Dwie informacje:
1) Wczoraj we Wrocławiu 18 letni Ukrainiec próbował zamordować nożem Polkę. Sprawcę już ujęto.
2) Po internecie krąży ruski fake news podważający fakt że to rosyjska Ch-101 spadła w Polsce. Oczywiście stała internetowa V kolumna ruskich przygłupów już szerzy fejki i dezinformację pod pozorem "zadawania pytań".
Już pomijam fakt że MON, MSWiA i premier podali że to była Ch-101 wyprodukowana w II kwartale tego roku, ok rozumiem że to nie przekonuje, jasne ALE:
- na polu i w leju znaleziono wiele szczątków rakiety - widać owe na zdjęciach różnych agencji prasowych z dronów (jak w poniższym) w trakcie poszukiwań. Dlatego ruska teza o mistyfikacji lub braku szczątków nie jest prawdziwa - szczątki było widać od razu na materiałach z dronów.
- szczątki w tym z numerami seryjnymi będą znajdowane jeszcze długo ponieważ eksplozja półtonowej głowicy rozrzuciła elementy rakiety daleko poza polem poszukiwań (które źle określono podczas zbierania szczątków - stąd wczorajszy powrót na pole żeby dalej owych szukać - swoją drogą - xD) Znów - szczątki są znajdowane nawet teraz.
- ekspertom od lejów i (nie) spalonej trawy dedykuję fakt że niektóre pożary gasi się silną eksplozją (a 450kg głowica takową zrobiła) zaś w rakiecie która była na krańcowym zasięgu paliwa było tyle co nic. Drugiemu sortowi "ekspertów" tj od leju i profilu ataku pragnę oznajmić że 11m średnica leja zgadza się z mniej więcej 450kg głowicą (jedną z 3 typów) z Ch-101 zważywszy na profil ataku rakiety z stromego nurkowania na cel: co widać na filmach:
- rakieta Ch-101 w terminalnej fazie ataku wystrzeliwuję flary i dipole które mają przyciągać wrogą obronę przeciwlotniczą. Są one odpalane pironabojami które wytwarzają charakterystyczny hałas lecącego pocisku turboodrzutowego który "strzela"czymś na krótko przed trafieniem w cel. I dokładnie ten hałas słychać z polskich nagrań monitoringu na sekundy przed eksplozją na skutek uderzenia w ziemię:
https://t.co/3gdYwv0hV2
Oczywiście pseudohipotez/bredni jest więcej - najgłupsze są o samolotach z muzeum (xD) oraz o AASM Hammer (xxD) ale pojawiają się i inne. Szkoda na nie strzępić klawiatury. To co spadło było rakietą Ch-101 na co wskazują przebadane szczątki, rozmiar leja, sygnatura akustyczna atakującej rakiety i parę innych. I nie, nie ma szans żeby ktoś coś "kombinował" ponieważ szczątki widoczne z dronów prasy były w zasadzie od razu, rozmiary leja też, ludzie nawet teraz znajdują resztki rakiety zaś nagrania z kamerek przedstawiają widmo akustyczne atakującej Ch-101.
Jedyną wątpliwością jest to czy była to awaria rakiety czy celowe działanie Rosjan. A nie czyja to była rakieta i jaka była.
A była to rosyjska Ch-101.
Znacie jakąś firmę, gdzie co druga osoba to kierownik?
Ja znam, to nasz sejm - około 268 posłów pobiera dodatki funkcyjne.
Eldorado na koszt podatnika.
Warto oddzielić fakty od prognoz. UE rzeczywiście zaostrza przepisy AML i pracuje nad cyfrowym euro. Nie ma jednak decyzji o likwidacji gotówki – zarówno EBC, jak i Parlament Europejski deklarują, że cyfrowe euro ma uzupełniać, a nie zastępować gotówkę, a państwa mają zapewnić jej dalszą dostępność. Można dyskutować o ryzyku nadmiernej kontroli i ochronie prywatności, ale nie należy przedstawiać przyszłych obaw jako obowiązującego stanu prawnego.
