KARYGODNE ZANIEDBANIA W INSTYTUCJI NADZOROWANEJ PRZEZ RESORT SPRAWIEDLIWOŚCI
Panie ministrze Żurek. Bo pan szukasz tam tych wszystkich paleo, neosędziów, itd. Czy tam nie szukasz. Wie pan, to jest praworządność. Dowiadujemy się, że ten człowiek miał w więzieniu telefon. I żeby mu jakiś adwokat, nie wiadomo jaki, mu te narkotyki dał. Jest jakieś śledztwo, panie Żurek, panie ministrze? Bo pan szukasz Ziobry, pan Epsteina archiwa przeszukujesz, itd. A może tu warto się zainteresować, co? Panie ministrze. To jest praworządność, to jest element praworządności. Jak może mieć taki człowiek telefon w celi i dzwonić do świadków? Panie ministrze.
#PunktWidzeniaJankowskiego @PolsatNewsPL
Polski rolnik przekazuje informacje o cenie benzyny dla Tuska i uśmiechniętej brygady
Tylko ,że to już nie jest śmieszne.
Jak padnie rolnictwo to zaleje nas jedzenie prosto od niemców.
Będą robaki,niemiecka kiełbasa i możliwość wyjazdu na szparagi w sezonie.Für Deutschland.
Gdyby małżeństwo nie było zagrożone to w kościołach byłoby masę ślubów… c’nie? Ostatnio przypomniałam sobie, że w dzieciństwie słyszałam zapowiedzi w każdych ogłoszeniach parafialnych. Dziś kilka raz na rok to jest niezły wynik.
Trwają prace ekshumacyjne w Ostrówkach i Woli Ostrowieckiej na Wołyniu.
Efektem prac minionych dni jest rozpoczęcie ekshumacji zbiorowego dołu śmierci w dawnym gospodarstwie Aleksandra Strażyca w Woli Ostrowieckiej. W mogile dotychczas ujawniono szczątki kilkunastu osób w różnym wieku. Niektóre szkielety noszą ślady urazów mechanicznych. Należy pamiętać o tym, iż aktualnie odkrywana jest wierzchnia warstwa pochówków. Szczątki zostały pogrzebane bez trumien, ciała spoczywały w nieładzie, a przy niektórych szkieletach ujawniono przedmioty osobiste (elementy biżuterii i odzieży).
+ Michał Tadeusz Falzmann
(ur. 28 X 1953 r. – zm. 18 VII 1991 r.)
Kartka w kalendarzu Falzmanna z 18 lipca 1991 r. jest czysta.
Falzmann miał rozległy zawał, był reanimowany i półprzytomny.
Lekarz reanimujący usłyszał od niego słowa: „liczę dni (za ciężkiej) samotności w tej walce”.
Tego dnia, w czwartek około godziny 15.00 Michał Falzmann zmarł w szpitalu.
Lekarze odmówili przeprowadzenia sekcji...
Pan Michał - mój wielki bohater - jakby wszystko przewidział już w kwietniu...
21 kwietnia 1991 r. Michał Falzmann napisał, że „władza jest nadal w rękach KGB w Polsce”, zaś „dalsza praca [w Najwyższej Izbie Kontroli] to osobiste śmiertelne niebezpieczeństwo. Szans na sukces nie widzę żadnych”.
Nie ma skweru, ulicy, pomnika... Ot cała III RP, ot cała nasza prawica, co zawsze wybiera tylko Polskę, nie pamiętając o takich jak Falzmann...
Był w tej walce i pozostał sam! Jest z Panem Bogiem!
Żyje w sercu Żony i ukochanych Dzieci! Żyje też w nas.
Sędzia Mitera wydał maksymalny wyrok dla degenerata, to pierwszy taki wyrok w historii polskiego sądownictwa. Ustanie uzasadnił dlaczego to zrobił, a uzasadnienie było 100 hektarów od prawniczego bełkotu, on to zrobił po ludzku i nie wyłączył własnych rozterek. Tacy sędziowie, to trufle na pustyni. Nie przyzwyczajacie się, ale doceńcie!
Czuj Duch! 🚨 9 podpisów, żeby opozycja nie mogła krzyczeć "blokuje państwo". Potem chirurgia. Jedyny dorosły w pokoju? 😎 https://t.co/9Pndg5jlOB #Polityka#Prezydent#DebataPubliczna#Polska
Kilka dni przed decydującym głosowaniem ws. legalizacji eutanazji we Francji z apelem przeciw temu wystąpił znany pisarz Michel Houellebecq, który rzadko zabiera głos w debacie publicznej. Houellebecq w eutanazji widzi "samozniszczenie nowoczesności" oraz tryumf "najczystszego egoizmu" i zezwierzęcenia - powrót do stanu porzucania najsłabszych przez stado, by umierali. Pisze też o "morzu sczerniałym od krwi", które zaleje Francję. Jego zdaniem "arogancja progresizmu", odrzucającego całą mądrość wcześniejszych pokoleń, jest bezprecedensowa w historii ludzkości.
Poniżej tłumaczenie najważniejszych fragmentów jego długiego i wyrazistego artykułu w "Le Figaro".
