🇦🇺 Australia, piątek wieczór, Melbourne, King Street – klasyka imprezowego chaosu..
Dwóch ziomków ostro przesadziło w lokalu ze stritizem.. najpierw obrażali tancerki, potem awanturowali się z barmanem.. ochrona wywaliła ich na bruk.
Na zewnątrz dalej się wkurwiali, próbowali wrócić siłą, jeden z nich wpada na genialny pomysł: idzie do sąsiedniej knajpy, „pożycza” drewniane krzesło, wraca i z całej siły ciska nim w ochroniarza. Tylko, że idealny strzał zaliczył właśnie jego kumpel. Padł jak szmata.
Bramkarze mieli ubaw.. przyjaciel gorszy niż wróg 👇🥂🫡