Wreszcie.
Dzisiejsze zatrzymanie Radosława P. oznacza, że prokuratura uznała wyjaśnienia pana Przemysława Krala za wiarygodne. Uznanie za wiarygodne jednych wyjaśnień podejrzanego oznacza zazwyczaj uznanie za wiarygodne jego kolejnych. Na dodatek widać, że prokuratura ministra Żurka nie zamierza się cackać z przestępcami i podejmuje zdecydowane kroki. To bardzo dobrze wróży temu postępowaniu. Można z ulgą powiedzieć: wreszcie nastał czas sprawiedliwości.
Jednocześnie z kilku stron pojawiły się głosy pisowców, symetrystów i fałszywych przyjaciół, że to nie ja ale inny adwokat powinien prowadzić tę sprawę. Różna jest argumentacja tak uważających, ale wszystkie te głosy nie potrafią wskazać jednego przepisu etyki adwokackiej lub etyki poselskiej, jednego przepisu ustawy o adwokaturze lub ustawy o wykonywaniu mandatu posła, który bym w jakikolwiek sposób złamał. Ich argumentem jest zazwyczaj ich przeświadczenie, ich samopoczucie lub ich interpretacja niejasnych standardów, których nie potrafią nawet wskazać.
Wszystkich tych mądrali zachęcam do przestudiowania wszystkich aktów prawnych odnoszących się do pracy posła i adwokata i wskazania, co takiego miałbym naruszać poprzez fakt, ze jako niezawodowy poseł przyjąłem upoważnienie do obrony od klienta, który się do mnie zwrócił, który ujawnia swój majątek na poczet pokrzywdzonych, a od któremu ja tego majątku nie uszczuplam nawet legalnym wynagrodzeniem adwokata i co najważniejsze jest on dla prokuratury, jak widać dzisiaj, wiarygodnym źródłem informacji o innych przestępstwach? Wskażcie taki przepis, albo zamilknijcie. W Polsce jest bowiem zasada, że wszystko co nie jest zakazane, to jest dozwolone. I każdy ma postępować według tej zasady, bo póki co czyjeś odczucia nie stanowią w Polsce prawa. Sugestie natomiast, że fakt, iż reprezentuję Pana Krala miałbym się przyczynić do finansowania przez niego mojego środowiska politycznego są tak bezczelne, że można je wybaczyć jedynie wyrozumiałością wobec ludzi, którzy przeżywają jakieś własne klęski, nieudacznictwa czy zawiści. I nie potrafią się z nich wyleczyć. Od początku panu Kralowi powiedziałem, że ma mówić prawdę, oddać jak najwięcej pieniędzy pokrzywdzonym, a ja, tak jak pana Tomasza Mraza, będę go reprezentował za darmo. Nie wziąłem od niego ani złotówki ani osobiście, ani na żaden mój podmiot, ani na jakąkolwiek fundację czy stowarzyszenie. Sugestie, że jest inaczej to zwyczajne kłamstwo. Nie wziąłem dlatego aby nikt nie powiedział, że uzyskuję pieniądze kosztem pokrzywdzonym ciułaczy. Ta powściągliwość wynikała właśnie z poczucia etyki zawodowej i wychodziła nawet dalej niż przepisy ustawowe, które w takich sytuacjach nie zakazują pobierania wynagrodzenia.
I na koniec do fałszywych przyjaciół: macie jakieś uwagi to zadzwońcie, a nie atakujcie w mediach. Bo sami sobie robicie największą krzywdę.
Prokuratura wreszcie się obudziła. Sądzę, że bardzo wiele osób będzie zaskoczonych jakie dalsze informacje pojawią się z tej sprawy. Uważam, że to największa afera dotykająca korupcji polityków w historii RP.
