@Wojtek64968985 Dodam, że tam żyją potomkowie repatriantów z Kresów II RP. Z całym szacunkiem dla przesiedleńców, ale część z nich została wcześniej sformatowana przez sowietów, a i nie wszyscy byli wcześniej obywatelami II RP.
Pan Żurek z zadęciem stwierdził: „To my ogrywamy Prezydenta, tylko metodami zgodnymi z prawem”. Nie wiadomo, czy płakać, czy śmiać się z tego kabotyństwa.
To kolejna odsłona tragifarsy, którą odgrywa od początku swojego urzędowania ten człowiek.
Farsy dlatego, że najsłabszy minister w tym słabym rządzie, potykający się o własne nogi, który nie ma żadnych osiągnięć, nie odróżnia miasta Waszyngton od stanu Waszyngton, postanowienia Prezydenta od aktu nominacji, kontrasygnaty od zbędnego podpisu, który chwali się wybraniem członków KRS na podstawie przepisów ustawy, którą wcześniej nazywał niekonstytucyjną, i który za swój sukces uznaje wybór 7 sędziów TK, których rządzący mogli swobodnie wybierać kolejno od grudnia 2024 r., ale nie chcieli i z których czworo ślubowało wobec sejmowych kolumn i w zwiazku z tym nie orzeka, próbuje startymi zębami niedołężnie kąsać nogawkę Prezydenta, popieranego przez 56% Polaków.
Tragedia dlatego, że minister, który nigdy nie został zweryfikowany w demokratycznych wyborach politycznych, chełpi się tym, że jego ambicją jest ogrywać Prezydenta Polski, który ma najsilniejszy mandat Narodu z powszechnych wyborów.
Można być najsłabszym w historii ministrem sprawiedliwości, nawet ministrem niesprawiedliwości, ale jednak ministrem, i można być memem. Pan Żurek wybrał to ostatnie.
Sąd Rejonowy dla Warszawy-Mokotowa odrzucił dzisiaj zażalenie mojego obrońcy na środki zastosowane przez prokuraturę wobec mojej skromnej osoby, takie jak zakaz opuszczania kraju ze zbutwialego kartonu i zakaz zbliżania się do własnego domu 🏡.
Pani sędzia argumentowała, że Kraskowskiego należy nadal dojeżdżać, gdyż puszczony luzem może... popełniać "kolejne przestępstwa".
Problem polega na tym, że nigdy nie zostałem skazany w żadnej sprawie karnej i żadnego przestępstwa nie popełniłem. W związku z tym nie figuruję w centralnym rejestrze skazanych.
Pani sędzia, aby poprzeć swój wywód o tym jakim jestem groźnym kilerem policjantów, zacytowała nieprawomocny wyrok sprzed bodajże 20 lat, który został uchylony przez sąd II instancji (postępowanie umorzono). Zostałem nieprawomocnie skazany za groźby typu "moi adwokaci wdepczą cię w ziemię" (groźba zabójstwa przy pomocy nieznanych prawników) i "każe cię wybatorzyć wrzucić do lochu" (tekst z "Janosika", groźba okaleczenia i bezprawnego uwięzienia).
I choć obecnie jestem podejrzany o zamiar zamordowania z zimną krwią komendanta policji w Piasecznie, to przeczą temu opinie biegłego informatyka, który twierdzi, że ktoś się pode mnie podszył.
Biegły Waldemar Chodasiewicz ("FireNet"), guru wśród polskich informatyków śledczych, nieźle się napocił - sporządził opinie, które łącznie liczą kilkaset stron.
Ale pani sędzia miała dzisiaj na to wywalone.
O domniemaniu niewinności i zasadzie in dubio pro reo (wątpliwości rozstrzyga się na korzyść oskarżonego) też pewnie nie słyszała.
Moje argumenty o tym, że prokuratura skazuje mnie na bezdomność nie pozwalając mu wejść do mojego domu w podwarszawskim Łosiu ani nie pozwalając na wyjazd do Sarandy (#Albania), w której wynajmowałem mieszkanie za grosze (leki, sorry, albańska waluta to leki), przeleciały pani sędzi koło uszu.
Odwiedzili mnie dzisiaj w sądzie moi koledzy z dawnego działu śledczego @DGPrawna Paweł Reszka i Michał Majewski, za co im bardzo dziękuję.
Sugerowali, abym uciekł w niepoczytalność do Tworek, bo tam SYSTEM mnie nie dopadnie, bo po prostu się zawiesi.
Mam nadzieję, że żartowali.
Do Tworek się nie wybieram. Ale to odpowiednie miejsce dla ludzi z sądów i prokuratur, którzy mi ten koszmar zafundowali.
W trakcie przemowy pani sędzi, która trajkotała jak przekupka o licznych popełnionych przeze mnie przestępstwach i bogatej kryminalnej przeszłości, stwierdziłem że dłużej tego nie zniosę i opuściłem salę.
Drzwi zamknąłem mocno. Bardzo mocno. Mam nadzieję, że tej glupiej babie choć kawałek sufitu na łeb się spierniczył. ;-)
🇬🇧 Liverpool. 27 lipca w Netherton policja przyjechała przesłuchać 12-letniego Wojtka, którego lokalni Murzyni kłamliwie oskarżyli o kradzież. Jego matka nie chciała zostawić nieletniego syna samego z policjantem. Doszło do szarpaniny: policjant kilkakrotnie odepchnął Polkę i zagroził użyciem gazu pieprzowego. Matka została skuta aresztowana pod zarzutem zakłócania porządku.
Policja nie pozwoliła chłopcu zabrać butów i skarpet. Na nagraniu widać, że został zabrany do radiowozu boso. Rodzina twierdzi, że podczas zatrzymania funkcjonariusz złamał mu nadgarstek i załącza zdjęcia ze szpitala. Przybyli licznie na miejsce policjanci, z tym uzbrojeni, zablokowali samochód ojca chłopca, a potem sąsiada, którzy chcieli jechać za radiowozem. W rezultacie rodzice nie wiedzieli nawet dokąd policja wywozi ich syna. Warto zauważyć, że brytyjscy sąsiedzi wyszli bronić Polaków.
Policja Merseyside potwierdziła zdarzenie i poinformowała, że po sprawdzeniu monitoringu ustalono, iż do włamania nie doszło. Chłopiec został pomówiony przez Nigeryjczyków, nowych mieszkańców miejscowych mieszkań socjalnych. Ich 13-letni syn był częstym gościem w domu Polaków, ale ponieważ często kradł, ojciec Wojtka powiedział, żeby już nie przychodził, co wywołało furię u Nigeryjczyka (m. in. dobijał się do drzwi).