Uwaga - moja hipoteza
Wszystko wskazuje na to, że to był pocisk Ch-101. Tak przekazali Ukraińcy z myśliwca, który wykonał na niego nieskuteczny atak tuż przed granicą, w pośpiechu, odchodząc na 20 sekund przed wejściem w polską przestrzeń powietrzną, wykonując ostry odwrót o 180 stopni.
Tak wynika ze śledzenia jego toru lotu (plot) z systemu dowodzenia ukrainską OP "Wiraż-Planszet". Ploty z systemu obserwują https://t.co/LLcxjx4Jv8. Amerykanie z komórki łącznikowej. Pilot ukraińskiego F-16 i polskiego F-16 byli na łączności radiowej. Przypuszczalnie wymienili również dane po Link-16.
Co do leja - niemal idealnie okrągły. Widziałem wiele lejów po bombach i rakietach na poligonie i wiele świeżych śladów po różnych środkach bojowych na wojnie w Jugosławii (rok, UNPROFOR, 1993).
Wiecie kiedy powstaje idealnie okrągły lej? Kiedy coś spada pionowo w cel (teren). PIONOWO, jak ze Stukasa. Jak spada pod kątem robi się owalne jajo. Im bardziej płasko, tym bardziej rozwleczone wzdłuż.
Tu się pojawia pierwsza zagrycha. Ch-101 nie atakuje z górki, choć np. Tomahawk ma taki zakres. Jedyne wyjaśnienie jest takie, że pocisk nie leciał bardzo nisko. Ch-101 dla wydłużenia zasięgu stosują zmienne profile lotu. Wystarczy, że leciał jakieś 500+ m nad ziemią, a po wyczerpaniu paliwa z silnika, przeciągnął i zwalił się do lotu nurkowego, po czym rypnął jak kamień, pionowo. Zapalnik piezzoelektryczny (wytwarzający prąd przy ściskaniu, taki jak głowica w gramofonie) spracował nawet bez prądu (jak zgasł silnik, mogło nie być, choć Ch-101 ma akumulator). Pocisk spadający pionowo z prędkością jakieś 500-600 km/h (wyjaśnię dlaczego tyle) wjechał w rzepak jak w masło rozbijając się na drobne kawałeczki.
Niestety, na konferencji prasowej nikt nie zapytał ani min. WKK, ani Dowódcę DORSZ (gen. Ireneusza Nowaka) o wysokość lotu pocisku. Słyszałem, jak gen. Nowak albo jego rzecznik RAZ wspomniał że leciał ok. 600-800 m i POWOLI się zniżał. Jeśli silnik mu zgasł nawet na 500 m, to wyglądało to tak. Pocisk leciał dalej sterowany z akumulatora przez autopilota, ale bez silnika tracił prędkość. Prędkość przeciągnięcia Ch-101 to ok. 370 km/h. Po jej osiągnięciu, pocisk przeciągnął i runął pionowo w dół, rozpędzając się do wspomnianych 500-600 km/h (plus/minus).
To jest oczywiście hipoteza, efekt modelowania logicznego wynikający ze znajomości pocisku, aerodynamiki, i wiedzy empirycznej o uzbrojeniu lotniczym.
Notabene pocisk był obserwowany dość pewnie, czyli nie drapał brzuchem po rzepaku, tylko leciał na tych wspomnianych 600-800 m, bo mu się system nawigacji pewnie sknocił. Leciał wyżej, by wyeksploatować zasięg znad Morza Kaspijskiego (zapewne) do Polski (zamiar zapewne to cel w okolicach Lwowa), jak powiedziałem, Ch-101 może mieć profil "Hi-Medium-Lo".
