Kilka dni przed decydującym głosowaniem ws. legalizacji eutanazji we Francji z apelem przeciw temu wystąpił znany pisarz Michel Houellebecq, który rzadko zabiera głos w debacie publicznej. Houellebecq w eutanazji widzi "samozniszczenie nowoczesności" oraz tryumf "najczystszego egoizmu" i zezwierzęcenia - powrót do stanu porzucania najsłabszych przez stado, by umierali. Pisze też o "morzu sczerniałym od krwi", które zaleje Francję. Jego zdaniem "arogancja progresizmu", odrzucającego całą mądrość wcześniejszych pokoleń, jest bezprecedensowa w historii ludzkości.
Poniżej tłumaczenie najważniejszych fragmentów jego długiego i wyrazistego artykułu w "Le Figaro".
Istniała cywilizacja zachodnia; ale faktem jest, że w dużej mierze mamy ją już za sobą. Mówienie o „cywilizacji” w odniesieniu do stanu rzeczy w Europie sprawia wrażenie, jakby nadużywało się wielkiego słowa. W głębi duszy czujemy to, choć przyznanie się do tego pozostaje trudne. Przepadło.
Nasi następcy, jeśli tacy będą, i jeśli za kilka stuleci przyjdziemy im do głowy, nie poczują ani oburzenia, ani gniewu; nie będą się już tym przejmować. Prawdopodobnie poczują nieokreślony wstręt, a przede wszystkim ogromne zakłopotanie. Najbardziej uczeni spośród nich spróbują to złagodzić, pisząc opasłe dzieła, czego "Historia schyłku i upadku Cesarstwa Rzymskiego" pozostaje klasycznym przykładem. Uproszczone streszczenie tez Gibbona wyjaśniających upadek Cesarstwa Rzymskiego poprzez rozwój chrześcijaństwa, oprócz tego, że jest przekonujące i jasne, ma tę zaletę, że można je łatwo rozszerzyć o tezy Augusta Comte'a o przejściu od państwa teologicznego do metafizycznego, którego jedyną funkcją była destrukcja. Upadek Zachodu znajduje zatem swoje naturalne wytłumaczenie w upadku chrześcijaństwa zapoczątkowanym przez protestantyzm, a dopełnionym przez oświecenie. Nietzsche mówi mniej więcej to samo, dodając zabawne efekty specjalne z akrobatami i orłami. Nie do końca jednak pasuje to, że w Azji sytuacja nie jest lepsza. Spadek demograficzny w krajach najbardziej zaawansowanych technologicznie – Japonii, Korei, a ostatnio w Chinach – postępuje jeszcze szybciej, do tego stopnia, że ich populacji grozi zagładą w niedalekiej przyszłości. To nowoczesność jako taka dokonuje samozniszczenia na naszych niezdolnych do pojęcia tego oczach.
„Wszystko się rozpada; centrum nie może już dłużej utrzymać / Czysta anarchia rozpętuje się na świecie” – pisał Yeats w 1919 roku, przeczuwając, że dla Europy niedawno zakończona wojna była jedynie zwiastunem innych, poważniejszych katastrof. Wojna rodziła wojnę, nazizm otworzył mroczne drzwi, które nigdy do końca się nie zamknęły, a dwie wojny światowe jedynie przyspieszyły rozpad krajów, które popełniły głupotę wkraczając do nich. Sto lat po wierszu Yeatsa centrum nie przetrwało – i jest to szczególnie widoczne w przypadku europejskiego centrum politycznego, Brukseli. W Belgii eutanazja, dostępna dla „osób cierpiących na choroby psychiczne” od 2002 roku, jest dostępna dla nieletnich od 2014 roku. Nadal utrzymuje się kilka marginesów, ale tamy jedna po drugiej pękają, a my jesteśmy zanurzani w tym „morzu poczerniałym od krwi”, o którym Yeats pisze w następnym wersie.
Francja prawdopodobnie będzie kolejną tamą, którą to morze porwie; nadal można tego uniknąć, ale nadzieja gaśnie. Od kilku lat walczę z eutanazją i w miarę jak narasta we mnie przekonanie, że toczę przegraną walkę, czuję się, jakbym rozegrał wszystkie karty, a nawet zaczął oszukiwać. Po raz ostatni uważam, że warto zalecić tym, których głos będzie miał moc prawną, aby zastanowili się nad nielicznymi filozofami na przestrzeni wieków, którzy aprobowali samobójstwo – to dość zdumiewające: „progresywizm” z pogardą, machnięciem ręki, odrzuca nie tylko wszystkie istniejące tradycje religijne, ale niemal wszystko, co myśleli poprzedni filozofowie; takiej arogancji, jak sądzę, nigdy wcześniej nie widziano w historii ludzkości.
