Piątek wieczór, więc ku przestrodze:
Mój kolega z pracy wydaje około 500 złotych w każdy weekend na imprezy.
Drinki.
Uber.
Kebab o 3 nad ranem.
2000 złotych miesięcznie.
Przy 8% przez 25 lat?
1 900 000 złotych.
Jeden nawyk związany ze stylem życia… wart prawie dwa miliony.
Więc zamiast szaleć w klubach za młodu, poczekaj do sześćdziesiątki – z zaawansowaną rwą kulszową i sztuczną szczęką te dwie bańki wjadą na parkiet zupełnie inaczej.
#FIRE
Ludzie, którzy argumentują kupowanie kawalerek hasłami o emeryturze zawsze mnie rozbrajali. No bo:
1. Emerytura będzie za 20-30 (?) lat.
2. Czyli to będą 20-30 letnie mieszkania.
3. Czyli będą w stanie do kapitalnego remontu, przestarzałe technologicznie, z normami energetycznymi sprzed 3 dekad.
4. Stojące w kraju, gdzie już ubędzie z 10 mln ludzi.
5. No chyba, że przybędą imigranci.
6. To wtedy emerytura będzie polegać na podnajmowaniu jakiemuś przybyszowi z Azji, Afryki czy Bliskiego Wschodu.
7. Który zapłaci czynsz albo i nie.
Tak jakoś to widzę XD Ciekawe kiedy ten mit się w końcu wypali.
Usiądź.
Weź kartkę papieru i zapisz swój cel finansowy na kolejne 10 lat. Może być w telefonie.
Masz dziś 30 lat i 5 tys. dochodu. Za 10 lat chcesz mieć np:
- 100 tys. zainwestowane w instrumenty finansowe
- własne mieszkanie (nawet na kredycie)
- 5 letni samochód
Co pół roku wracaj do notatek i sprawdzaj czy choć trochę zbliżyłeś się do celu. Możesz go modyfikować - dopisuj datę zmiany. Życie się zmienia, ale korekty rób w górę, nie w dół!
Stawianie sobie wymagań działa. Życie bez konkretnego kierunku robi się jałowe. Dla jednego celem będzie 10 tys, dla innego milion. Kwota nie ma znaczenia, znaczenie ma dążenie do celu.
13 lat temu zapisałem na kartce:
„Będę zarabiał 10 tys. miesięcznie”.
Dziś wydaje się to śmieszne, ale takie miałem marzenia.
Lista sprzed 3 lat ma już kilkanaście pozycji. Część zrealizowana, choć to był plan na 10 lat. Niektóre dziś wydają się zbyt łatwe, trzeba będzie je podwoić. Nie wszystko dotyczy pieniędzy. Sporo rzeczy to styl życia, zdrowie itp
Ustawiaj cele, które dziś wydają się trudne albo nierealne. Nawet jeśli zrobisz 50% to będziesz dalej niż większość. Najgorsze to stać w miejscu.
Brzmi jak coaching? Być może. Ale działa. To nic nie kosztuje. Najtrudniej rozliczać się z samym sobą, kiedy masz czarno na białym plan, którego nie realizujesz.
Jak sobie radzi Polska od początku wojny na Ukrainie?
Od 2022 r. PKB wzrosło o 344 mld USD – z 696 mld do 1,04 bln.
Średnie zarobki Polaków skoczyły o ok. 2851 PLN miesięcznie – z 5920 PLN do 8771 PLN.
Giełda (WIG) urosła o ponad 110% – z ok. 58 tys. pkt do 122 tys. pkt.
Bilans handlowy poprawił się o ok. 10 mld USD
Bezrobocie drugie najniższe w EU.
@grok zweryfikuj mnie i wrzuć poniżej wersję angielską.
Warto puścić w świat. 🔁
Korea Południowa po cichu przechodzi przez coś, czego żadne społeczeństwo w historii nie przetrwało:
załamanie populacji o 96% w ciągu zaledwie czterech pokoleń – bez żadnej wojny, zarazy czy głodu.
