@prezydentpl@szefernaker@OficjalneZero Co za bzdura! I niby do kogo to ma trafić? chyba tylko do PiSowskiej, zaczadzonej Sekty.
Panie @ZagrobelnyMarek trzeba się bliżej zająć tymi przekazami płynącymi ostatnio z tego miejsca ...
UWAGA: Podaję Opinię Komisji Weneckiej (moje streszczenie) w sprawie roli Prezydenta RP w związku ze ślubowaniami sędziów Trybunału Konstytucyjnego!
Opinia Komisji Weneckiej nr No. 1294/2026
Podstawowa konkluzja Opinii Komisji Weneckiej z dnia 9 października 2026 w sprawie kompetencji Prezydenta w kontekście ślubowania sędziów Trybunału Konstytucyjnego brzmi:
• Fakt, że ślubowanie składa się wobec Prezydenta, nie daje Prezydentowi kompetencji do badania zasadności wyboru sędziego Trybunału Konstytucyjnego ani procedury prowadzącej do tego wyboru (paragraf 96). Procedura ślubowania nie może być traktowana jako zmieniająca konstytucyjną kompetencję Sejmu do wybierania sędziów Trybunału Konstytucyjnego i nie przyznaje Prezydentowi roli w tym wyborze, jakiej Konstytucja mu nie przyznaje (par. 97).
Oto argumenty prowadzące do tego fundamentalnego wniosku:
• Ślubowanie stanowi uroczyste publiczne przyrzeczenie poszanowania Konstytucji. Istnieje podstawowa różnica między aktem prawnym, na mocy którego dana osoba jest wybrana na sędziego sądu konstytucyjnego, a późniejszym aktem prawnym złożenia ślubowania (par. 39). Należy podkreślić, że w Polsce ślubowanie wobec Prezydenta nie jest regulowane konstytucyjnie (par. 38).
• W Europie istnieją rozmaite modele relacji między wyborem a ślubowaniem. Najbliższe polskiemu modelowi są systemy w Austrii i w Niemczech: w obu tych państwach, tak jak w Polsce, wybór sędziów konstytucyjnych jest regulowany konstytucyjnie, a akt ślubowania ustawowo (par. 40-41). W tych państwach ślubowanie nie stanowi konstytutywnej części objęcia urzędu (par. 53). Ale nawet tam, gdzie przyjęcie ślubowania przez Prezydenta jest regulowane konstytucyjnie, nie oznacza to, że Prezydent ma kompetencję do badania zasadności wyboru lub procedury prowadzącej do tego wyboru (par. 55).
• W braku konstytucyjnej kompetencji Prezydenta do uczestniczenia w procesie powoływania sędziów konstytucyjnych, Prezydent nie ma żadnej władzy uznaniowej w odniesieniu do ślubowania: jest prawnie zobowiązany do jego przyjęcia. Jest to w szczególności zasadne w krajach (jak Polska, przyp. WS), gdzie rola Prezydenta jest uregulowana tylko ustawowo, a nie konstytucyjnie (par. 56).
• Regulacja ustawowa, że sędziowie składają ślubowanie „wobec Prezydenta”, nie daje Prezydentowi kompetencji, których nie przyznaje mu Konstytucja: nie upoważnia Prezydenta do badania legalności wyboru, merytorycznych kwalifikacji sędziego ani jakiejkolwiek innej oceny wyboru dokonanego przez Sejm (par. 61).
• Obecność Prezydenta dodaje instytucjonalnej dostojności, ale jest to zasadniczo obowiązek ceremonialny (par. 62). Prezydent jest zobowiązany do przyjęcia ślubowania od sędziów wybranych przez Sejm (par. 63).
• Długotrwałe zwlekanie z ceremonią ślubowania ma bezpośrednie skutki dla funkcjonowania Trybunału, zarówno jeśli chodzi o kwestie finansowo-administracyjne (par. 67), jak i właściwe obsadzanie składów orzekających (par. 69).
