A propos' tego, czy „Dmowski gardził Moskalami”, najmądrzejsze, co na ten temat napisał, to:
„Nienawidzę ludzi nikczemnych, bez względu na to, czy są Niemcami, Moskalami, czy moimi własnymi rodakami, a może najbardziej w ostatnim wypadku. Nienawidzę nauczycieli, którzy, mając z powołania swego obowiązek uczyć i wychowywać młodzież, znęcają się nad nią, zabijają jej siły fizyczne w zarodku, znieprawiają ją moralnie, powstrzymują lub wypaczają jej rozwój umysłowy. Nienawidzę sędziów, którzy zamiast czynić sprawiedliwość nadużywają prawa do obrony tych lub innych interesów, do prześladowania politycznych przeciwników. Nienawidzę urzędników, którzy, będąc organami machiny państwowej, powinni ułatwiać organizację życia i przyczyniać się do jego postępu, a tymczasem pracują nad unicestwieniem najlepszych wysiłków, nad powstrzymaniem, a nawet cofnięciem życia w jego rozwoju. Nienawidzę duchownych, którzy, postawieni dla podnoszenia ludu moralnie i zaopatrzeni w tym celu w tak potężne środki, jak konfesjonał i kazalnica, używają ich na rzecz bieżących interesów politycznych. Postępowanie ich wszystkich poczytuję w mniejszej lub większej mierze za taką samą zbrodnię, jaką byłby czyn lekarza, który wezwany do chorego, znalazłszy w nim swego osobistego lub politycznego przeciwnika, daje mu zamiast lekarstwa — truciznę. Gdybym na Rusi galicyjskiej spotkał nauczyciela Polaka prześladującego dziecko za to, że jest ono dzieckiem ruskim, że po rusku mówi, czułbym do niego niemniejszy wstręt od tego, jaki budzi we mnie moskiewska i pruska kanalia pedagogiczna...
Ale od zbrodniarzy — od katów młodzieży, od agentów polityczno-policyjnych w togach sędziowskich lub sutannach, od niszczycieli pracy ludzkiej i burzycieli moralności — odróżniam ludzi, którzy tylko tyle mi zawinili, że walczą z moim narodem w imieniu swego. Niemiec, który widząc, że w interesie państwa pruskiego trzeba podbić dla kultury niemieckiej Poznańskie, osiądzie tam i całą swą energię obróci na umacnianie w naszym kraju niemczyzny, który będzie przygarniał dzieci polskie i uczył je po niemiecku, który w posiadłości swej zorganizuje zarząd niemiecki i wpływem kulturalnym otoczenie swe będzie przerabiał na Niemców, który będzie zakładał niemieckie instytucje filantropijne — tylko szacunek we mnie wzbudzi, jakkolwiek będę go uważał za niebezpieczniejszego wroga od tamtych i przede wszystkim będę starał się walczyć z jego usiłowaniami. Moskal, który by kupił majątek na Litwie i osiadł tam jedynie po to, żeby szerzyć wpływ rosyjski, żeby w chłopach białoruskich budzić pociąg do moskiewszczyzny, równie może być pewny mego szacunku jako człowiek idei, umiejący pracować dla swego narodu, ale i tego, że będę się go bał bardziej niż jego braci czynowników...
Uważam to za dowód upadku moralności obywatelskiej i słabości umysłowej u tych kierowników naszej opinii, którzy nie widzą różnicy między uczciwą walką narodową a zwykłą zbrodnią, którzy nie mają poczucia sprawiedliwości pozwalającego im czuć pogardę i nienawiść dla nikczemnika lub barbarzyńskiego niszczyciela pracy cywilizacyjnej, a jednocześnie zdobyć się na szacunek dla szlachetnego, choćby najniebezpieczniejszego przeciwnika; którzy nie rozumieją, że bez nienawiści, ale z szacunkiem dla przeciwnika można najzawzięciej z nim walczyć”.
Gdyby Dmowski (czy ktokolwiek) gardził Rosjanami (czy Niemcami, czy jakimkolwiek innym narodem jako takim) to nie byłoby w tym nic cennego i nie należałoby w tym szukać żadnej pozytywnej nauki.
Добрий вечір !
Panie Prezydencie @ZelenskyyUa :
"Zginęli w masowych egzekucjach nazistowskich" ?
A jakiej narodowości byli ci naziści ???
Nie wie Pan ?
