Nie wiem, jak mam Was o to poprosić. 💔
Proszę o RT i wpłaty. Błagam. 🙏
📣 Moja zbiórka:
🔗 https://t.co/phAhMhjZNJ
Długo próbowałem radzić sobie sam. Wmawiałem sobie, że jeszcze wytrzymam, jakoś przetrwam kolejny miesiąc i znajdę wyjście z tej sytuacji.
Dzisiaj muszę jednak uczciwie powiedzieć:
sam nie dam rady.
Kiedy miałem zaledwie 13 miesięcy, doznałem rozległego oparzenia III stopnia. Zamiast bezpiecznie poznawać świat, walczyłem o życie.
Reanimacja. Choroba oparzeniowa. Martwica tkanek. Liczne operacje i osiem prób przeszczepienia skóry.
Przeżyłem, ale skutki tamtej tragedii zostały ze mną na zawsze.
Mam dziś 48 lat. Moje ciało pokrywają rozległe, twarde blizny. Zmagam się z przykurczami, przewlekłym bólem neuropatycznym, przeczulicą i allodynią. W następstwie leczenia doznałem również bardzo głębokiego obustronnego niedosłuchu.
Najtrudniejsze są jednak poważne zaburzenia termoregulacji.
Moja skóra na rozległym obszarze została pozbawiona struktur, które u zdrowego człowieka pomagają chronić ciało i regulować jego temperaturę. Dlatego chłód, wiatr, przeciąg, wilgoć czy klimatyzacja nie oznaczają dla mnie zwykłego dyskomfortu.
Mogą wywołać gwałtowne dreszcze, zimne poty, silny ból, osłabienie i niebezpieczny spadek temperatury ciała. Zwykły przeciąg może rozpocząć walkę z wychłodzeniem, a ciepłe mieszkanie nie jest dla mnie luksusem. Jest podstawowym warunkiem bezpieczeństwa.
Mimo tych ograniczeń ukończyłem szkołę, próbowałem pracować i przez lata robiłem wszystko, aby żyć możliwie samodzielnie.
Naprawdę się starałem.
Mój organizm wyznaczył jednak granice, których nie da się pokonać determinacją ani siłą woli.
31 marca 2026 roku, po wieloletnim postępowaniu, Sąd Okręgowy we Wrocławiu uznał mnie za osobę całkowicie niezdolną do pracy i przyznał mi rentę socjalną na stałe.
Kiedy usłyszałem wyrok, poczułem ogromną ulgę. Pomyślałem, że może wreszcie odzyskam choć odrobinę bezpieczeństwa. Że będę mógł spokojniej zadbać o leczenie, rehabilitację i moją 92-letnią Babcię, którą na co dzień się opiekuję.
ZUS złożył jednak apelację.
Sprawa może potrwać jeszcze nawet dwa lata. Do czasu jej prawomocnego zakończenia nie otrzymuję renty przyznanej mi przez sąd.
Obecnie utrzymuję się z bardzo niewielkiego zasiłku z MOPS. Z tych pieniędzy muszę opłacić podstawowe potrzeby, leki, dojazdy i wszystko, co jest niezbędne do codziennego funkcjonowania.
Coraz częściej zwyczajnie się boję.
Zdrowie mojej Babci mocno się pogorszyło. Patrzę, jak z każdym dniem ma coraz mniej sił, i martwię się nie tylko o nią, ale również o to, co stanie się ze mną, kiedy jej zabraknie.
Mieszkanie, w którym razem żyjemy, nie jest własnościowe. Bez stałego dochodu nie mam możliwości wynajęcia odpowiednio ciepłego lokalu. W moim przypadku utrata dachu nad głową oznaczałaby nie tylko bezdomność, lecz także realne zagrożenie zdrowia i życia.
Nie piszę tego, żeby wywoływać litość. Chcę tylko uczciwie pokazać, w jakiej znalazłem się sytuacji i dlaczego proszę o pomoc.
Środki ze zbiórki przeznaczę na utrzymanie mieszkania, żywność, leki, konsultacje lekarskie, badania, dojazdy oraz opinie medyczne potrzebne w trwających postępowaniach.
Jeżeli możecie, proszę o dowolną wpłatę. Szczególnie ważne jest dla mnie nawet niewielkie, ale regularne wsparcie, ponieważ pozwala mi opłacać podstawowe potrzeby i daje choć odrobinę bezpieczeństwa na kolejny miesiąc.
Jeżeli nie możecie wpłacić, proszę, udostępnijcie ten post. Być może dzięki Wam moja historia dotrze do kogoś, kto będzie mógł mi pomóc.
Nie chcę przestać walczyć tylko dlatego, że moje życie nie może czekać na zakończenie sądowej batalii.
Z całego serca dziękuję za każdą wpłatę, każde udostępnienie i każde dobre słowo. ❤️🩹
Tomasz Lenkiewicz
Wasz Wojownik z Bliznami