DIETA KOMINTERNOWSKA
Był początek lat 30 - tych. W Sowietach przeprowadzano kolektywizację. Późniejszy zbieg z radzieckiego raju, czyli Walter Krzywicki, spędza urlop zdrowotny w sanatorium dla sowieckich "elit" znajdującym się na południu Rosji. Pierwsza kolacja w pensjonacie. Stoły uginają się pod ciężarem pieczonego drobiu, frykasow z cielęciny i dziczyzny. Srebrne wiaderka zawierają kilogramy kawioru. Stoją koszyki z białym pieczywem, do którego jest masło śmietankowe. Na paterach piętrzą się kunsztownie ułożone piramidy egzotycznych owoców. Syte towarzystwo wesoło się bawi, nie odmawiając sobie żadnego z przysmaków.
W pewnym momencie Krzywicki zauważył przyklejone do szyb blade i wychudzone twarze dzieci z pobliskich wsi. Jak zahipnotyzowane wpatrywały się one w jedzenie stojące na stole. Jak później się dowiedział, dzieci przychodziły codziennie. Niektóre nie potrafiły odejść od okna i umierały pod nim z głodu, wyczerpania, zimna i z poczucia krzywdy. Krzywicki twierdzi w swoich wspomnieniach ("Byłem agentem Stalina"), że zapytał współbiesiadników o to jak mogą spokojnie jeść widząc te głodne dzieci za oknem. Czy nie uważają, że nie jest w porządku to, że oni jedzą kilogramami kawior i homary, a chłopskie dzieci umierają z głodu. Jedna z bolszewickich "dam" odpowiedziała mu : "Musimy dobrze się odżywiać, by mieć siły do pracy dla szczęścia i dobrobytu Ludu" .
Przez cały okres komuny, ci którzy pracowali nad tym, aby Lud był szczęśliwy, żywili się o wiele lepiej od czlonków tegoż Ludu. Wszyscy wiemy o sklepach za żółtymi firankami, gdzie szerokozade żony ubeków i szerokomordzi działacze PZPR i bratnich partii dostawali za darmo lub prawie za bezcen luksusy, których robotnik lub chłop nie widział przez całe swoje życie. Urodzona w 1948 roku Danuta Hubner, córka, wnuczka i bratanica krwawych ubeków Młynarskich, zapamiętała z wczesnego dzieciństwa tylko "kiełbachy, które jadła bez chleba" i czekolady, które
pochłaniała bez opamiętania. W tym czasie dla polskich dzieci kromka chleba posypana cukrem, to był cymes i często jedyny posiłek zjadamy przed postnym z reguły obiadem. To nie z nudów dzieci jadły wspomniane przez Niesiołowskiego szczaw i mirabelki, ale z głodu.
Pewien sowiecki uczony wspomina jak został wezwany wraz z grupą kolegów do Smolnego, siedziby KPZR w Leningradzie. Było to po wielu miesiącach niemieckiej blokady miasta , gdy setki tysięcy ludzi już umarły z głodu. Gdy zjedzono już wszystkie szczury i myszy, a na skórzanych butach i paskach ugotowano zupę z dodatkiem kleju. Uczony wziął udział w pracach w archiwum miejskim. On i jego koledzy po kryjomu odrywali z dokumentów i książek kawałki pergaminu i zjadali je. Głód dręczył ich bardziej niż w domu, ponieważ w korytarzach Smolnego unosiły się zapachy z partyjnej stołówki. Wyraźnie czuć było zapach kotletów wieprzowych i kapuśniaku na boczku i kiełbasie. Pracownikom Komitetu Miejskiego KPZR apetyt dopisywał, co było widać po ich okrągłych, błyszczących tłuszczem twarzach. Autor tych wspomnień nie zapytał bolszewików, czy nie jest im wstyd obżerać się pieczonymi kurczakami, gdy tysiące ludzi daje swoim dzieciom gips rozpuszczony w wodzie, wmawiając im na chwilę, że jest to mleko. Gdyby zapytał, usłyszałby zapewne to samo co kilkanaście lat wcześniej usłyszał Krzywicki : "Musimy się dobrze odżywiać, aby mieć siły do pracy dla szczęścia Ludu".
