@nutaish Do was naprawdę nie dociera że jest różnica pomiędzy pojedynczym oddziałem/osoba a całą organizacją której celem jest usunięcie mniejszości etnicznych z danego regionu ?
@Michael89529595@T_90AK Russia doesn’t have any decently armoured turrets and tank to IFV conversion is not as simple as it sounds, mainly because you need to move the engine.
@theaquanta@AryoSomeGumul Generalnie racja, dodaj do tego że NATO bardzo intensywnie ćwiczy działania SEAD/DEAD, jeśli zakładamy że skanery tylko europejska część sojuszu odpowie zdecydowanie na agresję to Rosji zostaje tylko atom, a nie może zapomnieć że nie tylko USA mają na to odpowiedź
@MariuszCielma Ale ktoś musiał tam w łapę dać. Zamiast utworzyć samodzielne kompanie/dywizjony OPL w ramach OT to prywatka XD. Ciekawe na ile kontrakty są podpisywane.
@PankiewiczJulia Najbardziej wkuriwa w konowalach że są święcie przekonani że to jedyna grupa zawodowa która musi się uczyć i ma jakąś odpowiedzialność. Myślisz że inżynier w rafinerii się nie musiał uczyć i nie ma odpowiedzialności ? Pilot wojskowy czy nawet cywilny też nie?
@XKubiak Pomyśleć co by było jakby oni musieli Moskwy bronić przed masowym napadem powietrznym wszystkimi dostępnymi środkami konwencjonalnymi, przecież tam by kamień na kamieniu nie został
@tiszantul Lepiej zostać w dwójkę na starość w domu dla pięciu osób ( kryzysowe zabezpieczenie bytowe dzieci do tego ) niż w piątkę kisić się w 50m mieszkaniu
@Dooomciaaaa Tbh faceci często się boją ambitnych kobiet, a ambitne kobiety zazwyczaj szukają jeszcze ambitniejszych facetów, co w drugą stronę rzadko działa tak samo.
@nehmenderz Tylko ktoś kto zarabia w publicznej służbie zdrowia ponad 100k, bo to jest po prostu za duży rozstrzał i doprowadzi do do sytuacji w której w Polsce nie będzie opłacało kształcić w jakimkolwiek kierunku poza lekarskim
@nehmenderz Pewnie, oni nie rozumieją że ludzie nie burzą się o to że lekarze dużo zarabiają tylko że zarabiają czasem nawet kilkanaście razy więcej niż średnia krajowa a na to pozwala im specyficzny system który sami sobie zbudowali. Nikogo nie dziwi lekarz kardiolog co wyciąga 50k
Za każdym razem gdy Kreml miał podjąć realne ryzyko to się wycofywał. Testowanie sojuszu, zwłaszcza drony nad Polską pokazało że mimo wszystko sojusz działa, nikt się nie zawahał. Raczej ma to na celu przygotowanie publiki pod pomoc UA podczas jej ostatniego zrywu.
"Nie patrz w górę" - czyli co zrobi jesienią 2026 Rosja?
TL:DR Rosja zgromadziła siły (ponad trzy armie) które pozwalają jej powtórzyć atak z północy na Ukrainę lub też próbować zająć Łotwę lub Estonię. Jednocześnie poziom strat w ramach SWO wymusza potrzebę ogłoszenia na jesieni mobilizacji. Dodatkowo w tym roku wypada szczyt "okna możliwości" dla Rosjan zaś od 2027 będzie się owe stopniowo kurczyć. Nie wiadomo jakie decyzje zapadną na Kremlu ale kluczowa w nich będzie percepcja zdolności NATO do realizacji zobowiązań sojuszniczych.
Ostatnio publicznie przetoczyła się fala ostrzeżeń w wykonaniu szefów wywiadów i polityków państw Europy dotycząca możliwych agresywnych ruchów Rosji względem NATO a zwłaszcza jego wschodniej flanki. Poziom alarmistycznych wypowiedzi wahał się od wizji uderzenia na NATO i wojny po bardziej stonowane kwestie podniesienia poziomu zagrożeń hybrydowych.
Wypowiedzi i ostrzeżenia jako żywo przypominają to co widzieliśmy w 2021 roku - kiedy też i szefowie wywiadów i głowy państw ostrzegały o skrajnie agresywnych zamiarach Rosji które zmaterializowały się w postaci agresji na Ukrainę.
