Znów będzie długo...
Debata wokół umowy UE–Mercosur w dużej mierze opiera się dziś na emocjach, a nie na danych. Straszenie rolników „zalewem taniej żywności z Ameryki Południowej” pełni funkcję retoryczną, ale ma niewiele wspólnego z realną skalą zjawiska.
Po pierwsze – fakty, a nie wrażenia.
Produkty rolne z krajów Mercosur nie są nowością na rynku unijnym. Wołowina, drób, soja, śruta sojowa czy pasze trafiają do UE od lat. Umowa nie otwiera rynku od zera, lecz porządkuje już istniejący handel i wprowadza ramy instytucjonalne, kontyngenty oraz mechanizmy kontroli.
Po drugie – skala ma znaczenie.
Planowany kontyngent importowy wołowiny na poziomie ok. 99 tys. ton rocznie należy zestawić z realiami rynku:
-całkowita konsumpcja wołowiny w UE: ok. 6,5–7 mln ton rocznie,
- udział kontyngentu Mercosur: ok. 1,4–1,5% konsumpcji UE,
- obecny import wołowiny z Mercosur: ok. 1–1,5% rynku.
To liczby, które nie mają potencjału destabilizującego ani dla rynku unijnego jako całości, ani dla produkcji krajowej w skali systemowej. Narracja o „zalewie rynku” nie znajduje tu żadnego potwierdzenia empirycznego.
Po trzecie – liberalizacja nie jest pełna.
Umowa nie oznacza swobodnego handlu wszystkimi produktami rolnymi.
-część produktów wrażliwych pozostaje objęta ochroną,
-część podlega ścisłym kontyngentom,
-część w ogóle nie została objęta liberalizacją.
Klauzule bezpieczeństwa, możliwość czasowego zawieszania preferencji czy mechanizmy kontroli sanitarnej są elementami konstrukcyjnymi porozumienia, a nie dodatkiem „na uspokojenie opinii publicznej”.
Po czwarte – Mercosur nie jest wyjątkiem w polityce handlowej UE.
Unia Europejska od lat zawiera umowy handlowe obejmujące produkty rolne – https://t.co/TnY1rAGyTu. z Kanadą (CETA), Japonią, Koreą Południową czy Nową Zelandią. W żadnym z tych przypadków nie doszło do załamania rynku rolnego w UE. Co więcej, w wielu sektorach eksportowych (nabiał, przetwory, żywność wysokiej jakości) to właśnie europejscy producenci zyskali nowe rynki zbytu. Mercosur nie jest więc „precedensem”, lecz kolejnym elementem długiej, selektywnej strategii handlowej UE.
Po piąte – problemem nie jest import, lecz brak redystrybucji korzyści.
Nawet jeśli handel międzynarodowy generuje presję cenową, to kluczowe pytanie brzmi: kto ponosi jej koszty, a kto przejmuje zyski. Dane i badania pokazują, że największymi beneficjentami globalnego handlu rolno-spożywczego są przetwórstwo i sieci handlowe, a nie producenci pierwotni. Brak skutecznych mechanizmów wzmacniających pozycję rolnika w łańcuchu wartości sprawia, że każda zmiana – także symboliczna – staje się wygodnym pretekstem do przerzucania ryzyka na najsłabsze ogniwo.
Fakty i mity
Fakt: Import z Mercosur stanowi marginalny odsetek unijnego rynku wołowiny.
Mit: Umowa spowoduje masowe wypieranie produkcji europejskiej.
Fakt: Handel rolno-spożywczy z Mercosur istnieje od dekad.
Mit: Umowa nagle „otworzy drzwi” dla taniej żywności.
Fakt: Dochody rolników w UE są dziś kształtowane głównie przez koszty energii, nawozów, koncentrację handlu i słabą pozycję w łańcuchu wartości.
Mit: Głównym zagrożeniem dla europejskiego rolnictwa jest 1–2% importu wołowiny.