Komuna niby upadła, ale komuniści pozostali tacy sami. Nadal ciężko pracują po to, abyśmy byli szczęśliwi i żyli dostatnio. Zrozumiałe jest, że aby mieć siły do tej pracy muszą żyć na znacząco wyższym poziomie niż my. I my to dobrze rozumiemy. Nie oburzamy się, że Greta Thunberg, która chciałaby ustalić niewysoki limit na przeloty samolotem dla każdego z nas, przekracza te normy tysiące razy. Że ma kilka domów, samochodów i 2 jachty. Nie oburza nas, że nasi dobroczyńcy klimatyczni lecą na konferencje w sprawie ograniczenia konsumpcji dla dobra planety, własnymi odrzutowcami, emitującymi w ciągu godziny tyle gazów cieplarnianych ile kilka afrykańskich powiatów emituje przez 100 lat.
Uważamy też, że to w porządku, że ideolożki "diety planetarnej", czyli zwolenniczki karmienia polskich dzieci soją i "mlekiem" z oleju palmowego, same żrą schabowe i kiełbachy. Przecież one ciężko pracują dla szczęścia dzieci z Ludu. Same swoje dzieci umieszczają w zagranicznych szkołach z miesną dietą. To też nas nie oburza, bo przecież te dzieci muszą się dobrze odżywiać w okresie nauki i fizycznego rozwoju, aby mieć siły, gdy dorosną, ciężko pracować dla naszego szczęścia i dobrobytu.
Bardzo proszę moich czytelników, aby nie reagowali agresją na widok Barbarii Nowackiej spożywającej schabowego w stołówce sejmowej, lub Katarzyny Lubnauer pochłaniającej kebaba na sali obrad. To mięso da im energię do wymyślenia innych programów, których celem będzie jak zawsze nasze szczęście i dobrobyt.
Fur Deutschland!
PS. Bardzo proszę o udostępnianie tego tekstu. Nadal nie mogę publikować na grupach i mam obniżane zasięgi. A przecież jak najwięcej ludzi powinno dowiedzieć się jak neo - Komintern ciężko pracuje dla naszego szczęścia. Dziękuję.
za Stefan Bartnik
@AnitaSchelde@ZelenskyyUa Faktycznie.W sumie to jednak straszne że Ukraina i Rzeczpospolita w całej tej nienawiści są tylko idiotami dla uciechy ościennych wrogów.Moim zdaniem silna Ukraina jest w kontrze Rosji.Silna Ukraina jest w pernam��tnej wojnie z Rosją ergo jest ważna i kluczową dla RP.
„Poniższa fotografia to jedno z najbardziej przejmujących zdjęć z archiwum dra Leona Popka, kierującego ekshumacjami w Ostrówkach na Wołyniu. W dniach 29-30 sierpnia 1943 roku sotnia UPA Iwana Kłymczaka "Łysego" zamordowała tam i w sąsiedniej Woli Ostrowieckiej 1066 Polaków, w tym 466 dzieci do 14 lat.”
Hop hop Szczepkowska! Hop hop Gretkowska! Droga Jando! Mann?
Może coś?
Tacy wyrywni jesteście do komentowania, z pełnym zadęciem, polskiej polityki. Zsyłacie gromy z wyżyn swej "moralności", "intelektu" (trochę ćwierć, ale co tam) na Nawrockiego, wstydzicie się i oburzacie. A tu nagle milczenie. Jakbyście główki w piasek pochowali.
Żadnego komentarza? Jednego?
Właśnie się okazało, jak donoszą media, że kancelaria WICESZEFA KO, rządzącej partii, waszej umiłowanej, dostawała przelewy od Rosjan. Że za pomocą rosyjskich kontaktów prano brudne pieniądze.
Mówimy o Giertychu. Jednej z najważniejszych osób w panstwie, najbliższym współpracowniku premiera Tuska.
Potwierdziło się, że w sprawie Polnordu jest Rosja, że to coś dużo poważniejszego, niż po prostu gigantyczna afera korupcyjna, że to mechanizm za pomocą którego Rosjanie opłacali najważniejszych ludzi w państwie.
Więcej, że Uśmiechnięty Populizm, żeby ukryć rosyjskie pieniądze, wpływy, kazał Żurkowi i Bodnarowi skręcić śledztwo w tej sprawie. Na bezczelu.
To naprawdę najgrubsza afera od dekad...
I co? Naprawdę nic? Nie jest wam niedobrze? Nie jest wam wstyd? Nie czujecie, że ktoś na was, za przeproszeniem, defekuje? Nie skomentujecie nawet słówkiem? Naprawdę jesteście aż tak żałośni?
PS: algorytmy czesto tną zasięgi moich wpisów. Jeśli ten post wydaje Ci się ważny - proszę, podaj go dalej.
Ej!!! Nie jest wam głupio? Nie jest wam wstyd? Jando, Mann, Gretkowska, Szczepkowska i reszta patocelebrytów Uśmiechu? I wam, funkcyjni z GW, Newsweeka, Polityki etc.?