Tych wszystkich, którzy trzymali nielegalne pieniądze w Zondacrypto wzywam do pilnego ujawnienia wszystkich faktów Policji lub prokuraturze. Nikt nie musi korzystać z mojej pomocy. Ujawnienie mechanizmów korupcyjnych PiS może przynieść złagodzenie kary, ale jeżeli ktoś ujawni to wcześniej, to przesłanki kodeksowe nadzwyczajnego złagodzenia nie występują. Kto pierwszy, ten lepszy.
Rozpoczęliśmy prawdziwe rozliczenia. Wreszcie.
W czeskich social mediach ruszyła właśnie wielka kampania dezinformacyjna, której celem jest skłócenie Czechów z Polakami.
Straszy się Czechów ponowną inwazją Polski i przypomina historyczne konflikty polsko-czeskie. Wiele kont, wiele profili, wiele dezinformacji.
Ruscy wydają 2,5 mld USD na dezinformację w 2026 r.
Pytanie, czy Czesi okażą się odporniejsi i mądrzejsi od Polaków, którzy ruską dezinformację w kwestii Ukraińców łykają jak bocian żabę?
@piotrkon_sg@76night76 Gość słucha tylko swojego przepitego głosu. Jak ktoś mu powie coś co mu się w pustej głowie nie mieści- ban. I te jego ciągłe literówki. Nie pojedyncze, ciągle.On mógłby być trenerem toromistrzem polewaczkowym każdym.Ustawi przełożenia wszystko na każdym torze. Każdego zawodnika
Panie Lewandowski, tym razem pozwolę sobie odejść od czysto prawniczego tonu i odpowiedzieć Panu bardziej osobiście.
Przeczytałem dziesiątki, jeżeli nie setki książek, relacji i opracowań dotyczących niemieckich obozów. Zeszyty Oświęcimskie znam chyba lepiej niż niejedną książkę prawniczą.
Ale dla mnie nie jest to wyłącznie historia poznana z dokumentów.
Przez znaczną część dzieciństwa byłem związany z miejscem byłego obozu Auschwitz, gdzie moja babcia po wojnie pracowała jako kustosz. Dzięki temu znałem osobiście ludzi, którzy pamiętali tamten czas nie z książek, lecz z własnego życia. Rozmawiałem zarówno z byłymi więźniami, jak i z ludźmi należącymi wcześniej do załogi Auschwitz. Słuchałem ich bez pośredników.
To nie jest dla mnie również historia obca rodzinnie. Członkowie mojej rodziny zostali zamordowani w Auschwitz. Mój dziadek był więźniem obozu w Lublinie, później Auschwitz. Przeżył.
I wie Pan, co szczególnie zapamiętałem z rozmów z ludźmi, którzy naprawdę przeszli przez to piekło?
Prosili o pamięć. O to, żeby nie zapomnieć, do czego zdolny jest człowiek. Ale wielu z nich mówiło również o przebaczeniu, pojednaniu i o tym, żeby ich cierpienia nie wykorzystywać do hodowania następnej nienawiści.
Dlatego Pański wpis odbieram wyjątkowo źle.
Abraham Kajzer pozostawił świadectwo własnego cierpienia i niemieckich zbrodni. Nie pozostawił Panu pełnomocnictwa do rozstrzygania w jego imieniu, jaki stosunek do współczesnych Niemców należy mieć osiemdziesiąt lat później.
Ma Pan pełne prawo napisać: ja nie wybaczam. To Pańskie uczucia i Pańska decyzja - nic mi do tego jak kto został wychowany.
Nie ma Pan jednak podstaw, by przedstawiać pojednanie jako kompleks niższości wobec Niemców i podpierać tej tezy cierpieniem ludzi, którzy sami niejednokrotnie potrafili zdobyć się na coś znacznie trudniejszego niż pamiętanie - na przebaczenie.
Pamięć nie oznacza obowiązku nienawiści.
Pojednanie nie oznacza zapomnienia Auschwitz ani relatywizowania niemieckich zbrodni.