Istniała cywilizacja zachodnia; ale faktem jest, że w dużej mierze mamy ją już za sobą. Mówienie o „cywilizacji” w odniesieniu do stanu rzeczy w Europie sprawia wrażenie, jakby nadużywało się wielkiego słowa. W głębi duszy czujemy to, choć przyznanie się do tego pozostaje trudne. Przepadło.
Nasi następcy, jeśli tacy będą, i jeśli za kilka stuleci przyjdziemy im do głowy, nie poczują ani oburzenia, ani gniewu; nie będą się już tym przejmować. Prawdopodobnie poczują nieokreślony wstręt, a przede wszystkim ogromne zakłopotanie. Najbardziej uczeni spośród nich spróbują to złagodzić, pisząc opasłe dzieła, czego "Historia schyłku i upadku Cesarstwa Rzymskiego" pozostaje klasycznym przykładem. Uproszczone streszczenie tez Gibbona wyjaśniających upadek Cesarstwa Rzymskiego poprzez rozwój chrześcijaństwa, oprócz tego, że jest przekonujące i jasne, ma tę zaletę, że można je łatwo rozszerzyć o tezy Augusta Comte'a o przejściu od państwa teologicznego do metafizycznego, którego jedyną funkcją była destrukcja. Upadek Zachodu znajduje zatem swoje naturalne wytłumaczenie w upadku chrześcijaństwa zapoczątkowanym przez protestantyzm, a dopełnionym przez oświecenie. Nietzsche mówi mniej więcej to samo, dodając zabawne efekty specjalne z akrobatami i orłami. Nie do końca jednak pasuje to, że w Azji sytuacja nie jest lepsza. Spadek demograficzny w krajach najbardziej zaawansowanych technologicznie – Japonii, Korei, a ostatnio w Chinach – postępuje jeszcze szybciej, do tego stopnia, że ich populacji grozi zagładą w niedalekiej przyszłości. To nowoczesność jako taka dokonuje samozniszczenia na naszych niezdolnych do pojęcia tego oczach.
„Wszystko się rozpada; centrum nie może już dłużej utrzymać / Czysta anarchia rozpętuje się na świecie” – pisał Yeats w 1919 roku, przeczuwając, że dla Europy niedawno zakończona wojna była jedynie zwiastunem innych, poważniejszych katastrof. Wojna rodziła wojnę, nazizm otworzył mroczne drzwi, które nigdy do końca się nie zamknęły, a dwie wojny światowe jedynie przyspieszyły rozpad krajów, które popełniły głupotę wkraczając do nich. Sto lat po wierszu Yeatsa centrum nie przetrwało – i jest to szczególnie widoczne w przypadku europejskiego centrum politycznego, Brukseli. W Belgii eutanazja, dostępna dla „osób cierpiących na choroby psychiczne” od 2002 roku, jest dostępna dla nieletnich od 2014 roku. Nadal utrzymuje się kilka marginesów, ale tamy jedna po drugiej pękają, a my jesteśmy zanurzani w tym „morzu poczerniałym od krwi”, o którym Yeats pisze w następnym wersie.
Francja prawdopodobnie będzie kolejną tamą, którą to morze porwie; nadal można tego uniknąć, ale nadzieja gaśnie. Od kilku lat walczę z eutanazją i w miarę jak narasta we mnie przekonanie, że toczę przegraną walkę, czuję się, jakbym rozegrał wszystkie karty, a nawet zaczął oszukiwać. Po raz ostatni uważam, że warto zalecić tym, których głos będzie miał moc prawną, aby zastanowili się nad nielicznymi filozofami na przestrzeni wieków, którzy aprobowali samobójstwo – to dość zdumiewające: „progresywizm” z pogardą, machnięciem ręki, odrzuca nie tylko wszystkie istniejące tradycje religijne, ale niemal wszystko, co myśleli poprzedni filozofowie; takiej arogancji, jak sądzę, nigdy wcześniej nie widziano w historii ludzkości.
(...)
Nie jestem pewien, czy chcę należeć do społeczeństwa, które legalizuje eutanazję. Obrona Zachodu - jak najbardziej, ale pod warunkiem, że jest on wart obrony.
Wystarczy przyjrzeć się argumentom zwolenników eutanazji, by ogarnęło nas obrzydzenie, a z tego obrzydzenia rodzi się moralny bunt.Te argumenty sprowadzają się zasadniczo do jednego: godności. Słowo to było jednak używane tak często i w tak przewrotny sposób, że jego znaczenie stało się trudne do uchwycenia. Z perspektywy zwolenników eutanazji, pragnienie godności wyrażane przez osobę umierającą, o czym świadczą słowa jej bliskich, jest zazwyczaj przekazywane za pomocą sformułowań takich jak: „Nie mógł znieść myśli, że stanie się warzywem”. Twierdzenie byłoby bardziej przekonujące, gdyby mogli dodać: „Nie mógł znieść myśli, że stanie się warzywem; wolałby stać się trupem”. Co więcej, metafora warzywa ujawnia boleśnie pragmatyczny pogląd na istotę ludzką. W idealnym świecie ludzie powinni się poruszać, wykonywać czynności i ostatecznie prowadzić aktywne życie. A jeśli jest to definitywnie niemożliwe, powinni przynajmniej komunikować się, demonstrować zdolność do interakcji, przynajmniej werbalnych, z resztą społeczeństwa. Istota ludzka jest tu sprowadzona do swojej wartości użytkowej, czyli wartości początkowej pomniejszonej o współczynnik osłabienia. (...)
