Pilot wojskowy o tym, co powstrzyma Rosję – najlepszy tekst, jaki ostatnio czytałam!
❗️Sedno: „Nie wolno ulegać rosyjskiej dezinformacji bo będziemy pierwszym na świecie państwem, które zostanie pokonane nie przez czołgi i piechotę, ale przez Facebook i Tiktoka.”
Dodam jedno, bardzo ważne: dlaczego przegrywamy tę „wojnę” na platformach?
Rosyjskie służby i skrajni politycy „po naszej stronie świata” do perfekcji opanowali „ujeżdżanie” algorytmów, które celowo rozsiewają kłamstwa i nawoływanie do nienawiści, bo spory, oburzenie, strach i agresja trzymają nas najdłużej przed ekranem.
A na każdej minucie scrollowania zarabiają właściciele platform – Zuckerberg, Musk i paru pozostałych cyfrowych oligarchów. Rocznie to setki miliardów dolarów i władza nad emocjami całej ludzkości.
Algorytm jest dziś cenzorem i komisarzem propagandy w jednym – każdy z nas doświadcza nagłych cięć zasięgów albo nagłej lawiny hejtu. Napisać możesz, co chcesz, ale to algorytm decyduje, kto to przeczyta. Perfekcyjna iluzja „wolności słowa”.
Warto to wiedzieć, gdy ktoś staje w obronie platform.
🚨👎 „Kończ waść, wstydu oszczędź” i odejdź. Tak można podsumować sytuację z Cezarym Kuleszą, którego nagranie pokazuje, jak tuż przed meczem zamienia chłopca mającego wyprowadzić Roberta Lewandowskiego na murawę.
Kapitan reprezentacji zdążył już złapać pierwszego chłopca za rękę i wydawał się zaskoczony całą sytuacją.
Do motłochu - wyborców pis.
Wyobraźcie sobie, jaką histerię rozpętalibyście w swoich pustych łbachch, gdyby za czasów ministra Waldemara Żurka w Ministerstwie Sprawiedliwości, rosyjskie służby specjalne zainstalowały szpiega Tomasza Szmydta, a sam minister awansował go na dyrektora KRS, dał mu dostęp do tajnych dokumentów NATO i pozwalał na wycieczki do Białorusi w samym środku wojny Rosji z Ukrainą?
Dokładnie taka zdrada miała miejsce za czasów ministra Ziobry, matoły. W wielu krajach za coś takiego Ziobro stanąłby przed plutonem egzekucyjnym.
Gdy prawda wyszła na jaw, Ziobro i jego kumpel Marcin Romanowski uciekli przed odpowiedzialnością na Węgry, gdzie dostali azyl polityczny od Orbána. Teraz chowają się jak szczury, unikając Europejskiego Nakazu Aresztowania za aferę z Funduszem Sprawiedliwości, jeden udaje dziennikarza w USA, drugi w rosyjskim Naddniestrzu udaje niewinnego.
I tak zdrajcy z pis kręcą wami jak gównem w wiaderku.
#WeekendDlaMotłochu
Kim jest Artur Kubiak?
Artur Kubiak to były policjant z Katowic, który przez lata zajmował się zwalczaniem przestępczości gospodarczej i cyberprzestępczości. Absolwent Uniwersytetu Wrocławskiego oraz Wyższej Szkoły Policji w Szczytnie. Ukończone eMBA w Akademii Marynarki Wojennej w Gdyni – kierunek Zarządzanie cyberbezpieczeństwem i innymi usługami cyfrowymi. Wykładowca w Uniwersytecie Merito (dawna Wyższa Szkoła Bankowa w Poznaniu) na studiach podyplomowych Przeciwdziałanie Cyberprzestępczości Finansowej. Prelegent i wykładowca na wielu konferencjach i szkoleniach z zakresu bezpieczeństwa transakcji elektronicznych, działań antyfraudowych i kryptowalut. Prowadził szkolenia dla Prokuratur, Policji, Krajowej Administracji Skarbowej.
Do 2016 był naczelnikiem Wydziału do Walki z Cyberprzestępczością KWP w Katowicach. Zajmował się przestępstwami komputerowymi, przeciwko własności intelektualnej oraz przestępstwami na szkodę sektora bankowego.
Po odejściu z Policji związał się z rynkiem kryptowalut. Od kwietnia 2017 był dyrektorem działu bezpieczeństwa BitBay, później przemianowanej na Zonda, a następnie ZondaCrypto. Zakończył pracę w dziale bezpieczeństwa giełdy pod koniec roku 2024.