I dlatego wrócę do tego, od czego ta sprawa się zaczęła.
Ambasador Niemiec oddał hołd zmarłej Wandzie Traczyk-Stawskiej - polskiej bohaterce, żołnierce Powstania Warszawskiego i osobie, która sama przez lata mówiła o pojednaniu.
Pan uznał ten moment za właściwy, żeby urządzić pod jego kondolencjami polityczną połajankę o Niemczech i zadośćuczynieniu.
To nie było upominanie się o pamięć.
To było wykorzystanie czyjejś śmierci do bieżącego sporu politycznego.
I właśnie to uważam w Pańskim zachowaniu za najbardziej podłe.
A człowiek publicznie odwołujący się do chrześcijaństwa powinien tę różnicę rozumieć szczególnie dobrze.
Każdym kolejnym wpisem coraz bardziej się Pan pogrąża. Lepiej zamilczeć.
Pytanie mam do zmotoryzowanych Pań.
Ile z Was potrafi dolać oleju do silnika samochodowego?
Serdecznie proszę o odzew i podanie dalej.
Jestem złośliwy I chcę udowodnić, że Marian to kretyn.
Z góry dziękuję. 😘
Szanowny Panie Profesorze,
Śledzę Pana kolejne wywody na temat nominacji dr. hab. Macieja Berka do Trybunału Konstytucyjnego. Mamy rok 2026. Od roku w Pałacu Prezydenckim urzęduje Karol Nawrocki, w budynku na Szucha po „kucharce” Przyłębskiej władzę przejął prokurator Święczkowski, a Pan wciąż raczy nas akademickimi dywagacjami w próżni, jakbyśmy żyli w podręcznikowym państwie prawa sprzed dekady.
Pozwoli Pan, że metodycznie, punkt po punkcie, rozbiję te Pana „wątpliwości”. Bo w każdym z nich mija się Pan z rzeczywistością.
1. Zarzut „złamania własnych zasad” o 4-letnim okresie karencji
Zarzuca Pan koalicji hipokryzję, bo w projektach ustaw mowa była o 4-letniej karencji dla polityków przechodzących do TK. Panie Profesorze, podstawowa zasada prawa, którą zna student pierwszego roku: lex retro non agit, a prawo niezgłoszone i nieuchwalone po prostu nie obowiązuje. Projekt to nie Dekalog. Skoro ustawa o karencji została zablokowana przez weto i nie weszła w życie, to wymaganie, by stosować nieistniejące przepisy wobec wybitnego legislatora, jest czystą demagogią. Maciej Berek spełnia 100% formalnych i moralnych wymogów prawnych.
2. „Nawrocki i tak nie przyjmie ślubowania, więc to bez sensu”
Argument, że nie warto zgłaszać świetnego kandydata, bo prezydent Karol Nawrocki (kontynuator linii Dudy) i tak go odrzuci, to kapitulacja przed bezprawiem. Idąc Pana logiką: skoro prezydent blokuje legalne procedury, to państwo powinno przestać działać i czekać na jego łaskę? Zadaniem większości parlamentarnej jest wyłanianie wybitnych kandydatek i kandydatów oraz pokazywanie cynizmu Pałacu Prezydenckiego, a nie ułatwianie Nawrockiemu zadania poprzez zaniechanie.
3. „To nie naprawi Trybunału, bo Berek będzie odosobniony”
Nikt przy zdrowych zmysłach nie twierdzi, że jeden sędzia wchodzi do budynku przy Szucha jako „Rambo” i w pojedynkę rozmontowuje układ Święczkowskiego. Odbudowa instytucji w państwie prawa to proces ewolucyjny, krok po kroku, mandat po mandacie. Każda wprowadzona tam osoba o niepodważalnym dorobku naukowym zmniejsza przestrzeń dla partyjnej samowoli i tworzy podwaliny pod powrót do normalności. Twierdzenie, że „skoro nie da się naprawić wszystkiego od razu, to nie róbmy nic”, jest bezmyślne.