(...)
Nie jestem pewien, czy chcę należeć do społeczeństwa, które legalizuje eutanazję. Obrona Zachodu - jak najbardziej, ale pod warunkiem, że jest on wart obrony.
Wystarczy przyjrzeć się argumentom zwolenników eutanazji, by ogarnęło nas obrzydzenie, a z tego obrzydzenia rodzi się moralny bunt.Te argumenty sprowadzają się zasadniczo do jednego: godności. Słowo to było jednak używane tak często i w tak przewrotny sposób, że jego znaczenie stało się trudne do uchwycenia. Z perspektywy zwolenników eutanazji, pragnienie godności wyrażane przez osobę umierającą, o czym świadczą słowa jej bliskich, jest zazwyczaj przekazywane za pomocą sformułowań takich jak: „Nie mógł znieść myśli, że stanie się warzywem”. Twierdzenie byłoby bardziej przekonujące, gdyby mogli dodać: „Nie mógł znieść myśli, że stanie się warzywem; wolałby stać się trupem”. Co więcej, metafora warzywa ujawnia boleśnie pragmatyczny pogląd na istotę ludzką. W idealnym świecie ludzie powinni się poruszać, wykonywać czynności i ostatecznie prowadzić aktywne życie. A jeśli jest to definitywnie niemożliwe, powinni przynajmniej komunikować się, demonstrować zdolność do interakcji, przynajmniej werbalnych, z resztą społeczeństwa. Istota ludzka jest tu sprowadzona do swojej wartości użytkowej, czyli wartości początkowej pomniejszonej o współczynnik osłabienia. (...)
Trudno wyobrazić sobie bardziej bezpośrednią opozycję wobec godności ludzkiej w rozumieniu Immanuela Kanta, wobec kantowskiej idei, że człowieczeństwo, zarówno w swojej własnej osobie, jak i w osobie innych, należy zawsze uważać za cel sam w sobie, a nigdy jedynie za środek.
(...)
Każdy, kto pisał, a nawet po prostu próbował pisać, wie, że czasami można – trudno to wytłumaczyć, ale tak jest – wyrazić w piśmie rzeczywistości niedostępne mowie. A każdy, kto rzeczywiście pisał, wie coś jeszcze, coś jeszcze smutniejszego: że to, co się napisało, będzie zaledwie nikłym śladem tego, o czym się marzyło. Nawet ktoś tak płodny w twórczości literackiej jak Balzac przyznaje to: książki, które się napisało, są mniej piękne niż te, o których się jedynie marzyło. Mowa jest zaledwie ułamkiem pisma, które samo w sobie jest zaledwie ułamkiem życia wewnętrznego. Sprowadzanie ludzkiego umysłu do umiejętności komunikacji ustnej jest po prostu głupotą.
(...)
Od prawie dwóch stuleci widmo nihilizmu dręczy Europę Zachodnią. Teraz nadeszło, oto jest. Nie spodziewaliśmy się nihilizmu w tej formie, nie jest on ani mroczny, ani zmierzchowy; jest raczej kolorowy i radosny.
(...)
Owa godność, w istocie, ma tylko jedno zastosowanie: legitymizację nieustannego praktykowania najczystszego egoizmu.
(...)
Cóż, co dość bolesne, być może nie jesteśmy już w pełni ludźmi. Po kilku tysiącleciach błądzenia Zachód zdaje się powracać do starożytnej zwierzęcej mądrości, która u niemal wszystkich gatunków nakazuje stadu pozostawienie chorego zwierzęcia na śmierć w samotności – doskonale wiedząc, że nie ma ono prawa oczekiwać współczucia od swoich bliźnich.
(...)
Pewne jest w każdym razie, że progresywizm działa dokładnie jak mechanizm zapadkowy. Kiedy następuje „postęp społeczny” (aborcja, kara śmierci, małżeństwa osób tej samej płci, in vitro, macierzyństwo zastępcze, cokolwiek) – nie ma mowy o cofaniu się, nikt nawet o tym nie myśli. To błędne rozumowanie jest antydemokratyczne: co jedno prawo uczyniło, inne może cofnąć; przynajmniej tak rozumiem prawo. Pozwala nam to jednak utożsamić progresywizm z tym, czym on naprawdę jest: przeznaczeniem.
