O proszę, pan senator Kwiatkowski z KO leczony przez Dawida Kacprzyka kiedy „nagle” wylądował w szpitalu.
@Kwiatkowski2011 czy czekanie 10 minut na przyjęcie było trudnym przeżyciem? I jeszcze jedno - czy w saloniku VIP mieliście ekspres do kawy?
Więc podsumowując 28-latkowi z PO za stworzenie prywatnego SOR dla polityków pozwolono wyprowadzić ze szpitala milion na nowe Porsche.
Tak tylko przypomnę, że w tym czasie oni mi stawiają zarzuty, za przeniesienie urzędnika na równoległe stanowisko, które “nie było ważną potrzeba państwa” .
Jak widać ich przekręty na służbie zdrowia “były ważną potrzebą państwa”.
Najnowszy film ukazujący jak niemiecka Policja pacyfikuje @ROGranic Bąkiewicza..., a nie przepraszam to "Nocne Wilki" bojówki Putina składające wieńce pod pomnikami w Berlinie.
@MSZ_RP widzi różnicę w zachowaniu Gestapo ?
#Republika#włączprawdę#TVRepublika#PiachemWTryby
Zobaczcie, jak Donald Tusk otwarcie przyznaje się, że zaszywa przepisy w innych ustawach, żeby próbować oszukać Prezydenta Rzeczypospolitej.
Tak nie powinien zachowywać się Premier. Tak zachowują się tani cwaniacy. Na koniec mówi, że będzie grał w otwarte karty, więc należy to rozumieć odwrotnie. To znaczy, że dalej będzie oszukiwał. Poradzimy sobie!
Od lewej:
Dyrektor szpitala Anna Łukasik (KO? kiedyś minister u Kopacz)
Wiceprezydent Renata Kaznowska (KO)
Przewodnicząca Rady Warszawy Ewa Malinowska-Grupińska (KO)
Dawid „1,6 mln zł w rok” Kacprzyk (KO)
Artur Krawczyk z zarządu szpitala (?)
Nikt nie wiedział co się dzieje 😂
Były starosta karkonoski Krzysztof Wiśniewski z Koalicji Obywatelskiej posługiwał się sfałszowanym świadectwem maturalnym. Nie poniesie jednak odpowiedzialności karnej z powodu przedawnienia sprawy. Dzień bez afery w KO to dzień stracony.
Dobre Rady Marcina Kierwińskiego, czyli Koalicja dojenia Obywateli
Jeśli myśleliście, że afera ze Szpitalem Południowym to jakiś odosobniony przypadek urządzenia sobie przez warszawskich polityków Koalicji Obywatelskiej prywatnego folwarku dla swoich to niestety jesteście w błędzie. Warszawskie szpitale są w istocie wielką przechowalnią dla całych zastępów polityków warszawskiej KO i osiąganiu przez nich łatwych i dużych pieniędzy.
W tabeli przedstawiliśmy przykładowych dziesięciu polityków warszawskiej KO, którzy zasiadają w radach nadzorczych szpitali i placówek zdrowotnych, ale to oczywiście tylko skrócona naprędce lista, bo takich przykładów jest więcej.
Rada Nadzorcza to dla polityka wymarzona posada - w praktyce niemal zerowa odpowiedzialność, minimalny nakład pracy (zgodnie z Kodeksem Spółek Handlowych rada nadzorcza powinna się spotykać przynajmniej raz na kwartał), a za odbębnienie kilku spotkań w roku wynagrodzenie potrafi spokojnie przekroczyć 50 tysięcy złotych!
Niech wymownym przykładem będzie tutaj Mazowiecki Szpital Bródnowski - na aż ośmiu członków rady nadzorczej siedmiu jest politykami Koalicji Obywatelskiej lub Polskiego Stronnictwa Ludowego, względnie zasiada we władzach organów rządzonych przez te partie. Cóż za zbieg okoliczności! Czy naprawdę sądzicie, że na obradach takiej rady nadzorczej odbywa się realna kontrola działań szpitala, w którego władzach notabene jest inny polityk KO (radna Ewa Janczar pełni tam funkcję członka zarządu)?
Nie dziwi zatem, że wczoraj członek rady nadzorczej szpitala południowego, burmistrz Ursynowa Robert Kempa z rozbrajającą szczerością przyznał, że nie znał oszałamiających zarobków swojego kolegi Dawida Kasprzyka. Przecież rada nadzorcza nie temu służy...
