Spędziłam wczoraj w Ministerstwie Infrastruktury ponad 4h na kontroli dotyczącej zapisów w Rozporządzeniu Ministra Infrastruktury z dnia 17 września 2026 r. w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać budowle kolejowe i ich usytuowanie.
Jak zapewne wiecie, w tym rozporządzeniu pojawiła się niekonsultowana zmiana dotycząca tuneli kolejowych (regulacja wprowadza 4 metry odległości podpór tuneli, nad którymi znajdują się budynki, od osi torów głównych).
W czasie kontroli rozmawiałam z dyrektorem Departamentu Kolejnictwa panem Tomaszem Warszą oraz podsekretarzem stanu i Pełnomocnikiem Rządu do spraw Centralnego Portu Komunikacyjnego panem Piotrem Malepszakiem.
Informacje uzyskane od obu panów są - delikatnie mówiąc - niekompatybilne 🤷🏻♀️
Co powiedział Tomasz Warsza?
- Wniosek o wprowadzenie zapisu do Rozporządzenia wyszedł od spółki CPK, która zgłosiła go mailowo już po zakończeniu konsultacji publicznych. Samego maila nie mogłam zobaczyć (oczywiście o to poprosiłam), pan dyrektor zasłaniał się decyzją ministra w tej sprawie.
Jednocześnie pan Warsza opowiadał, że nowe przepisy są spójne z normą PN i regulacjami w karcie UIC, a po dwóch godzinach wycofał się tego stwierdzenia.
Co powiedział Piotr Malepszak?
- Wniosek o wprowadzenie zapisu do Rozporządzenia wyszedł od spółki CPK, która zgłosiła go podczas spotkania nad rozwiązaniami w Rozporządzeniu. Nie usłyszałam kiedy miało miejsce to spotkanie ani kto zgłosił taką uwagę. Poprosiłam o przedstawienie notatki z tego spotkania, którą mam otrzymać do wglądu.
- Spółka CPK może wystąpić o odstępstwo w kontekście wprowadzonych przepisów i według pana Pełnomocnika to zrobi.
- Dotychczas obowiązujące wymogi dotyczące tuneli dawały możliwość rozwijania prędkości w tunelu do 200 km/h (obecnie jest 120 km/h) i wynika to z analizy Instytutu Kolejnictwa.
- Jednocześnie Rozporządzenie, którego dotyczyła kontrola, ma być nowelizowane. Zapewne jesienią, w listopadzie pojawi się projekt nowego rozporządzenia (ostatnia nowelizacja przypomnijmy: z 17 września br.).
Do MI oraz do spółki CPK wysłałam pisma z prośbą o przedstawienie informacji na temat spotkań dotyczących pracy nad Rozporządzeniem, przedstawieniem szczegółów i informacji kto i dlaczego zgłosił potrzebę zmiany obowiązującego przepisu a także proszę o wskazanie innych zmian wprowadzonych do Rozporządzenia poza publicznym procesem konsultacji.
Uważam, że kwestia transparentności tworzenia polskiego prawa jest niezwykle istotna, bo powinno być wiadomo kto i kiedy zgłasza uwagi czy poprawki. Sytuacja, w której zmieniane są przepisy i do końca nie jest jasne, na jakim etapie pracy i dlaczego do takich zmian doszło, jest w mojej opinii niedopuszczalna.
Ciąg dalszy tej sprawy nastąpi.
Jesteśmy świadkami narastającej anarchii i bezprawia. Działania które podejmuje rząd w sprawie TK nie mają żadnej podstawy prawnej. Autorytet TK został zniszczony, a próba jego siłowego i niekonstytucyjnego przejęcia tylko pogarsza sytuację. Wykorzystanie do tego służb mundurowych ma charakter godzący w demokratyczny charakter naszego państwa.
Warto podkreślić, że rząd zignorował opinie Komisji Weneckiej ws. publikowania wyroków TK, co pokazuje że dla samego rządu Komisja Wenecka nie jest żadnym autorytetem. I słusznie, bo nie ma ona żadnych podstaw prawnych do wpływu na nasz ustrój.
