@sjanus_pl@jakubkralka U mnie Claude na 1 miejscu ale jeśli szukam informacji i chce to zrobić szybko i nie opłaca się odpalać perplexity to Gemini fajnie się sprawdza
@Piotr764819@ChrostowskiGabi Niemcy zwolnili na 0 albo lekki minus. Obawiam się że my ze słabymi instytucjami i brakiem dużych firm zwolnimy dużo mocniej
@Piotr764819@ChrostowskiGabi Ale my mamy instytucje wyspowe, trochę jak wojsko. Czy powinnyśmy mieć 1%? No nie o to chodzi, trzeba myśleć o tym co się stanie za 15 lat kiedy pokolenie wyżu zjedzie z rynku pracy
@Piotr764819@ChrostowskiGabi Bo mamy niska bazę, dalej jesteśmy biedni. Bez silnych instytucji nie rozwiniemy armii i stabilności państwa a to będzie niezbędne do dalszego trwania w tym miejscu Europy
Na cześć takich filmów wymyśliłem termin, opisujący pewne zjawisko - "Efekt Kaki".
"Efekt Kaki" dotyczy sytuacji, gdy mężczyzna popełnił grzech bycia idealnym mężem i ojcem, przez co nieświadomie podpisał się pod późniejszym, własnym wyrokiem śmierci.
Kwiaty na rocznicę, pieluchy zmieniane o północy, śniadania do ��óżka i „kochanie, jak minął dzień?” – coś, co powinno nabijać (i kiedyś nabijało) mężczyźnie plusy - w dzisiejszej rzeczywistości powoduje samiczą suchość pochwy, na poziomie Sahary w sierpniowe południe.
I to do tego stopnia, że Ostatnie Spierdolenie przybiegnie zablokować wjazd do posesji, a Jakub zWiech ogłosi, że to najcieplejszy miesiąc w jej ważynie, w historii pomiarów.
Nie chcę się przerzucać która płeć porzuca rodzinę częściej, bo doskonale wszyscy wiemy, że kutasiarzy robiących to samo, co ten zlepek komórek na filmie, nie brakuje.
Natomiast istnieje pewna zasadnicza różnica. Właściwie dwie.
1. Żaden mężczyzna porzucajacy rodzinę, nie nagrywa filmów z zapowiedzią tego faktu i nie wrzuca go na swoje social media.
2. Nie są za to nagradzani przez system sądowniczy.
Ad. 1 Coś jest głęboko nie tak z kobietami ogłaszającymi publicznie, że zamierzają rozbić swoją rodzinę i pozbawić trójki dzieci stałej obecności jednego rodzica.
I jeszcze same mówią, że ich mężowie są idealni, tacy jak powinni. LOL.
To jest z jednej strony tak popierdolone, że aż człowiek naturalnie węszy ustawkę.
Ale z drugiej strony, czy powinniśmy się dziwić?
Żyjemy w epoce upośledzonego matriarchatu, gdzie bycie ofiarą jest najwyższą walutą, a płeć lepsza jest uznawana za ofiarę by default.
Ten właśnie status wykorzystuje szlauf z filmu.
"[Jestem ofiarą, bo] nie wiem kim jestem. Nie odnalazłam siebie. Wiem, że to co zrobię, rozstrzaska na kawałki świat moich dzieci. Ale moje poczucie szczęścia jest ważniejsze."
"Moje szczęście, mój komfort psychiczny, moja znajomość siebie, Ja, ja, ja."
Tyle wystarczy, żeby społeczeństwo się nie czepiało, że lasia właśnie rozwala szczęście, bezpieczeństwo oraz przyszłość swoich dzieci.
Jeszcze ona zrzuca winę na niego, że to on nie ma czegoś, czego ona szukała przez 10 lat małżeństwa. Obrzydliwe.
Poza tym wszyscy wiemy, że to całe "odnajdywanie siebie" oznacza wjazd na karuzelę kutang. Lasię najzwyczajniej w świecie swędzi między nogami.