Tak po ludzku?
Przecież teraz już wiadomo, po co były te wasze wrzaski o kibolach, faszyzmie, polexicie, wasze obrzydliwe plucie na Prezydenta i jego rodzinę...
Żeby Giertych mógł sobie ogarniać swoje biznesy. On i jego neonazistowski kolega Foka. I tyle. Nie ma w tym żadnej innej tajemnicy. Tylko po to jesteście, tylko po to Tusk was tak naprawde używa. Żebyście waszą histerią, głupotą, agresją i tanią propagandą ukrywali machlojki, jakie jego system organizuje.
I nieźle wam idzie. Po tym, co ujawniono na temat Waszego mistrza Giertycha, przypomnę, drugiej osoby w państwie, można śmiało powiedzieć, że żyjemy w mafijnym bantustanie. Z standardami żywcem wyjętymi od Putina albo Janukowycza.
Brawo wy. No to jak. Nie jest wam chociaż trochę głupio?
Zresztą, komu usiłuje przemówić do rozsądku. Bandzie celebrytów i medialnych funkcjonariuszy, którzy od lat, w większości, szerzą i dołączają się do najobrzydliwszej, kremlowskiej propagandy, do band hejterów grożących Nawrockiemu, jego żonie i idzieciom.
Obawiam się, że wam nie tylko nie jest głupio. Wy jesteście zachwyceni. Bo z Giertycha fajny cwaniak, co nie? Pasuje do was nie?
Dawid
PS: algorytmy czesto tną zasięgi moich wpisów. Jeśli ten post wydaje Ci się ważny - proszę, podaj go dalej.
On musi pójść siedzieć. I tyle.
Jeśli Polska ma kiedykolwiek być normalnym państwem, to Giertych, ta polityczna kreatura, musi odpowiedzie�� za to, co zrobił.
Z wielką prośbą o udostępnienie.
Czytaliście tekst w WP pokazujący, w co Giertych, jeśli chodzi o frankowiczów, jest dodatkowo umęczonych? Jeśli nie, to trzeba. Wiele rzeczy było wiadomych, ale największą zaletą tego tekstu jest to, że przypomina, że Giertych to kluczowy element systemu Tuska. W normalnym państwie do drzwi Giertycha już stukałaby prokuratura. Zresztą tak samo byłoby w sprawie PolNordu, tak ostentacyjnie skręconej przez obecny patorząd.
Jedno jest pewne. Media sprzedane Tuskowi zrobią co mogą, żeby przemilczeć tę sprawę. Dlatego to my musimy, jak najgłośniej mówić o tym, kim jest Giertych. Że jest tak ważny dla tej władzy, że można nazywać obecny system Giertychowo Tuskowym. I to pokazuje stopień degeneracji naszego państwa, to, że z demokracji zamieniania się w mafijny banatustan.
Musimy jak najgłośniej mówić o tym, że aktywizowane przez niego farmy trolli, szerzące rosyjską propagandę, skrajną agresję, życzące śmierci tym, których wskaże Uśmiechnięty Populizm (a także ich rodzinom), to podstawa tej władzy.
Że cyngle z GW, TVN, Polityki etc, to cyngle tak naprawdę na posyłki Giertycha. I za każdym razem jak ta banda śliniących się degeneratów będzie coś mówić o "praworządności" czy "standardach"- pokazywać, komu naprawdę służą.
W końcu musimy jak najgłośniej mówić o tym, że prawa ręka Tuska, od czasu wyborów prezydenckich, w sposób stały destabilizuje państwo, działa na rzecz Putina. I jakże groteskowo w tym kontekście brzmi oskarżanie PiSu o prorosyjskość, kiedy drugą osobą w państwie jest ktoś taki jak Giertych.
I powinniśmy wciąż przypominać, że za jedno czekać go MUSI Trybunał Stanu.
Za nieudany zamach stanu.
Który usiłował przeprowadzić, razem z Tuskiem i Bodnarem, snując swoje brednie o sfałszowanych wyborach, rodakach kamratach, opowiadając w swoich propagandowych szczekaczkach o tym, jak można niedopuścić do zaprzysiężenia Nawrockiego. Mówiąc o tym, że "wynik wyborów jest nieznany" etc.
Raz jeszcze. Oni chcieli skręcić w Polsce demokrację.
I to jest wydarzenie bez precedensu w historii 3 RP. Nikt, w swojej przemocy, bandyterce i populizmie, nie posunał się aż tak daleko, jak oni. Nikt nie był gotowy tak zdestabilizować państwa, zniszczyć fundamenty ustroju... i to w tak krytycznym dla naszego państwa momencie.