Ten cały bałagan będzie trzeba posprzątać (zgodnie z zasadami praworządności, a więc w drodze ustaw i poprawek do Konstytucji), ale najpierw trzeba odsunąć od władzy układ Donalda Tuska, który obecnie niszczy nasze państwo.
Warto odnieść się do tego co napisał pan sędzia-minister i szerzej do opinii Komisji Weneckiej (KW) na temat ślubowania sędziów TK wobec prezydenta. Najpierw tezy pana ministra:
Ad. 1
Ta teza jest w dużej części prawdziwa, ale bardzo spłycona. Pan minister raczył w niej bezpiecznie użyć odpowiedniego słowa, czyli „powinien”. Taka jest bowiem zasada- sejm w sposób legalny wybiera sędziego a prezydent odbiera od niego niezwłocznie ślubowanie. Natomiast istnieją takie sytuacje które podważają te zasadę (ponieważ pierwsza jej część jakim jest legalny wybór jest kwestionowana) i wówczas pan prezydent ma prawo wstrzymać się z odebraniem ślubowania do czasu rozwiania wątpliwości prawnych przez właściwy organ. Jeśli wątpliwości okażą się zasadne, pan prezydent nie tylko „nie powinien” ale „nie może” odebrać ślubowania od takiej osoby.
Ad. 2
To stanowisko KW jest sprzeczne z orzecznictwem TK i w najlepszym wypadku stanowi nadmierne spłycenie tematu. Prezydent ma prawo badać okoliczności towarzyszące wyborowi danej osoby na stanowisko sędziego TK (w tym spełnienie przez tę osobę wymogów formalnych). Jedyne czego prezydentowi nie wolno to samodzielnie rozstrzygnąć te wątpliwości na niekorzyść tej osoby- o tym musi zdecydować właściwy organ. Prezydent, zgodnie z orzecznictwem TK, ma obowiązek oceniać legalność odebrania ślubowania w danej sytuacji i pełni rolę gwaranta praworządności wyboru, więc polskie prawo na czele z konstytucją nadaje prezydentowi takie uprawnienia.
Ad. 3
To jest klasyczna dla pana ministra manipulacja. KW nie mówi, że złożenie ślubowania bez fizycznego udziału prezydenta jest możliwe jeśli po prostu „zwleka on z przyjęciem ślubowania” tylko kiedy czyni od to w sposób niezasadny, łamiący prawo. O znaczeniu tej różnicy pisze w dalszej części. Warto też dodać, że KW wprost pisze, że takie „ślubowanie” (bez obecności głowy państwa) jest sprzeczne z literalnym brzmieniem ustaw, ale uzasadnione konstytucyjnie (to zdanie szczególnie dedykuję tym którzy do dziś nie wiedzą co oznacza sformułowanie „wobec prezydenta”).
Ad. 4
To już jest całkowicie absurdalna teza KW całkowicie sprzeczna z polską konstytucją. Odsyłam do mojej książki o kompetencji Prezydenta RP do powoływania sędziów.
Tyle o słowach Pana ministra. Teraz o samej opinii. Zacznijmy od tego, że KW jest wyłącznie ciałem doradczym- o niczym nie orzeka i o niczym nie przesądza. Tak jak wspomniałem omawiana opinia jest w wielu miejscach sprzeczna z tym co wynika z polskiego prawa (na czele z konstytucją) i z orzecznictwem TK, wobec czego nie powinniśmy się jako kraj nią szczególnie przejmować. Cały wątek dotyczący tzw. ślubowania kolumnowego (czyli bez udziału prezydenta) jest wprost sprzeczny z orzeczeniami TK, wobec czego należy go uznać po prostu za nieprawdziwy (TK w przeciwieństwie do KW ma kompetencje aby się w tej sprawie wiążąco wypowiedzieć). Ale nawet jeśli na potrzeby robocze przyjmiemy, że opinia jest słuszna to nie wynika z niej, że ślubowanie kolumnowe które miało miejsce 9 kwietnia 2026 r. ma skutek prawny w postaci zawiązania się stosunku służbowego. KW w żadnym miejscu nie przesądza, że te konkretne ślubowania były skuteczne a te 4 osoby są urzędującymi sędziami TK. Aby tak było, muszą bowiem zajść opisane w opinii przesłanki, czyli m. in. Prezydent RP w sposób bezprawny musiałby zwlekać z odebraniem ślubowania lub odmówić jego odebrania. Nic takiego w tym przypadku nie zachodzi- prezydent postępuje dokładnie tak jak w orzeczeniach TK. Jedyny skutek opinii jest taki (oczywiście przy założeniu, że w ogóle jakiś jest z którym to założeniem ja się nie zgadzam), że jeśli TK orzeknie, że wątpliwości prezydenta były bezzasadne to wówczas należy uznać ślubowanie kolumnowe za dopuszczalne. Natomiast jeśli orzeknie inaczej, to te osoby nie będą mogły zostać urzędującymi sędziami TK.