Pocisk ewidentnie wjechał w ziemię, bo prokuratorzy mówią, że jego szczątki (drobne) poleciały na 200 m. Ch-101 ma identyczny ładunek jak bomba FAB-500M62, a jej odłamki przy wybuchu na powierzchni lecą na ponad 2 km. Te 10x mniej to spowolnienie wywalaniem z setkami kilogramów ziemi, czyli wjechał głębiej zanim wybuchł, większość (w tym pewnie silnik) się sama zasypała po wbiciu się w lubelski czarnoziem.
Na zdjęciu z "Polskie Radio 24", zakładam że prawdziwym, wygląd leja.
Jeśli chcecie, żebym poświęcał swój czas na te wpisy, jeśli w ogóle chcecie je czytać, to poproszę o kawkę. To tylko kilka złotych, a mnie rekompensuje włożony w tę pracę czas. https://t.co/pPHnCSlfpS
Panie Nawrocki, jest Pan ohydnym kłamcą.
To nie było orędzie o bezpieczeństwie Polski, tylko pokaz politycznej manipulacji i perfidnych kłamstw.
Opowiedział Pan obywatelom trzy zasadnicze nieprawdy.
Po pierwsze – SAFE.
SAFE nie oznacza oddania Brukseli kontroli nad polską armią. To instrument finansowy UE służący państwom członkowskim do finansowania wspólnych zakupów obronnych i rozwoju przemysłu obronnego. Nie przekazuje on żadnych kompetencji dowódczych ani "istoty suwerenności", o której Pan opowiada.
Po drugie – koszty.
Straszenie Polaków "frankami 2.0" i opowieściami o rzekomych 180 mld odsetek to czysta propaganda. Oficjalne dokumenty UE mówią o długoterminowym finansowaniu do 150 mld euro na konkurencyjnych warunkach.
Reszta to polityczne straszenie, nie rzetelna analiza.
Po trzecie – NBP.
Twierdzi Pan, że NBP "wypracował dla Polski 185 mld zł". To kolejne jawne wprowadzanie opinii publicznej w błąd.
Oficjalne sprawozdania NBP pokazują:
2024 – –13,3 mld zł straty
2023 – –20,8 mld zł straty
2022 – –16,9 mld zł straty
2021 – +10,97 mld zł zysku
2020 – +9,34 mld zł zysku
2019 – +7,8 mld zł zysku
Od 2022 roku bank centralny notuje kolejne lata strat.
W dokumentach NBP pojawiają się nawet prognozy, że 2025 również może zakończyć się stratą, a skumulowane straty mogą zbliżyć się do 100 mld zł.
Gdzie w tych sprawozdaniach, Panie Nawrocki, znajduje się wypracowane 185 miliardów złotych?
Wycena rezerw walutowych i wzrost wartości złota to nie jest magiczna skarbonka, z której można sobie wyjąć dziesiątki miliardów na polityczny projekt.
Najbardziej uderzające jest jednak co innego.
W chwili realnego zagrożenia bezpieczeństwa państwa – gdy za naszą wschodnią granicą trwa wojna, gdy na Bliskim Wschodzie również toczy się konflikt, a świat staje się coraz bardziej niestabilnym i niebezpiecznym miejscem – prezydent nie buduje powagi i zdolności odstraszania, lecz prowadzi partyjną agitację przeciw rządowi, opakowując ją w słowa o "suwerenności".
Historia polskiej demokracji zna jednak mechanizm rozliczenia takich działań.
Mam nadzieję, że przyjdzie dzień, w którym te decyzje i te słowa zostaną ocenione nie w partyjnej propagandzie, lecz przed Trybunałem Stanu – w świetle Konstytucji i odpowiedzialności za interes oraz bezpieczeństwo Rzeczypospolitej.
Bo gdy w grę wchodzi bezpieczeństwo Polski i całego regionu, nikt – nawet głowa państwa – nie powinien stać ponad prawdą i ponad odpowiedzialnością konstytucyjną.
Na koniec trzeba przypomnieć rzecz fundamentalną.
