@ObserwatorXY@Arlukowicz Jeśli USA twierdzą, to była sprawa bezpieczeństwa narodowego to Ziobro ma tylko jeden związek z ich bezpieczeństwem - sprawa Epsteina. Ziobro jako minister sprawiedliwości miał dostęp do akt WSZYSTKICH spraw. A wątek polski w tej aferze był wspominany wielokrotnie.
To jest krótka historia o tym, dlaczego atak rakietowy Rosji na Polskę może zbierać tragiczne żniwa. I o tym, że odpowiedzialność za to spada na PiS i PO. A także o tym, że Polska powinna pilnie ratować co się da. To wszystko w pana rękach @donaldtusk.
W 2012 roku Polska chciała kupić nowoczesny system obrony powietrznej – prawdziwą tarczę zdolną strącać samoloty, drony i pociski balistyczne. Do przetargu stanęło kilka poważnych ofert.
Francusko-włoskie konsorcjum Eurosam zaproponowało SAMP/T z pełnym pakietem suwerenności: produkcją rakiet Aster w polskich zakładach, transferem technologii i absolutną swobodą użycia: bez pytania kogokolwiek o zgodę. Całość mieściła się w budżecie rządu PO-PSL, szacowanym na 12–15 mld zł.
Amerykanie zaoferowali Patrioty: drożej, bez polskiej linii produkcyjnej, bez dostępu do know-how i z obowiązkiem proszenia Waszyngtonu o zgodę na każdą dostawę pocisków, serwis czy użycie bojowe. Oferta USA była droższa o co najmniej kilkanaście miliardów (głównie przez integrację z systemem IBCS). Mimo to w kwietniu 2015 roku minister obrony Tomasz Siemoniak wybrał Patrioty jako bazę do rozmów międzyrządowych.
Prawdziwy paraliż jednak zaczął się jesienią 2015 roku. Antoni Macierewicz zamroził rozmowy, ogłosił audyt i uznał warunki poprzedników za „niekorzystne”. Renegocjacje z Waszyngtonem opóźniły podpisanie kontraktu o prawie 2,5 roku. Te działania Macierewicza , gdy wiedzieliśmy jako państwo o groźbie wojny, wyglądają jak zdrada i sabotaż.
Dopiero w marcu 2018 roku kolejny szef MON z PiS Mariusz Błaszczak podpisał umowę na pierwszą, mocno okrojoną fazę (2 baterie za 16,6 mld zł). Zamówienie na kolejne 6 baterii (ponad 38 mld zł) odłożono na później i sfinalizowano dopiero pod koniec 2023 roku. Łączny rachunek: osiem baterii za ponad 65 miliardów złotych.
Początkowo dostawy szły zgodnie z planem. Potem wybuchła wojna na Ukrainie, a w 2025 roku, po amerykańskim uderzeniu na Iran, to zapasy amerykańskich interceptorów zaczęły topnieć w oczach. Pentagon i sojusznicy z Zatoki zużyli w jeden miesiąc tyle pocisków, ile światowy przemysł produkuje przez kilka lat.
Teraz kolejka po nową amunicję jest jasna: najpierw USA, potem bogaci klienci z Bliskiego Wschodu. Polska jest na szarym końcu. Dostawy kolejnych baterii planowane na 2027–2029 mogą się przesunąć nawet o dekadę. A w dwóch bateriach, które już stoją na polskiej ziemi, w razie konfliktu może po prostu zabraknąć rakiet.
Mówiąc wprost: wydajemy ok 65 miliardów złotych na system, który w godzinie próby może stać się jedynie drogim, bezużytecznym złomem. Klucz do magazynu z amunicją leży w Waszyngtonie. A ten ostatnio lubi się z Rosją.
To wszystko dzieje się dokładnie w oknie czasowym, które europejskie wywiady (niemiecki, francuski, duński, holenderski) i polski Sztab Generalny wskazują jako moment najwyższego ryzyka rosyjskiego ataku na wschodnią flankę NATO – lata 2027–2028. Generał Wiesław Kukuła powiedział w listopadzie 2025 roku wprost: „przygotowywany jest zbrojny atak na Polskę”.
