Chyba łatwo zgadnąć, co zrobiłem z aplikacją Rossmana w telefonie, gdy zobaczyłem w ich reklamie Maję Ostaszewską i spostrzegłem, że moje pieniądze mogłyby trafiać do kieszeni tej, która na mnie i na wszystkich Polaków po prostu sra i pluje...
Jak to możliwe, że Ukrainiec Ihor M. Zabójca z Jarosławia - jak podaje Rzeczpospolita- był wpisany na listę osób niepożądanych w Czechach, w Niemczech miał przyznany status ochrony międzynarodowej a w Polsce został uznany za osobę chorą psychicznie?
Uwaga: kłamstwo ministra sprawiedliwości!
Szanowny Panie Ministrze @w_zurek,
Wzywam Pana na otwartą dyskusję o tym, co napisał Pan w poniższym wpisie i co napisała Pańska prokuratura w komunikacie!
Będąc konstytucyjnym ministrem posługuje się Pan publicznie kłamstwem historycznym, które musi zostać skonfrontowane z faktami.
Informuję Pana, że SB nigdy nie wykorzystała sfałszowanych (tym bardziej "masowo") podpisów Wałęsy i dokumentów w korespondencji z Komitetem Noblowskim!
Są to fakty znane, ustalone przez historyków a nawet przez prokuraturę, która 31 marca 2015 r. (za rządów Platformy Obywatelskiej!) orzekła, że w latach 1982-1983 podjęto w SB próbę wytworzenia dokumentów (na podstawie teczek "Bolka" z lat 1970-1976) z których wynikać miało, że Wałęsa "jest" agentem SB w okresie "Solidarności" (po 1980 r.):
"po objęciu tego stanowiska, w nieustalonym okresie w latach 1982-1983, Władysław Kuca polecił Zastępcy Naczelnika II Wydziału, Józefowi Burakowi, przygotowanie podrobionych dokumentów, z których wynikałoby, że Lech Wałęsa jest tajnym współpracownikiem organów bezpieczeństwa państwa. Józef Burak wspólnie z Adamem Stylińskim przygotowali teksty, stanowiące doniesienia tajnego współpracownika, sugerujące, iż pochodzą one od Lecha Wałęsy. Władysław Kuca analizował treść tych dokumentów i nanosił na nich poprawki. Tak przygotowane materiały były przepisywane przez oddelegowanego do Biura Studiów z Departamentu Techniki Kazimierzaa Maraszkiewicza, który w oparciu o pozyskane dokumenty sporządzone odręcznie przez Lecha Wałęsę, podrabiał jego pismo. Tak spreparowane materiały poddawane były badaniom przez biegłych z zakresu identyfikacji pisma ręcznego. Opinie biegłych jednoznacznie wskazywały, że są to dokumenty fałszywe. W tej sytuacji Władysław Kuca polecił zniszczyć wszystkie spreparowane dokumenty. Józef Burak i Adam Styliński osobiście zniszczyli wytworzone przez Tadeusza Maraszkiewicza materiały na krajance".
W związku z tym do Komitetu Noblowskiego w 1982 r. przekazano ORYGINAŁ informacji rękopiśmiennej TW ps. „Bolek” z 12 stycznia 1971 r.
Skąd to wiemy? Z „teczek Kiszczaka”, czyli znalezionej w mieszkaniu gen. Cz. Kiszczaka teczki pracy TW ps. „Bolek”.
W miejscu, gdzie pierwotnie zarchiwizowano oryginał informacji TW ps. „Bolek” z 12 stycznia 1971 r. wpięto kopertę z kopią tego dokumentu (którą w teczce poprzedza z kolei maszynopisowa wersja informacji z 12 stycznia 1971 r.) opatrując ją specjalnym raportem mjr. Adama Stylińskiego i kpt. Józefa Buraka do płk. Adama Malika (wszyscy z Biura Studiów SB MSW) z 4 listopada 1986 r. o treści:
„uprzejmie prosimy o zatwierdzenie wybrakowania oryginalnego doniesienia TW ps. »Bolek« z dnia 12 I 1971 r., wyłączonego z teczki nr archiwalny I 14713, kart 2, strona nr 25 i 26 (kserokopia doniesienia w załączeniu). Dokument ten wykorzystany został w działaniach specjalnych krypt. »Ambasador«, realizowanych w pierwszej dekadzie 1982 r. nr ks. masz, 00377/86”.
Raport został zatwierdzony przez płk. A. Malika w dniu 4 listopada 1986 r. (zob. IPN BU 3333/1, t. 2, k. 78).
A zatem w ramach prób skompromitowania Wałęsy, który w 1982 r. był po raz pierwszy kandydatem do Pokojowej Nagrody Nobla (ostatecznie nagrodę tę przyznano mu w 1983 r.), Biuro Studiów SB MSW posłużyła się oryginałami doniesień TW ps. „Bolek” w ramach operacji o kryptonimie „Ambasador”, które przekazano ambasadorowi Królestwa Norwegii w PRL.