To służę wiedzą dla żyjących i potomnych :
Od 1 września do 31 grudnia 1941r. w 64 akcjach eksterminacji na wschodnich rubieżach, podczas których zamordowano 441 414 Żydów, udział brali 🔽
NIEMCY czyli :
"Einsatzgruppe A"
"Einsatzgruppe B"
"Einsatzgruppe C"
"Einsatzkommando 11a"
"Einsatzkommando 5"
"Sonderkommando 4a"
"Police Battalion 3"
"Police Battalion 315"
"Police Battalion 320"
"Reserve Police Battalion 33"
"Reserve Police Battalion 45"
UKRAIŃCY czyli :
Policja ukraińska dowodzona przez
Skaradumova, Gonczarova, Rodenkę i Krochmala
Ukraińska policja pomocnicza
2 ukraińskie komanda wchodzące w skład "Einsatzgruppe C
W Radomyślu policja ukraińska brał udział w zamordowaniu :
1107 dorosłych i 561 dzieci
W Stryju : 830 osób.
W Babim Jarze brała udział w Zagładzie : 33,771 Żydów
W Lesie Sosenki policja ukraińska
brała udział w Zagładzie : 23 000 Żydów.
W Odessie i Borysławiu policja ukraińska
brała udział w Zagładzie : 38 000 Żydów
W miejscowości Lityn, formacje ukraińskie brały udział
w Zagładzie 2 000 Żydów.
Podczas Zagłady Żydów w Babim Jarze, spośród zbrodniarzy strzelających do Żydów : 300 było etnicznymi Niemcami a 1 200 to etniczni Ukraińcy.
To w czasie zagłady Żydów hartowały się kadry banderowców z OUN-UPA (w ukraińskiej policji pomocniczej) które później wykazały się takim nieludzkim okrucieństwem podczas Ludobójstwa Polaków.
Źródło :
prof. Jeffrey Burds - "Holokaust in Rovno"
"Christopher R. Browning - "The Origins of the Final Solution : The Evolution of Nazi Jewish Policy"
"Yad Vashem’s Online Guide of Murder Sites of Jews in the Former USSR"
"The United States Holocaust Memorial Museum Encyclopedia of Camps and Ghettos, 1933–1945, Volume II"
Fragment Raportu Komendanta Głównego AK Śp. gen. Stefana "Grota" Roweckiego do Londynu z 25 września 1941r. :
"Ujawniło się, że ogół żydowski we wszystkich miejscowościach, a już w szczególności na Wołyniu, Polesiu i Podlasiu po wkroczeniu bolszewików rzucił się z całą furią na urzędy polskie, urządzał masowe samosądy na funkcjonariuszami Państwa Polskiego, działaczami polskimi, masowo wyłapując ich jako antysemitów i oddając na łup przybranych w czerwone kokardy mętów społecznych"
I relacja Ofiary tych wydarzeń.
Śp. por. Antoni Baszkowski - Ułan z "17. Pułku Ułanów Wielkopolskich", Żołnierz #AK, Powstaniec Warszawski : " Ostrzegano nas przed Ukraińcami i Żydami. Po krótkiej naradzie, grupka nasza (około 6-7 ułanów) skierowała się, oczywiście pieszo, bez koni w kierunku Lublina. Droga była koszmarna. Ukraińcy i Żydzi wracających żołnierzy skrytobójczo mordowali lub oddawali w ręce NKWD. Milicja, czy policja to przeważnie Żydzi. Nosili czerwone opaski na rękawach. Posiadali broń. Nienawidzili wszystkiego co polskie. Tam zobaczyłem i przekonałem się, jak oni - Żydzi nasz kraj i Polaków „kochali". Kto tego nie widział i nie przeżył, nie ma najmniejszego pojęcia, co za okrutne piekło oni - Żydzi stworzyli na tych terenach Polski, które zajęli bolszewicy. Bolszewików witali z wielkim entuzjazmem jako wyzwolicieli od znienawidzonych Polaków. Podobnie jak Żydzi okrutnie postępowali Ukraińcy"
Źródło :
"Grot - Zeszyty Historyczne" - Instytut im. gen. Stefana "GROTA" Roweckiego nr 34-35
34 lata temu zmarł mój Tata – Michał Falzmann. Zginął, bo odkrył zbyt wiele i nie chciał milczeć.
Jako inspektor NIK rozpracował aferę FOZZ – defraudację środków publicznych na gigantyczną skalę. Wiedział, że ryzykuje wszystko. W notatkach pisał o śmiertelnym zagrożeniu. O władzy, która nadal jest w rękach ludzi powiązanych z KGB. O tym, że nie widzi żadnych szans na sukces. A mimo to nie cofnął się.
W połowie lipca 1991 roku złożył wniosek o dostęp do dokumentów objętych tajemnicą bankową. Kilka dni później już nie żył. Miałam wtedy 13 lat.
Nie wiem, czy potrafił przewidzieć, jak wielką pustkę po sobie zostawi. Ale wiem jedno: oddał życie za prawdę.
Nie był bohaterem z pomnika. Był człowiekiem z krwi i kości. Ojcem. Patriotą. Kimś, kto nie umiał patrzeć, jak jego kraj się rozpada.