Do dziś istnieją poważne wątpliwości konstytucyjne dotyczące podstawy prawnej zaprzysiężenia Prezydenta RP, ponieważ rozstrzygnięcie o ważności wyborów wydał organ, którego status jako sądu w rozumieniu Konstytucji i prawa europejskiego jest szeroko kwestionowany.
W takiej sytuacji tym większej odpowiedzialności wymaga korzystanie z urzędu głowy państwa.
A szczególnie wtedy, gdy konstytucyjna podstawa sprawowania tego urzędu sama pozostaje przedmiotem poważnych wątpliwości.
Uwaga - moja hipoteza
Wszystko wskazuje na to, że to był pocisk Ch-101. Tak przekazali Ukraińcy z myśliwca, który wykonał na niego nieskuteczny atak tuż przed granicą, w pośpiechu, odchodząc na 20 sekund przed wejściem w polską przestrzeń powietrzną, wykonując ostry odwrót o 180 stopni.
Tak wynika ze śledzenia jego toru lotu (plot) z systemu dowodzenia ukrainską OP "Wiraż-Planszet". Ploty z systemu obserwują https://t.co/LLcxjx4Jv8. Amerykanie z komórki łącznikowej. Pilot ukraińskiego F-16 i polskiego F-16 byli na łączności radiowej. Przypuszczalnie wymienili również dane po Link-16.
Co do leja - niemal idealnie okrągły. Widziałem wiele lejów po bombach i rakietach na poligonie i wiele świeżych śladów po różnych środkach bojowych na wojnie w Jugosławii (rok, UNPROFOR, 1993).
Wiecie kiedy powstaje idealnie okrągły lej? Kiedy coś spada pionowo w cel (teren). PIONOWO, jak ze Stukasa. Jak spada pod kątem robi się owalne jajo. Im bardziej płasko, tym bardziej rozwleczone wzdłuż.
Tu się pojawia pierwsza zagrycha. Ch-101 nie atakuje z górki, choć np. Tomahawk ma taki zakres. Jedyne wyjaśnienie jest takie, że pocisk nie leciał bardzo nisko. Ch-101 dla wydłużenia zasięgu stosują zmienne profile lotu. Wystarczy, że leciał jakieś 500+ m nad ziemią, a po wyczerpaniu paliwa z silnika, przeciągnął i zwalił się do lotu nurkowego, po czym rypnął jak kamień, pionowo. Zapalnik piezzoelektryczny (wytwarzający prąd przy ściskaniu, taki jak głowica w gramofonie) spracował nawet bez prądu (jak zgasł silnik, mogło nie być, choć Ch-101 ma akumulator). Pocisk spadający pionowo z prędkością jakieś 500-600 km/h (wyjaśnię dlaczego tyle) wjechał w rzepak jak w masło rozbijając się na drobne kawałeczki.
Niestety, na konferencji prasowej nikt nie zapytał ani min. WKK, ani Dowódcę DORSZ (gen. Ireneusza Nowaka) o wysokość lotu pocisku. Słyszałem, jak gen. Nowak albo jego rzecznik RAZ wspomniał że leciał ok. 600-800 m i POWOLI się zniżał. Jeśli silnik mu zgasł nawet na 500 m, to wyglądało to tak. Pocisk leciał dalej sterowany z akumulatora przez autopilota, ale bez silnika tracił prędkość. Prędkość przeciągnięcia Ch-101 to ok. 370 km/h. Po jej osiągnięciu, pocisk przeciągnął i runął pionowo w dół, rozpędzając się do wspomnianych 500-600 km/h (plus/minus).
To jest oczywiście hipoteza, efekt modelowania logicznego wynikający ze znajomości pocisku, aerodynamiki, i wiedzy empirycznej o uzbrojeniu lotniczym.
Notabene pocisk był obserwowany dość pewnie, czyli nie drapał brzuchem po rzepaku, tylko leciał na tych wspomnianych 600-800 m, bo mu się system nawigacji pewnie sknocił. Leciał wyżej, by wyeksploatować zasięg znad Morza Kaspijskiego (zapewne) do Polski (zamiar zapewne to cel w okolicach Lwowa), jak powiedziałem, Ch-101 może mieć profil "Hi-Medium-Lo".