Co ciekawe, jego działalność w tzw. sektorze prywatnym była bezpośrednio związana z tym, czym zajmował się wcześniej w Policji. Nadal prowadził szkolenia dla policjantów, prokuratorów i KAS oraz występował na konferencjach dotyczących cyberprzestępczości i kryptowalut. Jeszcze w 2024 był wymieniany jako dyrektor bezpieczeństwa ZondaCrypto.
22 września 2026 Prokuratura Krajowa opublikowała komunikat o zatrzymaniu Artura K. ramach śledztwa o sygn. akt 1001-109.Ds.77.2022, czyli w sprawie afery ZondaCrypto. To śledztwo ma wyjaśnić okoliczności bezprawnego pozbawienia wolności Sylwestra Suszka oraz oszukania wielu osób co do możliwości zakupu oraz przechowywania walut typu fiat oraz kryptowalut w ramach giełdy ZondaCrypto. 23 września 2026 pojawił się kolejny komunikat prokuratury o przedstawieniu zarzutów i skierowaniu wniosku do sądu o zastosowanie aresztu.
Arturowi K. zarzucono 2 przestępstwa:
1) udział w zorganizowanej grupie przestępczej, której działania obejmowały nieuprawnione ingerowanie w dane znajdujące się w systemie informatycznym giełdy kryptowalutowej, tworzenie fikcyjnych wierzytelności i przywłaszczanie pieniędzy powierzonych przez użytkowników giełdy w kwocie co najmniej 7,8 mln zł oraz przywłaszczenie 3.900 bitcoinów poprzez przekazanie ich podmiotowi trzeciemu jako zabezpieczenia pożyczki oraz pranie środków pochodzących z przestępstw (art. 258 § 1 kk),
2) niedopełnienia obowiązków związanych z pełnieniem funkcji dyrektora bezpieczeństwa giełdy kryptowalutowej BitBay, następnie ZondaCrypto, w szczególności w zakresie weryfikacji tożsamości uczestników transakcji, legalności przepływu środków oraz przestrzegania procedur przeciwdziałających praniu pieniędzy, poprzez świadome tolerowanie niezgodnych z prawem transakcji oraz zaniechanie działań w celu ich uniemożliwienia (art. 296 § 1, 2, 3 kk w zb. z art. 18 § 3 kk w zw. z art. 284 § 2 kk w zw. z art. 294 § 1 kk i inne).
Te zarzuty w sposób bardziej przystępny opisał 23 września 2026 na X minister Waldemar Żurek: „Fikcyjne wierzytelności, wyczyszczone konta i wyprowadzone 3900 Bitcoinów.” Późnym wieczorem minister przekazał na X dodatkową informację: „Sąd uwzględnił wniosek prokuratora i wyraził zgodę na tymczasowe aresztowanie Artura K. na 3 miesiące.”
W tym wątku afery ZondaCrypto szczególnie interesujące jest to, że Artur Kubiak najpierw był policjantem zajmującym się cyberprzestępczością, następnie przeszedł do firmy kryptowalutowej i odpowiadał tam za bezpieczeństwo oraz kontakty z organami ścigania. Jednocześnie nadal występował jako ekspert i szkoleniowiec w dziedzinie cyberprzestępczości. Dziś wiemy, że w walce z cyberprzestępczością przeszedł na drugą stronę.
Odszedł z ZondaCrypto najprawdopodobniej dlatego, że znał faktyczną sytuację tej kryptowalutowej giełdy. Został wtedy konsultantem/ekspertem ds. cyberprzestępczości i kryptowalut w firmie detektywistycznej o szumnej nazwie Centralne Biuro Bezpieczeństwa i Detektywistyki, w skrócie CBBD. W zasadzie pełna nazwa tej agencji detektywistycznej jest nieco dłuższa: „Centralne Biuro Bezpieczeństwa i Detektywistyki General Group Sławomir Litwin”, przy czym jest to tzw. jednoosobowa działalność gospodarcza.
Sam Artur Kubiak też ma zarejestrowaną działalność gospodarczą jako CIKA Artur Kubiak. Rozpoczął tę działalność 9 marca 2021, a 31 sierpnia 2025 została ona zawieszona. Była to przede wszystkim działalność w zakresie cyberbezpieczeństwa (kod PKD 62.20.A).
Na stronie internetowej CBBD, pod słowami „Nasz zespół - Doświadczeni profesjonaliści z wieloletnim stażem w służbach i sektorze prywatnym” jeszcze w dniu zatrzymania był wymieniany Artur Kubiak. Zniknął, ale warto spojrzeć kim są pozostali członkowie tego zespołu:
Sławomir Litwin – Nadinspektor w st. spocz. – Doświadczenie: 33 lata służby w Policji. Ostatnio zajmowane stanowisko – Komendant Wojewódzki Policji w Łodzi.