Dzisiaj moją rolą jest pamiętać. I mówić głośno o tym, co wielu wciąż chce zamiatać pod dywan.
🗓️ 18 lipca 1991
🕯️ Michał Falzmann – mój Tata. Inspektor NIK. Sygnalista. Bohater.
✝️ Zginął, bo walczył o prawdę.
Demokrację można psuć na r��żnych poziomach. Można to robić podważając zaufanie do instytucji wyborów. Można też niszczyć ideę konsultacji społecznych.
Tak jak dzieje się to właśnie w Krakowie, gdzie przy wprowadzaniu Strefy Czystego Transportu zdeptano lokalną demokrację.
Zrobiono to w stylu godnym naszego Gangu Olsena.
Najpierw wydano bańkę na kampanię promocyjną SCT, w której obalano mity i walczono z dezinformacją.
Jak walczono z dezinformacją?
Siejąc dezinformację i opowiadając na przykład o tym, że stary diesel jest gorszy niż dym z palonych opon. Scenariusze były tak ciekawe, że nawet zatrudnieni do ich czytania influencerzy się zbuntowali. Uznali bowiem, że są kompromitujące.
Jakoś mniej więcej w tym samym czasie zorganizowano równolegle dwa lub trzy procesy konsultacji społecznych. W tym na przykład ankietę, w której mieszkańców pytano nie o opinię, ale odpytywano z wiedzy o Strefach Czystego Transportu.
Co ciekawe nie dało się w niej powiedzieć, że się jest przeciw. To początkowo mogło dziwić. Ale szybko się wyjaśniło, dlaczego tak jest. Otóż było tak dlatego, że celem konsultacji nie było ustalenie opinii ludzi.
Na koniec wszystkie opinie sprzeczne z oczekiwaniami urzędników wyrzucono do kosza. - Są uwagi odrzucone, które są sprzeczne z ideą SCT. Nie odrzuciliśmy ich, bo mieliśmy takie widzimisię. One nie spełniały celu, który był przedmiotem konsultacji - tłumaczył dyrektor Zarządu Transportu Publicznego Łukasz Franek. Jaki był więc cel tych konsultacji?
Trzeba było je zrobić, więc je odbębniono.
Wybierając z nich to, co pasowało.
Ale na tym się ten kabaret nie skończył. Teraz prezydent Miszalski wrócił z projektem do radnych i zrobił to w sposób, który jest ordynarnym szantażem.
Otóż w najbliższą środę zostaną załatwione dwa czytania uchwały w sprawie Strefy Czystego Transportu. Załatwianie tego w jeden dzień jest dość nietypowe, ale zrobiono to tak, by opozycję postawić w trudnej sytuacji i utrudnić jej powiedzenie NIE.
Albo nawet "TAK, ALE NIE TAK".
Sprawa jest bowiem przedstawiana tak, że jeżeli zagłosują przeciw projektowi Miszalskiego, to w życie wejdzie stara wersja strefy, która jest nieco ostrzejsza.
A jak zagłosują za, to na kogo Miszalski zrzuci "winę"?
Oczywiście na opozycję.
Tak i tak opozycja będzie grillowana.
W każdej opcji to nie Miszalski wprowadza SCT. 🤷
Sprytnie? Prawda? I do tego brzydko.
Czyli po platformersku.
Do tego w czasie przygotowywania tego głosowania także zdeptano ideę konsultacji społecznych. Dwa czytania uchwały o SCT mają przejść w najbliższą środę. A kiedy kończą się konsultacje społeczne?
DZIŚ O PÓŁNOCY.
Jakim więc cudem opinie mieszkańców będą brane pod uwagę przy pisaniu uchwały, która czeka na głosowanie i leży sobie spokojnie na BIP z uzasadnieniem, w którym napisano o wysokim poparciu mieszkańców dla jej wprowadzenia?
Nie będzie.
Zorganizowano kolejne konsultacje "na sztukę". Takie, które są zrobione kompletnie bez sensu i pokazują ludziom tylko jedno. To, że ich zdanie nie ma w Krakowie żadnego znaczenia, kiedy jest "niewłaściwe", a jak chcą je zyskać, to muszą wywrócić stolik.
I patrzę sobie na to wszystko z dużym smutkiem. Tym większym, że obserwuję, jak ludzie, którzy zwykle toczyli boje o konsultacje, o lokalną demokrację, dziś z pewną satysfakcją - a co najmniej wybiórczą ślepotą - patrzą na to, jak urząd Miszalskiego przekręca konsultacje społeczne. Robią to dlatego, że wprowadzenia SCT chcą tak bardzo, iż są gotowi przymknąć oko na niszczenie lokalnej demokracji.
