Jeden zbiera pieniądze na chore dzieci na streamie i jadąc rowerem przez całą Polskę, drugi złodziej z KO okrada szpital i wozi partyjną dupe Porsche Panamera. Witamy w Polsce Tuska. Dzień dobry we wtorek.
#konowałposting
Bardzo się dla mnie podoba ten tag. Duża część mojej rodziny pracuje w szpitalach, część jako lekarze, część jako technicy, jest ratownik, położna. Ogólnie to 95% osób nie zdaje sobie sprawy jak to wygląda od środka, to, że typiarz z PO brał po 1,5mln na rok nie jest niczym niezwykłym. To, że go nie było na dyżurze jest abolutnie standardowe dla wszystkich szpitali w Polsce. Podam wam kilka ciekawostek z życia wziętych i to nie są fejki usłyszane od pijanego starego. O tym normalnie gadają w swoim kręgu i rodzinie.
- Brak lekarza na dyżurze, całkowicie normalne i nikt nie daje o to jebania. Czasy gdzie spał sobie w kanciapce, albo peklował piguły to były może ze 20 lat temu. Teraz normalnie wychodzi ze szpitala. Może nie aż tak, że idzie na prywatną praktykę, ale w powiatowych to normalnie siedzą w domu o ile to nie jest więcej niż kilkanaście kilometrów. I nie piszę tutaj o gotowości do udzielania świadczeń. Bo coś takiego też jest. Telefon, podjeżdża 5-10 minut i robimy. Jak ktoś powie, że to niemożliwe, bo przecież czekają na przykład na wypadki, to jest w błędzie. Zanim dojedzie kareta to już zdążą do niego zadzwonić. Oczywiście jeżeli ma akurat SOR w większym mieście to rzadko ma okazję leżeć na chacie, ale w powiatowych to normalne.
- gotowość do udzielania świadczeń, czyli dyżur pod telefonem. Kolejna patologia. Po pierwsze w kodeksie pracy dla śmiertelników za dyżur dostajesz gówno. Warujesz pod telefonem jak debil, ale jak sie nic nie wydarzy to nic z tego nie masz. U nadludzi konowałów to jest z góry płatne 50%. Bardzo porządane, ale dostępne tylko dla tych, którzy są dobrze dogadani z dyrekcją. Samo w sobie byłoby to może do przełknięcia, ale oni są tak dogadani, że za chiny ludowe nie chcą wzywać konowała do pracy. Stąd też pojawiają się czasem wtopy. Nie wezwany kardiolog, okulista. Ten zmarł, ten stracił wzrok. Wezwanie konowała na awaryjnym przez szpital to absolutna ostateczność, mimo, że i tak bierze z góry już 50%. Ale nadludziom nie wolno przeszkadzać.
- czy w szpitalach da się załatwić po znajomości? Absolutnie, całkowicie, zawsze i wszędzie. Jak jesteś poukładany z branżą, z daną placówką. Załatwisz sobie wszystko. Konsultacja bez czekania, pierwszy z SOR, sala jedynka, lepsze procedury, lepszy sprzęt, diagnostyka bez czekania. Pamiętacie tego paprucha z Senatu co się dał przyłapać? Dla konowałów i ich przyjaciół robienie po znajomości to taki standard, że aż zapomnieli, że większość co siedzi w Matrixie może się oburzyć, dlatego była wtopa.
- Ile realnie jest pracy? To zależy. Moja ciotka - położna w powiatowym. W ostatnim roku urodziło się 600 dzieci. Na dyżurze są dwie położne, lekarz ze specjalizacją. Są sytuacje, że 2-3 dni nie ma absolutnie NIC do roboty, bo nie ma rodzących, siedzisz cały dzień scrolujesz tik-tok i do domu. Z drugiej strony, mój kuzyn, ratownik kierowca z wojewódzkiego, to mówi, że nigdy nie miał pustego dyżuru. Z trzeciej strony brat teścia, pediatra wspolwlasciciel przychodni. To jest fabryka ludzie, w przychodni jest przemysłowy przerób dla rodzinnego / pediatry. Obecnie zalecenie (właścicieli placówki) dla pediatry to jest 4 minuty na pacjenta (w zeszłym roku było 5). 4 minuty, na wywiad, podstawowe badanie, diagnozę. Do tego maksymalizacja usług medycznych. Przykład: Nawet jak dziecko nie gorączkuje wciskają wszędzie PRC. To też jest wciskane w te 4 minuty.
