🇸🇪 Afera z zarobkami lekarzy w Polsce skłoniła mnie do weryfikacji, ile zarabiają lekarze, szczególnie chirurdzy, w Szwecji.
Kiedyś już się tym interesowałem. Pamiętam publikacje, w których opowiadano jak radzono sobie z niechęcią specjalistów do przeprowadzki na daleką północ Szwecji (Kiruna, Luleå - całe Norrbotten). Tam przecież też mieszkają ludzie i potrzebni są doktorzy. To były inne czasy (chyba lata 2000-2015) i warunki były specyficzne. Zwykły internista obsługujący kilka gmin mógł dostawać nawet ok. 40-50 tysięcy złotych na rękę miesięcznie (będę starał się przeliczać na złotówki i odliczać podatek, choć nie jest to proste, szczególnie cofając się w czasie).
Dziś sytuacja wygląda następująco. Najlepiej zarabiający specjaliści w Szwecji dostają po przeliczeniu pensję na poziomie 26 387 złotych na rękę miesięcznie (to mediana).
Najlepiej zarabiającą grupą specjalistów są chirurdzy i ich mediana wynosi 25 233 złotych na rękę.
Rzadko zdarza się, aby lekarze dorabiali po godzinach. Ma to wpływ na ich codzienną kondycję i nie chcą się przemęczać. Dodatkowa praca w prywatnej klinice nie jest częścią szwedzkiej kultury. Istnieje coś takiego, jak obowiązany przepisami dziennik pracy lekarza, są umowy związkowe, które utrudniają kombinowanie.
Od siebie dodam, że zarabiając powyżej 31 tysięcy złotych brutto, wchodzi się na próg podatkowy 33%, który wzrasta. Z każdej dodatkowej "fuchy" trzeba by odliczać kolejno 33%, 34%, 35%...40%.. itd. Z doświadczenia powiem wam, że to maksymalnie zniechęca. Lepiej iść na ryby.
Na koniec pora na rekordzistów. Ci znaleźli się w szpitalnej administracji. "Jeden z dyrektorów regionu zarabia więcej niż premier Szwecji" - grzmi pewien nagłówek prasowy. Faktycznie. Okazało się, że jeden Emma Lennartsson, dyrektor wojewódzkiego organu zarządzajacego ochroną zdrowia zarabia 48 772 zł miesięcznie na rękę. I jak na razie, chyba nikt tej pani nie przebił*.
* chyba, że Szwed, który wyjechał operować do USA - to się zdarza.
* Albo pewien młody lekarz z warszawskiego szpitala, nazwijmy go Dawid.
According to unconfirmed information, the Russian Su-35 was shot down while trying to shoot down a Ukrainian F-16 with an R-37/77 air-to-air missile.
The F-16 was reportedly pretending to drop glide-bombs, while in reality, it, covered by 2 additional F-16s, was trying to ambush the Russian aircraft.
The interception attempt by the F-16 reportedly failed, but a Patriot system deployed around 60 km from the frontline as a backup launched an interceptor at around the same time, shooting down the Su-35 as it was in the small window of engagement within range of the Patriot system.
According to unconfirmed information, the Russian Su-35 was shot down while trying to shoot down a Ukrainian F-16 with an R-37/77 air-to-air missile.
The F-16 was reportedly pretending to drop glide-bombs, while in reality, it, covered by 2 additional F-16s, was trying to ambush the Russian aircraft.
The interception attempt by the F-16 reportedly failed, but a Patriot system deployed around 60 km from the frontline as a backup launched an interceptor at around the same time, shooting down the Su-35 as it was in the small window of engagement within range of the Patriot system.
@rogacz1988@MarekMeissner Chyba najbardziej dla nasniebezpieczna osoba na miejsce P ... Na szczęście on nie jest "z kręgu" osób które mogą koonkurować o władzę...
@DarmolinskiT Termin IMO niezbyt szczęśliwy, bo "reaktywny" brzmi jak dron, który na coś reaguje - (np. opromieniowanie radarem) lub np. reaguje na dzialania OPL lub na wykryte kamerą cele i naprowadza się na nie. Czemu nie szybkie drony albo odrzutowe ? :)
@Vit_Ovchar Daliśmy wszystko co mogliśmy w ciągu pierwszych 2 lat, wtedy gdy inni obawiali się dawać ciezki sprzęt czy samoloty z "obawy przed eskalacją". Teraz sprzętu do oddania już nie ma (zostały tylko Migi w złym stanie) a pieniędzy brakuje nam na własne pilne zakupy wojskowe....
@PiotrKusznieruk Och ach. Oburzacie się jakby rząd wszystkie oddał, a nie symboliczne parę sztuk. Ukraińskie doświadczenie w zwalczaniu Iskanderów jest dla naszych przeciwlotników bezcenne.
@koneser_misia Nie dostawaliśmy żadnych Abramsow czy F-35 w zamian za oddawany sprzęt. Wszystko kupiliśmy za nie tani kredyt który będziemy spłacać kilkadziesiąt lat.
Nie w sensie że to źle że kupilismy, ale nic nie dostaliśmy za darmo.
Przed czym ostrzegają Amerykanie?
Ostrzegają przed kolejną prowokacją Rosjan, ale teraz pójdzie grubo.
Szczerze mówiąc, pisałem o tym w Polityce już we wrześniu 2025 r. A teraz to samo przekazują (wg doniesień) amerykańskie służby wywiadowcze. Oczywiście to tzw. przeciek kontrolowany, bo całe społeczeństwo ma się dowiedzieć o tych ostrzeżeniach, co oczywiście ma konkretny cel.