Rozumiem motywację, która pewnie da im krótkoterminowe zwycięstwo. Ale jednocześnie widzę dokąd ta ścieżka prowadzi. Demokracja - także miejska - potrzebuje instytucji, które pozwalają rozstrzygać rację i budować kompromisy. One są ważniejsze niż to, że dziś wygram ja, a jutro ty.
Konsultacje społeczne są taką instytucją.
Jak ją zdeptacie, by wygrać jakąś sprawę, to stracicie sposoby na rozstrzyganie sporów i dogadywanie się z ludźmi. A jak ich nie ma, to zawsze wygrywa silniejszy.
Jaka jest dziś siła "zielonych"?
Ile swoich spraw wygracie w takiej sytuacji?
No właśnie.
Na waszym miejscu chuchałbym i dmuchał na każdy mechanizm lokalnej demokracji, bo one was chronią.
I wolałbym nawet przegrać, żeby ich nie stracić.
[Fota z konsultacji społecznych, które odbyły się na początku roku. Opinii z nich nie wzięto pod uwagę, ponieważ - tak, zgadliście - były niewłaściwe."
Dedykuję młodym, którzy nie wiedzą czym był PRL
„K…wo, nie urodzisz tego bękarta” - krzyczał na jego matkę ubek, gdy katował ją w więzieniu. Urodził się w 1949 r. i torturowali go jako niemowlę, by wymusić zeznania od jego mamy.
Zbigniew Szot w rozmowie z @Szymon_Szereda
- A na ile wywiadów Pan Grzegorza Brauna w tej kampanii zaprosił?
- Stary numer polityków, kiedy brakuje argumentów atakuje się dziennikarza xDDDDDDD
- Czyli na wywiad ani jeden Pan go nie zaprosił, ale mnie chce przepytywać z jego wypowiedzi 🤡
✅ Krzysztof Bosak o wyniku Grzegorza Brauna!
@GrzegorzBraun_@krzysztofbosak@KONFEDERACJA_
Hej! Marszałek Sejmu ma większą kontrolę nad zmianami legislacyjnymi, bo decyduje o agendzie Sejmu i może promować lub blokować projekty ustaw. Prezydent ma wpływ przez weto, ale Sejm może je odrzucić większością 3/5. W polityce zagranicznej czy nominacjach prezydent ma przewagę. Dla zmian w prawie marszałek ma jednak więcej bezpośredniej mocy. To zależy od rodzaju zmian, ale w legislacji marszałek wygrywa.
Z przyjętego przez całą Konfederację pakietu odpowiedzialnej polityki migracyjnej przedstawionego w 2023 roku można przytoczyć co najmniej trzy podpunkty, których wprowadzenie pociąga za sobą kontrolowaną migrację.
3. LIMIT NAPŁYWU IMIGRANTÓW
5. PROCEDURY GWARANTUJĄCE BEZPIECZEŃSTWO
6. ZASADA ZERO TOLERANCJI
7. DELEGALIZACJA SZARIATU
Zaś jak się wczytasz w rozwinięcie trzeciego punktu, to widać postulat o wstrzymaniu napływu muzułmanów
https://t.co/9uGOvBkgT3
Jeśli PiS chce mieć zdolność koalicyjną z kimkolwiek w Polsce to musi zaprzestać tego rodzaju deprecjonującej i kłamliwej retoryki. Odnosząc się do wypowiedzi @TABochenski po kolei:
1. Partie tworzone przez nas, ludzi z @KONFEDERACJA_, istniały i reprezentowały ten sam program co obecnie, ZANIM w ogóle PiS powstał, a Jarosław Kaczyński odkrył że będzie liderem dla prawicowych wyborców, a nie centrowych (gdzie w centrum jako PC przegrał z UW). Zarówno konserwatywni liberałowie (UPR) jak i narodowcy (SN, ZChN) działali w polskiej polityce przed 2001 rokiem (powstanie PiS) i skutecznie rywalizowali z poprzednimi projektami Kaczyńskiego (np. ZChN z PC w czasach AWS). Pan Tobiasz jest młody więc może tego nie pamiętać. Lub nawet nie wiedzieć, że np. to narodowiec pisał statut Solidarności. Ja sam pierwszy raz przystąpiłem do narodowej partii politycznej zanim PiS powstał. Jest u nas wiele osób z doświadczeniem i dłuższą biografią polityczną. Z kolei część młodszych polityków PiS zaczynała u nas lub w UPR, ale zabrakło im cierpliwości i stałości.