Powtórzę. On MUSI pójść siedzieć.
PS: algorytmy czesto tną zasięgi moich wpisów. Jeśli ten post wydaje Ci się ważny - proszę, podaj go dalej.
Jako zatwardziały Polak, który za żadne euro nie chce zostać unijczykiem, usiadłem i przeczytałem sobie, co piszą w niemieckich mediach na temat weta prezydenta Nawrockiego dotyczącego SAFE. Kochani! Nie mam dobrych wieści. Literatura jest iście wojenna, ale za to bawi do łez!
"Karol Nawrocki odrzucił europejski kredyt na zbrojenia i zachowuje się tak, jakby obce siły chciały decydować o jego kraju. W ten sposób ośmiesza się" – pisze warszawska korespondentka gazety "Süddeutsche Zeitung" Viktoria Grossmann. "Bezpartyjny, ale wspierany przez PiS Nawrocki udowodnił, że Polska, jej obywatele i ich bezpieczeństwo są mu obojętne" – oceniła komentatorka. "Polski prezydent pokazał, że jego wrogiem są Unia Europejska i Niemcy" – dodała.
To po kolei. Po pierwsze. Pani Grossmann! Niczego nam nie trzeba pokazywać palcem. Każdy Polak doskonale wie, że jego sąsiad to największy złodziej i morderca w historii Europy, w czym równać może się jedynie moskiewska kacapia. My tu wszystko wersztejen.
Po drugie. Pani Grossmann najwyraźniej dostała te same przekazy do powielania z centrali, co Donald Tusk i mąż pani Applebaum. Nie wspomnę już nawet o tym idiocie z zeteselu, który stwierdził, że 200 mld kredytu to zysk.
Natomiast mistrzostwem świata i okolic jest sklecenie przez panią Grossmann takiego zdania: "Komisja Europejska znajdzie sposób, aby mimo tego przekazać rządowi Tuska fundusze. "To pewne, czyli safe".
O! I to to ja rozumiem! Proszę Państwa! Oni już nawet w niemieckich gazetach piszą tak, jakby Donald Tusk był taką niemiecką partyzantką w polskim lesie, bo przez tego polskiego prezydenta nawet wciągnąć nas w kredyt otwarcie nie mógł, tylko bohatersko, przy wsparciu unijnego wywiadu, będzie szukał innych rozwiązań, aby zadłużyć kolejne pokolenia Polaków na wsparcie niemieckiej zbrojeniówki. Centrala w Brukseli znajdzie sposób, aby zadłużyć Polaków. Czarno na białym.
Po trzecie. Braliście kiedyś kredyt? To teraz wyobraźcie sobie, że bank Wam pcha pieniądze na konto, choć nie ma Waszego podpisu na umowie kredytowej, a Wy tego nie chcecie. A potem drze japę, że musicie mu płacić raty. To jest właśnie taka sytuacja. Jakby ktoś wciąż nie rozumiał.
Wyobraźcie sobie, że te same niemieckie gazety, które ze spokojem i zrozumieniem przyjęły informację, że niemiecki rząd nie będzie pożyczał pieniędzy z SAFE, obwarowanych mechanizmem warunkowości, łkają, że polski rząd przez tego całego prezydenta, nie weźmie tego kredytu i krach! Policjanci w 20 gospodarce świata będą chodzić goli a świecić oczami, bo nawet na latarkę nie będzie. Oni tam w Berlinie płaczą, że my nie będziemy mieli lepiej od nich! W tym samym momencie, mając u nas do spłaty 6 bilionów reparacji, stawiają nam w Berlinie kamień i to tymczasowy. Zacznijcie myśleć.
Po czwarte. Pan Bóg świadkiem, że momentami brakuje mi słów na ludzką głupotę, świecącą po każdej stronie politycznej. Bo teraz Konfederacja wspólnie z Koalicją Obywatelską przypominają, jak to Błaszczak zrobił zakupy w Korei na jakieś 70 mld złotych, z czego około 70% to kredyt.
To ja mam w tej kwestii dwa wtrącenia. Nie znam się na tym, czy to były dobre zakupy pod względem wojskowym, ale z tego co czytam - to tak, były sensowne i budżet był w innym stanie. Natomiast ja sobie nie przypominam, żeby prezydent Yoon Suk-yeol domagał się od nas wydumanej praworządności, praw reprodukcyjnych i innych pierdół. Nie przypominam sobie też, żeby Korea z nami graniczyła. Sam pomysł, żeby choćby połowę z tych 200 mld złotych wydać na przemysł zbrojeniowy sąsiada, który od 1000 lat, regularnie nas najeżdża i stara unicestwić, uważam za skrajną bezczelność i zdradę stanu. Tu powinien trzeszczeć sznur. Nie trzeszczy pewnie dlatego, że nie ma go za co kupić.