• Rygorystyczne obstawanie przy zasadzie, że ślubowanie powinno być realizowane przez Prezydenta, mogłoby umożliwić Prezydentowi uniemożliwienie objęcia urzędu przez wybranych sędziów TK. Komisja Wenecka uważa więc, że w takich okolicznościach jest konstytucyjnie uzasadnione umożliwienie objęcia urzędu przez wybranych sędziów TK bez udziału Prezydenta, gdy bezprawnie odmawia przyjęcia ślubowania. Byłoby to odejściem od literalnych sformułowań pewnych ustaw, ale lepiej chroniłoby konstytucyjny podział władz i zapobiegłoby nadużyciu funkcji czysto ceremonialnej w celu obstrukcji funkcjonowania Trybunału (par. 81).
• Komisja Wenecka w związku z tym rekomenduje, że w przypadkach, gdy Prezydent nie przyjmuje ślubowania przez nieuzasadniony upływ czasu, wymóg ślubowania może być spełniony bez fizycznego udziału Prezydenta, ale poprzez ślubowanie złożone wobec Prezydenta w formie oficjalnego dokumentu pisemnego, odpowiednio potwierdzonego i przedłożonego Prezydentowi (par. 84).
Tyle Opinia. Zgodnie z przepisami Komisji Weneckiej, nie brałem formalnie udziału w jej przygotowaniu ani w głosowaniu nad nią. Sprawozdawcami byli wybitni prawnicy: Koleżanka i Koledzy z Irlandii, Austrii, Holandii, Niemiec i Finlandii. Ale czy muszę dodawać, że utożsamiam się z tą Opinią w 100 procentach?
@DWielowieyska@Bart_Wielinski@gazeta_wyborcza@RzeczkowskiG@rzeczpospolita@DoRzeczy_pl@OnetWiadomosci@bweglarczyk@wPolityce_pl@prezydentpl@BoguckiZbigniew@donaldtusk@JudgesSsp
https://t.co/lmI7gUmbnF
Christian Zacherl auf Facebook über Russland. Ich meine, er hat einen Volltreffer gelandet.
Russland ist kein Staat. Es ist ein Kostüm. Ein zerschlissener Theatermantel, auf dessen Rücken „Imperium“ gestickt ist. Ziehst du dran, fällt er auseinander. Darunter: Leere, Rost, Leichen.
Es gibt keine Föderation. Es gibt Moskau und 83 Geiseln. Regionen, die ausgeblutet werden, damit Moskau weiter lügen, protzen und morden kann. Tatarstan zahlt. Jakutien friert. Dagestan stirbt in ukrainischen Schützengräben. Moskau zählt das Geld und verteilt Orden.
Die „russische Welt“ ist ein Franchise für Banditen. Eine Lizenz zum Plündern, verpackt in Nostalgie. Die Kirche segnet Raketen. Lehrer fälschen Geschichte. Polizisten prügeln für die Quote. Alles imitiert Staatlichkeit, während es nur ein Clan ist, der ein Land in Geiselhaft hält.
Europa verhandelt mit „Russland“, als gäbe es da einen Partner. Gibt es nicht. Es gibt einen Tresor in Moskau, vollgestopft mit Gas-Milliarden, Blutgeld und Angst. Der Schlüssel dazu heißt Gewalt. Ohne Gewalt bricht die ganze Kulisse in 24 Stunden zusammen.
„Große russische Kultur“? Längst zu Tarnfarbe für Panzer verkommen. Dostojewski auf dem Buchrücken, Tschaikowski im Konzertsaal — und dahinter Marschflugkörper auf Kindergärten. Puschkin zitieren, während man in Butscha exekutiert. Das ist die Methode.
Das Volk? Gibt es nicht. Es gibt Untertanen, die zwischen Fernseher und Knast wählen dürfen. Die Schweigenden sind Komplizen. Die Flüchtenden sind Verräter. Die Toten sind Statistik. Der Rest ist Biomasse für die Front.
Man muss „Russland“ nicht verstehen. Man muss Moskau entmachten. Konten einfrieren. Öl und Gas kappen. Propagandisten rauswerfen. Spione heimschicken. Jede Pipeline, jeder Rubel, jedes „Kulturaustausch“-Programm ist eine Ader, die das Monster füttert.
Russland wird sich nicht ändern. Es hat keinen Mechanismus dafür. Es kennt nur Ausdehnung oder Zerfall. Und solange der Westen so tut, als könnte man mit einem Phantom verhandeln, wird Moskau weiter töten. Weil es darf.
Russland ist eine Attrappe. Moskau ist die Bombe. Und der Timer läuft.