Jeśli szybko(!) nie zbudujemy potężnego(!) sektora IT, to jeszcze bardziej dadzą nam w kość
#neokolonializmcyfrowy
https://t.co/bbugTFK6c9 https://t.co/yy5JrbuXmh
Gospodarki Niemiec, Szwajcarii czy Austrii są bardzo innowacyjne, mimo że rzadko słyszymy o ich technologicznych gigantach na miarę Doliny Krzemowej. Innowacje w tych krajach działają zupełnie inaczej niż w reszcie świata. Zdominowane są przez "Mittelstand", czyli innymi słowy nasze MŚP, które doprowadziły do powstania tam ukrytych czempionów. Pokazuje to inną niż anglosaska droga do skutecznego budowania przewagi konkurencyjnej opartej na technologii i mądrej kooperacji biznesu z nauką.
Koncepcja ta, zdefiniowana przez prof. Hermanna Simona, opisuje elitarną grupę firm, które funkcjonują z dala od blasku fleszy, ale w swoich wąskich dziedzinach są globalnymi hegemonami. Taka firma musi spełniać trzy kryteria:
- Jest w top 3 największych firm w swojej branży na świecie.
- Jej roczne obroty nie przekraczają 5 mld USD.
- Skupia się na wyspecjalizowanym B2B, pozostając niewidoczną dla przeciętnego konsumenta.
Firmy te zamiast szerokiego asortymentu, stawiają na wąską specjalizację o zasięgu globalnym. Są to przeważnie firmy rodzinne napędzane "cierpliwym kapitałem" - planują w perspektywie dekad, nie kwartałów. Charakteryzują je wysokie nakłady na R&D. Większość z nich ma prowincjonalne korzenie (Schwarzwald, małe miejscowości w Bawarii) i stawia na pionową integrację, gdzie własne know-how rzadko jest outsourcowane.
Przyciąganie talentów do takich firm wymaga zupełnie innej formuły akademickiej. Bardzo częste są tam studia dualne. Flagowym przykładem jest Duale Hochschule Baden-Württemberg (DHBW), która zrzesza 34 000 studentów współpracujących z 8000 przedsiębiorstwami. Właśnie Badenia-Wirtembergia charakteryzuje się największą liczbą ukrytych czempionów.
W tym modelu student nie rekrutuje się najpierw na uczelnię, a podpisuje umowę szkoleniową z firmą, od której przez trzy lata studiów licencjackich pobiera stałą pensję (800–1500 euro). Edukacja odbywa się w trzymiesięcznych interwałach - trzy miesiące nauki akademickiej na kampusie, po których następują trzy miesiące pracy projektowej w firmie.
Dzięki temu absolwent w dniu obrony dyplomu ma dwa lata doświadczenia w niszowej technologii danej firmy i jest w pełni produktywnym inżynierem R&D. Co więcej wczesne związanie studenta z firmą drastycznie zmniejsza rotację kadr. Młodzi inżynierowie chętniej zostają w mniejszych ośrodkach, chroniąc tym samym unikalne know-how firmy przed migracją do konkurencji w metropoliach.
Z perspektywy budowy skutecznego ekosystemu innowacji, model niemiecki udowadnia, że siła gospodarki nie musi opierać się wyłącznie na wielkich korporacjach z pierwszych stron gazet, a na zbudowaniu trwałego pomostu między nauką a biznesem. Niestety, w ostatnich latach system ten w przypadku Niemiec załamał się ze względu chociażby na wysokie koszty energii. W moim ostatnim pobycie tam odniosłem wrażenie, że Niemcy się jednak zaczynają budzić, co na pewno i nam się będzie opłacać.
⚡️AI is entering the backlash window.
The technology is real. The productivity shock is real. The labor compression is real. The power demand is real. And that combination creates a politically toxic offer: give Big Tech more electricity, more capital, more land, more data centers, more regulatory tolerance, and in return large parts of the white-collar class get told their careers may be automated.
That bargain will not hold cleanly.
The industry has been selling AI as personal empowerment while the emerging evidence increasingly sounds like institutional replacement. Workers hear “assistant,” then executives talk like the assistant is becoming the worker. People hear “productivity,” then see layoffs, hiring freezes, junior roles vanish, and engineering leads say they barely write code anymore. People hear “abundance,” then see utility bills rising because data centers need power.
That is how legitimacy starts to crack.
The headline is too broad if read literally. All white-collar work will not be automated in 18 months. But the headline captures the emotional truth of the moment: the task base underneath white-collar employment is being eaten faster than society can update its story about work.