Tylko próbuje ubrać w słowa tak, żeby nie wyjść na skończone kvrwiszcze.
Nie udało się złotko. My wiemy.
Ale społeczeństwo wybacza. Skończy się na krytyce w social mediach. Konsekwencji żadnych.
Kilka dni temu miał miejsce jeden z najbardziej wiralnych momentów tego roku. CEO pewnej firmy przyłapany na zdradzie w czasie koncertu Coldplay.
Zdrada ze swoją podwładną.
Już następnego dnia od wydarzenia, znaliśmy tożsamość jego żony, wiedzieliśmy jak wyglądają jego dzieci i było globalne współczucie dla jego rodziny, W SZCZEGÓLNOŚCI dla żony.
Natomiast czy ktokolwiek zainteresował się rodziną zdradzającej podwładnej?
Ta soccer - mama o aparycji wyłowionego z rzeki trupa, też ma męża. Też ma dzieci. Nikt się nie zająknął. Cała uwaga skupiona na zdradzonej żonie.
To są właśnie te detale. Luka empatii chyba się nazywa.
Ad. 2 Sądy rodzinne pomagają kobietom takim, jak ta na filmie.
Facet nie ma czego szukać na sali rozpraw (bo do zdrady nie doszło), więc zgodzi się na rozwód bez orzekania o winie, co ustawia taką kvrwe w bardzo korzystnej pozycji.
Ten konkretny mężczyzna musi liczyć na to, że małżonkę swędzi w kroku do tego stopnia, że nie będzie chciała angażować dzieci w proces "odnajdywania siebie".
W innym wypadku - widzenia tylko w dni, w które mamusia umówiła się z nowym kvtasem na bajlando i nie ma czasu na jakieś tam dzieci.
O tym, że to ona przejmie "wspólny dom" i połowę hajsu nawet nie wspominam, bo to oczywiste.
Zajebisty system. Rufność jak ja pierdolę.
_________________
Gdy kobiety deklarują, że szukają dobrego, porządnego mężczyzny, to nie kłamią. Ale te�� nie mówią całej prawdy.
Widzę coraz częściej, jak mężczyźni nie kumają różnicy między tym, co jest dla kobiet atrakcyjne, a co podniecające. To nie są te same rzeczy.
Kobiety chcą dobrego, porządnego faceta, który będzie dbał o dom, dzieci i ich komfort. Taki mężczyzna jest atrakcyjny jako stabilny fundament.
Ale niekoniecznie nawilża.
Podniecenie budzi coś innego.
Ci z was, którzy bawią się jeszcze w hookup culture, doskonale wiedzą, że ciężko jest dziś trafić na dziewczynę, która nie prosiłaby w łóżku, aby ją poddusić, ciągnąć za włosy, dać z liścia w twarz, albo opluć.
Tego typu pragnieniami przesiąknięta jest dzisiejsza, kobieca pornografia (Grey, 300 dni itd.)
Mężczyźni tacy jak brazylijski piłkarz Kaka, czy mąż tej z filmu - są dobrzy i porządni od A o Z. Tak zostali wychowani. 100% niebieskiej pigułki w pigułce.
Nie znają tej drugiej strony kobiecej natury oraz jej cichych oczekiwań.
Nie każda będzie chciała, żeby jej załadować lepę, która powaliłaby Andrzeja Hołotę. Ale każda chce faceta, który - w największym skrócie - potrafi pobudzać i stymulować kobiece emocje.
Mężczyzna, który to zagubił lub nigdy nie nauczył - jest skazany na porażkę.
Pamiętajcie panowie o "Efekcie Kaki" – im bardziej się starasz być wyłącznie perfekcyjny, tym większa szansa, że stracisz rodzinę, podczas gdy ona "odnajdzie siebie" w jakiejś zawszonej dziurze, na materacu buhaja - lekkoducha, którego postawiła wyżej niż Ciebie i wasze dzieci.
Po co to sobie robić?