Za ten krajobraz warszawskiej opieki zdrowotnej największą odpowiedzialność ponosi oczywiście Marcin Kierwiński - szef lokalnych struktur i nadprezydent Warszawy, który decyduje o tym, kto, gdzie, kiedy i jaką dostanie posadę. Nie dziwcie się zatem dlaczego potem warszawscy radni Koalicji Obywatelskiej potrafią wypowiedzieć publicznie każdą bzdurę tak jak było z kwestią ograniczenia nocnej sprzedaży alkoholu i powoływaniem się na Ku Klux Klan czy Fenicjan. Za taką kasę mało kto się wyłamie.
(dane w tabeli oparte są o oświadczenia majątkowe)
❗️ Firmy remontowe zarządzane z tylnego siedzenia przez pracowników spółdzielni, fikcyjne przetargi oraz akceptowanie prac, których nie było. Tak wyglądały realia w Warszawskiej Spółdzielni Mieszkaniowej, jednej z największych w Polsce. @portalzeropl poznał wyniki audytu.
1️⃣Warszawska Spółdzielnia Mieszkaniowa jest jak średniej wielkości miasto. Zarządza aktywami wartymi niemal miliard zł: 490 budynkami i ponad 27 tys. mieszkań na dziewięciu osiedlach.
2️⃣W spółdzielni zmieniły się władze. Nowa ekipa postanowiła sprawdzić działalność poprzedników. Rezultat: szokujący. Tylko na jednym zweryfikowanym osiedlu wykryto nieprawidłowości idące w miliony złotych.
3️⃣Z przeprowadzonego audytu wynika, że dyrektor ds. technicznych osiedla nieformalnie zarządzał firmą remontową, która była jednym z głównych usługodawców dla tego osiedla. Dyrektor prowadził więc firmę, którą wybierał do robót, a potem w imieniu spółdzielni oceniał jakość pracy.
4️⃣Wspomniany dyrektor mieszkał w lokalu należącym do formalnej właścicielki biznesu. A oferty składane przez firmę były przygotowywane na oprogramowaniu będącym własnością spółdzielni.
5️⃣Spółdzielnia zapłaciła kilku firmom za prace, których te nie wykonały.
Jeszcze lekarz czy już polityk? Może zwyczajny oszust? Dawid Kacprzyk – lekarz, który w rok zarobił ponad 1,6 mln zł w czasie dyżurów w szpitalu bywał w telewizji, sejmie, fotografował się z politykami – Małgorzatą Kidawą Błońską, Rafałem Trzaskowskim.
Konsekwencje już poniósł sam zainteresowany. Rządzący zastanawiają się jak ograniczyć zarobki lekarzom, ale czy tylko oni, w imię solidarności, powinni odpowiadać za patologie?
Salonik VIP i polityczne nominowanie i rozliczanie lekarza-kombinatora wskazują na głębokie patologie polityczne. Czy odpowiedzą polityczni patroni lekarza-milionera?
Dawid Kacprzyk jest już znany w całej Polsce. Nie z wybitnych osiągnięć zawodowych, nawet nie ze zdolności politycznych. W ostatnich dniach stał się symbolem chciwości.
Dawid Kacprzyk, lekarz-polityk zarobił w 2025 r. 1,6 mln zł, miał przepracować w Warszawskim Szpitalu Południowym średnio 331 godzin miesięcznie. Daje to statystycznie 11 godzin dziennie, dzień w dzień, 365 dni w roku.
Był ostatni na liście wyborczej, ale pierwszy... po milion! Lekarz zarobił tyle co Polak zarabiający średnią krajową musiałby pracować 14 lat.
Kacprzyk do tego pracuje w trzech innych placówkach medycznych oraz jest radnym warszawskiej dzielnicy Ursus. Do niedawna był też szefem młodzieżówki wspierającej Koalicję Obywatelską. Członkiem partii był do wczoraj. Był ostatni na liście, pierwszy... po milion!
Grafiki lekarza nie pozostawiają wątpliwości. W kilku przypadkach był w trakcie dyżurów w telewizji, urzędach, spotykał się z politykami. W kilkunastu kolejnych – niewykluczone, że już ze szpitala – prowadził aktywność polityczną w mediach społecznościowych.
Z dokumentacji wynika, że Dawid Kacprzyk często pracował po trzy doby z rzędu, bez przerwy. Zdaniem ekspertów to zagrożenie dla samego lekarza oraz dla jego pacjentów.