- Dlaczego 10 minut wizyty u specjalisty prywatnie kosztuje 400-1000 zł? Są różne powody. Aktualnie cena za wizytę u lekarza specjalisty jest zawyżona około 2-4 krotnie. Wiem dokładnie jakie stawki są oferowane przez ubezpieczalnie typu PZU i Luxmed. Tam gdzię typ z ulicy płaci 400 zł za konsultacje ubezpieczyciel nie da więcej niż 150 - 200. Czasem nawet mniej. Ale ludzie chodzą, koroposy chodzą, bo mają pakiety, frajernia chodzi i płaci. Standardową praktyką jest pierwsza wizyta prywatnie, później magiczne odblokowanie miejsca w kalendarzu lekarza na NFZ i leczymy już normalnie. To, że to istnieje, to powinien wiedzieć każdy. Zapytajcie dowolnej osoby 50+. Wam się oczy na starość otworzą jak system działa. Jak pójdziecie na raka prostaty to się dowiecie gdzie trzeba iść prywatnie, żeby dostać robotem na NFZ. Standardowa praktyka. Kolejnym klasykiem jest, że mile widziane przez konowałów jest pooperacyjna opieka już prywatnie.
- Jak to jest, że lekarz ma dyżur 3 dni w ciągu? To normalne i nie dotyczy tylko lekarzy. Piguły, technicy, to tam 24 czy 48 jest klasykiem przy kontrakcie. Nic niezwykłego. Wy myślicie, że jak chodzicie do fabryki smrodu i wam brygadzista dyszy w kark przez 12 godzin i wracacie rozjebani, że nie ma siły na nic to oni też? To wróćcie do fragmenty o tym ile jest pracy. W przychodni nie wytrzymasz więcej niż 8-10 godzin, bo ci łeb pęknie. Ale w szpitalu? Jakby nie było przypału to by siedzieli po 2 tygodnie. Nie ma aż tyle roboty między pacjentami, kawka, herbatka, drzemka, pogaduszki, pacjent i od nowa.
- zarobki? To zależy, jak jesteś ciućmok to może faktycznie zarobisz 250-300 tysięcy rocznie jako lekarz. Ale to musisz być wyjątkową niedorajdą. Absolutne minimium dla zwykłego lekarza ze specką rocznie to jest 400-500 tysięcy ze wszystkich medycznych źródeł. To jest ta dolna granica, gdzie jeszcze nie musisz kombinować jak koń pod górę. Tu dyżur, tu prywatna praktyka, tu konsultacje, tu awaryjne. Sky is the limit, jak ci się chce i to 700k-1mln jest na wyciągnięcie ręki. 2-3 miliony to już jest śliska sprawa, trzeba mocno chapać i mocno chachmęcić. Ale do wykonania. Jak ci lekarz powie, że on to 12 tysięcy miesięcznie zarabia, to absolutnie w to nie wierz. Tyle to może ma z uop o ile posiada. Ale i tak wątpie. Cała reszta to konował ciągnie na kontraktach. Inni już na miesiąc brutto: Piguła 12-20k (staż, liczba godzin), technik 9-15k (staż, liczba godzin), ratownik 10-20k (staż, liczba godzin, miasto), sanitariusze, salowe, sekretarki, opiekunki 7-10k.
- inne. No to kwoty brutto nie są może najwyższe w europie dla naszej nadkasty, ale kwoty w łapę przy ich formach opodatkowania, dodatkach i kosztach życia są w TOP3 w europie i jestem tego absolutnie pewien. Oni nigdzie nie wyjadą, bo nigdzie nie będą żyli na tak komfortowym poziomie jak u nas. Teraz to i tak jest nieszczęście, bo za COVID było bajlando. Lekarze lekko po milion mieli. Roczne przychody mojego technika były wtedy rekordowe ponad 300 tysięcy złotych. Kumacie to? Osoba ze średnim wykształceniem, na działalności za około 200 godzin w miesiącu te pare lat temu miałą łącznie dochody na poziomie 25k na miesiąc. Liczę wszystkie dodatki covidowe, tarcze covidowe (sic).
Jakiś tam bzdetów typu bigfarma robi imprezki, wszyscy ci dupe liżą to mi się nie chce opowiadać.
A teraz do fabryk smrodu i ARBEIT!!! Kolejne unity betonowego złota się im nie spłacą same.
Pani "wielka pani" ukrainka otwarła Żabkę i już łamie przepisy.