W 2028 roku mieliśmy mieć potężną armię: większość z ośmiu baterii Patriot, umocnienia Tarczy Wschodniej, F-35 i ponad tysiąc czołgów K2 oraz Abrams. Część tych obietnic się spełni. Ale serce obrony średniego zasięgu, czyli warstwa chroniąca przed rakietami balistycznymi i manewrującymi, to będzie ziało pustką. SAMP/T, który mógł nas przed tym uchronić, odrzuciliśmy kilkanaście lat temu. Naprawdę jesteśmy w dupie.
Twarde liczby nie kłamią. Mamy dwie baterie w gotowości. Czekamy na 650 pocisków PAC-3 MSE i 788 PAC-2 GEM-T. Lockheed Martin produkuje obecnie nieco ponad 600 PAC-3 rocznie; skalowanie do 2000 sztuk ma zająć siedem lat. Same kraje Zatoki w miesiącu walk z Iranem wystrzeliły prawie 2400 rakiet tego typu. Precedens ze Szwajcarią (zamówienie 2023, dostawa przesunięta na 2030–2031 i wzrost ceny o 50%) pokazuje, co nas czeka. Jesteśmy w dupie.
Do tego dochodzi sprawa, o której mało kto głośno mówi: system dowodzenia IBCS jest wyłączną własnością rządu USA. Nawet jeśli zbudujemy Narew, Pilicę, San, radary czy aerostaty Barbara (to kryptonim polskiego programu pozyskania nowoczesnych systemów radiolokacyjnych zawieszonych na uwięziowych balonach), to nie zepniemy ich w jedną sieć bez cyfrowego klucza z Pentagonu.
Plan ratunkowy, na który mamy maks dwa lata
Nie naprawimy wszystkiego, ale możemy jeszcze uniknąć katastrofy w 2027–2028. Oto konkretna lista:
Natychmiastowy zakup SAMP/T NG
Uzupełnienie (nie zastępstwo) Patriotów. System sprawdzony w Ukrainie, wybrany niedawno przez Danię z tych samych powodów logistycznych.
Finansowanie z europejskiego funduszu SAFE. Warunek twardy: produkcja rakiet Aster 30 w Polsce.
Koreański pomost – Cheongung II (KM-SAM)
Szybka, pewna dostawa. Korea Południowa dotrzymuje terminów, nie ma geopolitycznych wahań i już z nami mocno współpracuje (K2, K9, FA-50, Chunmoo). Idealny na krótkoterminowe załatanie dziury.
Własny, suwerenny system dowodzenia
Narodowy C2 zbudowany przez PIT-RADWAR, Grupę WB i WAT. Bez niego każde nowe zakupy będą tylko drogimi wyspami.
Integracja tego, co już mamy
Dwie baterie Patriot + Narew + Pilica+ + San + radary + aerostaty + AWACS w jedną sieć. Efekt synergii będzie większy niż suma części.
Asymetria i masowość
Maksymalne przyspieszenie tanich, produkowanych w Polsce systemów antydronowych i VSHORAD. Doświadczenie ukraińskie jest brutalne: drogimi rakietami nie da się zwalczać tanich dronów.
Strategiczne partnerstwo z Kijowem
Jedyni na świecie mają realne, bojowe doświadczenie przeciwko rosyjskim środkom napadu. Przeniesienie części ich linii produkcyjnych do Polski to priorytet.
Dojrzała dyplomacja wobec USA
Koniec postawy petenta. Dywersyfikacja dostaw nie osłabia sojuszu, to wzmacnia naszą pozycję.
Nowa doktryna zakupowa – trzy razy „T”
Każdy przyszły kontrakt musi gwarantować: Transfer technologii, transfer produkcji do Polski i transfer swobody operacyjnej dla Polski. Nie ma „T”, to nie ma kontraktu.
Ostatni dzwonek
Pieniądze nie są problemem. Wydajemy 4,7–5% PKB na obronę. Problem tkwi w tym, jak te pieniądze wydajemy: czy dalej płacimy miliardy za zależność, czy wreszcie budujemy suwerenną tarczę. Jeśli decyzje zapadną w ciągu najbliższych dwunastu miesięcy, mamy szansę wejść w krytyczny 2028 rok z realną ochroną.
Jeśli nie, to ten tekst za kilka lat będzie czytany jako ponury wstęp do kroniki narodowej porażki. Czas przestać udawać, że wszystko jest w porządku. Czas działać.