Dla mnie sprawa jest oczywista- bez zmiany prawa nie można ślubować wobec prezydenta bez prezydenta. Tylko tyle i aż tyle 😉
Trochę mnie bawi jak nagle przedstawiciele większości rządzącej znów wrócili do wersji, że Komisja Wenecka to wybitni eksperci, konstytucjonaliści i jak piszą coś w opinii to tak jest. Rozumiem, że w takim wypadku od dzisiaj rząd (z niemal 2-letnim opóźnieniem) zastosuje się do opinii Komisji Weneckiej z grudnia 2024 r. w której ten organ stwierdził, że władza wykonawcza nie ma prawa odmawiać ani opóźniać publikacji wyroków Trybunału Konstytucyjnego, niezależnie od zastrzeżeń co do legalności składu orzekającego i dziś wieczorem w Dzienniku Ustaw zobaczymy wszystkie niepublikowane dotąd orzeczenia TK…
Przesłuchanie prof. Piotra Pogonowskiego przed Komisją ds. Pegasusa przejdzie do historii jako symbol jej nieudolności i nieprofesjonalizmu. Przymusowo doprowadzony na przesłuchanie Pogonowski wyjaśniał posłom, niczym sztubakom, przepisy prawa i logikę działań służb specjalnych. Poniższa wypowiedź prof. Pogonowskiego jest do dziś najważniejszym cytatem z prac tej Komisji! "Proszę mi nie przeszkadzać". Tyle są warte ustalenia tej Komisji!
Po wysłuchaniu dzisiejszego nagrania Premiera Tuska, przeczytaniu Komunikat Prokuratury i wysłuchaniu Komisji ds. Pegasusa widać wyraźnie kompromitację państwa i kolejny element rozkładu systemu bezpieczeństwa narodowego. Komisja ujawnia wiele wrażliwych rzeczy, naraża bezpieczeństwo Polski i trwale osłabia możliwości budowy potencjału zwalczania zagrożeń, kompromituje państwo polskie i służby również w środowisku producentów nowoczesnego oprogramowania służącego do prowadzenia kontroli operacyjnej. To jest spuścizna rządu Tuska...
Niektóre dziś postawione tezy są wprost kabaretowe - służby stosowały kontrolę operacyjną bez wiedzy osoby kontrolowanej (no szok), w ramach kontroli operacyjnej korzystały z zewnętrznych serwerów i podmiotów (przecież przepisy o tym mówią - patrz. art. 19 ust. 12 Ustawy o Policji), stosowały serwery zewnętrzne z narzędziami anonimizacji (standardowa procedura), a materiały z telefonów ściągano również z okresu przed rozpoczęciem stosowania kontroli (przecież to standardowe działania przy każdym typie kontroli operacyjnej), Pegasus powinien być akredytowany (jak ma być akredytowany, skoro jest używany do zasysania danych z systemów zewnętrznych, oprogramowanie do kontroli operacyjnej nie ma akredytacji), a polskie sądy nie wiedziały co to jest Pegasus (przecież przepisy są jasne - służby wnosiły o kontrolę urządzenia końcowego, a Sąd Najwyższy w kilku orzeczeniach wskazał, że Pegasus jest legalnym środkiem w Polsce). Komisja ustaliła także, że większość wniosków o kontrolę operacyjną trafiło do jednego sądu - okręgowego w Warszawie (no, kolejny szok. Tak wynika z wieloletniej praktyki i przepisów!), a także, że sąd nie musiał uzasadniać zgody na kontrolę operacyjną (no, tak, to też jest w przepisach).