Dariusz Zięba – Nadinspektor w st. spocz. – Doświadczenie: 26 lat służby w Policji. Ostatnio zajmowane stanowisko – Dowódca Centralnego Pododdziału Kontrterrorystycznego Policji „BOA”.
Jakub Karmowski – Analityk OSINT – Doświadczenie: Ostatnio zajmowane stanowisko – Zastępca Naczelnika Departamentu Innowacji Finansowych FinTech UKNF.
Jarosław Szymczyk – Generalny inspektor w st. spocz. – Doświadczenie: 33 lata służby w Policji. Ostatnio zajmowane stanowisko – Komendant Główny Policji.
Paweł Dobrodziej – Nadinspektor w st. spocz. – Doświadczenie: 33 lata służby w Policji. Ostatnio zajmowane stanowisko – Zastępca Komendanta Głównego Policji.
Andrzej Rozenek w swoim podkaście „Lot nad kaczym gniazdem” zwrócił uwagę na bardzo niepokojący fakt braku zagospodarowania przez państwo polskie młodych emerytów odchodzących ze służb mundurowych. W wieku niecałych 50 lat odchodzą np. z Policji lub oddziałów antyterrorystycznych i często trafiają do bardzo szemranych obszarów tzw. sektora prywatnego. Niejeden z nich oferuje swoją wiedzę i umiejętności przestępcom. Kolejne przykłady pokazują, że konieczne jest wypracowanie jakiegoś modelu zagospodarowania tych ludzi z korzyścią dla państwa, tak jak to się dzieje w wielu krajach europejskich. W przeciwnym wypadku będziemy mieli coraz więcej spraw kryminalnych z udziałem byłych, wysoko postawionych oficerów Policji, wywiadu, kontrwywiadu lub jednostek specjalnych.
Najciekawsze w sprawie Artura Kubiaka jest nie samo „był policjantem i został zatrzymany”, ale raczej jego przejście z Policji do firmy kryptowalutowej, jego wielka wiedza o działaniach organów ścigania, pełnienie funkcji szefa bezpieczeństwa oszukańczej giełdy oraz powiązania zawodowe ze środowiskiem byłych wysokich funkcjonariuszy. To właśnie te elementy powodują, że jego rola w śledztwie Zondacrypto jest szczególnie interesująca.
autor: @GasewiczJarek dla @AkademiaPrawdy
źródła: INTERIA, Prokuratura, Podcast „Lot nad kaczym gniazdem”, LinkedIn, CBBD, X
ilustracja: Artur Kubiak – foto LinkedIn+PAP
Sprawę korupcji w sądach należy traktować niezwykle poważnie. To nie jest ani śmieszne, ani błahe.
Sędziowie otwarci na oferty korupcyjne zasługują na "sławę" i rzetelne postępowania dyscyplinarne i karne.
Napiszę wam dziś jak oglądanie i robienie JaRuskiego ochroniło mnie przed oszustwem telefonicznym.
1. Telefon o 9.00 - kierunkowy 22. Miła Pani ze wschodnim akcentem mówi że rozpatrzono mój wniosek o kredyt w Provident na 3000zł składany o 6.00
2. Oczywiście nie składałem takiego wniosku. Pierwszy odruch każdego. Wyciek danych ! Proszę to zablokować!
3. Miła Pani mówi że oczywiście. Blokuje, proszę to też zgłosić na policję itd. i że złodziej chciał kasę na konto w Mbanku. Mam tam konto?
- Nie.
- A to gdzie Pan ma? To zadzwonimy i podamy aby sprawdzili czy w innych miejscach nie było wniosków.
4. Czerwona lampka. A po co Pani te dane? A skąd ja mam wiedzieć że Pani nie wyłudza danych?
- Ja nie. Może Pan mnie zweryfikować, dzwonię z centrali ulica taka i taka numer pracownika ten i ten.
Sprytne - ktoś może uwierzyć.
Mówię jej, danych banku nie podam. Ale sobie zadzwonię sam do mojego banku.
- Ale ale ! Ja nie mogę Panu tego kredytu anulować! Mówi do mnie już mniej miła Pani.
- Dobrze to ja się rozlaczam i dzwonię na policję.