Podczas rekrutacji odrzuca Polaków, ponieważ "pierwszeństwo mają Ukraińcy".
Z uwagi na złamanie przepisów prawa pracy sugeruję proste rozwiązanie. DEPORTACJA.
Zgodnie z opublikowanym dzisiaj oświadczeniem Szpitala Południowego, dr Kacprzyk, złoty chłopiec Platformy Obywatelskiej, przepracował tam średnio 331 godzin miesięcznie.
To daje ekwiwalent dokładnie 2,22 etatu (dwa przecinek dwadzieścia dwa xD)
Warto pamiętać, że dr Kacprzyk oprócz tego jest zatrudniony również w:
– Przychodni Rejonowo-Specjalistycznej SZPZLO Warszawa-Ochota,
– Izbie Przyjęć Szpitala św. Anny,
– SOR Mazowieckiego Szpitala Bródnowskiego.
Dodatkowo jest radnym Warszawy-Ursusa, częstym gościem TVP oraz bojownikiem o demokrację i wolne media. Ale to zapewne w czasie wolnym🤡
Mały Katyń.
Wczoraj uczestniczyłem w uroczystościach upamiętniających mord NKWD na żołnierzach Wojska Polskiego w kąkolewnickich lasach. Obecni byli działacze Konfederacji i Ruchu Narodowego z regionu.
W powiecie radzyńskim, na zachód od Kąkolewnicy, leży miejsce zwane Małym Katyniem Podlaskim. To tutaj transportowano schwytanych w okolicy żołnierzy Armii Krajowej, WiN, Batalionów Chłopskich i Narodowych Sił Zbrojnych.
Tutaj ginęli metoda katyńską - strzałem w tył głowy. Ciała wrzucano do bezimiennych mogił w lesie. Las był pilnie strzeżony, miejsc egzekucji nie oznaczano, dokładnie zacierano ślady.
Ginęli też ludzie, którzy w latach 40-tych próbowali dociec prawdy o zbrodni.
Dopiero w 1990 roku, podczas pierwszej ekshumacji, odnaleziono szczątki 12 mężczyzn. Wielu mieszkańców regionu znało te historie z relacji rodzinnych - bracia, ojcowie, sąsiedzi, którzy poszli do lasu i nigdy nie wrócili.
Historycy szacują, że kąkolewnickie drzewa mogły widzieć śmierć nawet 1800 polskich żołnierzy.
To są bohaterowie polskiego podziemia niepodległościowego, zamordowani przez komunistyczny aparat terroru wspierany przez Sowietów - na polskiej ziemi, przez polskich i sowieckich funkcjonariuszy systemu, który po wojnie nazwano "ludową władzą".
Pamięć o żołnierzach wyklętych nie może zostać zapmniana w lesie razem z ich szczątkami.
Mając 14 lat, zamiast się bawić,
przelewała krew za Polskę.
Ranna w głowę, poparzona w ręce
i nogi na skutek niemieckiego
wybuchu.
Cudem przeżyła.
Bohaterska sanitariuszka
Powstania Warszawskiego.
Po powstaniu obóz i roboty
przymusowe.
Po wojnie ukrywała dzialalność
w AK.
Zapomniana przez system.
15 VI świętuje 96 urodziny
JANINA POLCZYŃSKA "PEREŁKA".
Bożego błogosławieństwa!
prasa niemiecka
"Bandera i jego żołnierze podczas II wojny nie tylko rozstrzelali dziesiątki tysięcy polski cywilów, lecz także pomagali Niemcom w mordowaniu Żydów" "Polska ma rację" - Schuster
"Ukraina oddala się od Europy" "Stepan Bandera to "rzeźnik"— "Die Welt"
29 lat, 1,6 mln zł zarobione w 2025 r. w dużej mierze w publicznych szpitalach, nowe Porsche Panamera za ponad pół mln zł i mieszkanie warte 900 tys. zł, brak kredytów.
Wystarczy wcześniej wstawać, dużo się uczyć i zapisać do @Obywatelska_KO
Nowa generacja złodziejstwa 🤡
Stanowski ma rację. Polacy nie są jednakowo traktowani wobec prawa. Zwolennicy obecnej władzy mogą łamać prawo ile wlezie. Natomiast przeciwnicy są aresztowani pod pretekstem wysłania maila ze świeżo założonej poczty.
Unia Europejska, której to nie przeszkadza, pokazuje swoją sprostytuowaną twarz.