Jeżeli was interesują tego typu analizy - to możecie mi postawić kawę - https://t.co/OOqSIiyjHf
🔴 Poniższy, bezwstydnie kłamliwy wpis, to tylko drobna próbka tego, czego ja i moi bliscy ostatnio doświadczamy. Bezczelność i poczucie bezkarności tych, którzy za tym stoją jest wprost proporcjonalne do opieszałości państwa oraz jego instytucji. Jak mamy ochronić się
1/
Panowie @AndrzejDuda, @NawrockiKn i @OficjalnyJK - nie jesteście tak zwyczajnie po ludzku ciekawi, jakie są prawdziwe wyniki głosowania? Na pewno jesteście. A jak wiadomo, uczciwi nie mają się czego bać.
@w_zurek Ma Pan przeciwko sobie również tzw wolne media, które lansują powrót Bodnara. My nie damy się nabrać na ich propagandę, wiemy w jakim stanie zastał Pan resort po 8 latach rządów Ziobry i 2 latach rządów Bodnara. Trzymam kciuki za Pana.
Rozliczanie PiS postępuje wolniej, bo nie wszyscy w Koalicji zrozumieli, że bez rozliczenia nie będzie naprawy Rzeczpospolitej. I jeśli się wreszcie nie ogarną, sami zostaną przez ludzi rozliczeni.
@Arlukowicz@Jan_Pinski już od dawna walił wam w oczy tymi kwitami. Zorientowaliście się dopiero dziś? Ciekawe kiedy zorientujecie się, że możecie przegrać wybory w 2027r.? My wyborcy już dziś widzimy dokąd zmierzacie. Pamiętajcie, jeśli nie wam to komuś innemu możemy dać zwycięstwo w 2027r.
@Ten_Psycholog Juz 2 lata temu sam Janusz Kowalski mówił otwarcie w wywiadzie dla Wprost, że Kotecka powinna być liderem po odejściu Ziobry. Mówił ze to "realny i najlepszy scenariusz oraz naturalna kandydatka”. A media dzisiaj "odkryły Amerykę". @Jan_Pinski już od dawna mówi czym jest PiS.
@GasewiczJarek Za późno na usuwanie kretów. Za mało czasu na pokonanie procedur, za pół roku zacznie się kampania wyborcza. Nie wiem na jakim haśle KO wyjdzie do ludzi. Ja mam 4 hasła, skuteczne 100%: rozliczenia, przeliczenie głosów, usunięcie immunitetu, pegazus, Domanski i Sikorski zostają.
Przez wiele miesięcy wraz z @czaja_fil czekaliśmy. Zbieraliśmy materiały, analizowaliśmy, obserwowaliśmy. Dziś, z pełną odpowiedzialnością za każde słowo, publikuję tekst, który jest jednocześnie uzupełnieniem mojego zawiadomienia do prokuratury.
Radosław Gruca przez długi czas funkcjonował w naszej sprawie jako dziennikarz śledczy z wyjątkowymi kontaktami w Ministerstwie Sprawiedliwości, prokuraturze i otoczeniu ministra Waldemara Żurka. W rzeczywistości, w mojej ocenie, był narzędziem, którego zadaniem było blokowanie ujawnienia afery lubińskiej i kontrolowanie nas - sygnalistów.
W tekście opisuję mechanizm powoływania się na wpływy, rolę Jacka Harłukowicza i złamanie tajemnicy dziennikarskiej, powiązania z CBA, wątek środków odurzających jako narzędzia oraz relacje z Anną Siewierską i środowiskiem, które reprezentuje.
To pierwsza część. Mamy znacznie więcej materiałów i zamierzamy je upublicznić. Cały artykuł dostępny pod linkiem. Udostępnijcie, jeśli uważacie, że opinia publiczna powinna się o tym dowiedzieć.
https://t.co/JMVCGyPXlB
Wszystkim nam powinno zalezec na tym, aby sprawy opisywane przez Bugajskiego i Czaje zostaly wyjasnione do samego konca. Transparentnosc i rzetelne dochodzenie do prawdy to jedyny sposob,by budowac zaufanie do sygnalistow i mediow. Niezaleznie od emocji, temat wymaga wyjasnienia.
Polski Magyar, gdzie jest?
