plss
nie chcę być ignorant wobec moich przyjaciół, ale kurwa jak ja nienawidzę gadać o pracy. już wystarczy, że oddaję codziennie 8h życia, naprawdę nie mam ochoty o tym słuchać jeszcze w moim czasie wolnym, litości.
Rozmawiałem dziś przez telefon z samotną przyszłą mamą, która jest w zaawansowanej ciąży i przebywa w Ośrodku Interwencji Kryzysowej w Warszawie.
Nie ma na prawdę nikogo..
Dziękuję Wam za nagłośnienie tej sprawy. Przygotowaliśmy listę najpotrzebniejszych rzeczy - znajdziecie ją w pierwszym komentarzu.
Podczas rozmowy wyszło też coś bardzo ważnego, dziewczyna jest w zaawansowanej ciąży w momencie rozpoczęcia porodu ma po prostu zadzwonić po karetkę. I tyle.
Rozmawiałem z ośrodkiem, w którym przebywa. Mam jednak wrażenie, że nie ma tam jasno określonej procedury na wypadek rozpoczęcia porodu.
Poinformowano mnie, że w takiej sytuacji dzwoni się po karetkę. Zapytałem, co jeśli zespoły ratownictwa będą zajęte i czas oczekiwania się wydłuży oraz czy ośrodek zapewnia wtedy własny transport - nie otrzymałem jednoznacznej odpowiedzi..
Dlatego działam dodatkowo.
Skontaktowałem się z osobami z Warszawy, stworzyłem listę numerów, żeby w razie potrzeby móc szybko uruchomić pomoc. Rozmawiałem też z kobietami przebywającymi z nią w ośrodku, żeby w kluczowym momencie wiedziały, do kogo dzwonić.
Przy porodzie nie ma miejsca na chaos ani niedomówienia. Tu liczy się czas i bezpieczeństwo, mamy i dziecka.
Zrobimy wszystko, żeby dziewczyna nie została z tym sama.
Uruchamiam też niewielką zbiórkę na wsparcie dla niej i dziecka.
Niech to będzie spokojny start w nowe życie, bez lęku, bez presji, z poczuciem, że ktoś obok stoi naprawdę.
Zbiórkę, zostawiam w pierwszym komentarzu, jeśli ktoś będzie chciał ją wesprzeć, będę bardzo wdzięczny.