Donald Tusk mówi:
"Niezależnie od tego jaki będzie, jaka będzie ostateczna ocena sytuacji prawnej, to oczywiście
fakt, że tak takich kosmicznych zarobków i to w niejasnej strukturze
zatrudnienia, niepewności jak naprawdę są świadczone usługi, nikogo nie muszę przekonywać to, bo to jest ilustracja
zaledwie niestety ilustracja szerszego problemu, z jakim mamy do czynienia."
Donald Tusk planuje spotkania z samorządem lekarskim, by rozmawiać o zarobkach lekarzy. Premier twierdzi, że rozwiązaniem będzie rządowy wgląd w ich dane o dochodach.
Ale nie tylko zarobki są tu problemem.
Problemem jest polityczne mianowanie lekarzy.
Zdaniem Morawieckiego, żeby zapobiegać takim patologiom, najważniejsze jest rzetelne informowanie o tym, gdzie kto jest zatrudniony i zbieranie tego w jednej bazie. Po drugie więcej lekarzy, więcej miejsc rezydenckich. I, po trzecie, eliminacja kominów płacowych.
Szkoda tylko, że na politycznej aferze i rozhulaniu samorządów, które lekarzy zatrudniły, na wszystkim cierpią najsłabsi w systemie – pacjenci.
Szokujące naruszenie godności pacjenta w Warszawskim Szpitalu Południowym
W kwietniu 2026 roku pacjentka (wygrała proces) z szpitalem bo w pełni niezdolna do samodzielnego poruszania się została wypisana z SOR w samej koszuli nocnej i kapciach. Nie miała legitymacji partyjnej to została pozbawiona opieki.
Została wsadzona na wózek i wywieziona przed budynek szpitala. Tam pozostawiono ją samą, bez opieki i nadzoru, na pobliskiej ławeczce.
Sąd Okręgowy nie pozostawił na takim traktowaniu suchej nitki. W uzasadnieniu napisał wprost, że było to rażące naruszenie godności człowieka i mocno upokarzające. Podkreślił, że obowiązek poszanowania godności pacjenta oraz obowiązek humanitarnego postępowania nie wygasają automatycznie w chwili wypisu.
Pacjentka wygrała sprawę i otrzymała 12 000 zł zadośćuczynienia za naruszenie praw pacjenta (w tym fundamentalnego – prawa do godności). Sąd potwierdził również błąd w rozpoznaniu, który spowodował dodatkowe cierpienie i konieczność dalszego leczenia prywatnego.
To nie jest historia o „suchym przepisie”. To historia o tym, że szpital to nie fabryka, a pacjent to nie towar, który można wystawić za drzwi. No chyba, że zna się lekarza z KO to jest inaczej.
Dziwicie się powiązaniami szefów Szpitala Południowego z KO? Przecież Szpital Południowy nadzoruje resortowe dziecko - Aldona Machnowska Góra, wiceprezydent Warszawy. Córka milicjanta - komendanta komisariatu, na którym został śmiertelnie pobity Grzegorz Przemyk. Karierę pani Aldony Machnowskiej i jej ojca opisałam przed laty w "Gazecie Polskiej". A tutaj mój nowszy tekst
https://t.co/N2Kp3aC7w7
🚨 NOWE SENSACJE
W saloniku VIP politycy PO mieli przyjeżdżać po to, by się ODTRUWAĆ po libacjach alkoholowych❗️ Bez kolejki, po czerwonym dywanie, na koszt podatnika❗️
Proszę o podanie dalej! Niech się niesie obleśna #ElitaKOryta 🤮
Por un delincuente que falleció drogado paralizaron el mundo, crearon 'Black Lives Matter' y obligaron a todos los blancos a ponerse de rodillas.
Por las más de 250.000 niñas blancas y cristianas raptadas, violadas y torturadas por manadas de musulmanes en Reino Unido, silencio.
WAŻNE. Dlaczego Niemcy źle wybrali Polskę jako ofiarę operacji „przerzucenia win” i co z tym teraz zrobią?