Te tezy oczywiste dla każdego, kto wie coś o systemie i sposobie działania kontroli operacyjnej, były uzupełniane polityczną propagandą, która ma na celu przekazanie opinii publicznej oceny, że mamy do czynienia z łamaniem prawa, patologiami czy powszechną inwigilacją. No, nie mieliśmy. I wynika to także z oficjalnych wypowiedzi i komunikatów obecnego rządu. Mieliśmy natomiast do czynienia z legalnie działającymi, ofensywnymi służbami specjalnymi, które miały, bo muszą dziś mieć, dostęp do nowoczesnej technologii koniecznej do wypełniania ustawowych obowiązków.
Ta Komisja, jej powołanie i "ustalenia" to przykład skrajnego cynizmu i partyjniactwa, które realnie obniża poziom bezpieczeństwa państwa. Podatnicy zapłacili za to kilka milionów złotych. Realne koszty są dużo wyższe...
Panie Premierze @donaldtusk, od lat obserwuję i analizuję Pańską polityczną grę. Kiedy w polskich szkołach w ciągu 48 godzin dochodzi do dwóch ataków nożowników, ginie niewinna kobieta, a państwo pod Pana nadzorem pęka w szwach, Pan staje przed kamerą i zrzuca winę na weto Prezydenta. Postanowiłem rozebrać Pana strategię na czynniki pierwsze, opierając się na twardej psychologii polityki i socjologii. [WĄTEK] 🧵👇
1/ Jako analityk widzę, że zbudował Pan swój sukces na tzw. polaryzacji afektywnej (zjawisko opisane https://t.co/KT8ohxhPpe. przez S. Iyengara). To, co nazywamy potocznie "przemysłem pogardy", to nie jest polityczny wypadek przy pracy – to Pańskie główne narzędzie. Nie zarządza Pan merytorycznym sporem, lecz formatuje swoich wyborców tak, by patrzyli na oponentów z nienawiścią. Zastraszony elektorat to lojalny elektorat, który z powodu emocjonalnego zaślepienia nie zapyta o gigantyczną dziurę budżetową i strukturalną nieudolność rządu.
2/ Dlaczego nagrywa Pan filmiki jak internetowy influencer zza biurka? Politologia definiuje to jako "dezintermediację" oraz zjawisko "politainmentu" (David Schultz). Omija Pan celowo niewygodne pytania niezależnych dziennikarzy, budując z widownią psychologiczną relację paraspołeczną. Zastępuje Pan powagę urzędu algorytmicznym show. Zamienia Pan obywateli w bezkrytycznych "subskrybentów", by uniknąć trudnych pytań.
3/ Wczorajsza próba przypisania winy Prezydentowi to podręcznikowy Blame-Shifting (strategia unikania winy opisana przez Christophera Hooda). Zamiast wziąć odpowiedzialność za dziurawe bezpieczeństwo wewnętrzne, załamanie psychiatrii dziecięcej i narastający chaos w Ministerstwie Edukacji, traktuje Pan tę tragedię jako Focusing Event (okno transferowe polityki według J. Kingdona). Instrumentalnie gra Pan śmiercią 37-letniej kobiety, by ratować własny wizerunek.
4/ Czym tak naprawdę "zawinił" głowa państwa? Prezydent @prezydentpl stanął na straży art. 54 Konstytucji. Zablokował ustawę o cenzurze, która dałaby Pańskiemu rządowi prawo do arbitralnego blokowania niewygodnych stron w internecie bez wyroku sądu. Szantaż moralny, w którym wiąże Pan obronę wolności obywatelskich z krwią na rękach nożownika, to chłodny makiawelizm z obszaru tzw. Ciemnej Triady przywództwa (badania D. Paulhusa). Instrumentalne traktowanie dramatu do wprowadzania autorytarnych narzędzi cenzury.
5/ Widać to również w Pana doborze współpracowników, który stanowi wręcz laboratoryjny przykład Prawa Oligarchii Michelsa. Z premedytacją otacza się Pan słabszymi od siebie wykonawcami, wycinając każdego eksperta, który mógłby stanowić zagrożenie dla Pana autorytetu. Efekt? Państwem kierują ludzie wprowadzający w oświatę skrajny chaos (odgórne zakazy prac domowych, narzucanie ideologicznych "diet planetarnych", drenaż autorytetu szkoły). Wybiera Pan słabe państwo, byle utrzymać w nim swoją niepodważalną władzę partyjną.
