Lokator przyszedł do mnie z płaczem.
„Zarabiam 5000 na rękę. Czynsz dla ciebie to 3000 zł. Na jedzenie idzie 1100 zł. Rachunki kolejne 500 zł. Po opłaceniu wszystkiego zostaje mi marne 400 złotych na życie!”
Aż zaniemówiłem z wrażenia.
Od nowego miesiąca podniosłem mu czynsz do 3400 zł.
Skoro luźna gotówka leży na podłodze i nikt jej nie pilnuje, to chyba naturalne, że po prostu po nią sięgam.