Przypominam, że deficyt budżetowy mamy po kokardę, a samych odsetek od niego będziemy płacić za chwilkę 100 mld rocznie! Porównajcie to z tym, że oni chwalą się 200 miliardami na 45 lat. I jeszcze jedno. W 7 lat i niespełna 3 kwartały 87 mld złotych Orlen za Obajtka wpłacić do budżetu. Tak po prostu. Czyli reasumując... sami sobie byśmy mogli sfinansować SAFE w kilkanaście lat, bez żadnego długu. A tu krzyczą, że złapaliśmy pana Boga za nogi, bo pożyczamy 200 mld, a spłacamy 366 mld złotych.
Ulewa mi się, bo Polaków myślenia nie nauczyły trzy rozbiory, 123 lata niewoli, kilka powstań i kilka okupacji. Nie mam więc pewności, że nauczy ich cokolwiek.
W niemieckounijnym świecie wszystko działa bardzo prosto. Najpierw ogłasza się wielki europejski projekt. Potem mówi się, że to dla naszego dobra. Następnie dopisuje się kilka drobnych warunków, które akurat przypadkiem wzmacniają gospodarkę największych państw. A na końcu wszyscy mają być wdzięczni, że dostali możliwość wzięcia kredytu.
A tu nagle pojawia się ten kłopotliwy Polak. Siada, marszczy czoło, czyta umowę i pyta: "Przepraszam bardzo, ale kto tu wła��ciwie komu robi przysługę?". I w tym momencie w Berlinie zapada cisza. Bo oni przez chwilę naprawdę nie wiedzą, co powiedzieć.
Przez trzydzieści lat przyzwyczaili się, że Polska jest państwem, które najpierw przeprasza, potem podpisuje, a dopiero na końcu zaczyna się zastanawiać. Tymczasem ktoś nagle odwrócił kolejność. Najpierw pomyślał. A potem powiedział "nie". I dlatego w niemieckich gazetach jest tyle emocji. Jeśli Polak zaczyna czytać dokumenty, liczyć pieniądze i przypominać sobie historię, to nagle przestaje być wygodnym partnerem w interesach.
Drodzy! Historia Polski jest brutalną lekcją. My już to przerabialiśmy. Przerabialiśmy polityków, którzy mówili, że "nic się nie stanie". Przerabialiśmy elity, które były zachwycone zagranicznymi pomysłami i salonami. Przerabialiśmy ludzi, którzy śmiali się z tych, którzy ostrzegali, że coś jest nie tak. A potem przychodził rachunek. Zawsze przychodził.
Czy my w ogóle jeszcze potrafimy myśleć o Polsce jak o własnym państwie, za które jesteśmy odpowiedzialni? Nie jak o projekcie zarządzanym gdzieś z zewnątrz. Nie jak o prowincji większego imperium. Nie jak o miejscu, w którym "jakoś to będzie". W tym miejscu nigdy nie będzie "jakoś". Będzie dobrze albo wcale.
Myślmy o Polsce jak o kraju, który ma własne interesy, własną pamięć i własne prawo do podejmowania decyzji – nawet jeśli komuś się to w Berlinie, Brukseli czy w moskiewskich salonach bardzo nie podoba. Bo prawda jest brutalnie prosta. Polska będzie tak poważnym państwem, jak poważni będą jej obywatele. Zacznijmy być poważni.
Jeśli Tobie też jest wstyd za unijczyków z polskim peselem:
👉 Postaw kawę: https://t.co/8NPL5yAO8g
👉 Patronuj: https://t.co/2PRgv0waFs
👉 Podaj dalej ten wpis, żeby zobaczyli go inni
Marcin Kierwiński, minister MSWiA.
Jeśli u cioci na imieninach traficie na uśmiechniętą rodzinkę (a traficie), i będzie o PKN, że przez weto w sprawie pożyczki SAFE, to policja, straż pożarna, SG, SOP zostaną pozbawione sprzętu, to uspokoicie ich tym filmikiem z listopada 2025.
Gdyby @NawrockiKn był 20 lat temu tym, kogo opisał Onet, to dziś byłby kimś takim jak papachen Kingi Gajewskiej - figurowałby w 40 księgach wieczystych, kupowałby dzieciom wille po 700 tys, mandaty sejmowe i doktoraty, a nie historykiem gnieżdżącym się z nimi w 60-metrowym mieszkanku. „Czaicie to, czy macie za daleko do łba”?