Stefan Kisielewski – „Sprzysiężenie” [1946]
„(…) W młodości człowiek czuje, że ma jeszcze przed sobą dużo czasu i dużo do wyboru – ta świadomość daje mu swobodę i szerokość oddechu – żyje nieniepokojony – ma czas być sobą. Lecz nieuchronnie, prędzej czy później, przychodzi ów moment, od którego poczynając, wszystko zaczyna wyglądać nieco inaczej: pojawia się paniczna myśl, że czasu jest właściwie nie tak wiele, i podejrzenie, że prawo wyboru również nie jest wcale tak nieograniczone, jak to się wydawało na początku. Ten punkt jest słupem granicznym: oznacza on koniec młodości duszy – to coś jak Conradowska „smuga cienia”.
Od tego momentu popadamy pod władzę czasu, który zaczyna unosić nas w nieznanym dotąd i stale rosnącym pośpiechu: sprawdza się przysłowie, że dzień jest długi, lecz rok krótki; tygodnie, miesiące i lata przelatują obok nas w oszałamiającym tempie, oszałamiającym w dosłownym tego znaczeniu, żyjemy bowiem teraz w stanie jakiegoś narkotycznego oszołomienia czy odrętwienia, z automatyczną biernością poddając się prądowi, który nas niesie coraz szybciej i coraz bardziej bezpowrotnie. Opanowuje nas pełna znamionującej dojrzałość, lecz niemniej przykrej rezygnacji myśl, że prawo wyboru, którego byliśmy tak pewni w młodości – wcale w gruncie rzeczy nie istnieje, to tylko złudzenie – żadnego wyboru nie ma i nigdy w ogóle nie było – nasze miejsce z góry już zostało przewidziane i określone, bez naszego w tym udziału. Odtąd bierne poddawanie się prądowi zaczyna mieć w sobie nawet coś kojącego; odruchy buntu uspokoiły się, wygasły i jak we śnie, gładko i łatwo, płyniemy naprzód, upajając się samym faktem jazdy – jak dzieci.
W ten sposób życie uśpiło naszą świadomość trującym narkotykiem ruchu; oszukała nas zdradliwa płynność i gładkość przemijających tygodni, nawet – naiwni – zasmakowaliśmy w niej, nie rozumiejąc, jak zgubna i straszna jest ona w istocie. To stary okrutny podstęp życia, który jednak zawsze osiąga swój cel; odwieczna, paradoksalna, niewiarygodnie prosta, lecz zawsze skuteczna zdrada, złudzenie, które pozwala nam spać spokojnie w obliczu klęski, choćby z utajoną świadomością tej klęski. Nawet oddalony o kilka kroków od chwili ostatecznej, człowiek czepia się jeszcze dotychczasowego życia, chce jeszcze płynąć – nie wiadomo po co i dokąd.
Lecz już za późno: w oddali pojawiają się rosnące z każdą chwilą czarne słupy żelaznej śluzy, o którą rozbije się niosący nas coraz szybciej prąd. W ostatniej chwili szarpnie nami skurcz świadomości i buntu, grozy, że już tak dawno, tak nieopatrznie wypuściliśmy z ręki ster; lecz już jest za późno: tego, kto marnował lata i dziesiątki lat, nie ocalą dni i tygodnie. Następuje teraz chwila, nieznana nikomu z nas, lecz tylekroć przewidywana, chwila, której refleks, której przeczucie nosimy z sobą we krwi przez całe życie, chwila rzucająca cień na całą przeszłość – bo przyszłości już po niej nie ma; po prostu – chwila konania. I potem już koniec i bezruch – nie ma nas – przynajmniej tu nas nie ma – ale to na jedno wychodzi.
Opróżniliśmy miejsce dla innych – inni płyną teraz tak samo bezwolni, jak my byliśmy przedtem, musi stać się zadość prawu życia, prawu w istocie niwelującemu jednostkę: ważny jest bowiem ogólny, niezmienny obraz heraklitowej rzeki – nie poszczególne, przemijające i zmieniające się wciąż fale. Życie uznaje i proteguje tylko masę, tylko seryjny, powszechnie obowiązujący schemat – natomiast niweluje i ściera jednostkę chcącą się z tego schematu wyłamać. I dlatego jednostka, która czuje się na siłach, jednostka twórcza, powinna podjąć z życiem i jego prawami walkę – najtrudniejszą z walk, jakie staczane są tu na ziemi.”
Pomnik Żelaznej Ręki. „Jarocińskich bezimiennych bohaterów trzymających godzinami w wyciągniętych rękach ciężkie kaseciaki by ocalić dla potomnych festiwalową muzykę”. Wystawa Jarocin - Stacja Wolność! #muzeumrocka@PalacKultury
@kosa64@SzJadczak To są dwa różne pytania, dlaczego przyjął i dlaczego tyle zarabia. Zarobki w przeważającej części administracji publicznej na stanowiskach specjalistów w pl są w wysokości poniżej 3 tys. netto. Dlaczego przyjął? Pytanie osobiste.
@KramerGrzegorz 1. zdanie starowinki-księdza na naukach przed ślubem: jestem, co prawda, księdzem i może do końca się nie znam, ale co nieco przez ostatnie kilkadziesiąt lat w konfesjonale o małżeństwach słyszałem. Postaram się, itd. Świetny był, stara szkoła, inny świat. Brakuje szczerości.
Brandbook. PR kontra media https://t.co/qcLSxJApC7 Interesująca i mocno współczesna rozmowa specjalistów od dobrej roboty. Inspiracja i dialog, rzadko obecne szczególnie na szklanym małym ekranie. Dzięki @JaroslawKuzniar i @hytrekprosiecka.
Kieślowski. Od Bez końca do końca. Krzysztof Piesiewicz. Mikołaj Jazdon. Rozmowa, powrót i ciąg dalszy. Kauczukowa kulka z gwiazdkami. Był Preisner’s Music: 40-lecie pracy artystycznej Zbigniewa Preisnera, doskonały koncert w Tauron Arenie (paź 19). Dzięki, @k_piesiewicz
TOPOR Roland
(ur. 7 stycznia 1938, Paryż, Francja - zm. 16 kwietnia 1997, Paryż, Francja). Wszystko się zgadza. Ale żyć i nie dożyć sześćdziesiątki? Bez humoru. A słowo „humor” powtarzane wiele razy brzmi co najmniej nieśmiesznie. Chyba że powiesz „bynajmniej nieśmiesznie”.
„Od rana do godziny piątej po południu kobieta, jeżeli nawet tak nie jest, powinna robić wrażenie, że umie pracować”.
Małgorzata Duchnowska, 1941-1942
„Pani modna i praktyczna”
@gibon102