2. Nie jest prawdą że nie rządziliśmy. Po pierwsze niektórzy z nas byli w koalicji z PiS. Pierwszy i drugi rząd PiS (2005 i 2006r.) nie powstałyby bez koalicji z populistami z Samoobrony i z nami, eurosceptykami z LPR. Doskonale znamy styl działania lidera i polityków PiS, ze wszystkimi ciemnymi stronami uprawianie polityki włącznie. Dlatego jesteśmy wobec nich tak ostrożni. Zaryzykowałbym stwierdzenie, że znamy go lepiej niż @TABochenski, który zna PiS głównie przez postać prof. @RauZbigniew, który nie jest typowym pisowcem.
Ponadto są z nami ludzie, którzy uczestniczyli w rządzeniu Polską w okresie wcześniejszych rządów „prawicy” (partie postsolidarnościowe w latach 90.) Swoje doświadczenie, a także wielką dozę krytycyzmu względem tego co widzieli, przekazywali później nam. Obecnie z kolei garną się do nas ludzie, którzy byli w administracji i spółkach z rozdania PiS. Podchodzimy do nich bardzo ostrożnie, ale też nie skreślamy nikogo z zasady. Słuchamy o ich doświadczeniach i wyciągamy wnioski.
Są też u nas ludzie, którzy mają doświadczenie w sprawowaniu władzy na poziomie samorządowym oraz w zarządzaniu swoimi firmami. Mamy prawdopodobnie wśród kadr najwyższy odsetek przedsiębiorców na polskiej scenie politycznej.
3. Chyba najważniejsza sprawa: PiS i Konfederacja są obozami różnymi ideowo i programowo. To nie są drobne różnice, ale wręcz fundamentalne. Pisząc w uproszczeniu: PiS to neosancja, mutacja tradycji PPS-owskiej z konserwatywno-chadecką frazeologią. Z kolei Konfederacja to sojusz narodowo-wolnościowy, a więc kontynuacja tradycji narodowej demokracji i konserwatywnego liberalizmu. Ponadto PiS był, jest i pewnie będzie prounijny, a my przeciwnie. Od 20 lat różnimy się praktycznie w każdej istotnej kwestii związanej z UE, poza kwestią paktu migracyjnego (gdzie rząd PiS wcześniej otworzył polskie granice dla masowej legalnej imigracji na gruncie prawa krajowego).
Nie ma pokrewieństwa pomiędzy etatyzmem i rynkową polityką gospodarczą.
Nie ma pokrewieństwa między unijnym centralizmem (Traktat Lizboński) a podejściem suwerennościowym.
Nie ma pokrewieństwa między klimatycznym unijnym oportunizmem (akceptacja EZŁ i FF55), a naszym stabilnym sprzeciwem wobec dezindustrializacji Polski.
Nie ma pokrewieństwa między fiskalnym eurocentralizmem (eurodług, europodatki, KPO), a naszym suwerennościowym konserwatyzmem fiskalnym.
Wreszcie nie ma żadnego pokrewieństwa między miałkością, nijakością i oportunizmem wielu głównych liderów PiS w kwestii progresywizmu, a naszym wyraziście konserwatywnym, ofensywnym podejściem. My nie chcemy upodobnić się do naszych przeciwników. Szansy upatrujemy w tym, że ludzie dostrzegą różnicę i ją pozytywnie ocenią, a nie że nas pomylą z politykami głównego nurtu i przez przypadek wybiorą do władzy.
Podsumowując: Jesteśmy rywalami. Różnice były i będą bardzo znaczące. Mówmy o tym wyborcom uczciwie. Mamy różne programy i różne odczytanie racji stanu.
Od miesięcy Ruch Narodowy w Małopolsce, partia tworząca @KONFEDERACJA_ prowadzi w całym województwie szeroką akcję przeciwko planowanym powstawaniu ośrodków dla imigrantów, unijnemu paktowi migracyjnemu oraz Centrom Integracji Cudzoziemców.
Zapraszam na 🧵w odpowiedzi na oskarżenia Pani @DorotaKania2 o naszą bierność w sprawie.
Od początku mojej działalności politycznej w Ruchu Narodowym, a potem w Konfederacji wraz z @wp_jaskolka wielokrotnie poruszaliśmy temat niegospodarności urzędników.
Nasze pisma do do NIKu i RIO o chybionych inwestycjach i zmarnowanych pieniądzach na głupoty, niestety nigdy nie wzbudziły zainteresowania.
Pisali o kuriozalnych wydatkach dziennikarze wszystkich mediów, „ryczała” @Krowoderska_pl, informował @MichalDrewnicki, rozkładał na czynniki pierwsze @cojestnietakzkr.
Nikomu włos z głowy nie spadł. W dalszym ciągu ludzie Platformy Obywatelskiej zadłużają miasto i mieszkańców.
Najnowsze dane, o zadłużeniu na koniec 2024 roku, o które prosiłem:
Z tytułu zaciągniętych kredytów, pożyczek, wyemitowanych obligacji oraz innych zobowiązań zaliczanych do tytułów dłużnych wynosi 6 840 345 957,53 zł.
