Amerykański ambasador Brzeziński SMS-ami rozkazywał polskiemu ministrowi Raufowi: „Nie róbcie nic bez konsultacji”. Rau w irytacji nazywał go „namiestnikiem”.
Ministrowie mówili, że kupowanie amerykańskiego sprzętu to kupowanie polisy ubezpieczeniowej płacimy Amerykanom za ochronę i lojalność.
Duda po awanturze Trumpa z Zełenskim w Gabinecie Owalnym dzwonił do Ukraińca i próbował go namówić, żeby zgodził się na propozycję Trumpa.
2021 USA prowadziły rozmowy z Rosją o gwarancjach bezpieczeństwa w Europie – Rosja chciała wpisać na listy żądań ograniczenia dla Polski i NATO, a Amerykanie byli gotowi o tym dyskutować i handlować interesami wschodniej flanki.
Jesteśmy wasalem USA i Amerykanom absolutnie nie w smak, żebyśmy byli samodzielni i niezależni.
Przy skali tej wojny i tak potrzebują znacznie więcej uzbrojenia i znacznie szybciej, niż są w stanie sami wyprodukować. To nie jest konflikt na kilka miesięcy to wojna zużywająca tysiące sztuk amunicji i sprzętu miesięcznie. Żadne państwo, nawet przy bardzo sprawnej produkcji krajowej, nie jest w stanie w pełni się samo zaopatrzyć w takich warunkach.
Dlatego proszą o Taurus y, dodatkowe systemy i wsparcie bo własna produkcja uzupełnia, a nie całkowicie zastępuje dostawy z zewnątrz.
@Moses97546545@sjanus_pl@Tony_Szesc@DRatka1@PrzemekShura Ale to, że Ukraińcy zrobili prostsze, tańsze i równie skuteczne rakiety niż amerykańskie, to ma być zarzut?
Skoro ta technologia jest taka prosta, to czemu my sami tego nie produkujemy masowo, tylko uzależniamy się od Amerykanów i kupujemy ich sprzęt za grube miliony?
To nie jest „wypowiedź polityka”, tylko 219 stron zeznań ofiar, sygnalistów i analizy setek wyroków sądowych z spraw groomingu w całym kraju – dokładnie to, co państwo przez lata ukrywało. Lowe tylko zainicjował i sfinansował crowdfundingiem śledztwo, bo oficjalne instytucje (policja, rady, labourzyści i torysi) przez dekady olewały temat ze strachu przed „rasizmem”.
Oficjalne raporty (Jay z Rotherham, Casey) mówiły to samo – tylko ciszej i węższym zakresem. Twoja „krytyka” to gaszenie ognia, bo nie pasuje do tezy.
Estonia ma technologie dronowe firmy jak Milrem czy Threod rozwijają UGVs i UAV-y, a nawet dostarczają sprzęt Ukrainie.
Ale to nie jest zero-jedynkowe – Ukraina rozwinęła cały ekosystem dronowy dopracowany w realnej wojnie (masowa produkcja FPV, integracja, szybkie iteracje), którego nikt inny nie ma w takiej skali i z takim feedbackiem z pola.
Dlatego Estonia, Holandia i Dania podpisują z nimi „Drone Deal” nie z litości, tylko żeby ich firmy mogły produkować na bazie ukraińskiego know-how bojowego.
Polska nie musi brać wszystkiego, ale udawanie, że tam nie ma nic wartościowego do współpracy, to trochę strzelanie sobie w stopę.
Wojna to nie konkurs na najładniejszy pocisk, tylko na zdolność do trwałego osłabiania potencjału przeciwnika.
Ukraina właśnie pokazuje, że potrafi samodzielnie uderzać w rosyjski tył przemysłowy na głębokości 500–1500+ km — bez czekania na pozwolenie z Waszyngtonu czy Berlina.
Najważniejsze nie jest to, ile Flamingo wystrzelono do tej pory (~34–40+ startów, z poprawiającą się skutecznością), tylko co to oznacza dla strategicznej autonomii Ukrainy.