5. Co się okazało. Przede wszystkim oczywiście mam zastrzeżony Pesel. Wiec nie udziela Provident kredytu ( zadzwoniłem sprawdzić)
6. Scam omawiany często na Jaruskim popularny na wschodzie.
7. Chcą nazwę banku aby za jakiś czas zadzwonić niby z tego Banku, że jest zagrożenie bezpieczeństwa i aby ściągnąć aplikacje.
8. Uważajcie na siebie. Podajcie dalej. Zastrzeżcie PESEL. Nie podawajcie absolutnie żadnych danych. Nawet tak wydaje się mało istotnych jak nazwa banku w którym macie konto 🫡
1.Moskal i Chodziński lecą na Ibizę, gdzie spotykają się z Kralem 2.Chodziński współpracuje z Kralem 3.Kowalski przygotowuje poprawki do ustawy i przekazuje je Moskalowi 4.Poprawki trafiają do Krala, który wskazuje rozwiązania korzystne dla branży kryptowalutowej. #KryptoAferaPiS
Mroczny cień „matki Polki”. Czas zburzyć mit, który zabija dzieci
Przez dekady polskie społeczeństwo i państwo karmiły się wygodnym, świętoszkowatym mitem: matka jest bezgrzesznym opiekuńczym aniołem, rodzina, choćby najbardziej spaczona jest najwyższą wartością, a dobro dziecka realizuje się wyłącznie przy biologicznej matce. Czas wreszcie powiedzieć to prosto w oczy ten mit to śmiercionośna hipokryzja.
Liczby i fakty, o których wolisz nie myśleć przy niedzielnym obiedzie, nie kłamią. Od lat w wiadomościach powracają te same makabryczne nagłówki: niemowlę porzucone w reklamówce na śmietniku, noworodek znaleziony w zamrażalniku, zwłoki dziecka ukryte w piwnicy czy martwe maluchy odnajdywane w piecach. To nie są wyizolowane incydenty z odległych galaktyk, to dzieje się tuż za ścianą, w środowiskach, w których otoczenie i sąsiedzi często milczeli, bo przecież „to rodzina, nie należy się wtrącać”. Kobiety, które posuwają się do dzieciobójstwa lub wyrzucenia dziecka na śmietnik jak zużytego śmiecia, często funkcjonują w cieniu bezkarnego przyzwolenia społecznego i systemowego zaślepienia.
Dlaczego ten mechanizm działa jak potężna, niszczycielska machina? Ponieważ patologia nie znosi próżni. Bez bezwzględnego przerwania łańcucha krzywd, przeszłość odradza się w kolejnym pokoleniu.
Ofiary nadużyć i traumy, które nigdy nie otrzymały pomocy ani nie przeszły terapii, stają się sprawcami lub bezczynnymi świadkami. Najbardziej wstrząsającym, a jednocześnie zacieranym tabu jest sprawa wykorzystywania seksualnego i pedofilii w domowym zaciszu.
Jakże często to właśnie matki, napędzane strachem, wyparciem, zależnościową mentalnością czy opacznie rozumianym „dbaniem o spokój domowy” – milczą, kryją sprawców, a nawet zarzucają dzieciom kłamstwo. Dziecko, które doświadcza piekła i widzi, że jego matka stoi po stronie oprawcy, zostaje zdruzgotane na całe życie. Zostaje w nim zasiane ziarno niszczycielskiej traumy, którą później przenosi na własne potomstwo.
W całym tym dramacie osobną, wręcz skandaliczną rolę odgrywa wymiar sprawiedliwości. Sądy rodzinne od lat cierpią na systemową skoliozę, bezrefleksyjny dyktat zasady, że „matka jest zawsze najlepszym opiekunem”.
Nawet w obliczu oczywistych dowodów zaniedbań, przemocy czy bezczynności w stosunku do krzywdy dziecka, sądowe procedury potrafią opierać się niemal wyłącznie na deklaracjach i słowach matek. Instytucje z łatwością ignorują sygnały ostrzegawcze, opinie biegłych czy alarmy zgłaszane przez osoby z zewnątrz. Priorytetem nie staje się realne bezpieczeństwo małego człowieka, lecz bezduszny dogmat zachowania ciągłości więzi biologicznej. W efekcie dzieci trafiają z powrotem do melin, do domów, gdzie sprawcy przemocy chodzą bezkarni, a matka pełni rolę tarczy ochronnej dla patologii.
W więzi biologicznej nie ma żadnej magicznej gwarancji moralności. Biologiczne macierzyństwo nie czyni automatycznie ze złego człowieka dobrego rodzica.