Rzeczywistość nasza dziś, to Ziobro, który znowu wykiwał wszystkich, ośmieszył kolejny raz władzę i służby, które nic nie wiedzą. Tu już nie chodzi o jakąkolwiek skuteczność, a samą wiedzę. Dzisiejszy komunikat prokuratury właściwie pokazuje jedno, służby nic nie wiedzą, prokuratura to już w ogóle nic. Mamy też grany od kilkunastu dni temat Zondacrypto, właściwie temat ten służy tylko i wyłącznie do politycznej nawalanki, szarpaniny i propagandy, bez próby powiedzenia, gdzie tkwi problem, że państwo przestało działać i że przy Zonda nie działało wtedy, gdy rządził PiS ani teraz, gdy od ponad dwóch lat rządzi KO.
Narracja jest taka, Rosja, że Polska to właściwie jedna ukryta Rosja, że Polska to kraj samych rosyjskich pośredników, lewej przepranej kasy, że kasa ta szła do polityków, i nic. Że biegają przy tym agencje PRowe, kryzysowe, adwokaci, posłowie…że biega przy tym wielu. Że to właściwie jedna wielka pajęczyna
I jak popatrzeć na to z góry, to całe to towarzystwo nadaje się do tego, aby je pogonić, chyba, że lepiej byłoby zacząć stawiać szubienice, jak w twórczości u Jarosława Rymkiewicza
U nas już chyba tylko ktoś taki, jak Magyara może coś zmienić. Tusk i Kaczyński - to żadni mężowie stanu, żadni bohaterowie, to układowicze, wzajemnie zblatowani, oni bez siebie nie istnieją, ich obozy bez siebie nie istnieją. Oni, ani nikt inny z obecnej sceny tego chaosu, bagna i pogłębiającego się kryzysu na najważniejszych polach państwa nie będzie wstanie uzdrowić dziś, ani za rok. Oni nie potrafili dokonać najważniejszych zmian w służbach, a mogli, mieli okazję i szanse. O prokuraturze nie wspominam już nawet. Sądownictwo widzimy, ledwo zipie, a też już jest taki chaos, że najlepsi prawnicy w Polsce gubią się w tym, w którym my miejscu dziś właściwie jesteśmy miejscu. I służba zdrowia, która zwija z tygodnia na tydzień. Państwo jest tylko skuteczne w odzyskiwaniu podatków, za chwilę co niektórzy poczują efekty Nowego Ładu, dostaną wezwania od skarbówek do zapłaty, bo wpadło się w 2 próg...Ten sam ład miał być zniesiony, tyle gardłował Tusk z ekipą o tym.
Nie przeczytacie i nie usłyszycie o tym w polskich mediach - no bo jakże inaczej - ale zwycięstwo Magyara, to przykład na wielką wygraną z pominięciem mediów tradycyjnych, tematów dotyczących UE, LGBT, kościoła, na zwycięstwo z pominięciem poprawności wykreowanej przez doradców od pijaru i tych niby elitarnych „dziennikarzy” oraz ich kumpli z którymi są zblatowani i już dawno nie chodzi im o prawdę, czy fakty, a jedynie o „narrację”. Bo dziś najgorsze słowo po „kłamstwie” to „narracja” w polskim wydaniu.
Węgry mają dziś Petera Magyara, a my niestety musimy znosić nieudaczników i układowiczów, jakich widzimy każdego dnia w mediach tradycyjnych. Dajemy sobie jeszcze niestety wmawiać, jakich fajnych mamy polityków i jakie fajne mamy te niby media, służby i prokuraturę. A niestety są to ogony, które merdają psem.
Magyar na bardzo długiej konferencji po swoim zwycięstwie mówił i cieszył się, że nie słuchał medialnych doradców i ekspertów, że rozmawiał tylko ze zwykłymi ludźmi, normalnie bez poprawności politycznej, odwiedzał wiele miejscowości, od rana do wieczora. Mówił, że uprawiał „propagandę pozytywną”, a nie medialną, bo rozmawiał z ludźmi nie licząc na medialnych doradców, którzy, jak mówił, już na samym początku źle mu doradzali i z nich zrezygnował. Szedł na przekór, robił swoje, kruszył w ludziach to, do czego byli przyzwyczajeni, do medialnych narracyjek i gadających głów. Do skostniałego układu.