Trudno wyobrazić sobie bardziej bezpośrednią opozycję wobec godności ludzkiej w rozumieniu Immanuela Kanta, wobec kantowskiej idei, że człowieczeństwo, zarówno w swojej własnej osobie, jak i w osobie innych, należy zawsze uważać za cel sam w sobie, a nigdy jedynie za środek.
(...)
Każdy, kto pisał, a nawet po prostu próbował pisać, wie, że czasami można – trudno to wytłumaczyć, ale tak jest – wyrazić w piśmie rzeczywistości niedostępne mowie. A każdy, kto rzeczywiście pisał, wie coś jeszcze, coś jeszcze smutniejszego: że to, co się napisało, będzie zaledwie nikłym śladem tego, o czym się marzyło. Nawet ktoś tak płodny w twórczości literackiej jak Balzac przyznaje to: książki, które się napisało, są mniej piękne niż te, o których się jedynie marzyło. Mowa jest zaledwie ułamkiem pisma, które samo w sobie jest zaledwie ułamkiem życia wewnętrznego. Sprowadzanie ludzkiego umysłu do umiejętności komunikacji ustnej jest po prostu głupotą.
(...)
Od prawie dwóch stuleci widmo nihilizmu dręczy Europę Zachodnią. Teraz nadeszło, oto jest. Nie spodziewaliśmy się nihilizmu w tej formie, nie jest on ani mroczny, ani zmierzchowy; jest raczej kolorowy i radosny.
(...)
Owa godność, w istocie, ma tylko jedno zastosowanie: legitymizację nieustannego praktykowania najczystszego egoizmu.
(...)
Cóż, co dość bolesne, być może nie jesteśmy już w pełni ludźmi. Po kilku tysiącleciach błądzenia Zachód zdaje się powracać do starożytnej zwierzęcej mądrości, która u niemal wszystkich gatunków nakazuje stadu pozostawienie chorego zwierzęcia na śmierć w samotności – doskonale wiedząc, że nie ma ono prawa oczekiwać współczucia od swoich bliźnich.
(...)
Pewne jest w każdym razie, że progresywizm działa dokładnie jak mechanizm zapadkowy. Kiedy następuje „postęp społeczny” (aborcja, kara śmierci, małżeństwa osób tej samej płci, in vitro, macierzyństwo zastępcze, cokolwiek) – nie ma mowy o cofaniu się, nikt nawet o tym nie myśli. To błędne rozumowanie jest antydemokratyczne: co jedno prawo uczyniło, inne może cofnąć; przynajmniej tak rozumiem prawo. Pozwala nam to jednak utożsamić progresywizm z tym, czym on naprawdę jest: przeznaczeniem.
Być może słusznie sądzimy, że walka z przeznaczeniem jest daremna i że każda tragedia musi się wypełnić do końca. Nie mogę się jednak oprzeć wrażeniu, że domagając się dostępu do eutanazji dla swoich obywateli, Francja w rzeczywistości domaga się własnej eutanazji. Niektórych może zaskoczyć moja wrogość wobec tego projektu ustawy, zważywszy na to, że często obarczano mnie dziwacznym neologizmem: rzekomo jestem depresyjny. Przyznajmy to. To prawda, że poświęciłem się badaniu symptomów samobójstw na Zachodzie, wzrostu nihilizmu; ale nie przypominam sobie, żebym kiedykolwiek się tym cieszył. Wkraczamy w świat, w którym łatwiej będzie umierać. Wolałbym świat, w którym da się żyć.
"Stosunki niemiecko-ukraińskie zawsze wyglądały tak, że Niemcy używali Ukraińców, napuszczali ich na Polskę i używali ich jako swoich bulterierów, a potem ich brali na krótką smycz i sprzedawali Rosji".
I tak będzie tym razem ☝️
(Źródło:https://t.co/FO5nz5SGnS)
What no Catholic would ever say:
“The mosque is a divine and sacred space, a place that belongs to God, in which people seek the presence of the Most High”
My wszyscy myśleliśmy, że papież Klemens XIV rozwiązał zakon jezuitów pod wpływem mocarstw, a ON PO PROSTU WIEDZIAŁ, co będzie dalej.
W Krakowie nie da się przez Was nocą chodzić obok Kościoła św. Piotra i Pawła, bo z takim łoskotem się ks. Piotr Skarga tam w grobie obraca 🙄
@Jarosaw210 „Zasady dotyczące emerytur dla Ukraińców w Polsce wprowadził rząd koalicji PO-PSL. Kluczową umowę dwustronną podpisano 18 maja 2012 roku, a weszła w życie 1 stycznia 2014. Sygnatariuszem był ówczesny minister pracy Władysław Kosiniak-Kamysz.”