Być może słusznie sądzimy, że walka z przeznaczeniem jest daremna i że każda tragedia musi się wypełnić do końca. Nie mogę się jednak oprzeć wrażeniu, że domagając się dostępu do eutanazji dla swoich obywateli, Francja w rzeczywistości domaga się własnej eutanazji. Niektórych może zaskoczyć moja wrogość wobec tego projektu ustawy, zważywszy na to, że często obarczano mnie dziwacznym neologizmem: rzekomo jestem depresyjny. Przyznajmy to. To prawda, że poświęciłem się badaniu symptomów samobójstw na Zachodzie, wzrostu nihilizmu; ale nie przypominam sobie, żebym kiedykolwiek się tym cieszył. Wkraczamy w świat, w którym łatwiej będzie umierać. Wolałbym świat, w którym da się żyć.
Po pierwsze,
I co z tego, że tę szczepionkę w 1986 roku zatwierdzono w USA na podstawie znacznie szerszego programu klinicznego (łącznie ponad 3800 uczestników)?
Recombivax HB nigdy nie była oceniana w badaniach klinicznych wobec obojętnego placebo w kluczowych badaniach rejestracyjnych!
Była to nowa rekombinowana wersja szczepionki, którą porównano z już istniejącą szczepionkę osoczową Heptavax-B (zatwierdzona w 1981 r.)!
Brak właściwej kontroli usprawiedliwia się tym, że podanie grupie kontrolnej soli fizjologicznej byłoby...nieetyczne
Nieetyczny jest brak wiarygodnych, klinicznych dowodów na bezpieczeństwo preparatu podawanego milionom noworodków (post-marketingowe niskiej jakości badania obserwacyjne są niewystarczające, a zgłaszalność w ramach rejestrów NOP skandalicznie niska!)
Nie mając właściwej kontroli i odpowiednich badań nie można wiarygodnie wnioskować na temat bezpieczeństwa!
Po drugie,
Mój wpis dotyczył trzech badań (łącznie 147 uczestników), które pojawiły się już po pierwotnej rejestracji i wprowadzeniu szczepionki na rynek.
To późniejsze badania bezpieczeństwa pediatrycznego, dodane/aktualizowane w etykiecie po zatwierdzeniu
Oryginalna rejestracja w 1986 r. opierała się na danych z setek dzieci i noworodków, ale nie na dużej, ujednoliconej grupie zdrowych niemowląt/dzieci z dawką 5 mcg w schemacie pediatrycznym.
To standardowa praktyka przy rozszerzaniu wskazań
Te trzy badania kliniczne (434 dawki u 147 zdrowych niemowląt i dzieci do 10. roku życia, monitorowane przez 5 dni) są kluczowe w zakresie bezpieczeństwa dla subpopulacji pediatrycznej (zdrowe niemowlęta i dzieci) i posłużyły do aktualizacji / rozszerzenia danych w ulotce po pierwotnej rejestracji.
A więc moi Drodzy "fact-checkerzy" wnioskowanie się nie zmienia...najbardziej wiarygodne badania kliniczne, na podstawie których akceptuje się szczepienie zdrowej populacji pediatrycznej tym preparatem, opierają się na 3 badaniach klinicznych BEZ GRUPY KONTROLNEJ i z monitorowaniem bezpieczeństwa przez 5 dni
To jest skandal
em algum momento a gente para de se maravilhar.
o pôr do sol vira paisagem.
a criança brincando vira barulho de fundo.
a comida boa vira só almoço.
a vida vira só a rotina de sempre.
e a gente chama isso de maturidade, mas não é.
é anestesia.
se maravilhar não é coisa de criança ingênua que não conhece a vida, é coisa de quem ainda tá desperto.
a gente perde muito quando para de se maravilhar:
perde a capacidade de ser feliz com o que já tem na mão. começa achar a vida insossa, mas foi o nosso olhar que se perdeu.
tem coisa linda acontecendo agorinha.
nesse dia comum, nessa tardezinha sem graça
- You: "My money loses value every year."
- Government: "That's normal."
- You: "Is there money that doesn't?"
- Government: "No."
- Bitcoin: "Hi."
- Government: "Don't talk to him. It’s a scam!"
Hej TVP.
Jeśli już chcecie zwiększać popularność Kaczyńskiemu, który rozjeżdża sowieckie metody rządu Tuska, ale sami nie macie nagrań, bo unikacie pokazywania działań sekty Tuska, to jak cytujecie Republikę, to miejcie odrobinę odwagę i nie blurujcie ikonki "Wołyń pamiętamy".
