rano mi wmówi ze osoby które najwięcej się kłócą najbardziej się kochają a po kilku dniach znowu będzie sytuacja w której będzie mnie wyzywał, zwalał na mnie wine, bił i upokarzal
to jest tKi manipulant, przez niego nie mam kontaktu najbliższym przyjacielem bo on był zazdrosny, wmówił mi że nie ma innego życia a ja już nie wiem jaka jest prawda, w życiu tak nie potrzebowałam pomocy jak teraz
chciałabym spierdalac nawet w tej chwili ale mieszkam za granicą i do rodziny mam jakieś 1,5 tys. km, nawet jeśli miałabym wrócić z podkulonym ogonem to czułabym sie o wiele lepiej niż przebywając z nim
wiem że muszę podjąć jedna odpowiedzialna decyzję i po prostu od niego odejść, chwilę przeboleć i dać sobie radę sama ale im bardziej o tym myślę tym bardziej mam wrażenie że nie dam rady
zawsze sobie mówiłam że jeśli facet chociaż raz podniesie na mjiw rękę to koniec a teraz siedzę zaryczana z winem bo mój "facet" właśnie rozjebał mi laptopa i zwyzywał mnie poeaz kolejby on szmat i dziwek a ja nie potrafię nic z tym zrobić