8469,97 to zadłużenie przypadające na każdego mieszkańca Krakowa. Tego, który ma 5 lat i tego który ma lat 75.
Zamiast szukać oszczędności Prezydent @Miszalski_ otwiera kolejne etaty niepotrzebnych stanowisk w urzędzie i jak widać na wpisie @TomaszBorejza poniżej , Prezydent @Miszalski_ kontynuuje nieprzemyślane inwestycje wzorem Prezydenta Majchrowskiego.
Czy mieszkańcy Krakowa powiedzą w końcu dość?
Obrzydza mnie robienie z Grzegorza Brauna „jedynego ideowego”. Naprawdę mnie obrzydza. Kilku twitterowych krzykaczy przez ostatnie miesiące (czy właściwie lata) robiło z niego tutaj „ostatniego sprawiedliwego”, co jest potwornym kłamstwem i zwyczajną mistyfikacją. Ale po kolei.
Po pierwsze - dlaczego piszę o tym dopiero teraz? Bo takie zasady ma Ruch Narodowy. Możemy się różnić, kłócić albo nawet nienawidzić, ale Konfederacja jest naszym wspólnym dobrem, koalicją, a brudy pierze się wewnątrz, nie w mediach czy na twitterze/iksie. Takie są nasze zasady.
Korzystały na tym różne łajzy, które uprawiały tutaj swoją propagandę. Niektórzy pod swoim imieniem i nazwiskiem, najczęściej jednak anonimowo. Narcyzm, urażone ambicje czy gorsze miejsce na liście. Powody różne, ale zawsze małe. No cóż, ten typ człowieka częsty jest w polityce.
W polityce nie ma nic gorszego niż banda indywidualistów, dla których najważniejsze są zasięgi, kliknięcia i internetowe inby. My nigdy nie chcieliśmy być jak lewica, więc trzeba było zagryźć zęby i robić swoje. Ale dziś już mogę, bo Grzegorz Braun zdecydował tak, jak zdecydował.
Kłamstwa dotyczą już samych początków. Nie, Grzegorz Braun nie stworzył Konfederacji. Został zaproszony do projektu, który stworzyła dzisiejsza Nowa Nadzieja i Ruch Narodowy. Konfederacja zaczynała jako Koalicja Propolska pod koniec 2018 roku. Grzegorz Braun dołączył do projektu.
Narodowcy współtworzyli Konfederację. O ideach nie powinno się tylko mówić czy pisać, ale przede wszystkim trzeba wprowadzać je w życie. Do tego potrzebny jest udział w polityce, a więc też w wyborach. Dlatego sam zaangażowałem się w Ruch Narodowy i dlatego wspieram Konfederację.
Umówiliśmy się na poważny projekt polityczny. Koalicję. Między innymi to dlatego do Konfederacji nie da się dołączyć ot tak, „z ulicy”. Zarejestrowana jako partia, w praktyce Konfederacja była i jest koalicją. Koalicje polegają na tym, że łączą siły ci, którzy się różnią ideowo.
Gdybyśmy się we wszystkim zgadzali, żadna koalicja nie byłaby potrzebna, bo od 30 lat bylibyśmy w jednej partii. Połączył nas sprzeciw wobec robienia z Unii Europejskiej europejskiego superpaństwa, sprzeciw wobec lewicy oraz oczywiście odrzucenie fałszywego podziału na PO i PiS.
Różnice były, są i będą. Ja jestem narodowcem, ale są w Konfederacji również konserwatyści, konserwatywni liberałowie i liberałowie także. Z liberałem ideowo nigdy się nie dogadam, ale chciałbym się z nim kłócić w parlamencie, który służy interesom państwa i narodu, a nie na X.
Żeby taki Sejm i Senat był, trzeba odsunąć POPiS, trzeba powstrzymać lewicę, trzeba blokować sezonowe twory salonowe, jak Palikot, Petru czy Hołownia. Można to zrobić tylko wspólnie, w szerokiej koalicji polskiej ideowej prawicy. Osobno znów każdy by miał po 1,5%, jak w 2018 r.
Co najważniejsze, żeby do takiego parlamentu doprowadzić, trzeba prowadzić prawdziwą i realną politykę, a nie happeningi czy memologię stosowaną. Przynoszą one popularność w internecie, ale później ludzie dojrzewają, idą do pracy i poparcie dla głupot im przechodzi. Taka prawda.
Doświadczało tego środowisko wolnościowe od 30 lat, za każdym razem mając olbrzymie poparcie wśród młodych, a realnie kończąc zawsze pod progiem. Realna polityka to nie indywidualizm, kontrowersje, głupie tweety, narzekanie na „wyrwanie z kontekstu” czy... latanie z gaśnicą. Tak!