Fakt: UE posiada instrumenty ochronne (kontyngenty, klauzule bezpieczeństwa, normy sanitarne), które mogą być aktywowane w razie zakłóceń rynku.
Mit: Po wejściu umowy UE traci kontrolę nad handlem rolnym.
Fakt: Import z Mercosur dotyczy głównie surowców i półproduktów, nie zaś masowego napływu gotowej żywności detalicznej.
Mit: Europejskie półki sklepowe zostaną zdominowane przez mięso z Ameryki Południowej.
Fakt: Największe wahania dochodów rolniczych w ostatnich latach były związane z kosztami energii, nawozów i warunkami pogodowymi, a nie z importem.
Mit: To handel zagraniczny jest głównym źródłem niestabilności dochodów rolników.
Fakt: UE importuje znacznie więcej pasz białkowych (np. soi) niż mięsa, a bez tego importu europejska produkcja zwierzęca nie mogłaby funkcjonować.
Mit: UE jest samowystarczalna i nie potrzebuje handlu z Mercosur.
W efekcie Mercosur staje się symbolem zastępczym dla problemów, które są znacznie głębsze i strukturalne. Zamiast rozmowy o koncentracji rynku, słabości regulacji dotyczących marż, czy realnym wsparciu gospodarstw wrażliwych, debata skupia się na strachu przed zjawiskiem o marginalnej skali. To wygodne politycznie, ale kosztowne społecznie – bo utrwala fałszywe diagnozy i opóźnia rozwiązania, które faktycznie mogłyby poprawić sytuację europejskich rolników.
#rolnictwo #gospodarka #Mercosur #ProściejSięNieDa
Jak by ktoś jeszcze mial wątpliwość komu służy cała antyunijna gadka o suwerenności.
Tym, którzy chcą zarabiać na sianiu nienawiści i tym, którzy chcą Europę podbić.
If anyone still had doubts about who all this anti-EU talk about sovereignty serves. Those who want to profit from sowing hatred and those who want to conquer Europe.
Israeli football fans have issued an outrageous slur on Poland. Here are the facts to set the record straight.
Send this on.
During World War II, more than six million Polish citizens died. Three million were Polish Jews, part of a thriving community that had found refuge in Poland for centuries against Russian pogroms. The rest? Non Jewish Poles.
Unlike every other European nation under Nazi occupation, Poland never had an SS unit created. There was no Polish quisling government cooperating with the Germans.
Poland had the largest resistance movement in occupied Europe and was the first to inform the outside world of the Holocaust - warnings that were ignored by the Allies.
There are thousands of examples of Poles risking their lives to save Jewish people during the war. This is why Poles are the largest group recognised as Righteous Among the Nations at Yad Vashem.
I was honoured to meet one of them, Józef Walaszczyk, who saved more than 50 Polish Jews through extraordinary bravery. His story is recorded on my YouTube series, The Price of Life.
Yes, there was anti-Semitism in Poland before, during, and after the war, but to suggest that Poles had any hand in orchestrating the Holocaust is a gross distortion of history - an insult to a nation that suffered horrendously under Nazi rule and to those who stood against genocide at the cost of their lives.
The truth matters.
Pass it on.
@ikropka2@AM_Zukowska Całą czwórkę zaliczam do plujących jadem którzy obrzydzają mi politykę. Nie napisałem że są pod każdym względem tacy sami, a proporcja jest taka: żadne z nich nie powinno osiągnąć w polityce więcej niż stołek sołtysa
Robert nie jest ważniejszy niż reprezentacja, a że zwalniał już Brzęczka to pewnie tak mu się wydaje. Co nie zmienia faktu że Kulesza z Probierzem sprowadzą polską piłkę do 3 ligi.
Biorąc pod uwagę okoliczności i utratę zaufania do selekcjonera Reprezentacji Polski postanowiłem do czasu kiedy jest trenerem zrezygnować z gry w Reprezentacji Polski. Mam nadzieję, że będzie dane mi jeszcze zagrać dla najlepszych kibiców na świecie. 🇵🇱
Będzie długo...