Jeśli chcemy naprawdę chronić najsłabszych, musimy natychmiast skasować mit „matki Polki” i fałszywy kult rodziny za wszelką cenę. Rodzina, w której dochodzi do gwałtu, przemocy, molestowania czy skrajnego zaniedbania, przestaje być rodziną. Staje się środowiskiem przestępczym. A dziecko powinno być stamtąd zabierane natychmiast, bez zbędnego sentymentalizmu i bez dawania nieskończonych „drugich szans” ludziom, którzy dawno zrezygnowali z bycia ludźmi.
autor:redakcja @AkademiaPrawdy
źródła: Komenda Główna Policji (KGP), Prokuratura Krajowa, Państwowa Komisja ds. Pedofilii (Raporty Dziecięce/Roczne), Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę (FDDS), Raporty Najwyższej Izby Kontroli (NIK), Biuro Rzecznika Praw Dziecka (RPD),Ustawa z dnia 25 lutego 1964 r. – Kodeks rodzinny i opiekuńczy (art. 109 i 111 – ograniczenie i pozbawienie władzy rodzicielskiej), Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. – Kodeks karny (art. 149, 160, 207, 210 KK).
Piotr Matczuk i Anna Plakwicz. Historia nieromantyczna o politycznym hejcie
W środę 23 września 2026 poranek w TV Republika upłynął pod znakiem wielkiego lamentu, bo komentowano fakt zatrzymania Piotra Matczuka i Anny Plakwicz w związku ze sprawą malwersacji pieniędzy z Polskiej Fundacji Narodowej. Lament wynikał z tego, że Piotr Matczuk był ostatnio stałym współpracownikiem TV Republika. Ale przecież nie zatrzymano go za działalność dziennikarską. Anna Plakwicz też jest bliska sercu pana X, bo przecież ostatnio pracowała dla Karola Nawrockiego. Jej, z kolei, nie zatrzymano za kampanie zlecone przez KPRP.
Przez lata byli jednymi z najbardziej wpływowych ludzi od politycznego PR-u obozu PiS. Pracowali przy kampaniach wyborczych PiS i Andrzeja Dudy, współtworzyli przekaz rządu Beaty Szydło, pojawiali się także przy innych ważnych projektach politycznych.
Ich nazwiska na trwałe związały się z kampanią „Sprawiedliwe sądy”. Potem przyszły pytania o działalność ich firmy Solvere, pieniądze Polskiej Fundacji Narodowej, państwowe posady i sposób prowadzenia politycznej komunikacji. 23 września 2026 rano CBA zatrzymało w Warszawie Piotra Matczuka i Annę Plakwicz, działając na polecenie Prokuratury Regionalnej w Rzeszowie. Oboje zostali przewiezieni do Rzeszowa.
Historia tej pary to historia, w której polityka, państwowe instytucje, reklama i media przez lata splatały się ze sobą wyjątkowo mocno. Matczuk i Plakwicz należeli do grona ludzi odpowiedzialnych za komunikację i wizerunek Prawa i Sprawiedliwości. Pracowali przy kampaniach wyborczych, w tym przy kampanii parlamentarnej z 2015, wygranej przez PiS. Po wygranych wyborach oboje znaleźli się w KPRM.
Plakwicz kierowała Departamentem Obsługi Medialnej. Matczuk został dyrektorem Centrum Informacyjnego Rządu. Ich kariera nabrała tempa dzięki bliskiej współpracy z Beatą Szydło. Z czasem pojawiły się jednak napięcia. Jednym z punktów zapalnych był wyjazd Mateusza Morawieckiego do Stanów Zjednoczonych, który Plakwicz i Matczuk współorganizowali, gdy był on wicepremierem. Według relacji cytowanych przez „Newsweek” wydarzenie zostało odebrane przez część otoczenia Szydło jako przejście duetu na stronę Morawieckiego.
W 2017 Plakwicz i Matczuk założyli spółkę Solvere. Problem polegał na tym, że formalnie byli wówczas jeszcze pracownikami Kancelarii Premiera. Akt notarialny spółki podpisano 8 maja 2017. Według późniejszych ustaleń prokuratury założenie firmy w tym okresie naruszało przepisy ustawy antykorupcyjnej. Jednak postępowanie dotyczące odpowiedzialności karnej zakończyło się odmową wszczęcia śledztwa - prokuratura uznała, że naruszenie miało charakter niezawiniony.
Sprawa Solvere nabrała jednak zupełnie innego znaczenia, kiedy firma dostała zlecenie od Polskiej Fundacji Narodowej. Jesienią 2017 PFN uruchomiła kampanię „Sprawiedliwe sądy”. Formalnie chodziło o informowanie opinii publicznej o reformie wymiaru sprawiedliwości. W praktyce kampania stała się jednym z najbardziej rozpoznawalnych przykładów ostrego, a wręcz odrażającego politycznego hejtu tamtego okresu. Faktycznym celem było zohydzenie całej grupy zawodowej, a mianowicie sędziów. Wszystko po to, by przygotować grunt pod akcję podporządkowania całego sądownictwa partii PiS.