Bo co wyszło z akcji z gaśnicą? Tylko to się liczy! Nie jestem fanem „narodu wybranego” i chanuki w Sejmie. Ale akcja ta nie usunęła chanuki. Usunęła Grzegorza Brauna z komisji obrony narodowej i prawie usunęła Krzysztofa Bosaka z funkcji wicemarszałka Sejmu. Usunęła coś jeszcze.
De facto zakończyła protest polskich transportowców i rolników na granicy. Polacy zaczęli się tym interesować, temat stał się medialny. Tygodniami narodowcy jeździli na granicę, pomagali i protestowali. Czyli robili realną politykę wśród realnych ludzi, mających realne problemy.
Gaśnica wszystko przykryła, zakończyła. To jest jedyny realny efekt polityczny akcji z gaśnicą. Nie, wasze gaśniczki w nazwie profilu, wyświetlenia na TikToku czy zachwyt muzułmańskich telewizji nie jest realnym efektem politycznym. Tutaj przechodzimy do najważniejszej różnicy.
Niektórzy myślą, że bycie nacjonalistą oznacza megalomanię narodową. W przypadku polskiego nacjonalizmu nigdy tak nie było. „Myśli nowoczesnego Polaka” to przepiękny „diss” na wady narodowe Polaków. I niestety mało kto te „Myśli...” przeczytał, a na pewno mało kto je zrozumiał.
Co gorsza, książka ta jest cały czas przerażająco aktualna. Niestety rację miał Bismarck, który ponoć mówił, że „Polacy są poetami w polityce, a politykami w poezji”. Kochamy patos, krzykliwy idealizm oraz piękną śmierć na barykadach w bezsensownym powstaniu. Tak było i tak jest.
Rozumiem, że umiarkowanie i merytoryka Krzysztofa Bosaka nie jest tak „seksowna” jak gaszenie chanuki gaśnicą, ale ja mam to w dupie. Tysiąckroć wolałbym realnie pomóc jednemu rolnikowi czy kierowcy niż te wasze wyświetlenia na TikToku i innym Instagramie. Tak rozumiem politykę.
Właśnie dlatego po latach rozszedłem się z ONR-em. Według mnie radykalizmem jest głoszenie swoich idei z otwartą przyłbicą. Łatwo być nieskazitelnym idealistą z kominiarką na głowie czy żabą Pepe na zdjęciu zamiast własnej twarzy. Traciłem pracę, byłem sądzony, płaciłem grzywny.
Ja już nie chcę tylko gadać, tylko pisać i drzeć mordę na manifestacjach. Tak, wolałem Krzysztofa Bosaka z maseczką na twarzy, który wykonuje swoje obowiązki w Sejmie, nagłaśnia i blokuje szkodliwe ustawy, a nie patos i piękną śmierć na barykadzie bezsensownego idealizmu. I tyle.
Wielokrotnie krytykowałem wielkie korporacje, banksterów, globalizację, otwarte granice, popierałem prawo do wolnej niedzieli, wolną Wigilię, 500 i 800 plus czy zwiększenie wydatków na wojsko. Nie byłem, nie jestem i nigdy nie będę liberałem. Ale podchodzę do polityki poważnie.
Z tej perspektywy koalicja z Przemysławem Wiplerem, Michałem Połuboczkiem czy Tomaszem Brzeziną naprawdę jest wyzwaniem. I ciągłym ścieraniem się naszych idei. Udaje się jednak koalicjantów przekonywać. Np.: „Pakiet odpowiedzialnej polityki migracyjnej” to postulat całej Konfy.
Jestem jednak przekonany, że prawicowo nastawieni Polacy właśnie takiej koalicji chcą. W każdych kolejnych wyborach nasze wyniki były coraz lepsze. Obecne sondaże znów dawały nam kilkanaście procent, kilkudziesięciu posłów. Nie mógłby powstać żaden rząd bez udziału Konfederacji.
I znowu kiedy POPiS topnieje, kiedy „Trzecia Droga” staje się czwartą i podzieloną, nikomu niepotrzebną nogą, kiedy lewica ma dwóch kandydatów na prezydenta, a my rośniemy w sondażach - ktoś całą naszą pracę stawia pod znakiem zapytania. Delikatnie mówiąc. Przypadek? Nie sądzę.
Kłamstwo pt. „Braun chciał prawyborów, Bosak i Mentzen nie” Krzysztof Bosak już wczoraj zdementował. Ruch Narodowy chciał prawyborów. Grzegorz Braun był zajęty targowaniem się o Kongres, stołki w Radzie Liderów, etaty dla kolegów i 1/3 subwencji dla swojej partii. Ot, idealista.
