❌ Patologiczny absurd! W wyniku mojej interwencji poselskiej oraz głębszej analizy dotarłem do informacji, że w przygotowywaniu rekomendacji dotyczących wprowadzenia w Polsce od 2027 r. obowiązkowych szczepień dzieci przeciw HPV (co czyni Polskę niemal światowym ewenementem!) bezpośrednio uczestniczyła Rada Sanitarno-Epidemiologiczna.
To organ doradczy działający przy Głównym Inspektorze Sanitarnym, na czele którego stoi dr Paweł Grzesiowski. W skład Rady wchodzą osoby, które niedawno:
➡️ otrzymywały osobiste honoraria od firm farmaceutycznych, w tym Pfizer oraz MSD - producenta Gardasilu 9, czyli szczepionki przeciw HPV;
➡️ świadczyły na rzecz tych koncernów usługi konsultingowe;
➡️ zasiadały w radach doradczych (advisory boards) firm farmaceutycznych;
➡️ otrzymywały granty związane z tymi koncernami.
Jeżeli osoby mające udokumentowane relacje finansowe z producentami szczepionek uczestniczą w tworzeniu rekomendacji dotyczących obowiązkowych szczepień, to niewątpliwie mamy do czynienia z poważną sytuacją, która rodzi bardzo konkretne pytania o konflikt interesów, przejrzystość procesu decyzyjnego i wpływ przemysłu farmaceutycznego na politykę zdrowotną Państwa Polskiego.
To jest nienormalne. I premier RP nic z tym nie robi.
@_AGENDA_2030 Nie chodzi tylko o sól. Chodzi o podziemne, strategiczne magazyny ropy i solankę potrzebną do jej wypompowywania. Infrastrukturę ma przejąć niemiecka spółka K+S. Ta sama która chce budować spalarnię niebezpiecznych.
Afera na kwity za odpady kolejny raz pokazuje, że rozwiązania wprowadzane pod przykrywką kontroli państwa, są tylko kosztem i utrudnieniem dla małych firm. Dla dużych nie są żadną przeszkodą. Dla państwa są fikcją.
BDO i monitoring dla małych, to dodatkowy koszt. Zero efektów.
Puste ciężarówki przez wiele dni pozornie bez celu krążą po Warszawie i okolicach. Coś, co może wydawać się pozbawione sensu, generuje jednak wielkie zyski.
🔹Reportaż @filipfolczak pokazuje, że administracyjny system nadzoru na recyklingiem to fikcja.
🔗https://t.co/3vW3sW7B0P
W Polsce od dawna obowiązują dwa kodeksy moralnego wzmożenia. Pierwszy działa błyskawicznie: syreny wyją, eksperci pędzą do studiów telewizyjnych, politycy publikują pełne patosu wpisy, a tzw. autorytety ogłaszają kolejną bitwę dobra ze złem. Drugi kodeks jest znacznie bardziej powściągliwy. Czasem potrzebuje kilku dni na reakcję, a czasem najwyraźniej zapada w głęboki sen. Wszystko zależy od tego, kto jest ofiarą i komu przypadła rola sprawcy.
Gdy opinię publiczną obiegła informacja o agresywnym zachowaniu kierowcy autobusu wobec ukraińskich nastolatek, machina ruszyła natychmiast. Posypały się oskarżenia o ksenofobię, apele o solidarność i uroczyste deklaracje, że w cywilizowanym państwie nie ma miejsca na nienawiść. Internet rozgrzał się do czerwoności, a kolejni strażnicy cnót tłumaczyli społeczeństwu, jak należy reagować na zło.
Kiedy kilka dni temu policja zatrzymała trzech obywateli Ukrainy podejrzanych o skatowanie 36-letniego mieszkańca Bytowa, który w wyniku obrażeń zmarł w szpitalu ci sami ludzie nagle odkryli zalety powściągliwości. Alarmujących debat zabrakło, emocjonalne komentarze gdzieś się ulotniły, a informacje z Bytowa rzadko przebijały się do przestrzeni publicznej. Ciszę przerwał właściwie tylko ambasador Ukrainy Wasyl Bodnar, przepraszając za zachowanie swoich rodaków.
Okazało się, że współczucie i oburzenie zależą od paszportu sprawcy. Bo jeśli jedne tragedie uruchamiają medialną lawinę, a inne przechodzą niemal bez echa, to trudno oprzeć się wrażeniu, że nie chodzi wyłącznie o obronę elementarnych zasad. Zanim wolno się oburzyć, trzeba jeszcze sprawdzić, czy przypadkiem poprawność polityczna nie zostanie wprawiona w polityczny dyskomfort.
W KOŃCU!!! Sejm zagłosował za wprowadzeniem zakazu korzystania z telefonów komórkowych w szkołach podstawowych (z wyjątkami) i przedszkolach.
#wolnaszkoła
@Krynicka_K To zależy. Chcesz mieć rację, czy relację? W tych wszystkich sytuacjach nie musisz udawać. Wystarczy być sobą i pozwolić innym być takimi, jak chcą. Przyjaźń nie polega na przyklasku, polega właśnie na szczerości, na pokazywaniu drugiej osobie innego sposobu widzenia i akceptacji