W całym kraju pojawiły się billboardy przedstawiające przypadki sędziów, które miały obrazować patologie wymiaru sprawiedliwości. Wykorzystywano pojedyncze, skrajne przypadki albo nawet kłamstwa do budowania negatywnego obrazu całego środowiska sędziowskiego. Były tam np. historie sędziego, który wiele lat wcześniej ukradł kiełbasę o wartości kilku złotych i innego sędziego, który ukradł element osprzętu do wiertarki.
Niewątpliwie była to kampania oczerniająca sędziów i szerząca polityczną propagandę za pieniądze pochodzące od państwowych spółek i przeznaczone na prowadzenie akcji promujących Polskę za granicą. Kontrowersje nie ograniczyły się do samej treści billboardów. Solvere otrzymało za kampanię około 1,2 mln zł. Według informacji Polskiego Radia było to około 1,19 mln zł. Już w listopadzie 2018 sąd uznał kampanię za niezgodną ze statutem PFN. To dziś główny wątek śledztwa prowadzonego przez Prokuraturę Regionalną w Rzeszowie.
Ich działalność budziła kontrowersje także z powodu charakteru politycznego marketingu, który uprawiali. Przekaz opierał się na mocnym podziale „my–oni”, eksponowaniu zagrożeń i emocji. To zasadniczo już nie był polityczny marketing lecz polityczny hejt.
Po okresie działalności w KPRM ich kariery nadal były związane z państwem. Matczuk w 2018 ponownie został szefem Centrum Informacyjnego Rządu, już za czasów premiera Mateusza Morawieckiego. Później pracował także w sektorze państwowym i zajmował się komunikacją. W 2026 został komentatorem Telewizji Republika. Plakwicz obejmowała kolejne stanowiska związane z komunikacją i marketingiem w instytucjach państwowych. Pracowała w resorcie obrony, a później w państwowych spółkach. Obecnie jest dyrektorką Biura Wydarzeń Prezydenta w Kancelarii Karola Nawrockiego. Zaczynali jako zaplecze komunikacyjne PiS, a dziś znowu są zapleczem komunikacyjnym PiS.
Sprawa haniebnej kampanii „Sprawiedliwe sądy” nie zakończyła się wraz z końcem politycznej burzy sprzed dziewięciu lat. W lipcu 2026 funkcjonariusze CBA zatrzymali byłego prezesa PFN Cezarego Jurkiewicza oraz byłego członka zarządu Fundacji Macieja Świrskiego. Prokuratura zarzuciła im nadużycie uprawnień i niedopełnienie obowiązków przy realizacji i finansowaniu kampanii.
https://t.co/04DIbmW3j2
Według Prokuratury Regionalnej w Rzeszowie kampania była sprzeczna z celami statutowymi PFN, a Fundacja miała ponieść szkodę w wysokości co najmniej 8.428.542,74 zł. Śledczy twierdzą również, że wbrew przepisom o finansowaniu partii politycznych przekazano PiS i Solidarnej Polsce świadczenia niepieniężne w postaci usług marketingu politycznego. Podejrzani nie przyznali się do winy.
Nie może dziwić, że TV Republika bardzo szybko nadała sprawie polityczny kontekst. Poinformowała o zatrzymaniu jako o zatrzymaniu „naszego dziennikarza”. Prezes Republiki Tomasz Sakiewicz określił działania służb wobec Matczuka i Plakwicz jako demonstrację siły władzy. Wskazywał też, że sprawa dotyczy wydarzeń sprzed dziewięciu lat i kwestionował potrzebę zatrzymania zamiast wezwania do prokuratury. W sumie to Sakiewicz broni także siebie. Powiedział „musimy trzymać się razem” w swojej telewizji i coś w tym jest, bo nigdzie na świecie nie ma drugiej takiej telewizji nasyconej najbardziej skompromitowanymi i zdegenerowanymi pracownikami medialnymi.
Wieczorem 23 września Prokuratura Regionalna w Rzeszowie opublikowała komunikat o zarzutach, przeprowadzonych czynnościach i zastosowaniu wolnościowych środków zapobiegawczych. Skomentował to na X minister Waldemar Żurek (@w_zurek):
„Ponad 8,4 miliona złotych z Polskiej Fundacji Narodowej poszło na ukryte finansowanie kampanii politycznych PiS i Solidarnej Polski. Nowe fakty w śledztwie ws. „Sprawiedliwych Sądów” pokazują skalę bezczelnego drenowania publicznych środków.