Nawet jeśli produkcja jest wolniejsza niż zapowiadane 7 szt./dzień i nawet jeśli proszą Diehl o lepsze głowice naprowadzające — to normalna ewolucja każdego programu rakietowego. Kluczowe jest to, że już dziś Flamingo lata i trafia w cele, których Rosja nie potrafi skutecznie chronić.
Nordycko-bałtycka ósemka (NB8) od miesięcy jasno mówi, że bezpieczeństwo Ukrainy = bezpieczeństwo całego regionu. W lutym 2026 na szczycie z Zełenskim potwierdzili: Ukraina to „strategiczny partner NATO w zakresie bezpieczeństwa”, który bezpośrednio przyczynia się do euroatlantyckiego bezpieczeństwa. Podkreślają potrzebę wiarygodnych, prawnie wiążących gwarancji bezpieczeństwa dla Ukrainy – bo bez silnej Ukrainy Bałtowie i Skandynawowie będą następni.
Przykłady z ostatnich miesięcy:
-Wspólne produkcje obronne (w tym drony) z krajami bałtyckimi i wykorzystanie instrumentów typu SAFE.
-Wieloletnie pakiety pomocy wojskowej od Nordycko-Bałtyckich (w 2026 planowane ~12,5 mld euro).
-Wsparcie dla szybkiej integracji Ukrainy z NATO i UE jako „kluczowej gwarancji bezpieczeństwa dla Europy”.
Cały świat od dawna wie, co to UPA, tylko ma to głęboko w dupie. Zachodnie media opisują to dokładnie tak samo jak zawsze: 'tragiczna historia obu stron', 'wzajemne zbrodnie', 'skomplikowany konflikt etniczny na kresach'. Żadnego 'ludobójstwo UPA na Polakach', tylko symetryczny bełkot o 'cyklu przemocy'. Nawet po tym całym cyrku z orderem dalej piszą 'polsko-ukraińskie spory historyczne'. Gratulacje, świat się 'dowiedział' i dalej symetryzuje.
A co Polska zyskała? Nic. Zero Robimy wielki gest, który nic nie zmienia, dostajemy po ryju w mediach i jeszcze sobie tłumaczmy, że 'oni bardziej stracili'. Brawo. Sami sobie ładujemy ten kij nie tylko w szprychy, ale prosto w kolano.
Świat i tak nie kupi naszej wersji w pełni, bo ma ważniejsze rzeczy na głowie niż wołyńskie rzezie. Ale spoko, dalej walczmy o narrację, którą i tak przegrywamy.
Polska na tej walce o narrację nic nie zyskuje, a tylko traci.
Zachodnie media (BBC, NYT, AP, Guardian itd.) od lat opisują to jako symetryczną tragedię albo 'wzajemne zbrodnie polsko-ukraińskie'. Rzadko kiedy uznają to jednoznacznie za ludobójstwo dokonane przez UPA na bezbronnej ludności polskiej. Zamiast tego pojawia się framing 'obie strony się mordowały w czasie wojny', 'skomplikowana historia kresów', 'cykl przemocy'. Polskie ofiary są wspomniane, ale zawsze z zastrzeżeniem o 'polskich akcjach odwetowych' (które były o rząd wielkości mniejsze).
Teraz po odebraniu orderu Zełenskiemu wyszło na to, że Polska znowu jest tym 'trudnym sojusznikiem', który w czasie największej wojny w Europie od 1945 r. wyciąga stare rachunki. Efekt? Słaby PR, irytacja na Zachodzie, wzmocnienie narracji ukraińskiej ('patrzcie, Polacy znowu blokują naszą walkę z Rosją'), a zero realnych korzyści dla Polski. Ani przeprosin, ani zmiany polityki historycznej Kijowa, ani większego uznania ludobójstwa na arenie międzynarodowej.
Przegrywamy nie dlatego, że barany biorą UPA na sztandary – tylko dlatego, że w tym momencie strategicznym Polska nie ma narzędzi, by realnie przebić ich narrację.
‼️"Mało nie zeszłam ze świata. Krew mi się lała, nic nie wpisali w kartę. Całą pościel i piżamę miałam zalaną krwią. Całą noc tak siedziałam do rana, a potem pielęgniarka Ukrainka mnie pyta "co pani narobiła?" - przerażająca relacja pacjentki pod Szpitalem Południowym w Warszawie