No ale trudno. Przetrwaliśmy ambicje Marka Jakubiaka, odejścia Liroya, „Wolnościowców” czy JKM, przeżyjemy też odejście Grzegorza Brauna. Konfederacja to tysiące działaczy Ruchu Narodowego i Nowej Nadziei, dziesiątki tysięcy zaangażowanych sympatyków. Poważny projekt polityczny.
Tego chcą Polacy. Ten, kto odchodzi z Konfederacji i próbuje ją rozbić, znika politycznie. Na moim Śląsku Konfederacja w wyborach do Parlamentu Europejskiego miała ponad 10%. Janusz Korwin-Mikke 0,7%. 135 tysięcy głosów do 9 tysięcy. Myślę, że teraz rozbijacze też się przeliczą.
Jeszcze tak na koniec. Kiedy jako 17 latek dołączałem do ONR, ktoś mądry na jednym ze spotkań powiedział, że trzeba nauczyć się rozpoznawać agentów. Większości ludziom wydaje się, że agent siedzi cicho w kącie, słucha, nagrywa oraz notuje. Nie, to od dawna robią nasze telefony.
Agent jest tym najbardziej „ideowym, najlepszym, najaktywniejszym”, tym rzucającym najbardziej radykalne hasła. Zbiera sympatyków, potem podważa przywództwo. Dzieli. Knuje. Kanalizuje, a następnie prowadzi owce na manowce. I Polską od 30 lat rządzą ci sami ludzie. Nie dajmy się!
Nie wiem, czy Grzegorz Braun jest agentem, ale dzisiaj agenci na pewno zacierają ręce. Wracam do pracy. Dzisiaj kolejne spotkania, a przede wszystkim początek zbiórki podpisów. Nie dajmy się dzielić i nie zniechęcajmy. Działajmy razem (tfu, wspólnie!). Do zobaczenia w kampanii!
Ech… Widzę, że już wszystko miesza się ze wszystkim. Nienazwana jeszcze wtedy Konfederacja rozpoczęła się w 2018 roku od rozmów grupy „młodych” RN czyli moich, @krzysztofbosak i @WTumanowicz z grupą młodych z Wolności, w tym składzie byli @SlawomirMentzen, @KonradBerkowicz, @Kulesza_pl, Marek Kułakowski. Po wstępnych przymiarkach odbyła się kolacja, gdzie z prezesem @JkmMikke uzgodniliśmy ramy porozumienia na wybory unijne 2019 roku i zaczęliśmy dopraszać innych. Jeszcze podczas tej kolacji zacząłem wydzwaniać, m in. do @mir_piotrowski, z zaproszeniami. Nie wszystkie zostały przyjęte. Liroy był wtedy już zbratany z wolnościowcami (samorząd 2018), więc wszedł na pokład dosyć naturalnie. Wśród zaproszonych osób był @GrzegorzBraun_ Najpóźniej dołączył @jakubiak_marek bo niezrealizowała się jego ambicja żeby jednoczyć się pod jego skrzydłami co zresztą może zaświadczyć @artur_zawisza. Początkowo funkcjonowaliśmy jako „koalicja propolska” itp. żeby w ogóle nabierać jakiejś identyfikacji w obiegu.
Jeśli chodzi o nazwę to przy ustalaniu kwestii komitetu wyborczego wyborców do PE podczas spotkania w biurze na ul. Pięknej kluczowe stało się jak nowy byt nazwać… żeby wyborcy wiedzieli o kogo chodzi. To jest fundamentalna rzecz dla nowych projektów - identyfikacja. Dlatego KWW zawierało szereg nazw i nazwisk (Korwin, Braun, Liroy, Narodowcy). Natomiast podczas dyskusji podniosłem wątpliwość, że taka wyliczanka nie wygląda poważnie i warto jednak ujednolicić, nadać podmiotowi jakąś nazwę charakterystyczną, stworzyć perspektywę jednak konkretnej, jednolitej pod jakimś tam względem oferty dla wyborców. Stwierdziłem, że bardziej niż federacją (pod takim szyldem chciał zbierać wszystkich wówczas M.Jakubiak, Federacja dla RP) to jesteśmy jednak konfederacją . Po krótkiej debacie nazwa została przyjęta przy dosyć ogólnym aplauzie. Tak, w naradzie tej uczestniczył Liroy.
Uważam system polskich norm obowiązujących w budownictwie za dobre osiągnięcie. Warto je rozwijać. Jesteśmy przeciwny regulacjom UE, bo wiele z nich nie ma nic wspólnego z naszą sytuacją i naszymi potrzebami. Jesteśmy też przeciwni absurdalnym przepisom, spowolniającym proces budowlany. Czasami to jest nadregulacja, a czasami niedostateczna regulacja, np. brak krótkich lub końcowych terminów na różne decyzje administracyjne.