Jeżeli tej sytuacji radykalnie nie zmienimy przy najbliższych wyborach to jesteśmy skończonymi idiotami!
Obserwując od kilku dni to, co się dzieje w temacie stosunków polsko-ukraińskich, pozwalam sobie wreszcie zabrać głos.
My, Polacy, musimy sobie uświadomić jedną, ważną rzecz:
OUN i UPA są bohaterami dla Ukraińców. I tak już pozostanie. Ale to dla Polaków nic nie znaczy. Dlaczego? O tym poniżej.
Na nic zdały się polskie zaklinania z marca 2022 roku, że „po wojnie będą mieli nowych bohaterów”. W kwietniu 2022 roku ukraińska grupa badawcza „Rejtynh” opublikowała badania, wg których Ukraińską Powstańczą Armię za bohaterów uważa 81 % Ukraińców. 74 % Ukraińców uważa za bohatera Stepana Banderę.
Trend ten był widoczny gołym okiem od 2004 roku i tzw. pomarańczowej rewolucji, oraz polityki Wiktora Juszczenki, który zaczął państwowy kult Stepana Bandery. To za jego kadencji wybudowano pomnik we Lwowie i nadano Banderze tytuł bohatera Ukrainy. Dziesięć lat później flagi UPA na Majdanie były widoczne gołym okiem, choć jeszcze nie dominujące. Ale po zajęciu przez Rosjan Krymu i wojnie w Donbasie, kult ten zaczął rosnąć lawinowo.
I trudno się temu dziwić. Dla Ukraińców UPA to bojownicy walczący o wolną i niepodległą Ukrainę przeciwko opresyjnym sąsiadom, w tym przede wszystkim - z Sowietami. W Polsce bardzo niewiele mówi się o ciężkich walkach na tzw. zachodniej Ukrainie (czyli dawnych polskich Kresach Wschodnich), trwających w latach 1944-1954.
Pochłonęły one życia 30 000 Sowietów (z czego 8000 funkcjonariuszy NKWD/MGB) i 150 000 Ukraińców. Walki były ciężkie, krwawe, UPA walczyła bardzo zażarcie, a dla NKWD to właśnie ten region był najtrudniejszy do spacyfikowania. Mało kto słyszał o zamachach banderowców na wyższych sowieckich dowódców, o rajdach na miasteczka, zestrzeliwaniu sowieckich samolotów, wysadzaniu pociągów pancernych itp. 280 000 Ukraińców zostało przez Sowietów wysiedlonych i/lub uwięzionych. Nie było tam rodziny, której nie dotknęłyby sowieckie represje. Po 1991 roku samorzutnie zaczęły powstawać tam pomniki i kurhany na cześć poległych.
Symbol ten stał się jeszcze atrakcyjniejszy w dobie obecnej wojny. To, co się dzieje, jest logiczną kontynuacją wydarzeń sprzed 20 lat. Dodajmy do tego pełną „popkulturyzację” OUN/UPA, sprowadzoną do tego, że na Ukrainie wydawane są książeczki dla dzieci, gloryfikujące UPA, a piosenkę „Bat'ko nasz Bandera” śpiewa się nawet na meczach i weselach.
Na tę pamięć nakłada się fakt, że dawni banderowcy, którzy zdołali uciec z Ukrainy na zachód stali się po wojnie pupilkami władz w Wielkiej Brytanii, Kanadzie i USA. Byli zatrudniani jako eksperci od spraw wschodnich, otrzymywali stanowiska i granty. Wielu znalazło się pod parasolem CIA i MI6 ze względu na swój nieprzejednany antykomunizm. To łączy się z tym, dlaczego we wrześniu 2023 roku w kanadyjskim parlamencie weteran ukraińskiej dywizji SS był podejmowany z honorami przez premiera Kanady.
W ten sposób, wykorzystując blokadę informacyjną, mogli przez dekady spisywać swoją historię tak, jak chcieli. Na przykład w postaci tzw. Litopysu UPA - serii książek, opartych o dokumenty OUN, które odpowiednio preparowano. Próżno tam szukać jakichkolwiek wzmianek o zbrodniach banderowców. Wszelkie ataki na wsie i kolonie przedstawiane są jako heroiczne walki ukraińskich bohaterów z uzbrojonymi okupantami i szturmy garnizonów.