The dangerous part for AI companies is that they are now speaking too honestly from the capital side. They talk about automation, productivity, agents, massive capex, energy buildout, and GDP growth. That language makes perfect sense to investors. It sounds horrifying to workers whose income depends on the labor layer being preserved.
The core contradiction is brutal: AI can make society richer while making many individuals feel poorer, weaker, and less necessary.
That is the entire social fracture.
High GDP growth does not guarantee stable careers. Breakthrough medicine does not pay rent this month. Better software does not replace a lost entry-level ladder. Cheaper cognition does not automatically become higher wages. A cure for cancer in the future does not neutralize the immediate panic of a 29-year-old analyst realizing the work that was supposed to train him is now agentic output.
The public will judge AI through lived distribution, not civilizational promise.
If ordinary people experience AI as job insecurity plus higher electricity bills plus billionaire wealth effects, they will hate it even if the technology is miraculous. That is the danger. A real miracle can still become politically radioactive if the ownership structure feels predatory.
The next phase is going to force a harder question: who gets the surplus?
If AI gives workers leverage, creates small-business power, lowers costs, improves health outcomes, shortens workweeks, and opens new independent paths, the public story can survive.
If AI mainly strengthens mega-cap platforms, compresses labor, raises power demand, concentrates wealth, and tells everyone else to “adapt,” then the backlash becomes inevitable.
The deepest truth:
AI is becoming dangerous because it is starting to work.
And once the public realizes that “it works” means “it may work instead of you,” the politics change.
NOWY FORMAT NA KANALE ZERO!
W sobotę o godzinie 10:00 startuje „Tygodnik Polityczny” - program, w którym @jprusinowski rozmawia z przedstawicielami najważniejszych sił politycznych o najważniejszych wydarzeniach minionego tygodnia.
W jutrzejszym odcinku udział wezmą:
Krzysztof Bosak, prof. Andrzej Zybertowicz, Paulina Piechna-Więckiewicz, Tobiasz Bocheński oraz Paweł Bliźniuk.
Zapraszamy do oglądania!
Ironia godna greckiej tragedii: Neil Postman (autor https://t.co/accB6Bgo8M. "Technopolu") diagnostyk cywilizacyjnej choroby został zdiagnozowany jako „zbyt pesymistyczny” przez pacjentów, którzy nie chcą brać leku.
Peter Thiel powiedział podczas Aspen Ideas Festival 2024, w rozmowie opublikowanej 28 czerwca 2024 r., że jego dzieci mają ok. 1,5 godziny czasu ekranowego tygodniowo. Pełne nagranie opublikował The Aspen Institute, rozmowę pokazało też NBC, a krótsze fragmenty zaczęły krążyć w mediach społecznościowych.
Ważne zastrzeżenie: dzieci Thiela miały wtedy ok. 3,5 i 5 lat. To nie jest sytuacja nastolatka, którego klasa, relacje, zaproszenia i konflikty częściowo funkcjonują online.
Elity technologiczne mogą zapewnić swoim dzieciom „detoks cyfrowy” i nauczyć je higieny cyfrowej.
Wiele innych rodzin słyszy: „ograniczcie dzieciom dostęp do smartfona, tabletu i mediów społecznościowych” albo „zmniejszcie czas spędzany przed ekranem”.
Ale dla nastolatków komunikatory, grupy klasowe, Instagram, TikTok i media społecznościowe nie są tylko rozrywką. To część ich życia społecznego: relacji, pozycji w grupie i codziennej komunikacji.
Tu właśnie jest realny problem.
📵 „Detoks cyfrowy” i higiena cyfrowa są łatwiejsze dla tych, którzy mają zasoby:
🏫 szkołę z jasnymi zasadami;
👥 alternatywną grupę rówieśniczą;
🏡 czas rodziców i opiekunów;
🚲 aktywności offline, w tym sport, ruch i zajęcia poza siecią.
Bez wspólnych reguł dla całej albo przynajmniej większości grupy rówieśniczej pojedyncze dziecko płaci cenę odłączenia od sieci.
To nie jest tylko problem rodziców. To pułapka społeczna i problem nierówności.
#OfflinePlus #DetoksCyfrowy #Młodzi #NierównościSpołeczne #PułapkaSpołeczna #OdpornośćSpołeczna
Co łączy te 3 książki? Wszystkie zostały wydane przez @Przeswity
Też i to, że pomagają mi analizować kwestię "Jak budować suwerenność intelektualną Polaków".
Choć każda ksiażka robi to na swój sposób...