Tak jak już kiedyś pisałem, chcielibyśmy wierzyć, że o wyniku wyborów zdecydował podział na dawne zabory. To wygodna i znajoma narracja – historyczna, niemal geograficzna, a przez to pozornie niezmienna. Ale to już nie wystarcza. Bo prawdziwa mapa podziału przebiega dziś inaczej. Albo inaczej - mapa zaborów nie jest wystarczającym zrozumieniem dzisiejszych wyników...
Dzisiejsza Polska dzieli się nie tyle na „tereny rosyjskie, pruskie czy austriackie”, co na „widzianych i niewidzianych”, „słyszanych i ignorowanych”, „nadążających i gubionych po drodze”. To polaryzacyjny podział na 'my' - 'oni', 'swój-obcy'... To podział na tych, którym się udało, i tych, którzy mają poczucie wykluczenia - symbolicznego, materialnego, emocjonalnego...
Co zatem decyduje o poparciu poszczególnych kandydatów? Wydaje się, że granice dostępu: do usług publicznych, do edukacji, do kultury, do transportu, do cyfrowego świata i – co może najważniejsze – do poczucia sensu wspólnoty i sprawczości. Pomiędzy miejscami dobrze skomunikowanymi i tymi, które zepchnięto na margines. Między gminami, gdzie młodzi mają perspektywy, a tymi, gdzie szkoła, sklep i ośrodek zdrowia to przeszłość. Między tymi, którzy czują się obywatelami, a tymi, którzy mają poczucie, że są tylko adresatami decyzji innych.
To linia oddzielenia – fizycznego, ekonomicznego i symbolicznego. Tę granicę znają mieszkańcy wsi peryferyjnych, małych miast odciętych od głównych szlaków, powiatów, do których nie docierają inwestycje ani media. Tam, gdzie 'państwo' istnieje tylko jako znak na budynku urzędu, a polityka przypomina teatr transmitowany z innej planety.
To również podział pokoleniowy, choć niekoniecznie wiekowy – bo chodzi o to, czy ktoś ma szansę uczestniczyć w nowoczesności, czy tylko ją oglądać z oddali. Czy ma dostęp do wiedzy, kultury, służby zdrowia, czy doświadcza głównie ich braku. Czy zna swoje prawa, czy tylko obowiązki. Młodzi są coraz bardziej świadomi, i mają oczekiwania... A co dostali? Co im zaoferowano?
Trzaskowski przegrał, bo choć mówił o przyszłości, nie odpowiedział na lęki teraźniejszości. Bo nie da się wygrać wyborów, mając silne poparcie wśród przekonanych, ale nie zdobywając zaufania tych, którzy czują się pozostawieni samym sobie. Nie dlatego, że nie potrafią zrozumieć jego języka, ale dlatego, że ten język nie mówi o ich codzienności... T
Bo na pytanie 'czy polityka mnie widzi?' – zbyt wielu ludzi odpowiedziało sobie: nie.
Nie wystarczy mówić o zielonej transformacji, cyfryzacji, europejskości – jeśli to są hasła, które dla wielu brzmią jak opowieść o świecie, do którego nie mają kluczy. A czasem nawet – który im coś zabiera...
Dopóki nie zrozumiemy, że te wybory to nie tylko starcie idei, ale głosowanie emocjami wynikającymi z codziennego doświadczenia życia na uboczu, dopóty będziemy się mylić. Będziemy błędnie diagnozować historię zamiast analizować teraźniejszość. Będziemy mówić o Polsce jako całości, zapominając, że wielu jej mieszkańców czuje się z tej całości wykluczonych...
Nie wystarczy jeździć z kampanią – trzeba być obecnym na co dzień. Nie wystarczy mówić o równości – trzeba ją praktykować w dostępie do szans, usług i godności. Inaczej Polska nadal będzie głosować nie tyle 'przeciwko komuś', co przeciwko własnemu poczuciu bycia niewidzianym.
#Wybory2025