Podkreślam, najgorsze co mamy w ostatnich miesiącach w polskich mediach to „narracja” o nią idzie bój, kto zyska lepszą narrację, kto przekona do swojej narracji, kto wprowadzi korzystniejszą dla siebie narrację. A gdzie są ludzie, tematy dla ludzi, gdzie jest interes społeczny? Bo narracja to tylko interes partyjny. Interes w imię tępej propagandy. Zauważcie, że absolutnie nikt tego nie krytykuje z komentatorów, oni w to brną przy każdej możliwej okazji. Jakby to było normalne. Ba, oni nawet niekiedy mówią wprost o tej "narracji"
Media do spółki ze służbami to dziś najgorsze zło naszej rzeczywistości. Czy się to komuś podoba, czy nie, to tak dziś jest w PL.
Tylko Opcja zero. Inaczej będziemy sobie gadać o LGBT, aborcji o kościele, czasem wypłynie jakaś tajna ankieta o kandydacie lub inna wrzutka do słupów ogłoszeniowych wygodna jednym i drugim. Będziemy się żreć wzajemnie, a oni będą się cieszyć i co rusz obiecać farmazony wprowadzając prawo zupełnie przeczące temu, co chwilę wcześniej obiecywali, jak z Nowym Ładem i wieloma innymi sprawami
Magyar punktowo pokazywał największe zło, jakie niszczy Węgry - korupcja, złodziejstwo, upolitycznione służby, drożyzna i fatalna służba zdrowia. Tego tylko się trzymał, nie dawał się wciągać w tematy kreowane przez służby i usłużne im media. Mówił do ludzi poza nimi. Poza mediami, poza retoryką i narracją wrzucaną przez brudne służby. I przyniosło mu to spektakularne zwycięstwo. Uważam, że u nas podobna kampania miałaby dużą szansę na zmiecenie duopolu PO - PiS. Tym bardziej przecież, że u nas najczęściej, kto wygra wybory, decydują osoby niezdecydowane, które nie popierają ani PiS ani PO. Osoby w miarę racjonalnie oceniające rzeczywistość, które mają dość tematów zastępczych wrzucanych przez media i sztaby pijarowców i agencji. U nas kampania, to najczęściej sprawy dzielące ludzi, czyli propaganda negatywna, Magyar zrobił odwrotnie, w bardzo dobrym stylu robił „propagandę pozytywną”, która była jak obuchem w łeb dla skostniałego układu i elit. Ludzie mu zaufali.
Przypadek Magyara daje nadzieję na to, że jeśli w Polsce pojawiłby się ktoś taki, kto zacząłby pokazywać określone zło - media, służby specjalne, bo to jest uważam największe zło ostatnich lat w naszym kraju - to może miałby dużą szansę na to, aby pogonić ten duopol PO - PiS. Gdyby tak zwinnie, jak Magyar pomijać tematy, które tak bardzo "kochają" określone środowiska i media dla zniechęcania i obrzydzenia ludziom wyborów. Wiele osób w Polsce nie idzie do wyborów, bo ma dość tematów kościoła, LGBT, aborcji, czy innej głupiej nawalanki, ma dość tego, co sączą nam do głów te niby "dobre i tradycyjne media". Ma dość tych samych wciąż twarzy i modusów.
Magyar wygrał bez mediów, bo wiedział, bo ocenił dobrze wbrew doradcom, że te tradycyjne media wyrządzą mu tylko więcej złego niż dobrego, jeśli będzie chciał się z nimi bratać i wchodzić w ich "sidła". Wygrał dzięki temu, że tych mediów nie miał. Największym problemem są media tradycyjne, służby, prokuratura. Z resztą problemów ludzie sobie jakoś zawsze poradzą. Gdyby tak odejść od retoryki znanej nam od lat i wpajanej do głów, gdyby tak pokazać ludziom prawdziwe zło i problem, jaki zżera nasz kraj od 25 lat?
Oby w Polsce objawił się taki Magyar...I oby nie był to wytwór na podobieństwo Trzaskowskiego lub innego Czarnka, czy Mentzena.
#Zondacrypto, ludzie Ziobry i milion złotych łapówki dla TVN… 🤯🤯🤯
To jedna z tych historii, po których zaczynasz się zastanawiać, jak głęboko sięgały polityczno-biznesowe układy 👀
Bardzo dobrze zrobiony materiał ❗️