W efekcie na podstawie takich pseudonaukowych źródeł ukraińska Wikipedia i inne strony całkowicie zafałszowują obraz działań OUN i UPA.
Tu muszę wtrącić, że anglosaskie poleganie na Ukraińcach jest na dłuższą metę szkodliwe. Pokazuje to sprawa pomnika ofiar komunizmu w Ottawie, gdzie musiano zasłonić tablice z nazwiskami „ofiar” komunizmu, bo okazało się, że na 553 nazwiska, ok. 330 to członkowie niemieckich formacji kolaboracyjnych i zbrodniarze zaangażowani w niemieckie zbrodnie. W ten sposób na zachodzie nierzadko „ofiary komunizmu” są przedstawiane jako naziści - co jest zgodne z rosyjską linią propagandową.
Nie można się dziwić Ukraińcom, którzy nie mają szczególnie szerokiego panteonu bohaterów do wyboru. Dla współczesnego Ukraińca odwoływanie się do tradycji kozaczyzny, czy Bohdana Chmielnickiego jest zbyt odległe - tak, jak dla Polaków dziedzictwo Polski piastowskiej.
Z kolei spośród nowszych bohaterów Ukraińcy mają do wyboru albo Pawło Skoropadskiego, przywódcę Hetmanatu, pierwszego nowoczesnego państwa ukraińskiego, uważanego jednak za niemieckiego figuranta, albo Symona Petlurę, uważanego za polską marionetkę i wielkiego przegranego wojny 1920 roku, albo Nestora Machnę, który jako anarchista, w dodatku sprzymierzający się z bolszewikami, nieszczególnie nadaje się na bohatera narodowego. Nie wspominam o Ukraińcach powiązanych z Sowietami, w tym tych z Armii Czerwonej, bo to tradycja i narracja Federacji Rosyjskiej, od której Ukraina usiłuje się na wszystkie sposoby odciąć.
Zostaje więc jedynie tradycja Strzelców Siczowych i ich następców z Ukraińskiej Organizacji Wojskowej, a potem Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów - przedstawianych jako młodych, romantycznych patriotów, walczących ze wszystkimi wrogami Ukrainy (prawdziwymi, bądź wyimaginowanymi). Jedyny autorski wytwór Ukraińców w XX wieku.
Zaskoczeni mogli być jedynie niektórzy Polacy - głównie ci, którzy w 2022 roku niewybrednie zakazywali mówić o Wołyniu „bo to pomaga Rosji” i „wrócimy do tego po wojnie”. Szczuli też na upamiętnianie Ludobójstwa Wołyńskiego, kazali zamalowywać murale poświęcone ofiarom i odwoływać konkursy w szkołach na ten temat. Ci sami ludzie stawiali siebie w roli adwokatów Ukrainy i w sposób obrzydliwy zrzucali winę za ludobójstwo na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej na... ofiary. Mówili - bez żadnej żenady - że „Polacy nie byli bez winy”, bo rzekomo „ciemiężyli” Ukraińców. Inni dodawali, że „UPA to tacy ukraińscy Żołnierze Wyklęci”, albo „Stepan Bandera nie wiedział o ludobójstwie na Wołyniu”. Niektórzy nawet powoływali się na... „Trylogię” Sienkiewicza jako źródło historyczne i uzasadniali bestialstwo ukraińskich nacjonalistów tym, że 300 lat wcześniej książę Wiśniowiecki kazał palować Kozaków 500 kilometrów na wschód od Wołynia.
To wszystko było częścią politycznej wojenki polsko-polskiej. Skoro strona „A” przypomina o Wołyniu, to strona „B” musi zacząć tę pamięć zwalczać w imię doraźnych celów politycznych. To samo wcześniej dotyczyło Żołnierzy Wyklętych, a wcześniej Powstania Warszawskiego. Tylko tym bardziej odrażające, że (fajno)Polacy sami wybielają własnych oprawców.
Wyżej napisałem jednak, że dla Polaków to nic nie znaczy.
Kilka lat temu udzielałem wywiadu, w którym stwierdziłem, że Polacy mają jakiś taki straszny problem o kult OUN, UPA i Bandery na Ukrainie, bardzo się o niego oburzają i go zwalczają.