Niezależnie od operacji „Ambasador”, informacja TW ps. „Bolek” z 12 stycznia 1971 r. kolportowana była w ramach działań SB skierowanych przeciwko Annie Walentynowicz i Markowi Mądrzejewskiemu, co już dawniej opisano (S. Cenckiewicz, P. Gontarczyk, SB a Lech Wałęsa..., s. 140-141 i 154-155; S. Cenckiewicz, Anna Solidarność. Życie i działalność Anny Walentynowicz na tle epoki (1929-2010), Poznań 2010, s. 299-300 i inne).
Pan Minister nie wie o czym pisze, albo świadomie kłamie! Stąd publicznie domagam się konfrontacji! Niech Pan publicznie broni swoich tez!
Może być konfrontacja uniwersytecka, może być w @KanalZeroNews lub gdziekolwiek indziej (wiem, że do @RepublikaTV Pan nie przyjdzie)!
Choćby dziś, choćby jutro!
🚨Analfabeta? - słuchajcie do końca…
Lech Wałęsa, w materiale wideo opublikowanym na swoim profilu 5 stycznia 2025 r., mówi o tym, że opisywał zdarzenia i kolegów oraz ich zachowania. Przyznaje w nim, że spisał około 35 kartek A4 i przygotował ten opis w dwóch egzemplarzach. Jeden z nich przekazał swojemu koledze.
To oświadczenie wydaje się podawać w wątpliwość tezę o analfabetyzmie, skoro sam potwierdza fakt spisania tak obszernego materiału.
Pamiętacie Magdalenę z Warszawy, którą na pogrzeb synka zabrano w konwoju i stała w kajdankach zespolonych, na rękach i nogach? Kurz opadł - winni śmierci dziecka i takiego traktowania kobiety pozostali bezkarni.
A niewinną urzędniczkę Karolinę z Ministerstwa Sprawiedliwości? Próbowali kobietę zastraszyć, by zeznała „jak trzeba” i w kajdankach zespolonych ją ciągano. Nawet do toalety w ten sposób prowadzono i podglądano, by upokorzyć.
Nikt za to nie odpowiedział, a po wypuszczeniu na wolność, resort jak gdyby nigdy nic, zwrócił się do niej o pomoc, bo reszta zastraszonych urzędników bała się pracy przy Funduszu Sprawiedliwości.
Spójrzcie na mordercę z Jarosławia. Jemu takich kajdanek zespolonych nie założono. Swobodnie sobie chodzi.
Polska Tuska:
- ksiądz, który budował centrum pomocy ofiarom przestępstw - prowadzony w kajdankach zespolonych;
- bandyta, który zabił księdza i ranił kolejne 4 osoby nie jest prowadzony w kajdankach zespolonych.
@BartoszLewand20 To jest ciąg dalszy tego co zaczęło się kiedyś 'pomrocznością jasną'.
Z całym szacunkiem, ale prawnicy to mogą każdą stronę uzasadnić 😀😀😀
Wspaniale się do zestarzało, drogi Uśmiechnięty Premierze. Oto twoje własne słowa-
"Powołamy na stanowisko Rzecznika Praw Dziecka osobę, dla której dobro dzieci będzie priorytetem".
Brawo. Wyszło ci jak zwykle.
Widzę, że rozkręca się paskudna, kłamliwa nagonka „wolnych mediów” na Michała Chorosińskiego, męża posłanki PiS @chorosinska Zarzuty: bez konkursu został dyrektorem Centrum spotkania kultur i na dodatek wyreżyserował i zagrał jedną z ról w przedstawieniu. No to sprawdźcie chociażby dyrektora Andrzeja Seweryna. Ale wiem, że tego nie zrobicie. Podpowiadam: Seweryn został powołany bez konkursu, reżyseruje i gra w swoim teatrze. Dziękuję za uwagę
Otwarte butelki alkoholu i dzieci, których Monika Horna-Cieślak rodzicom nie zabrała. Donald Tusk - prywatny rodzinny wieczór w Sopocie, 23 czerwca 2025. Fakt wprost opisuje Aperole:
Afera w Kłodzku, afera w Szpitalu Południowym, afera marki Polska, afera z pomcą dla powodzian, afera z raportem CIA, afera Rzecznik Praw Dziecka - a to tylko w ostatnim czasie.
Ktoś chyba powinien przypomnieć Donaldowi Tuskowi, że obiecywał 100 konkretów, a nie 100 afer...
Kluczową postacią w aferze Horny-Cieślak jest Komendant Stołeczny Policji Krzysztof Ogroński. To u niego w gabinecie zapadły decyzje, które doprowadziły do osobistej zemsty RPD na dzieciach i rodzinie, z którą była w konflikcie. Policja podjęła decyzje o odebraniu dzieci, nie weryfikując fałszywych przesłanek.
Jeśli potwierdzą się doniesienia Kanału Zero, komendant powinien zostać natychmiast zdymisjonowany. Nie mam najmniejszej wątpliwości, że doszło do nadużycia władzy w postaci prywatnej zemsty polityka przy pomocy policji na zwykłej polskiej rodzinie. Oczywiste jest, że działaniami RPD i policji powinna zająć się z urzędu prokuratura.
Zemsta KO nie sięga już tylko opozycji, ale zwykłych Polaków, którzy przypadkiem mogli wejść w konflikt z jej działaczami. Horna-Cieślak wraz ze stołeczną policją wykorzystali swoje stanowiska do wyrządzenia dzieciom trwałej traumy, którą będą pamiętać do końca życia.