Pocisk ewidentnie wjechał w ziemię, bo prokuratorzy mówią, że jego szczątki (drobne) poleciały na 200 m. Ch-101 ma identyczny ładunek jak bomba FAB-500M62, a jej odłamki przy wybuchu na powierzchni lecą na ponad 2 km. Te 10x mniej to spowolnienie wywalaniem z setkami kilogramów ziemi, czyli wjechał głębiej zanim wybuchł, większość (w tym pewnie silnik) się sama zasypała po wbiciu się w lubelski czarnoziem.
Na zdjęciu z "Polskie Radio 24", zakładam że prawdziwym, wygląd leja.
Jeśli chcecie, żebym poświęcał swój czas na te wpisy, jeśli w ogóle chcecie je czytać, to poproszę o kawkę. To tylko kilka złotych, a mnie rekompensuje włożony w tę pracę czas. https://t.co/pPHnCSlfpS
Dlaczego polska służba zdrowia nie działa, a czeska działa? (długie, ale warto poświęcić chwilę)
Polecam szczególnie Pani minister @Leszczyna
1. Finansowanie
Czechy - każdy płaci składkę zdrowotną, zaznaczam każdy. Państwo opłaca składkę np. za emerytów, dzieci, bezrobotnych, osoby korzystające z opieki społecznej.
Składka od zatrudnionego to 13.5% z czego pracownik płaci 4.5% a pracodawca 9%.
Pacjent też współpłaci, każda wizyta u lekarza kosztuje 60 koron (ok. 10 zł), a za dzień pobytu w szpitalu pacjent płaci 200 koron (ok. 32 zł).
Polska - 9% płacone przez pracownika.
2. Model działania
Czechy - 7 kas chorych, państwo ustala ilość punktów za świadczenia, kasy chorych negocjują stawkę za punkt z przychodniami i szpitalami.
Szpitale są zamykane jeżeli są nierentowne, bo np. utrzymują puste łóżka.
Polska - jeden NFZ, państwo ustala ilość punktów i wartość za punkt, jest to model niekonkurencyjny w którym szpital w każdym powiecie to świętość, nieważne czy potrzebny.
3. Kolejki
Czechy - ministerstwo zdrowia co kilka lat publikuje dyrektywy wyznaczające maksymalną ilość czasu, jaki pacjent może spędzić na oczekiwaniu na wizytę lub zabieg. Te placówki, które je przekraczają, nie powinny mieć podpisywanych kontraktów z ubezpieczalniami.
Polska - wolna amerykana w najgorszym wydaniu, czekasz lub idziesz prywatnie, albo dajesz łapówkę lekarzowi.
4. Efekt?
Według rankingu Eurostatu jakość wykonywanych usług przez czeską służbę zdrowia należy do najlepszych spośród wszystkich krajów przyjętych w 2004 r. do Unii Europejskiej.
Oczekiwanie na wizytę lekarza pierwszego kontaktu czy ginekologa nie może w Czechach przekraczać 35 minut, chirurga – 45 minut. Najdłuższy czas przysługuje w przypadku oczekiwaniu na kardio- i neurochirurga, to 3 godziny. W ministerialnym rozporządzeniu określone są również czasy oczekiwania na skomplikowane, zaplanowane wcześniej zabiegi. Operacja zaćmy, której w Czechach poddają się bardzo często polscy pacjenci, musi zostać przeprowadzona najpóźniej w ciągu 30 tygodni od daty rejestracji. Najdłużej czeka się w Czechach na zabieg endoprotezy biodra – do roku (w Polsce okres ten może wynosić nawet kilka lat).
5. Wnioski
System w Polsce wymaga reformy w zakresie modelu działania (wprowadzenie konkurencyjności), jak i finansowania.