Żadną miarą nie lekceważyłbym owych ostrzeżeń z kilku powodów:
Po pierwsze Rosji SWO delikatniej rzecz ujmując nie idzie zgodnie z ogłaszanymi co jakiś czas aktualizacjami planów nawet w ostatniej wersji oderwanie 5 obwodów od Ukrainy. Nie zmienia to jednak faktu że Rosja ma zgromadzone na zapleczu pokaźne siły które nie są rotowane na SWO. Mówimy o ponad 3 armiach i 1,5 tys "techniki" (czołgi, BWP, artyleria itp). Po drugie Rosja uważa że znalazła środek asymetrycznej równowagi (pisałem o tym wiele razy) względem NATO - szeroko rozumiane drony. Zarówno w postaci dziesiątek tysięcy Gerani w wymiarze operacyjnym jak i milionów małych bezpilotowców na poziomie taktycznym. Zdaniem Rosjan (i Ukraińców) obecnie zapewniają one miażdżącą przewagę względem klasycznych armii które nie są gotowe na ich użycie w skali i taktyce jak na Ukrainie. Dodatkowo Iran pokazał na ile bolesne mogą być ataki rakietowe i bezpilotowcami na infrastrukturę krytyczną. Po trzecie faktem też jest erozja pozycji USA oraz relacji transatlantyckich. Zapowiadanie przez Trumpa wycofanie części lotnictwa i marynarki wojennej z Europy tworzy najpoważniejszą erozje sił wsparcia NATO od dekad.
W optyce części ośrodków rosyjskich dochodzi zatem do wyjątkowo korzystnej koniunkcji kilku czynników: armia i przemysł Federacji Rosyjskiej są na stopie wojennej, bezpilotowce zdają się tworzyć równowagę względem zdolności NATO a nawet dawać taktyczną przewagę pozwalającą na masakrowanie związków taktycznych nie potrafiących walczyć wg reguł z Ukrainy, USA pod rządami Trumpa wycofuje się z Europy a do tego zużyło sporą część zapasów wojennych podczas awantury w Iranie.
Okazja czyni złodzieja jak głosi stare przysłowie.
Co zatem nie pasuje do owej układanki?
Sytuacja na Ukrainie.
Wizja rozsypania się SZU i morale Ukraińców po ustaniu wsparcia USA nie powiodła się. Mimo fali dezercji, mimo strat SZU wytrwało zaś całość "sukcesów" Rosji z zeszłego roku to od 30 do 60km. I sumarycznie ponad milion strat bezpowrotnych od 2022. Lata 2024/2025 miały być czasem zużycia potencjału ludzkiego SZU i rozpoczęcia nieodwracalnego procesu erozji który miał dać rozpad armii obrońców. Rzecz znana z I WŚ znana też z innych wojen. Mimo pewnych symptomów finalnie to nie nastąpiło na skutek wielu czynników. Dodatkowo Rosja zaczęła otrzymywać bolesne ciosy w swoją infrastrukturę krytyczną - zwłaszcza eksportu węglowodorów. Jeszcze nie są one aż tak dotkliwe jak przedstawiane jest to w socjal mediach (szacunkowo zaledwie 10% środków napadu powietrznego dolatuje do celów, masa głowic jest zwykle małą) ale rokowania są jasne - 2027 będzie dla Rosji oznaczać skokowy wzrost skuteczności śnp Ukrainy. I naprawdę masowe niszczenie kilku krytycznych sektorów państwa. Do tego poziom strat w SWO przekroczył wydolność ośrodków szkolenia w Rosji a zwłaszcza zaciągu ochotniczego. Kończą się ludzie wymieniający własne życie na kilka milionów rubli. Do tego dochodzą sankcje (o których też pisałem) - one nie są "nieskuteczne" one są (nawet niestety przejściowo luzowane) bardzo skuteczne ale działają powoli "dusząc" gospodarkę i Rosję. W efekcie wielu czynników Rosja znalazła się w ślepym zaułku nieskuteczności obecnej strategii "zawalenia" obrony Ukrainy poprzez ataki na całe państwo i narzucenia poziomu strat SZU ponad zdolności odtworzeniowe. Za to obecnie Rosja ma trzy niewesołe alternatywy:
a) prowadzić SWO tak jak jest tylko z kolejnymi rzucanymi siłami w miejsce niszczonych. Podejście owe nie rokuje sukcesów innych niż kolejne 30-60km w tym roku kosztem pół miliona strat (powrotne i bezpowrotne). W takim układzie konflikt może jeszcze trwać latami ale rokowania dla Rosji zaczynają być bardzo niekorzystne.