Wlot rosyjskich nieuzbrojonych dronów we wrześniu 2025 r. miał być rozpoznaniem. Sprawdzeniem reakcji i sprawdzeniem działania ich wojny informacyjnej.
Jak wiadomo, obrona powietrzna Polski i natowskich sojuszników zadziałała prawidłowo. Oczywiście rosyjska agentura w Polsce już po czasie zaczęła krytykować użycie drogich rakiet do zestrzeliwania tanich dronów (by the way - to akurat Holendrzy je odpalili, a nie Polacy, ale to szczegół), choć dyskusja ta mocno przygasła, kiedy się okazało że niezwyciężone wojska amerykańskie w ciągu dwóch miesięcy wystrzeliły w rejonie Zatoki Perskiej zapas z kilkuletniej produkcji rakiet Patriot wartych miliardy dolarów do tanich irańskich dronów, które i tak narobiły całkiem sporo szkód w państwach sojuszniczych (Kuwejt, Katar, Emiraty).
Wojna informacyjna ruszyła natychmiast. Ale towarzysze z GRU mocno przeholowali. Pierwsze i dość liczne wpisy na kontach społecznościowych o ukraińskiej prowokacji wobec Polski pojawiły się ZANIM drony w ogóle wleciały do Polski. No to była wpadka na całego, ale GRU się nie przejęła, bo nie zostało to dostatecznie nagłośnione. Algorytmy nie kochają prawdy, algorytmy kochają emocje, skrajności, wrzaski.
Potem okazało się, że przeważały komentarze, świadczące o tym że to był ukraińska prowokacja. Ale to były lewe komentarze, walone przez boty, a w najlepszym razie przez płatne farmy troli. Kiedy bowiem zrobiono badania opinii publicznej, to przekonanych do tej wersji było jakieś trzy razy mniej od ilości komentarzy.
Oczywiście nie mogła to być prowokacja ukierunkowana na wciągnięcie do wojny, bo była poniżej progu wciągnięcia do wojny. Nikt rozsądny nie rozważał żadnych militarnych akcji odwetowych przeciwko Rosji i to było oczywiste. Po co więc organizować grubymi nićmi szytą prowokacje mającą na celu wciągnąć do wojny, która nie ma szans wciągnąć do wojny? Bo jest po prostu poniżej progu militarnego odwetu?
Grunt jednak został przygotowany. Poziom emocji został nakręcony przez inne działania, w czym niestety pomógł też ukraiński prezydent. Ale jak powiedziałem - w politykę nie wchodzą. Jedźmy dalej z militarnym possible COA (Course of Action) development wg metodyki analizy sieciowej ONA (Operational Net Assessment).
Teraz to się odbędzie tak.
Któregoś dnia w czasie zmasowanego ataku na Ukrainę, część dronów poleci dalej. Może część z nich poleci wzdłuż białorusko-ukraińskiej granicy, może nawet naruszą przestrzeń powietrzną Białorusi. Chodzi o to, by nie zostały one zestrzelone przez ukraińską obronę.
Te, które wlecą do Polski polecą na jakiś ważny obiekt, elektrownie albo stacje kolejową, może jakieś ważne zakłady, na przykład Mielec albo Świdnik, albo zakłady amunicyjne w Nowej Dębie czy w Skarżysku Kamiennej, lub w Pionkach. Chodzi o to, by straty były dotkliwe, by wykonały wielkie poruszenie, by wydania specjalne w telewizjach i na portalach internetowych trwały nie jedną dobę, ale nawet tydzień. By o niczym innym nie mówiono.
Wśród dronów które przylecą, dwa-trzy nie trafią w cele. Spadną gdzieś na pole, ale tak by ludzie je natychmiast znaleźli. By je sfotografowali i wrzucili do internetu. I by te zdjęcia miały miliony wyświetleń. By musiały je pokazać różne telewizje, wydrukować gazety. A to będą kopie znanych ukraińskich dronów, najlepiej słynnego, bardzo rozpoznawalnego, dwukadłubowego drona „Liutij”. Będą miały nieudolnie zamalowane, prześwitujące ukraińskie znaki rozpoznawcze. I może część napisów po ukraińsku.
Będą miały ładunek wybuchowy, ale nie wybuchną. Muszą zostać relatywnie całe, żeby można je było sfotografować, a zdjęcia rozpowszechnić. A mnóstwo ludzi pokaże filmiki z ich przelotu, charakterystycznej sylwetki nie da się z niczym pomylić.
I natychmiast ruszy nawała rosyjskich trolli, rosyjskich botów i rosyjskiej agentury w Polsce: „to był atak ukraiński!” „Na co czekacie?” „Co zamierzacie z tym zrobić?” A pewien nieoswojony instruktor będzie swoim zwyczajem zadawał odpowiednie pytania, sugerujące „właściwą” odpowiedź. I będzie miał miliony wyświetleń…
Wszystko to po to, by społeczeństwo ruszyło na rząd: zatrzymać pomoc dla Ukrainy, tak naszą, jak i tranzyt!
A jak to nie wystarczy, to będą kolejne akcje. Ale te opiszę innym razem.
Uwaga: ilustracja wygenerowana przez AI, celowo.
W ten sposób pracuję, zarabiam, obok innej pracy. Jeśli Ci się podoba, to możesz kupić mi kawkę poproszę, a będzie więcej. Obecnie zbieram na ważny cel, nie dla siebie, ale dla bliskiej osoby. https://t.co/3NOiJ9zNa8