@Kloc_K@KarolinaOlejak@MazurKrzysztof
Duża firma konsultingowa EY wycofała swój raport o cyberbezpieczeństwie "Uncovering Cyber Threats and Fraud" gdy wyszło na jaw, że opierał się na sfabrykowanych źródłach. Klientom przedstawiano go jako ekspercki przewodnik po ryzykach oszustw w programach lojalnościowych. Cytował badanie McKinsey, które nie istnieje. Odsyłał do artykułu Forbes z niedziałającym linkiem. Do tego jeszcze twierdził, że 200 mld dol. to jednocześnie całkowita wartość rynku lojalnościowego i wartość samych niewykorzystanych punktów. EY oznajmiło, że "analizuje okoliczności".
Okoliczności wyglądają tak: w ostatnim raporcie rocznym firma chwaliła się 30-proc. wzrostem przychodów z AI i podawała, że 15 000 pracowników uczestniczyło w projektach klientóww, w tym - dosłownie - we "wdrażaniu ram zarządzania AI na rzecz odpowiedzialnego stosowania sztucznej inteligencji".
Firma sprzedająca zarządzanie AI wypuściła materiał marketingowy, który nie przeszedł PROSTEJ, PODSTAWOWEJ weryfikacji.
Konsultanci używali go do sprzedaży usług cyberbezpieczeństwa.
Materiał, który miał świadczyć o ekspertyzie, stał się obciążeniem. Raport ostrzegał, że oszuści atakują programy lojalnościowe, wstrzykując fałszywe dane do systemów. EY wstrzyknęło własne.
Młodzi dorastają dziś w świecie ciągłego dostępu do internetu, cyfrowego zgiełku, filtrów z Instagrama, presji porównań, dezinformacji i relacji twarzą w twarz wypieranych przez komunikatory.
Telefon konkuruje ze snem, rozmową, koncentracją i ruchem.
Krótkie, intensywne treści przyzwyczajają do natychmiastowego bodźca. „Dopaminowy strzał” staje się sposobem regulowania nudy, napięcia i emocji. Powiadomienia rozbijają uwagę.
Do tego pandemia zrobiła młodym i szkole realną krzywdę: izolacja, nauka zdalna, słabsze relacje, zaległości i pogorszenie kondycji psychicznej.
A teraz młodzi wchodzą w dorosłość w czasie wojny za wschodnią granicą, dezinformacji i niepewności bezpieczeństwa.
Dlatego pracujemy nad koncepcją Offline+ Obywatelskiej Służby Młodych.
To nie ma być program przeciw technologii.
To ma być praktyczna szkoła odporności:
📵 higiena cyfrowa
🧭 autorefleksja
🤝 współpraca
🛠️ planowanie i Plan B
🧯 przygotowanie do kryzysów
🇵🇱 służba wspólnocie
Nie wystarczy powiedzieć młodym: „odłóż telefon”.
Trzeba stworzyć warunki, w których mogą ćwiczyć koncentrację, relacje, sprawczość, odpowiedzialność i działanie pod presją.
Offline+ to propozycja, by robić to systemowo.
#OfflinePlus #ObywatelskaSłużbaMłodych #PowszechnaSłużbaPubliczna #Bezpieczeństwo
Na Kanale o Technologii o tym, jak Google będzie wciskał do nowych wersji Gemini Intelligence. Ogłupianie użytkowników wejdzie na nowy poziom. Ja w życiu nie powierzyłbym SI odpisywania na moje wiadomości czy kompleksowego zaplanowania wycieczki albo wyjazdu, bo szczęśliwie pochodzę z pokolenia, w którym ludzie nie odzwyczają się od samodzielności. Ale wielu młodszych się odzwyczai i za dekadę okaże się, że jeśli im się odetnie SI, to nie będą umieli ugotować jajka albo, pozbawieni jakichkolwiek umiejętności społecznych, nie będą umieli prowadzić z nikim normalnej korespondencji.
Przerażające i nie mam wątpliwości, że w którymś momencie doprowadzi do jakiegoś rodzaju przełomu czy bardziej krachu. Pytanie, jak on będzie wyglądał.
https://t.co/6hwCBIfwrQ
Otwieram nitkę ze świetnymi podcastami 💡
Od siebie polecam rozmowę z profesorem Zybertowiczem. Otwiera oczy odnośnie #AI i social mediów…
Co polecacie?
@MarekReontzki Jednak nie. To liczne, wyspecjalizowane modele AI, zarzadzające obiegiem informacji w mediach społecznościowych poprzez technologie uzależniające, przyczyniły się do umysłowej degradacji miliardów ludzi.