b) ogłosić powszechną mobilizację i otworzyć nowy kierunek strategiczny na Ukrainie - albo na Kijów albo z Brześcia na Lwów. Wizja zajęcia stolicy lub też odcięcia od granicy z Polską może pozwolić na narzucenia kapitulacji Ukrainy i "szybkie" zakończenie konfliktu. Wadą tej opcji jest to że nawet trzy armie bez wsparcia Białorusi (tj bezpośredniego zaangażowania się w walkę) mogą nie wystarczyć do realizacji celu. Ukraina przygotowuje się do obrony tego kierunku od 2022 roku wiedząc że jest to jedna z oczywistych alternatyw dla Rosji. Uzyskanie zaskoczenia na tym kierunku nie jest możliwe zatem nie byłby to "blizkrieg" ale operacja z dużymi stratami i wizją jednak zatrzymania atakujących sił. Udział bezpośredni Białorusi w walce jest bardziej niż wątpliwy.
c) zagrać o wszystko ogłaszając powszechną mobilizację i uderzyć na Litwę Łotwę i Estonię przy jednoczesnej "neutralizacji" Ukrainy.
Ostatni z punktów może brzmieć nieracjonalnie dla nas (patrząc na nieporadność SZ FR na Ukrainie) ale dla Rosjan nie koniecznie musi tak być. Względem sił państw bałtyckich i już obecnych tam krajów NATO Rosja ma podręcznikową przewagę liczebną a do tego dochodzi wspomniana korzystna "koniunkcja" kilku czynników na czele z tym że Rosjanie uważają że bezpilotowce dają im przewagę w wymiarze taktycznym. Ważna jest też mniejszość rosyjska na Łotwie i w Estonii. Odpowiednio 27% i 25%. Scenariusz wojny z NATO brzmi źle ale zdaniem Rosji udział USA w operacji obronnej (oraz kilku dużych krajów NATO np Turcji, Grecji czy Hiszpanii) wcale nie jest pewny. Do tego Rosjanie wiedzą że są w stanie środkami napadu powietrznego (ataki rakietowe i dronami) bardzo mocno obciążyć Polskę jako kraj będący punktem ciężkości NATO w pomocy Bałtykom. Plus rozwinięcie mobilizacyjne Białorusi które wywarłoby presję na osłonę kierunku Brześć - Warszawa.
Wada takiego planu? Nawet europejskie kraje NATO mają środki w postaci marynarki wojennej i lotnictwa które są w stanie zadać Rosji ciosy których nie zaznała od Ukraińców przez owe cztery lata. Na czele z całkowitym zamarciem eksportu i importu z Rosji via Morze Północne, Bałtyk i M. Czarne. Do tego mobilizowane armie europejskie są w stanie odbić państwa bałtyckie w co prawda długiej i krwawej ale finalnie skutecznej kampanii.
Tutaj dla Rosji najgorszą częścią równania jest dalej brak wystarczającej ilości sił wsparcia oraz lotnictwa, rakiet a nawet bezzałogowców aby zabezpieczyć oba teatry działań wojennych. Na szczęście wciąż alternatywa brzmi albo: Ukraina albo Bałtyki.
Rosja zatem musiałaby zagwarantować sobie że Ukraina nie wykorzystałaby takiej okazji do kontrofensywy. Czy Rosja ma taką możliwość? Niestety istnieje taki scenariusz w którym Ukraina jest neutralizowana poprzez użycie broni atomowej i skłonienie jej do separatystycznego pokoju przy jednoczesnym ataku na państwa Bałtyckie. Natomiast jest to już mocno ewentualnościowy scenariusz pełen niewiadomych i ryzyk na poziomie politycznym w którym Ukraina kupi sobie góra pół dekady zaś czeka nas i tak wielka wojna. Mniejsza o to.
Reasumując - niestety zagrożenie jest realne. Pokusa u Rosjan - wynikająca z ich percepcji NATO jako sojuszu w kryzysie, roli USA oraz..."asymetrycznej równowagi" jaką zdaniem Rosjan mają dawać bezzałogowce jest dość silna. Tutaj faktycznie mają wielki sens słowa generała Kukuły że najważniejszym celem NATO jest budowanie wiarygodnego potencjału odstraszania żeby nie dopuścić do wojny.
I żadną miarą nie lekceważyłbym ostrzeżeń formułowanych przez wywiady lub polityków państw NATO i UE. One będą siłą rzeczy różne na dość dużej skali rozpiętości - zależne od interesów danego kraju (np obaw o ucieczkę inwestorów) oraz percepcji danych polityków i zdolności analitycznej wywiadów.