4. Zarzut o „dalsze upolitycznianie TK”
Stawianie dr. hab. Macieja Berka – członka akademickiego, wybitnego znawcy legislacji i prawa konstytucyjnego – na jednej półce z partyjnymi egzekutorami w stylu Piotrowicza czy Pawłowicz to intelektualne dno. Berek nie jest ideologicznym krzykaczem z Twittera. Jego dorobek naukowy i doświadczenie w RCL gwarantują bezstronność. Jeśli dla Pana każdy, kto pracował w państwowej administracji, jest „upolityczniony”, to zamyka Pan drogę do TK najlepszym fachowcom w kraju.
5. „Dajecie amunicję PiS-owi i Konfederacji”
Opozycja i tak będzie krzyczeć – niezależnie od tego, czy kandydatem byłby Maciej Berek, czy święty Franciszek z Asyżu. Uzależnianie decyzji kadrowych państwa od tego, co na konferencji prasowej powie Błaszczak z Mentzenem, to prosta droga do paraliżu decyzyjnego. Praworządność buduje się w oparciu o kryteria merytoryczne, a nie w oparciu o to, czy PiS będzie miał powód do zrobienia kolejnej konferencji w Sejmie.
6. Ignorowanie zasady nemo iudex in causa sua
Główny błąd w Pana symetrii polega na nieuwzględnieniu kultury prawnej kandydata. PiS-owscy „sędziowie” orzekali we własnych sprawach, oceniając ustawy, które sami uchwalali. Maciej Berek, w przeciwieństwie do nich, przy każdej sprawie dotyczącej przepisów, nad którymi pracował w KPRM, po prostu złoży wniosek o wyłączenie z orzekania. To automatycznie zamknie usta wszystkim krzykaczom i zburzy Pana misternie utkaną teorię o „symetrii upolitycznienia”.
7. Brak realnej alternatywy w Pana krytyce
Krytykuje Pan każdy krok, ale nie przedstawia żadnego realnego, osadzonego w realiach 2026 roku rozwiązania. Chce Pan, żeby sejmowa większość oddała walkę o TK walkowerem i pozwoliła ekipie Święczkowskiego na całkowite zabetonowanie instytucji? Łatwo pisze się symetrystyczne felietony z pozycji akademickiego mędrca, gdy nie ponosi się żadnej odpowiedzialności za funkcjonowanie państwa.
I tak na koniec, Panie Profesorze...
Czy ma Pan już wybraną nazwę dla swojej nowej formacji politycznej? Bo poziom Pana zaangażowania w publiczne pouczanie wszystkich wokół i szukanie taniego poklasku sugeruje, że wyjdzie Pan w końcu z roli „niezależnego eksperta” wprost na listę wyborczą.
Pozdrawiam serdecznie,
redaktor AtuśMi®
Bibliografia i źródła informacji
Ustawa z dnia 2 kwietnia 1997 r. – Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej (Dz.U. 1997 nr 78 poz. 483 z późn. zm.) – art. 194 (powoływanie sędziów TK). (E-mail: [email protected])
Ustawa z dnia 30 listopada 2016 r. o statusie sędziów Trybunału Konstytucyjnego (Dz.U. z 2016 r. poz. 2072 z późn. zm.) – art. 22 (wyłączenie sędziego z mocy prawa). (E-mail: [email protected])
Rządowe Centrum Legislacji – dorobek naukowy i przebieg służby państwowej drem hab. Macieja Berka. (E-mail: [email protected])
No więc @K_Stanowski zrobił biograficzną wiwisekcję mecenasowi @GiertychRoman, zero sensacji i nowości. Może teraz dla równowagi prześwietli 'karierę' posła Mateckiego. Korzenie rodzinne w UB i SB, korupcja, łapówki, malwersacje i doprowadzenie do śmierci dziecka. Damy radę? 😎