@RBakiewicz "Ceuta jest częścią Hiszpanii, ale leży poza kontynentem – w Afryce - to oznacza, że granica Ceuta–Hiszpania kontynentalna jest traktowana jak zewnętrzna granica strefy Schengen. Przed wejściem na prom odbywa się kontrola paszportowa i system EES."
https://t.co/INJtCSYgcP
Z Ceuty nie da się dostać do Europy (Hiszpanii kontynentalnej) bez kontroli paszportowej.
Każde wyjście z Ceuty – niezależnie od tego, jak ktoś tam wszedł – wymaga kontroli granicznej.
@MZ_GOV_PL A co z ochroną zdrowia pacjentów w tym zakresie: średni czas oczekiwania na rehabilitację ogólnoustrojową „na cito” wynosi 248dni a średni czas oczekiwania w kolejce na rehabilitację ogólnoustrojową w przypadkach „stabilnych” wynosi 1000 dni czyli 3 lata. 🤔
Rząd Tuska wbrew pozorom jest bardziej antyimigrancki niż rządy PiS.
Obecny rząd (koalicja Tuska od grudnia 2023) robi wyraźnie więcej deportacji niż poprzedni (PiS).
2022 (PiS): ok. 3,8 tys. (w tym ok. 600–650 przymusowych)
2023 (PiS): ok. 7,2–7,3 tys. (w tym ok. 1,1–1,15 tys. przymusowych)
2024 (Tusk): ok. 8,5–8,7 tys. (w tym ok. 1,1 tys. przymusowych)
2025 (Tusk): ok. 9,3–9,7 tys. (w tym ok. 2,1–2,3 tys. przymusowych) 
W 2025 liczba przymusowych deportacji prawie się podwoiła względem 2023-2024.
Obecny rząd Tuska wydaje zdecydowanie mniej pozwoleń na pracę dla imigrantów innych niż Ukraińcy. Zezwolenia na pracę (wydawane przez wojewodów, głównie dla obywateli spoza uproszczonych procedur, czyli głównie Azja, Ameryka Łacińska, Afryka; Ukraińcy i część sąsiadów korzystają z innych ścieżek).
2021 (PiS): 505 tys. (rekord)
2022: 365 tys.
2023: 321 tys.
2024: 323 tys. (podobny poziom)
2025: 251,5 tys. (spadek o ok. 22%) 
@modliszka30 Cały system podatkowy w Polsce to patologia. Najwięcej płacą etatowcy ( klin podatkowy dochodzi do 50%). Miliarderzy mają zbliżony do 0% dzięki fundacjom rodzinnym. Lekarze z pensją 3 mln płacą 16%. Informatycy około 6-7%.
@CzarnekP 366 tys. wiz dla obywateli państw muzułmańskich i afrykańskich wydanych często bez sprawdzenia, a nawet pod dyktando polityków PiS ....
https://t.co/FacgYfk8hD
Wiecie co - zrobiliśmy aferę z jachtów za kilkadziesiąt milionów złotych, a zupełnie niezauważenie przeszedł nam wzrost wydatków na zdrowie o 150mld PLN w 3 lata, bo mało kto to w ogóle zauważył. Przyznam bez bicia, że ja też połapałem się dopiero wiosną tego roku. Niewiarygodne.
Żenująca jest ta dyskusja, o podniesieniu kwoty wolnej od podatku dla Polaków z 30.000 do 60.000 zł. Politycy mają dzisiaj kwotę wolną od podatku na poziomie 66.000 zł. Patologia podatkowa w Polsce ma się dobrze!
Wystarczy odczekać kilka godzin, aby przekonać się, ile naprawdę znaczą te podniosłe słowa. Komunikaty Kancelarii i wpisy publikowane na oficjalnych kontach mówią o Pańskiej polityce znacznie więcej niż kilka zdań wypowiedzianych przed zgromadzeniem Powstańców.