Z tymi niemieckim reparacjami to jest naprawdę ciekawa sprawa i to na różnych poziomach. Jeden z nich to oczywiście poziom prawny. Ale to tylko niewielka cząstka całej sprawy. Bo – powiedzmy, że przyjmujemy niemiecki punkt widzenia, że reparacje z prawnego punktu widzenia są zamknięte (tak wcale nie jest, ale zróbmy takie założenie). I co wtedy? Przecież Niemcy nadal są moralnie odpowiedzialni za miliony mordów, kradzież setek tysięcy dzieci, setek tysięcy wagonów dóbr kultury i innych skarbów, zburzenie Warszawy – dom po domu. I tak dalej. I to „moralne mocarstwo” mówi nam, że odpowiedzialność moralna polega na tym, że się mówi „przepraszam” i „spadajcie”.
To się kupy nie trzyma i nigdy się nie będzie kupy trzymało. I teraz pytanie, dlaczego Niemcy mogli zadośćuczynić generalnie wszystkim innym ofiarom swoich zbrodni, ale wyłączają z tego Polaków. Wcale nie chodzi tu o to, że zadośćuczynienie Polakom po prostu byłoby najdroższe i dlatego nas olali. Przecież przyjmując jakieś uproszczone zasady „odpowiedzialności moralnej” wcale nie musieliby nam płacić tych 1,5 biliona euro ale np. 100 miliardów w 20 ratach. To raptem 5 miliardów euro rocznie – kropelka w skali niemieckiego budżetu. A jeśliby np. zapłacili 30 lat temu, to wyniosłoby to ich jeszcze wielokrotnie mniej. Ale nie.
Jak myślicie, dlaczego? Otóż to jest część większej gry. Odszkodowanie płaci się ofierze, a Niemcy już od 60 lat systematycznie robią z nas naród sprawców. Zapłacenie choćby jednego euro Polsce, oznaczałoby, że to naród niemiecki, a nie polski, był sprawcą zbrodni II wojny światowej. A na to Niemcy nie chcą się zgodzić.
Tylko że to cholernie ryzykowna gra z ich strony. Kiedy ta cała polityka obciążania nas winą za ich zbrodnie była projektowana, czyli w latach 60., Polska była strasznie biedna i nie miała żadnego PR-u na zachodzie – po prostu stanowiliśmy wymarzony cel takiej operacji „przerzucenia win”. Nie mogliśmy się bronić. Ba, mieliśmy wywiad tak słaby i skierowany na zupełnie inne sprawy, że przez dziesiątki lat nawet nie zorientowaliśmy się, w co nas ubierają.
No tak, ale czasy się zmieniają. Polska rośnie w siłę, jakoś tam się bogaci, buduje sobie coraz lepszy PR. Co więcej, ponieważ mamy chwilowo rząd namiestniczo-niemiecki, to ten PR siłą rzeczy buduje samo społeczeństwo na zasadzie rozproszonej – w mediach społecznościowych. Tu zaczynamy być pomału potęgą. I teraz okazuje się, że nie jesteśmy już taką idealną ofiarą operacji „przerzucenia win”.
Niemcy słyną z tego, że raz ustalonej polityki nie zmieniają, nawet kiedy sufit już wali się im na głowę. Tak było z popieraniem Rosji, tak samo jest z obciążaniem nas zbrodniami. I to się ściśle zazębia z kwestią reparacji. Otóż bezczelność Niemiec wobec Polski zaczyna być dostrzegana u nas przez większość społeczeństwa. Niemcy szybują na łeb na szyję w sondażach sympatii w Polsce. Powiecie – a co ich to obchodzi? Otóż nie obchodzi, a powinno. Bo w perspektywie 20 lat okaże się, że Polska, państwo o rosnącej gospodarce, trzydziestu kilku milionach obywateli i przepotężnej armii, stała się im wrogiem. Że w tej Polsce nie da się wygrać wyborów, jeśli się nie jest bardzo, bardzo antyniemieckim. A jak się te wybory wygra, to trzeba tym Niemcom robić pod górkę, rugać ich publicznie, przypominać o zbrodniach. Że w sumie polski polityk nie ma ważniejszych obowiązków.
A Polska to nie Luksemburg czy Czechy. Nas będzie słychać i będziemy mieli coraz więcej sposobów, żeby Niemcom bardzo dotkliwie szkodzić. I to ich bardzo zaboli. Ale będzie już bardzo późno i wtedy trzeba już będzie zapłacić nam bardzo, bardzo dużo. Czas rabatów się skończy.