Panie Premierze, dla własnych, krótkowzrocznych celów sprowadza Pan zarządzanie państwem do poziomu przedszkolnej piaskownicy, budując system oparty wyłącznie na podsycaniu społecznej nienawiści. Niestety dla Pana, nauka widzi te sztuczki na wylot. Ten mechanizm wykreowanego chaosu i ucieczki przed odpowiedzialnością jest już dla analityków rażąco oczywisty. I coraz więcej Polaków zaczyna to dostrzegać. 🇵🇱
BUUUUUUM ‼️‼️‼️
CPK jednak trzeba będzie przeprojektować?
Bo właśnie zmieniono przepisy dotyczące tuneli kolejowych.
I obecny projekt tunelu oraz położonego nad nim terminala na 99% wymaga zmian bo.... Rząd wprowadził nowe, nieznane w świecie regulacje, dotyczące co najmniej 4 metrowej odległości podpór tuneli, nad którymi znajdują się budynki, od osi torów głównych(Art 41. 2. Rozporządzenia w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać budowle kolejowe i ich usytuowanie - scrn 1).
Oczywiście projekt tunelu CPK, który jest na ukończeniu i projekt terminala, który uzyskuje właśnie pozwolenie na budowę, są zgodne z regulacjami poprzedniego rozporządzenia, czy z regulacjami UE (TSI Infrastruktura) oraz najlepszą wiedzą inżynierską firm światowej czołówki która je projektowała.
Ale obłąkanych albo sabotażowych regulacji, wymagających aby tory główne zasadnicze biegły w nawie o szerokości, w świetle podpór ponad 12 metrów (lub każdy z tych torów we własnej nawie o szerokości ponad 8 metrów) nie przewidziałby nikt.
I nie mógł przewidzieć.
Prześledziłem proces legislacyjny rozporządzenia.
I tego przepisu, sprzecznego z dorobkiem światowej i europejskiej myśli inżynieryjnej (która rozwiązuje tego typu kwestie wymagając podpór o odpowiedniej wytrzymałości), nie było w pierwotnym projekcie rozporządzenia.
I nie zgłoszono go też w konsultacjach.
Pojawił się nagle w sposób tajny, po całym procesie konsultacji w lutym bieżącego roku.
I dotyczy jednego obiektu w Polsce, na którego projekt wydano (lub trzeba będzie wydać,- za wykonane już prace) ponad 2 miliardy złotych.
I to obiektu, którego budowę nadzoruje jako Pełnomocnik wiceminister @PiotrMalepszak, który jednocześnie sprawuje nadzór nad departamentem @MI_GOV_PL w którym powstało to tajemnicze "dzieło".
I teraz #CPK na 99% wymaga ponownego przeprojektowania, zarówno tunelu jak i terminala, gdyż na fragmencie trasy tunel przebiega pod obiektem terminala. Nie chodzi o sam dworzec CPK - tam raczej nie ma problemu (bo nie ma tam tunelu nad budynkiem a słupy są OK), chodzi o fragment terminala pod którym przebiega tunel - rys. 2).
Oczywiście Zarząd NeoCPK ( @PortPolska_info ) może wystąpić do ministra, który wprowadził te kuriozalne przepisy, o udzielenie odstępstwa ALE ... przecież nie po to wprowadzono te przepisy aby robić odstępstwo w jedynym obiekcie, którego te regulacje dotyczą.
Ale na ich miejscu bym to zrobił. Niech ze zmarnowania kilku lat i kilku miliardów tłumaczy się prokuratorom ten który za te decyzje odpowiada.
Gdyby takie przepisy obowiązywały wcześniej w Polsce, nigdy nie powstałby Dworzec Centralny.
Gdyby takie przepisy obowiązywały w Niemczech, nigdy nie powstałby Hauptbhanhof Berlin (rys. 3, fot. 4).
I mogę wymieniać dziesiątki innych obiektów tego typu na świecie które by nie powstały.
Ale nie wiem czy jest chociaż JEDEN, który takie kuriozalne wymogi spełnia.