100 osób dziś → 25 dzieci → 6 wnuków → 4 prawnuków.
To wszystko. Koniec gry dla całego narodu około roku 2125, jeśli płodność pozostanie na obecnym poziomie (0,68–0.72).
Żadna historyczna katastrofa nawet się nie umywa:
- Czarna Śmierć zabiła ~50% w ciągu kilku lat
- najazdy mongolskie ~10–15% w regionach
- hiszpanka ~2–5% globalnie
Korea Południowa zmierza do utraty 96% swoich linii genetycznych w ciągu jednego stulecia… w całkowitym spokoju.
Wstrzymaliśmy cały świat z powodu wirusa o śmiertelności 1–2%.
Tu mamy do czynienia z 96-procentowym wymarciem, a cisza jest ogłuszająca.
Japonia, Tajwan, Włochy, Hiszpania, Singapur, Hongkong, Polska, Grecja – wszystkie idą dokładnie tą samą ścieżką, tylko 10–20 lat do tyłu.
To największa historia naszego życia, a prawie nikt o niej nie mówi.
25-sekundowy klip poniżej pokazuje matematykę w przerażająco prosty sposób. Obejrzyj do końca.
Jeśli mieszkasz w Seulu, Tokio, Tajpej, Mediolanie, Warszawie, Singapurze lub w którymkolwiek z miast z tej listy – odpisz nazwą swojego miasta i jednym zdaniem, dlaczego Twoim zdaniem to się dzieje.
Bez polityki. Bez obwiniania. Tylko surowa rzeczywistość.
Orły żyją nawet do 70 lat, ale w wieku 40 lat muszą podjąć trudną decyzję. Ich pazury stają się tak długie i giętkie, że nie są w stanie utrzymać ofiary, którą się żywią. Długi, spiczasty dziób zakrzywia się zbyt mocno w stosunku do klatki piersiowej i nie jest już przydatny. Ich skrzydła są stare i ciężkie ze względu na duży rozmiar ich piór, a wtedy latanie staje się dla nich bardzo trudne.
Ma dwie możliwości: umrzeć lub stawić czoła bolesnemu procesowi odnowy. Orzeł zaczyna uderzać dziobem w ścianę z wielką siłą, aż zostaje oderwany. Następnie będzie czekał na wyrośnięcie nowego dzioba, którym będzie odrywał swoje stare pazury jeden po drugim. Kiedy nowe pazury zaczną się kształtować, zacznie on odrywać zużyte pióra.
Po tych wszystkich długich i bolesnych pięciu miesiącach ran, blizn i narośli udaje mu się odbyć swój słynny lot odnowy, odrodzenia i świętowania, aby przeżyć kolejne trzydzieści lat... dzięki procesowi naprawy.
Aby się uporządkować, odnowić, musimy poznać siebie, wiedzieć, kim jesteśmy, jakie są nasze słabości oraz możliwości i dokąd chcemy się udać.
Droga jest trochę trudna, droga jest wyzwaniem.
Minimalna pensja netto w Niemczech obecnie jest tylko o 10% wyższa od średniej pensji netto w Polsce.
Za dwa lata na średniej w PL zarobicie nominalnie więcej niż na minimalnej w DE. 💪💪
Jeśli dodacie do tego niższe ceny (tak u nas są niższe ceny, przede wszystkim usług, ale i mieszkań) to za średnią pensję w Polsce żyje się już lepiej niż za minimalną w Niemczech. O bezpieczeństwie nawet nie będę wspominał.
Ja się cieszę, bo 5 lat temu ta różnica wynosiła 55%, a 10 lat temu, kiedy Niemcy oficjalnie wprowadzili minimalną pensję, 80%.
Można się z tego śmiać, ale w 2000 r. niskie wynagrodzenie dla osób bez kwalifikacji w Niemczech to było ok. 170-180% więcej niż średnia w Polsce. Na moich oczach to się odbywało, gdyż od ćwierć wieku jeździłem do Niemiec kilka razy rocznie i widziałem tę stagnację przy jednoczesnym naszym rozwoju.