Jednocześnie ci sami Polacy kompletnie ignorują, że dwaj sąsiedzi Polski - czyli Rosja i Białoruś - całkowicie jawnie i bez żadnego zażenowania upamiętniają zbrodniarzy sowieckich. W Rosji na porządku dziennym jest kult Armii Czerwonej, Stalina, NKWD. Widać to co roku 9 maja w trakcie tzw. dnia zwycięstwa. Wiele się mówi o pomnikach Bandery na Ukrainie. Tymczasem w Rosji jest 110 pomników masowego mordercy Józefa Stalina, a pomnik Włodzimierza Lenina jest w każdej większej miejscowości. Jednocześnie całkowicie niszczone są pomniki i tablice poświęcone ofiarom stalinizmu. Szczególnie polskich. Ostatnio, bo pod koniec kwietnia, w Tomsku.
Na Białorusi także - i to w takim stopniu, że minister spraw wewnętrznych Białorusi, Igor Szuniewicz, na państwowych uroczystościach przebierał się w mundur stalinowskiej milicji. Białoruś to jedyny kraj świata, który fetuje agresję na Polskę i 17 września traktuje jako „dzień jedności narodowej”. Polskie cmentarze i miejsca pochówku, pomniki i wszelka pamięć o Polsce jest tam sukcesywnie wymazywana. Przypominałem m. in. o cmentarzu polskich żołnierzy Armii Krajowej w Surkontach, zrównanym z ziemią w sierpniu 2022 roku, w 78. rocznicę bitwy. Nie był to jedyny tego typu cmentarz zniszczony przez białoruskie władze. Na Białorusi nadal trwają prześladowania Polaków, upamiętniających swój naród. Wszyscy znamy p. Andrzeja Poczobuta, ale białoruski reżimek posuwał się do oskarżania np. 83-letniej p. Weroniki Sebastianowicz, żołnierza Armii Krajowej. Za zbieranie paczek dla weteranów...
Ta sama Białoruś i ta sama Rosja od lat prowadzą wściekłą kampanię przeciwko Polsce, kręcąc jeden antypolski film za drugim. Serial „SMIERSZ”, gdzie dzielni czekiści walczą z „polsko-litewską bandą niedobitków faszystowskich” w 1945 roku. Film „W sierpniu 44-go”, gdzie dzielni czekiści walczą z niemieckimi kolaborantami i ich pomagierami z AK. Serial „W czerwcu 41-go”, gdzie dzielny czekista znad granicy walczy z Niemcami i wspierającym ich polskim szlachciurą. I tak dalej, i tak dalej.
Swoją drogą, to wyjątkowo obrzydliwe, że udział w powyższych produkcjach - i to niemały - mieli polscy aktorzy. Ale to temat na osobną nitkę.
Jednak w Polsce nie ma żadnego oburzenia na rosyjską i białoruską pamięć historyczną. Jako Polacy zaakceptowaliśmy fakt, że na wschodzie trwa w najlepsze upamiętnianie zbrodniarzy, kult kłamstwa i zohydzanie Polaków.
Z Ukrainą będzie dokładnie tak samo. I tu znowu mogą być zdziwieni tylko niektórzy Polacy. Ci, którzy pisali w 2022 roku, że Ukraińcy to „nasi bracia”, którzy się niczym od nas nie różnią i są tak samo postępowi jak zachodnia Europa.
Nie, Ukraińcy nie są naszymi „braćmi”. W polityce międzynarodowej nie istnieje coś takiego, jak „braterskie narody”. Są, mówiąc językiem wielu z nich, poputczikami. Łączy nas z nimi wyłącznie doraźny cel - walka z Rosją - a nie żadne braterstwo i wspólnota czegokolwiek. I dla większości Polaków oczywiste będzie, że - z grubsza - mentalność Ukraińców i Rosjan nie różni się zbytnio od siebie. To są dwie strony tej samej monety.
Nie mamy żadnego wpływu na wybór ukraińskich bohaterów i ich panteon narodowy. Mamy jednak wpływ na samych siebie. Wykorzystajmy to do zwalczania szkodliwych polskojęzycznych wypowiedzi, porównujących UPA do AK, wybielających Banderę i zrzucających winę za ludobójstwo na Wołyniu na Polaków. Ukraińcom nie wybierzemy bohaterów - tak, jak nie wybraliśmy ich Rosji - ale możemy walczyć o prawdę i pamięć, przypominać o zbrodniczej ideologii OUN/UPA i bestialstwie, jakiego dopuścili się banderowcy.
Dzisiaj narodowy dzień ofiar niemieckich obozów.
Wanda Traczyk-Stawska która dostała order od Niemców mówiła coś o tym jak dużo nam Niemcy pomogli...