Byłym członkom zarządu Solvere przedstawiono poważne zarzuty (https://t.co/HbOEqI3o3b. art. 296 k.k.), a grożąca im kara to nawet 10 lat więzienia. Państwo krok po kroku rozlicza polityczną hucpę.”
autor: @GasewiczJarek dla @AkademiaPrawdy
źródła: TV Republika, OKOpress, Newsweek, ONET, TVPinfo, Prokuratura, X
ilustracja: Piotr Matczuk i Anna Plakwicz
Ależ się ci pisowcy gryzą. Aż miło patrzeć.
A wszystko przez taką niby-aferkę ZondaCrypto, z którą oni podobno nie mają nic wspólnego.
Już wiedzą, że nikt nie wierzy w bajki o tym, że to nie jest afera PiS i Konfederacji. Na dodatek Moskal i Kowalski odgrywają w niej ważne role.
📛Zauważyliście, że Nawrocki schował do mysiej dziury swojego doradcę ekonomicznego który jest AUTOREM WETOWANIA niższych cen na paliwo ⁉️
Dlaczego⁉️Bo w pierdlu siedzi już Piesiewicz, którego żonie Skiba wypłacił z Banku PEKAO ponad MILION ZŁOTYCH na szkodę Skarbu Państwa⁉️
Koło tego wpisu nie przejdę obojętnie. Rozumiem PR, ale przejdźmy do konkretów:
1. To nie prezenty, to bezwzględny drenaż kasy: Palantir to nie jest „wujek z Ameryki”, który przywozi do Warszawy darmowe miliardy. To globalny rekin oprogramowania analitycznego i inwigilacyjnego. Alex Karp czuje miętę do kraju, który na modernizację armii wydaje rekordowe ponad 4% PKB (grubo ponad 150 mld zł).
2. Mechanizm „inwestycji”: Myk polega na tym, że my najpierw przelejemy Amerykanom setki milionów z budżetu MON za ich programy komputerowe, a oni za ułamek zysku z tej marży wynajmą sobie szklane biuro w Warszawie i ogłoszą to „regionalnym centrum dla flanki NATO”. To nie inwestycja - to kupowanie własnego miejsca pracy za pieniądze polskiego podatnika.
3.Fikcja „suwerenności AI”: Opowiadanie o „suwerennym wdrożeniu” platformy Palantir to ponury żart. To jest całkowicie czarny, zamknięty kod źródłowy z USA, do którego polskie służby i kryptolodzy nigdy nie dostaną wglądu. Oddanie analityki danych operacyjnych wojska prywatnej korporacji to klasyczna pętla technologicznego uzależnienia. Bez corocznego haraczu licencyjnego armia traci dostęp do własnych systemów.
Mam taką propozycję dla Pałacu, żeby poszli do Glapińskiego i dostali te pieniądze w taki sposób, w jaki obiecywali je na swój program SAFE 0% - wtedy się okaże jak bardzo amerykański potentat jest zainteresowany współpracą.
@Obywatelska_KO@donaldtusk. Przywróćcie nam nasze uczciwe konstytucyjne wybory . Przywróćcie nam wiarę w uczciwe wybory i w to że każdy głos się liczy i jest ważny! Przeliczcie głosy z drugiej tury wyborów 2025. Udowodnijcie nam że @NawrockiKn jest lub nie jest Prezydentem RP‼️
Widok głowy państwa, która podczas Zgromadzenia Ogólnego ONZ w Nowym Jorku nie potrafi opanować odruchu i na oczach całego świata aplikuje sobie pod wargę woreczek z „substancją”, wygląda jak scenopis z niskobudżetowej komedii o lokalnych watażkach.
Przekazywanie paczuszki przez asystenta na korytarzach i dyskretne, acz przed kamerami, „ładowanie na dziąsło” odbiło się w sieci szerokim echem.
Panie @NawrockiKn , w prywatnym czasie i w odosobnieniu można sobie aplikować pod wargę nawet grzyby – @Zaradkiewicz_K z pewnością zorganizuje atlas i wskaże odpowiednie okazy – ale reprezentowanie Rzeczypospolitej na najwyższym forum międzynarodowym wymaga zachowania chociaż pozorów powagi.
Wyglądanie jak człowiek na gwałtownym głodzie nikotynowym w trakcie obrad o globalnym bezpieczeństwie to kolejna, głęboko żenująca wizytówka wysłana w świat.
