@Adasio667906@MirvaInvitcus To, co wymieniłeś, wynika z biologicznie uwarunkowanej większej siły fizycznej mężczyzn. Jeśli kryterium posiadania większej ilości praw ma być góra mięśni, to cofamy się do epoki kamienia łupanego.
@spalinskipatryk Do tego wszystkiego jeszcze niektóre kobiety zauważyły, że mogą zarobić na siebie same i faceci nie są im do niczego potrzebni i kaplica. Kuniec. Samotność mężczyzn.
@MinisterSiwiec@piotroginski@lkwarzecha No nie do końca. Jak sąsiadka o normalnej posturze jara mi pod oknem, to też mnie razi.
Smród. To się nazywa smród.
Jak ktoś chce się truć, to proszę bardzo. Ale mnie proszę nie angażować.
@MinisterSiwiec@piotroginski@lkwarzecha Jak sąsiad przelewa swój bęben przez parapet i kopci co 30 minut, ja muszę zamykać okna, bo nie da się tego smrodu znieść.
W moim mieszkaniu śmierdzi petami, choć nie palę, a palaczami się brzydzę.
A zatem tak, zadymienie.
@DevanaUkraine In junior high learning about Volhynia Genocide, banderists acting as spies for Nazi Germany and then in high school when topic of governmental corruption came up.
KRYTYCY POWSTANIA NIE ROZUMIEJĄ PEWNYCH RZECZY
💎Reakcją na wybuch powstania był wydany przez Hitlera i Himmlera rozkaz ludobójstwa. Rozporządzenie z 1 sierpnia oznaczało wyrok śmierci na około milion ludzi. Gdy Hitler dowiedział się od Himmlera o wybuchu walk, obaj natychmiast podjęli decyzję: wszyscy mieszkańcy mają zostać zgładzeni, a miasto zrównane z ziemią.
💎Już pierwszego wieczoru antycypowali więc zagładę miliona ludzi. Ten rozkaz stał się podstawą prawną rzezi Woli. Został on potem nieco złagodzony tylko dlatego, że równoczesna eksterminacja ludności cywilnej i walka z powstańcami okazały się logistycznie niewykonalne.
💎Mimo to, po honorowej kapitulacji, gdy alianci zachodni przyznali powstańcom prawa kombatanckie, Hitler i tak wydał wyrok o ostatecznym unicestwieniu miasta. Przyznanie praw kombatanckich uratowało natomiast wielu walczącym życie.
💎Gdyby poddali się Sowietom, trafiliby na Syberię i większość z nich by nie przeżyła. Dzięki temu tysiące z nich wróciło po wojnie z niemieckich oflagów do Warszawy lub zostało na Zachodzie.
💎Samo miasto jednak… 600 tysięcy ludzi zostało wypędzonych. To jedyny taki przypadek w historii całej II wojny światowej by z wielkiej metropolii całkowicie wysiedlono ludność cywilną. Następnie Warszawę zupełnie ograbiono.
💎Niemcy wywieźli stąd setki pociągów pełnych zrabowanych ruchomości. Jednej rzeczy tylko nie zabierali: książek. Wywozili meble, pościel, precjoza, dzieła sztuki. Dopiero tak ogołocone domy systematycznie palili i wyburzali.
💎W tysiącach niemieckich domów do dzisiaj stoją meble z Warszawy albo wiszą skradzione wówczas obrazy, a kolejne pokolenia często nie mają nawet pojęcia, skąd one się tam wzięły. To było doświadczenie totalitarnej inżynierii społecznej na przerażającą, niespotykaną skalę.
💎Zawsze uderzało mnie to, że w całej tej realistyczno-racjonalistycznej krytyce decyzji o wybuchu powstania, milcząco zakłada się racjonalizm po stronie naszych wrogów. Tymczasem kierowali się oni zupełnie inną, nieludzką definicją rozumu. Była to racjonalność totalitarna, zdolna do przeprowadzenia ludobójczej inżynierii społecznej.
💎Stalinowi chodziło przecież o to, by rękami Hitlera eksterminować polską warstwę przywódczą. Oczywiście, on sam nie zrównałby z ziemią całego miasta. Te wszystkie meble, kieliszki, zastawy i dzieła sztuki zapewne by przetrwały.
💎Zginęłoby „tylko” kilkadziesiąt tysięcy młodych ludzi z Armii Krajowej. Dokładnie tak, jak ginęli lub byli wywożeni na Sybir ci, którzy wcześniej u boku Sowietów zdobywali wcześniej Wilno.
💎Wracamy tu do punktu wyjścia, czyli do wiecznej polskiej dyskusji o tym, czym tak naprawdę jest substancja narodowa. Czy są nią meble i majątek? Czy jednak to, co spaja ludzi w duchową wspólnotę? Oczywiście nie jest to wybór zero-jedynkowy, a każda odpowiedź jest bardzo trudna.
💎Chcę jednak z całą mocą podkreślić: po drugiej stronie stało radykalne zło. Zło, z którym nie sposób było się układać. Decyzja o powstaniu była decyzją tragiczną, ale w tym źródłowym, starogreckim sensie. Latem 1944 roku na stole wcale nie leżały dwa warianty: dobry i zły. Każda decyzja, jaką mogło wtedy podjąć polskie dowództwo była zła.
💎Niestoczenie walki też było złą decyzją, której konsekwencji już nigdy nie poznamy, bo historia potoczyła się inaczej. Żyjemy i będziemy zawsze żyli z konsekwencjami decyzji o podjęciu walki i nie jesteśmy sobie w stanie wyobrazić konsekwencji nie podjęcia jej w tamtych warunkach.
👉Gabriel Czyżewski rozmawia z prof. Dariuszem Gawinem, szefem Instytutu Stefana Starzyńskiego -> https://t.co/muCnHl2stm