I teraz wszystko, od wywalenie @LasekMaciej, przez brak pieniędzy na inwestycję, czy brak CPK w ustawie o przyspieszeniu inwestycji strategicznych przy umieszczeniu tam Duoportu, układa się w logiczną całość.
#StopCPK wjechało na pełnej mimo zaawansowania projektu i bez względu na konsekwencje. Co najmniej w jednej ministerialnej głowie.
Bo aż w taki bajzel, nie jestem w stanie uwierzyć.
Acha i jeszcze jedno:
O zabudowie północnej pierzei Alei Jerozolimskich (nad torami) możecie już zapomnieć. Nowy tunel tej trasy musiałby być znacznie szerszy niż obecnie.
Wojna z CPK ma swoje "collateral damage".
Ten osobnik, obecny minister sprawiedliwości i prokurator generalny w rządzie Tuska, jako sędzia:
- przez pięć lat procesował się o odszkodowanie za to, że gdy nagle wyszedł z gabinetu, to zderzył się z maszyną sprzątającą korytarz (podobno doznał urazu kolana);
- procesował się w sprawie opłacenia mu przez państwo zabiegu stomatologicznego (odbudowa uzębienia) po tym, jak starł sobie zęby pod wpływem stresu, spowodowanego walką z rządem PiS;
- procesował się z własną córką - chodziło o zwrot rzekomo nadpłaconych przez niego alimentów.
Poza tym zażądał utajnienia danych o posiadanym majątku, kilkumilionowym. Uzyskał zgodę, jest wyjątkiem pod tym względem.
Osoba, która była w radzie nadzorczej Szpitala Południowego, nie dostrzegła żadnej patologii tam, a po wszystkim stwierdziła, że cała sprawa to nagonka mediów, dostała właśnie stanowisko zarządcze w Narodowym Centrum Kultury.
Aha. Okej, okej…
I co Panie @VasylBodnar ❓ Dałam Panu czas do godziny 18...jest godzina 21.30. I gdzie są te "polskie zbrodnie" na Ukraińcach ❓ Papiery ❓ Dokumenty ❓ DOWODY ❓❓❓
To od dzisiaj do wiosny przyszłego roku robimy tak ⬇️
Ja...cytuję raporty AK na temat GENOCIDUM ATROX na Polakach.
Pan @VasylBodnar cytuje raporty UPA na temat "zbrodni AK na Ukraińcach"
Ja zaczynam ❗️⬇️
Raport całościowy Armii Krajowej z 1943 r. :
„We wszystkich, bez wyjątku, wsiach, osadach, koloniach, akcję mordowania Polaków przeprowadzili Ukraińcy z potwornym okrucieństwem. Kobiety - nawet ciężarne - przybijali bagnetami do ziemi, dzieci rozrywali za nogi, inne nadziewali na widły i rzucali przez parkany, inteligentów wiązali kolczastym drutem i wrzucali do studzien, odrąbywali siekierami ręce, nogi, głowy, wycinali języki, obcinali uszy i nosy, wydłubywali oczy, wyrzynali przyrodzenia, rozpruwali brzuchy i wywlekali wnętrzności, młotami rozbijali głowy, żywe dzieci wrzucali do płonących domów. Szał barbarii doszedł do tego stopnia, że żywych ludzi przerzynali piłami, kobietom obrzynali piersi, inne nadziewali na pale, lub uśmiercali kijami. Wielu ludzi skazywali na śmierć - z wyroku - odrąbując im ręce i nogi, a dopiero potem głowy. Wśród napastników Polacy rozpoznawali znanych im Ukraińców, w tym nawet kobiety i wyrostków. W wielu przypadkach, w celu usprawnienia mordu większej liczby osób, gromadzono ludzi w jednym miejscu – szkole, stodole, albo korzystano z ich obecności w kościele. Budynki z pomordowanymi i rannymi były podpalane. Teren wsi czy kolonii był starannie przeszukiwany, a ofiary wyciągane z różnych kryjówek. Na uciekinierów urządzano obławy w lasach, na polach i drogach".