Historia XX wieku jest mi szczególnie bliska. Znam dziesiątki świadectw ludzi, którzy brali udział w Powstaniu. Wielu z nich w ostatnich latach mówiło z bólem, że to, o co walczyli - godność człowieka, solidarność, odpowiedzialność za słabszych i wspólnota ponad podziałami - jest dziś bezmyślnie marnotrawione przez polityków, którzy przeciwstawiają sobie obywateli, narody i całe grupy społeczne.
Nie wystarczy uścisnąć dłonie Powstańców i nazwać ich "mądrością współczesnej Polski". Trzeba jeszcze rozumieć ich słowa i mieć odwagę potępić przemoc wobec każdego człowieka, niezależnie od jego narodowości. Tymczasem Pańska polityka i przekaz Pańskiej Kancelarii idą dokładnie w przeciwnym kierunku.
Ta przepaść między uroczystymi deklaracjami a codziennym postępowaniem ma nazwę: hipokryzja. Na Pańskim miejscu spaliłbym się ze wstydu.
24 godziny w samolocie. Czy przed takim lotem warto wziąć heparynę?
Airbus A350-1000ULR przygotowywany dla @Qantas w ramach programu #ProjectSunrise przeleciał bez międzylądowania z Australii do Europy.. Lot trwał aż 24 godziny i 24 minuty, a jego celem było przetestowanie między innymi dodatkowego zbiornika paliwa oraz warunków panujących w kabinie. Docelowo samoloty te mają obsługiwać trwające około 20–22 godzin połączenia z Australii do Londynu i Nowego Jorku.
Tak długi czas spędzony w fotelu rodzi naturalne pytanie: czy przed podróżą należy profilaktycznie przyjąć heparynę?
U zdrowej osoby – zazwyczaj nie. Ryzyko zakrzepicy żył (zazwyczaj kończyn dolnych) i w konsekwencji zatorowości płucnej podczas podróży rośnie wraz z czasem unieruchomienia, ale u pasażerów bez dodatkowych czynników ryzyka pozostaje niewielkie.
Głównym problemem nie jest samo przebywanie w powietrzu, lecz wielogodzinne siedzenie ze zgiętymi nogami, które spowalnia przepływ krwi w żyłach.
Heparyna wstrzykiwana podskórnie może mieć sens u osób ze znacznie podwyższonym ryzykiem, na przykład po wcześniejszej zakrzepicy lub zatorowości płucnej, po niedawnej operacji, z chorobą nowotworową, ciężkim ograniczeniem ruchowym albo przy jednoczesnym występowaniu kilku czynników, takich jak otyłość, ciąża czy leczenie hormonalne. Decyzja powinna jednak zostać podjęta indywidualnie. Zalecenia nie są całkowicie zgodne, a jakość dowodów potwierdzających skuteczność heparyny w podróżach lotniczych pozostaje niska.
Heparyna nie jest obojętna: może powodować krwawienia, krwiaki i wchodzić w niebezpieczne połączenia z innymi lekami przeciwkrzepliwymi. Dlatego nie powinna być "zastrzykiem na wszelki wypadek".
Dla większości pasażerów najważniejsze pozostają proste działania: regularne wstawanie, spacer po kabinie, ćwiczenia mięśni łydek, unikanie ucisku pod kolanami oraz – szczególnie u osób z podwyższonym ryzykiem – odpowiednio dobrane pończochy uciskowe. W 20-godzinnym locie ruch nie jest już tylko kwestią komfortu. Jest również profilaktyką chorób.
Są ludzie, którzy wciąż przekonują, że Polska więcej traci niż zyskuje na obecności w UE... Naprawdę?
Ponad 280 mld euro transferów, 175 mld euro dodatniego salda, dostęp do największego rynku świata, inwestycje, miejsca pracy i rozwój infrastruktury. To są fakty, nie opinie...
Unia Europejska nie jest idealna i warto krytykować jej błędy. Ale opowiadanie Polakom, że poza UE byłoby nam lepiej, wymaga znacznie więcej wiary niż ekonomicznych argumentów...
#PolskawUE #gospodarka #ProściejSięNieDa