Gdy reprezentant państwa staje się permanentnym źródłem wizerunkowej kompromitacji, w grę wchodzą twarde rozwiązania ustrojowe.
Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej przewiduje precyzyjny mechanizm odsunięcia Prezydenta od pełnienia funkcji w przypadku jego czasowej niezdolności do sprawowania urzędu (art. 131 ust. 2 pkt 1 w związku z art. 131 ust. 3 Konstytucji RP).
Mechanizm przejęcia obowiązków głowy państwa krok po kroku:
Krok 1:
Wniosek Marszałka Sejmu do Trybunału Konstytucyjnego
W przypadku uzasadnionych wątpliwości co do zdolności Prezydenta do wykonywania urzędu – czy to z przyczyn zdrowotnych, psychofizycznych, czy uzależnień uniemożliwiających należyte reprezentowanie państwa – Marszałek Sejmu ( @wlodekczarzasty ) kieruje oficjalny wniosek do Trybunału Konstytucyjnego o rozstrzygnięcie przeszkody w sprawowaniu urzędu.
Krok 2:
Orzekanie przez Trybunał Konstytucyjny
Trybunał Konstytucyjny wydaje postanowienie o uznaniu przeszkody w sprawowaniu urzędu przez Prezydenta RP. W realiach ustrojowych, po wyłączeniu lub wygaśnięciu mandatów osób nieuprawnionych do orzekania (tzw. dublerów oraz sędziów z politycznego nadania typu Piotrowicz czy Święczkowski), rozstrzygnięcie zapada w składzie spełniającym wymogi niezależności i nadrzędności Ustawy Zasadniczej.
Krok 3:
Tymczasowe przejście obowiązków na Marszałka Sejmu
Z chwilą wydania postanowienia przez TK o istnieniu przeszkody, Marszałek Sejmu z mocy prawa (art. 131 ust. 2 Konstytucji) tymczasowo przejmuje wykonywanie obowiązków Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej do czasu ustania niezdolności lub wygaszenia mandatu.
Propozycja treści wniosku Marszałka Sejmu do Trybunału Konstytucyjnego:
WNIOSEK MARSZAŁKA SEJMU RP
do Trybunału Konstytucyjnego
o stwierdzenie przeszkody w sprawowaniu urzędu przez Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
Na podstawie art. 131 ust. 3 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 2 kwietnia 1997 r., wnoszę o:
Stwierdzenie istnienia tymczasowej przeszkody w sprawowaniu urzędu przez Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Karola Nawrockiego ze względu na utratę zdolności do należytego i ciągłego wykonywania funkcji reprezentacyjnych i ustrojowych.
Powierzenie Marszałkowi Sejmu RP tymczasowego wykonywania obowiązków Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej.
UZASADNIENIE
Sprawowanie urzędu Prezydenta RP wymaga nieprzerwanej gotowości psychofizycznej, zachowania powagi majestatu Rzeczypospolitej oraz zdolności do reprezentowania państwa na forum wewnętrznym i międzynarodowym bez narażania go na wizerunkową i dyplomatyczną kompromitację.
Wydarzenia z dnia 22–23 września 2026 r. podczas 81. Sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ w Nowym Jorku, zarejestrowane i rozpowszechnione w mediach globalnych, wykazały niezdolność Prezydenta Karola Nawrockiego do opanowania odruchów związanych ze stałym przyjmowaniem substancji stymulujących w trakcie oficjalnych obrad państwowych.
Zachowanie polegające na odbieraniu od personelu pomocniczego i zażywaniu środków na sali plenarnej ONZ narusza podstawowe normy dyplomatyczne i poddaje w wątpliwość pełną kontrolę nad własnym postępowaniem w sytuacjach wymagających najwyższej koncentracji decyzyjnej.
Wobec powyższego, dla zabezpieczenia ciągłości funkcjonowania organów państwowych oraz ochrony wizerunku Rzeczypospolitej Polskiej na forum międzynarodowym, konieczne i uzasadnione jest stwierdzenie przeszkody w sprawowaniu urzędu i przekazanie obowiązków Marszałkowi Sejmu RP.
Autor: Redaktor AtuśMi®
Bibliografia i źródła informacji:
Ustawa z dnia 2 kwietnia 1997 r. – Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej (Dz.U. 1997 nr 78 poz. 483, art. 131).
Nagranie wideo z obrad 81. Sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ w Nowym Jorku z udziałem K. Nawrockiego (wrzesień 2026 r.).
Relacje i analizy medialne dotyczące wystąpienia polskiej delegacji na forum ONZ (2026 r.).