Raport Armii Krajowej z sierpnia 1943 r. :
„Na cztery dni przed akcją (11 lipca 1943r.), odbyły się w budynkach szkolnych specjalne wykłady, na których mówiono o konieczności wymordowania wszystkich Polaków na Wołyniu. Operowano przy tym hasłami : »Wyrżnąć Lachów aż do 7 pokoleń, nie wyłączając tych, którzy nie mówią już po polsku". Wielką rolę propagandową odegrał kler ukraiński, nawołując do mordowania Polaków : "Dość już Lachy pasły się na ukraińskiej ziemi, wyrywajcie każdego polskiego pieńka z korzeniami !" W ciągu jednego dnia 11 VII 1943 r. Ukraińcy wymordowali w 4 Kościołach : Kisielin, Krymno, Chrynów, Poryck...ponad 540 Polaków".
Raport Komendy Obszaru Lwów AK :
"Raport C. Ogólne naświetlenie wypadków. Późną jesienią 1942 r. ukazały się w różnych okolicznych wsiach pow. krzemienieckiego i dubieńskiego napisy i ulotki, które nawoływały do mordowania Polaków pod hasłem „Ukraina tylko dla Ukraińców”. Niedługo po tym zaczęły się pierwsze plądrowania i rabunki bydła i zboża w dobrach objętych przez niemieckie Ligenschalty i środków żywności w powiatowych spółdzielniach. Pierwsze wypadki mordowania Polaków występują w listopadzie tegoż roku, a masowe mordy i plądrowanie mienia polskiego nastąpiły dopiero po ucieczce z posterunków milicji ukraińskiej, która zabrawszy ze sobą wszelką posiadaną broń połączyła się z tworzącymi się już wtedy nacjonalistycznymi ukraińskimi bandami tzw. „Tarasa Bulby” i „Bandery”. Z ustnych opowiadań osób ranionych i tych, którzy ucieczką uratowali się, że wielu milicjantów rozpoznano jako członków tych band, oraz że do band tych należeli chłopi spośród miejscowej wiejskiej ludności w wieku około 20 lat, którzy pozostawali w ścisłym kontakcie z tą ludnością, zaopatrującą ich w środki żywności i udzielającą im pomocy i potrzebnych wywiadów. Wedle ogólnej opinii, o czym zresztą po różnych okolicznościach można było sądzić, na kierowników tych band wyznaczano Ukraińców galicyjskich.
Początkowo dokonywano aktów terroru przeciw osobom zajmującym pewne stanowisko np. w dobrach objętych Liegenschaftem lub zajętych w leśnictwie, później jednak zaczęto mordować wszystkich polskich mieszkańców wsi, nie wyłączając kobiet i dzieci a nawet tych, którzy byli rzymsko katolickiego obrządku, choć do państwowości polskiej nie należeli. Od tej chwili zaczynają się także akty zdziczenia i zezwierzęcenia jak obcinanie uszu i nosów, lub wrzucanie ofiar w płomienie własnych zagród".
Panie @VasylBodnar ile Polskich Dziewcząt (na zdjęciu) ze szkoły w Boremelu (powiat dubieński) przeżyło GENOCIDUM ATROX ❓❓❓ #UkraińskieZbrodnie
Źródło :
Archiwum Akt Nowych Oddział VI
Sygnatura jednostki archiwalnej 203/IX-2 Karta 39
Archiwum Akt Nowych Dokumentacja Armii Krajowej
nr 203 Numer inwentarza i sygnatura teczki : XV/42 Karta 79
Archiwum Akt Nowych - Sygnatura AAN, 203/XV/42. Zespół Archiwalny AK, Jednostka XV.
Widzicie, pani od historii walczy na wszystkich frontach.
Ciekawe co teraz robią Jaśnie Państwo Politycy ❓
A to czy nie padnę wpół drogi...zależy tylko i wyłącznie od wysiłku i zaangażowania moich Uczniów.
https://t.co/uYX0ELCMFj
Dorota Gawryluk o Monice Hornej-Cieślak:
„Zachowanie pani rzecznik wpisuje się w ogóle w zachowanie obecnego rządu”
„Ona idzie ścieżką wytyczoną przez rządzących, którzy mówią: tak, co z tego, że sąd coś powie, co nas obchodzi sąd, konstytucja, byle było to prawo tak, jak je rozumiemy, i ona też rozumie prawo tak, jak chce”
Jaki rząd, takie kadry.