83 Rocznica dnia, w którym w 1943 roku ukraińscy sąsiedzi, spod znaku tryzuba i czerwono-czarnej szmaty OUN-UPA, ruszyli z siekierami, widłami na blisko sto polskich wsi. Ruszyli, by wyrżnąć w pień wszystko, co polskie.
A my zamiast godnego głosu Państwa Polskiego, które (1/8)
Massive crowd gathered today in 🇭🇺Budapest to resist against the unlawful dismissal of President Sulyok that could happen as early as next week.
Since the parliamentary elections in April, Prime Minister Péter Magyar has tried to humiliate, threaten and intimidate the President into resignation. As President Sulyok stood his ground, Magyar's Tisza Party put forward a constitutional amendment to remove the President from office without justification. Other heads of independent institutions that could serve as checks on the new government were also promised to be removed.
If PM Magyar and his party follow through on the threats, Hungary will soon descend into a constitutional crisis.
Hungarians are waking up. They voted for change, not tyranny!
Przeżywamy dzisiaj święto św. Benedykta, jednego z najważniejszych świętych w historii Kościoła, pochodzącego z włoskiej Nursji; brata św. Scholastyki, patrona górników, inżynierów oraz głównego patrona Europy🇪🇺
_____
Św. Benedykcie, módl się za nami!
Activist: "Farmers are millionaires sitting on land worth a fortune. They can afford the inheritance tax."
Farmer: "How much did I earn last year?"
Activist: "I don't know. A lot, surely."
Farmer: "Twenty-two thousand. Before the tractor broke."
Activist: "But the land's worth millions."
Farmer: "On paper. I can't eat the field or spend it. The only way to turn it into money is to sell it, and then I'm not a farmer, I'm a bloke who used to have a farm."
Activist: "So sell a corner of it."
Farmer: "A corner doesn't work as a farm. You can't run a suckler herd on the bit that's left after the taxman's had his slice. You sell one field, then the next bill comes, then another field. It ends one way."
Activist: "The land only costs that much because you won't sell it."
Farmer: "It costs that much because a hedge fund three counties over wants it for carbon credits and a footballer wants it for the view. Neither of them has ever calved a cow at three in the morning. They set the price. I get the bill."
Activist: "It's still an asset."
Farmer: "It's a workplace that happens to be expensive. You've decided the value of the shop is the same as the wage of the shopkeeper. Come back in February and watch me not be a millionaire in the rain."
@PiotrJump@DanielWachowiak Dziękuję za odpowiedź. Mimo wszystko jest ona dla mnie nieprzekonującą... zawiera nieprawdy. Może wynika oba z błędnego przekonania. Nie spotkałem się z opinią, że Kościół przestał być katolicki, raczej, z tą, że stał się modernistyczny wbrew swoim wcześniejszym zapisom.
@PrzMisiolek@DanielWachowiak@prostydziwak Ale co ma się im udać? Mówiąc prawdę nie musisz się bać. Niech więc Pan napiszę prawdę - co ma się "im" udać?
Kocham więc nie muszę się bać. Zabierz strach, zabierz strach, zabierz strach...
SKANDAL!
Trzech pracowników urzędów skarbowych z Kielc z prokuratorskimi zarzutami.
Według śledczych informacje objęte tajemnicą służbową i skarbową trafiały do grupy przestępczej zajmującej się wymuszaniem zwrotu długów.
To nie jest kolejna sensacyjna historia. To kolejny sygnał, że państwo od lat nie potrafi skutecznie zabezpieczyć obywateli przed nadużyciami osób, które samo wyposażyło w ogromne kompetencje.
W Polsce urzędnik może jednym podpisem zablokować działalność firmy, wszcząć postępowanie, wydać decyzję wpływającą na życie człowieka lub dysponować informacjami o ogromnej wartości. Im większa władza, tym większa powinna być odpowiedzialność. Tymczasem właśnie z odpowiedzialnością od lat mamy największy problem.
Po każdej ujawnionej aferze słyszymy te same deklaracje o wyjaśnieniu sprawy i wyciągnięciu konsekwencji. Mijają miesiące, pojawia się następna afera i cały scenariusz powtarza się od nowa. To oznacza, że zawodzi nie tylko człowiek. Zawodzi przede wszystkim system.