Ostrzeżenia które obecnie są formułowane są jednak analogiczne do tych z 2021 roku.
ps. obecnie działania Ukrainy w Zaporowskim są prawdopodobnie przygotowaniem do ofensywy ale prowadzonej inaczej niż do tej pory. Jeżeli się ona powiedzie może to wymusić na Rosji wcześniejszą mobilizację i rzucenie sił które obecnie są odwodem strategicznym w głębi Rosji. Z wielu przyczyn byłby to dla NATO najlepszy scenariusz dlatego też nie dziwi fakt [autocenzura] :)
POLEMIKA
O „wojnie o Bałtyk”
Z uwagą przeczytałem analizę Kolegi @wolski_jaros dotyczącą rosyjskich opcji strategicznych na 2026 rok W większości fundamentów zgadzamy się: FR jest w strukturalnym ślepym zaułku, czas gra na niekorzyść Kremla, a 2026 roku to faktycznie jedne z momentów wymuszonych decyzji (ja zakładam 2027 rok).
Pozwolę sobie jednak na polemikę w trzech punktach.
1. Drony jako „asymetryczna równowaga” – moim zdaniem przeszacowanie
Pan Wolski przyjmuje rosyjską optykę, że masowe Geranie + FPV dają FR „miażdżącą przewagę nad klasycznymi armiami”.
Tu się różnimy.
Drony radykalnie zmieniają taktykę szczebla taktycznego i degradują manewr brygadowy – owszem.
Ale w starciu z NATO kluczowe pozostają: warstwowa OPL, SEAD/DEAD, lotnictwo wielozadaniowe, SIGINT/ELINT i C2 sieciocentryczne.
Tego Rosja nie „wyrówna” Lancetami i Geraniami. To przewaga taktyczna, nie strategiczna – oczywiście pod warunkiem, że NATO nie wpuści się w rosyjskie reguły gry.
2. Scenariusz Bałtycki – musi być błyskawiczny, inaczej jest samobójczy
Tu główny punkt sporny.
Jeśli już zakładać rosyjskie uderzenie na Bałtyki, to musi to być operacja BARDZO szybka – krótki skok, ograniczony cel terytorialny, natychmiastowy szantaż nuklearny i wymuszenie negocjacji.
Dlaczego?
Bo każda przedłużająca się wojna z NATO oznacza dla Rosji automatyczne dosunięcie się do progu egzystencjalnego, a więc – zgodnie z własną doktryną – do realnego użycia broni jądrowej.
A to już nie „eskalacja dla deeskalacji” à la Karaganow, tylko hazard o przetrwanie państwa.
3. Bałtyk to obecnie jedyna wydajna żyła finansowa wojny, nie tylko teatr operacyjny
Jedno i drugie determinuje sposób prowadzenia operacji w rosyjskiej doktrynie Wojny Zrównoważonej
Element, który u Pana Wolskiego wybrzmiewa za słabo: Primorsk i Ust-Ługa to ok. 40–45% rosyjskiego morskiego eksportu ropy.
Ukraińskie ataki dronowe pokazały, że czasowe wyłączenie tych portów odcina FR ok. 1 mln baryłek dziennie – ok. 20% mocy eksportowych.
Pełnoskalowy konflikt na Bałtyku to nie kilkudniowa przerwa, lecz TRWAŁA blokada morska, odcięcie głównego kanału dewizowego finansującego wojnę i izolacja przez wszystkie trzy akweny (Bałtyk, Morze Czarne, Morze Północne) - o czym mówił Pan @BartosiakJacek - czyli Natowskim Ormuz.
Kreml musiałby wojnę o Bałtyk wygrać w dni, nie tygodnie – inaczej traci podstawę finansową prowadzenia jakiejkolwiek wojny.
Konkluzja
Scenariusza bałtyckiego nie wykluczam – tu zgoda z Szanownym Kolegą ale różnimy się co do ewentualnie daty (ja 2027 rok), gdyż inaczej na nią patrzymy - ja mówię o skoku możliwości, a u Pana Wolskiego - wymuszonej okazji w 2026 roku.
Oczywiście w mojej ocenie to wariant skrajnie ryzykowny dla samej FR i wymagający zbiegu okoliczności (głębokiego rozkładu NATO, wycofania USA, gotowości Kremla na hazard egzystencjalny), którego dziś nie widzę w skali sugerującej „średnie prawdopodobieństwo 2026”.
Rosyjskie okno możliwości jest realne – ale zamyka je nie tylko Ukraina i NATO, lecz także geografia bałtyckich rurociągów i terminali naftowych oraz obecnych zdolności rosyjskiej armii.
Z wyrazami szacunku dla warsztatu Kolegi – różnimy się skalą ocen i projekcji przyszłości, ale nie kierunkiem.
Pozdrawiam i dziękuję.
@taetaeyeahx Jak się uczyło na studiach a nie na sam koniec to do egzaminu końcowego się nie uczy tylko conajwyzej powtarza XD, ale jak się bimba całe studia to potem faktycznie nauczyć się z 60 pytań pewnie to już tragedia dla was jest xd