Poznajcie Ulę Kaczmarek. Miała tylko 14 lat...
Ula pochodziła z Poznania.
Aresztowano ją we wrześniu 1942 roku w łapance, gdy poszła po chleb
Koleżanka z obozu Maria Jaworska o Uli: „Kradła chleb albo marchew gdzieś wyrwała. Moczyła się. Za to ją bito, bito do tego stopnia, że miała jelita na wierzchu"
"Dostała sto batów od wachmanów" – zeznawała w procesie Halina Kryszkiewicz z domu Cubrzyńska. – "Bili ją albo w jadalni, albo w pralni. Widziałyśmy to przez dziurkę od klucza."
Janina Gajewska siedziała na kamieniu przed barakiem, kiedy usłyszała krzyk dobiegający z izby chorych: „Ty polska świnio! Jeszcze żyjesz?”.
„Wynoszono ją na dwór i polewano wodą, by spłukać kał. Ja widziałam, że Urszula od tego bicia miała na boku z prawej czy lewej strony głęboką ranę. Przez tę ranę wychodziły jej jelita” – Maria Jaworska.
Jadwiga Pawlikowska widziała to wyraźniej: „Eugenia Pol pejcz podobny do kija włożyła w ranę, do brzucha Urszuli Kaczmarek, przewracała jej wnętrzności”.
"Moczyła bardzo często łóżko (…). Ktoś to zauważył i została pozbawiona posiłku na trzy dni. To było ponad jej siły i zabrała komuś coś z paczki. To doszło do wychowawcy i dostała bicie (…). Wyglądała coraz gorzej, miała rany, wrzody jej się robiły na nogach."
4 dni przed śmiercią leżała na łózku i nie ruszała się. Nie miala podawanego jedzenia ani wody. Podanie wody przez inne dzieci oznaczało karę dla dzieci. Bały się.
Przed śmiercią wachmanka kazała jej zanieść kubek kawy i kromkę chleba. Nie miała sił już zjeść. Wachmanka kazała jej posprzątać. Wstała, zawyła Ula i zmarła... Żydowski lekarz, wachmanka i niemiecki żołnierz stwierdzili zgon.... Wachmanka Pol jeszcze kijem dociskała brzuch i śmiała się...
W akcie zgonu niemieccy zbrodniarze wpisali "Zawał serca"
Tak. Na obu zdjęciach to jest ta sama dziewczynka.
#NaszaPolska
I jak tu się nie wkur*ić⁉️ 28-letni radny KO pomimo braku specjalizacji wygrał "konkurs" na kierownika SOR-u w warszawskim szpitalu i w rok zarobił 1,6 miliona złotych 🤯
Według przepisów ten gość w ogóle nie powinien pełnić tej funkcji bez specjalizacji, a prawo do wykonywania zawodu lekarza uzyskał zaledwie półtora roku wcześniej. W Polsce Tuska i Warszawie Trzaskowskiego już został milionerem.
W tym czasie:
❌ Szpital w Skarżysku-Kamiennej nie ma pieniędzy, żeby zapłacić za wodę i ścieki
❌ Szpital powiatowy w Mławie nie ma pieniędzy na leki i podstawowe materiały medyczne
❌ W Instytucie Psychiatrii i Neurologii zabrakło nawet papieru toaletowego i mydła
❌ W bytomskim szpitalu specjalistycznym pracownicy musieli sami zrzucić się na kwotę 2200 złotych, żeby zapłacić za serwis podstawowego urządzenia do chirurgii
To co, uśmiechamy się?
Plują Polakom w twarz i każą myśleć, że to deszcz pada. Gardzą zwykłymi ludźmi i robią sobie z Polski prywatny folwark. Niedawno dyrektor szpitala i zarazem polityk KO zawinął karetkę, by pojechać do członka rodziny posłanki KO, Krystyny Szumilas, a senator KO, Tomasz Lenz, bez kolejki i wymaganych papierów, wcisnął swojego syna na zabieg w szpitalu powiatowym. To jest poziom bezczelności jaki ekipa Tuska osiągnęła w siódmym i ósmym roku poprzednich, 8-letnich rządów. Teraz wystarczyło im 2,5 roku. Strach pomyśleć jak będą pasożytować i rozkradać państwo przez pozostałe kilkanaście miesięcy.
Nie mogę się doczekać przyszłorocznych wyborów. Cała ta banda musi wylecieć na kopach!