Dlatego Polska Demokracja Bezpośrednia proponuje rozwiązanie, którego obecna klasa polityczna od lat unika. Urzędnik powinien odpowiadać za skutki swoich decyzji również majątkiem, jeżeli świadomie naruszył prawo lub swoim działaniem wyrządził szkodę obywatelowi albo państwu. Odpowiedzialność finansowa nie jest zemstą na urzędnikach. Jest elementarną zasadą uczciwego państwa. Tak samo jak przedsiębiorca odpowiada za swoje decyzje, tak samo powinien odpowiadać funkcjonariusz publiczny, który dysponuje powierzonym mu zaufaniem.
W Polskiej Demokracji Bezpośredniej kontrola urzędników nie kończy się na dniu ich powołania. Obywatele otrzymują narzędzia pozwalające monitorować sposób wykonywania obowiązków, oceniać pracę administracji i reagować, zanim dojdzie do kolejnej afery. Transparentność i odpowiedzialność są fundamentem tego modelu państwa.
Największym zagrożeniem dla państwa nie są pojedynczy nieuczciwi urzędnicy. Największym zagrożeniem jest system, który pozwala, aby podobne sytuacje powtarzały się od lat, nie wyciągając z nich żadnych wniosków.
Państwo, które nie potrafi rozliczać własnych urzędników, prędzej czy później przestaje być państwem służącym obywatelom. Staje się państwem chroniącym własny aparat.
The Fifth Amendment of the U.S. Constituion says the government can't take your property without due process and just compensation.
Then they invented fiat and inflation.
No due process. No compensation.
Just a quiet 5% annual haircut on everything you worked for while the Fed holds a press conference and calls it healthy.
Bitcoin is the Fifth Amendment with teeth.
They can't print it. They can't seize it. They can't dilute it.
Your money. Your rules.
Bitcoin is constitutional money.
Jeśli twoje państwo ma dość pieniędzy, żeby rozdawać je poza własne granice…
…to znaczy, że ktoś uznał, że możesz żyć skromniej, żeby gdzieś indziej żyło się wygodniej.
To znaczy, że twoja praca nie kończy się na twoim domu — bo część jej efektów znika w decyzjach, które nie mają nic wspólnego z twoją codziennością.
To znaczy, że twoje podatki są tak wysokie, iż państwo może pozwolić sobie na gesty, na które ty nie możesz.
Jeśli państwo rozdaje pieniądze na zewnątrz, to znaczy, że zabiera ich za dużo wewnątrz.
Państwo nie ma własnego portfela.
Ma tylko to, co odbierze obywatelom.
Wysokie podatki to nie zapis w ustawie.
To jest:
- twoja odłożona decyzja,
- twoja niewykorzystana szansa,
- twoje pieniądze, które znikały szybciej niż je zarabiałeś.
Kiedy państwo rozdaje środki poza swoje granice, nie jest to „gest”.
To jest transfer twojego czasu, twojej pracy, twojego życia — w kierunki, które nie mają z tobą nic wspólnego.
Jeśli państwo ma dość pieniędzy, żeby rozdawać je innym…
To znaczy, że ty płacisz za wysokie podatki.
I płacisz nie tylko za siebie.
Bitcoin bear markets don't end on a date. They end when there is no one left to capitulate.
At the last three cycle bottoms, Long-Term Holder supply in loss saturated at nearly the identical level:
Jan 2015: 33.8% of supply
Dec 2018: 33.8%
Nov 2022: 36.2%
Today: 36.2%.
A carbon copy of the 2022 low, after peaking at 39.1% on June 30 - the deepest LTH underwater reading in over a decade.
The ceiling exists because Satoshi-era and deep cold storage coins mathematically cannot go into loss.
When LTH loss saturates in the mid-30s, it means virtually every coin that moved during the bull market is now held at a loss.
There is nobody left to newly capitulate. Seller exhaustion, by construction.
Meanwhile, Short-Term Holder supply in loss spiked to 29.1% in January (identical to the 2018 bottom) and has since collapsed to 11.4% - a 34% drop in 30 days while price barely moved.
That only happens when the cost basis has been repriced at the lows. The sellers already sold. The buyers own their pain at $60K.
When we look at the calendar, prior bears bottomed 363 to 410 days after the peak. We are at day 274 - 72% of the way through the average bear on time, and 100% of the way through it on suffering.
Either this cycle compresses, or we get the 2015 treatment... months of sideways boredom while patient capital accumulates and everyone else rediscovers their passion for day trading dog shitcoins.
It is increasingly easier to say that exhaustion is already here.