Wiedzieliście❓ Związek Ukraińców w Polsce, który regularnie atakuje Polskę, dostaje MILIONY złotych od naszego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych❗ Przez ostatnie lata otrzymali ok. 9 MILIONÓW złotych 🤯
Proszę o udostępnianie, bo w naszym państwie wszystko jest postawione do góry nogami. Organizacja, która reprezentuje w naszym kraju Ukraińców i często uderza w Polskę, dostaje kasę z naszego budżetu państwa w formie dotacji z MSWiA:
➡️ W 2021 roku było to 1,7 miliona złotych
➡️ W 2022 roku 1,3 mln zł
➡️ W 2023 roku 1,3 mln zł
➡️ W 2024 roku 1,2 mln zł
➡️ W 2025 roku 1,43 mln zł
➡️ W 2026 roku 1,7 mln zł
Ale to nie wszystko 🙂 Dodatkowe dziesiątki tysięcy złotych przekazują polskie samorządy oraz spółki skarbu państwa, sama fundacja PKO Banku Polskiego przyznała organizacji grant w wysokości blisko pół miliona złotych. Jak widać łącznie tylko przez 6 lat z kieszeni polskich podatników dostali co najmniej 9 MILIONÓW złotych.
A przecież nie kto inny, jak prezes tego Związku, Mirosław Skórka, bezczelnie atakował Prezydenta RP za zawetowanie ustawy o miliardach na socjal dla Ukraińców mówiąc, że wpisuje się on w politykę Kremla. Ten sam prezes Skórka po wniosku o odebranie Orderu Orła Białego prezydentowi Ukrainy za nazwanie ukraińskich sił zbrojnych "bohaterami UPA" zaczął grozić, że Zełenski po takim "spoliczkowaniu" już do Polski nie przyjedzie i relatywizował ludobójcze zbrodnie banderowców na Polakach.
Jakby tego było mało to niedawno Związek, na czele którego stoi, domagał się też przywrócenia bezpłatnej opieki zdrowotnej dla niepracujących Ukraińców, którzy przez 4 lata nie musieli odprowadzać składki zdrowotnej. Żadnej inny kraj nie udzielił im tak gigantycznej pomocy, a mimo to skarżyli się do Ministerstwa Zdrowia na odebranie im przywilejów względem polskich obywateli, których wcale nie musieli i nie powinni dostać.
Oskarżają nas, pouczają i obrażają, a my za to płacimy... Co to jest dla nas za interes? Nie widzę absolutnie ŻADNEGO powodu, by Związek Ukraińców w Polsce był finansowany przez polskich podatników i należy z tym skończyć. Przeznaczmy te pieniądze ciepłe posiłki dla dzieci dotknięte ubóstwem, podstawowe materiały medyczne, których brakuje w wielu miejscach, czy cokolwiek innego, co pomoże potrzebującym Polakom. Bo tych potrzeb jest całe mnóstwo!
W takim kierunku będzie działał mój Ruch Biało-Czerwoni - polskie interesy i problemy zwykłych ludzi zawsze na pierwszy miejscu. Niebawem startujemy! 🇵🇱
11, 12 y 14 años.
Violadas durante días por más de 20 inmigrantes pakistaníes musulmanes
Torturadas; a una le clavaron la lengua a la pared para mantenerla quieta mientras la violaban.
La policía las ridiculizó, insultó e ignoró.
Las feministas miraron para otro lado.
Si no hubiera sido por Elon Musk, quien compartió públicamente los testimonios del juicio, provocando la indignación de Reform UK e investigaciones internas, nadie habría sabido nada.
Pero que clase de ser humano podria hacer esto?
Jedynym powodem odwołania żony ministra Boguckiego jest to, że jest żoną swojego męża! Przypomnijmy, że u tego „brutalnego” Kurskiego w TVP pracowała żona ministra Siemoniaka i prezesowi TVP nie przyszło do głowy, by atakować ją za działalność jej męża.
A żona generała Marka Kujawy, jednego z najbliższych ludzi służb z otoczenia Donalda Tuska, była dyrektorem ważnego departamentu u ministra Ziobry. I nikt jej nie odwoływał, nie degradował. Przetrwała osiem lat. Jest świetnym fachowcem! I pewnie szykuje się do kolejnego okrążenia z ministrem Ziobrą. I też pracy nie straci.
Zastanówcie się, Polacy, czy chcecie, by wasze żony były prześladowane za waszą działalność zawodową, za wasze poglądy. Czy naprawdę chcecie żyć w państwie, w którym odpowiedzialność zbiorowa obejmuje również rodziny?
@BoguckiZbigniew@KurskiPL@ZiobroPL@pisorgpl