Masz 28 lat, robisz specke i pracujesz w kilku szpitalach, średnio po 11h dziennie - zarabiając na tym 1,6 mln w rok.
Do tego jesteś radnym PO i jeszcze masz czas, by wspierać Trzaskowskiego w kampanii oraz latać po mediach robiąc za „eksperta”.
Jak można być tak bezczelnym?
🚨🇬🇧BREAKING: UK Police just arrested a crying 5-year-old boy while taking away his father.
Starmer's police dragged the terrified child into a car, then pepper-sprayed and the father and the man filming everything.
What the hell is happening in Britain?
Kiedy dziennikarz, Leszek Kraskowski, podobno wysyłał mail z pogróżkami do Komendanta Policji w Piasecznie to został w tym samym czasie uwieczniony na monitoringu miejskim.
Kurtyna.
I co teraz?!
Trza chłopu szukać pedofilię, inaczej z takimi dowodami dalej nie zajedziemy.
Rewolucja zjada własne dzieci. Koledzy z KO radnego opowiadają co to za gość. Tak kończy się buta i arogancja. Koszty wizerunkowe dla środowiska medycznego będą gigantyczne. Arogancja, chamstwo i pewność siebie w relacjach z Trzaskowskim. Pokory brak. Niesamowita jest ta historia.
Lekcja specjalna dla ZASIĘGÓW ❗️❗️❗️
Wielu Uczniów pyta mnie :
"Proszę pani, a pani wie kim są dzieci i wnuki tych UB-eków ???"
Kochani...w listopadzie 1945 r. komuniści wprowadzili w życie "Dekret o zmianie i ustalaniu imion i nazwisk", który mówił m. in. o "zmianie nazwisk na łatwiejsze i godniejsze". Więc zbrodniarze z UB, ochoczo skorzystali z okazji na "godne" nazwiska. Z tych największych zwyrodnialców z Dekretu nie skorzystało chyba tylko trzech : Anatol Fejgin, Chaim Wołkow i Feliks Rosenbaum. A ci którzy próbowali grzebać w życiorysach kończyli w katowniach UB albo znikali na zawsze. Taki los spotkał np. Śp. Ludwika Fiedlera (zdjęcie nr 1), Żyd, Żołnierz AK...który po wojnie został wysokim urzędnikiem powiatowym i przekazywał WiN informacje o Żydach z UB którzy zmienili nazwiska na polskie. Efekt ? Wyrok 15 lat ciężkich robót i tortury. Dalszy los nieznany.
Gdybym została prezesem @ipngovpl, ewentualnie Ministrem Edukacji Narodowej, to publicznie deklaruję
że kilka nazwisk Wam zaprezentuję. Ale nie jestem na tyle szalona, żeby robić to dzisiaj.
Na zdjęciu nr grób na Wojskowych Powązkach dr Tadeusza Jana Wolańskiego, prezydenta powojennej Częstochowy. Czekaj 😳 ! Przecież to nie żaden "Wolański" tylko Izaak Backer ps. "dr Janek" ! Żyd, Sowiet, przechrzta...który po 1944r wydawał na ŚMIERĆ żołnierzy Polskiego Podziemia.
Sprawy ORGANIZACYJNE ⬇️
Nasze dzisiejsze statystki szkolne są FATALNE ❗️
Nie wiem czy to wynik dużej absencji na lekcjach czy mamy w Polsce jakieś Święto 🤔. Bo pani od historii chyba nie obniżyła poziomu nauczania ???
No nic. Jak już otrząśniecie się z chwilowego letargu to bardzo proszę o :
- RT każdej lekcji
- komentarzach, ewentualnie kropkach pod moim wpisem.
I jeszcze jedno :
Szkoła w Obrzydłówku to nie jest jakaś internetowa zabawa tylko ciężka harówa o Godność, Prawdę i Honor Narodu Polskiego. To tak gwoli wyjaśnienia, gdyby ktoś miał wątpliwości czy korzystać z naszej szkolnej kawiarki.
Dziękuję ! https://t.co/uYX0ELCMFj
@MarcinPopadiak W Stanislawowie najstarszy, historyczny polski cmentarz Sapiezynski, zrownano z ziemia i utworzono Park pamieci. Postawiono hotel.
Mamusie przychodza na spacer z dziecmi.
Czasami ziemia sie zapadnie i widac trumny.
Teraz miedzy ul.Bandery i Melnyka.
https://t.co/fDBniqOPCi