Pamiętajcie o imprezie nad warmińskim jeziorem do 2045 r. 👇
Ciekawostka: wielojęzyczność a wiek biologiczny.
Na łamach „Nature Aging” opublikowano wyniki dużego i interesującego badania (ok. 86 tysięcy osób z 27 krajów) porównującego posługiwanie się jednym językiem z wielojęzycznością w kontekście starzenia się organizmu.
Wniosek:
Języki odmładzają: osoby wielojęzyczne mają średnio o ok. 3 lata „młodszy” wiek biologiczny, a jednojęzyczne o ok. 5 lat „starszy”.
bfiałek
Wnioski po powrocie z Japonii?
Pić mniej kawy. Pić więcej wody.
Mniej jeść. Zero fast food.
Więcej ruchu.
Myśl głównie o sobie, nie słuchaj plotek o innych bo masz ważniejszą misje. Nie trać czasu.
Dbaj o psychikę.
Więcej żartuj.
Na zdj 1 klasa w busie w Tokio.
#Polska
Recesja seksualna
% dorosłych w wieku 18–64 lata, którzy uprawiają seks raz w tygodniu lub częściej
Na wykresie:
1990: ok. 55%
2008: 46%
2024: 37%
Źródło: General Social Survey 1990–2024
👇
https://t.co/LlrgbKXZkt
Jeśli szukasz dziś ciekawej książki na listopadowy wieczór, to „Więźniowie geografii” Tima Marshalla to naprawdę dobry wybór.
To nie sucha geopolityka, tylko mega ciekawa opowieść o tym, jak góry, rzeki i morza decydują o losach świata.
Dlaczego Chiny walczą o Tajwan?
Dlaczego USA mają geograficzne szczęście?
Marshall pisał przed wojną - „Rosja zawsze będzie patrzeć na Ukrainę. Rosja bez Ukrainy to kraj azjatycki. Z Ukrainą – to imperium.”
I że rosyjskie przywództwo nigdy nie zaakceptuje Ukrainy w NATO, bo równina naddnieprzańska to naturalny korytarz inwazji na Moskwę.
Polecam 👍🌍
@Artur_Micek Antyukraińskie i prorosyjskie emocje są dokładnie tym, na czym zależy Kremlowi. Mieszkam w Polsce jako Ukrainiec i widzę, że normalne relacje między Polakami i Ukraińcami są jak najbardziej możliwe – wystarczy mniej propagandy i więcej zwykłej ludzkiej współpracy.
Tegoroczna reklama Coca-Coli została wygenerowana przez AI.
W poprzednim roku też, ale w tym roku pracowało przy niej jeszcze mniej osób niż w roku poprzednim.
Piękne czasy - AI ucina mało produktywne wakaty, a ludzie będą mogli robić ważniejsze rzeczy
Wbrew pozorom to nie do końca województwa na wschód od Warszawy są czarnymi dziurami na mapie Polski. Wszyscy piszą o Podkarpaciu, czy Podlasiu, ale to Warmińsko-Mazurskie ma średnie perspektywy.
Prawie nie ma tam przemysłu, taka logistyka w porównaniu do Dolnego Śląska to drobnica, a także zarobki są tam prawie najniższe w skali kraju. Oczywiście zaraz ktoś powie, że przecież jest turystyka. Tak, jest - z chwiejną pogodą, a w niektórych miejscach turystycznych w lipcu może było 4-5 dni bez kropli deszczu.
Olsztyn populacyjnie to miasto na poziomie Tych czy Rybnika. Region ma niesamowity potencjał turystyczny, a jest rozmieniany na drobne. Tyle, co chodzący z nosem do góry Warszawiak przyjedzie sobie na łódkę do Mikołajek. Mamy ewenement żeglarski w skali Europy, a kompletnie tego się nie wykorzystuje.
Nie mówiąc już o infrastrukturze drogowej i kolejowej, która jest fatalna.