Za pieski na korytarzu dostałam bana więc odpowiadam tak: nie wiem, ale się domyślam:)
I nie byłabym sobą gdybym orędzia noworocznego nie przypomniała🤭
Dzień 127. przypominania o tym, że Paweł Kozanecki zabił dwie kobiety, a dzięki kuriozalnemu wyrokowi sędziego Karola Radaszkiewicza jedyną karą, jaką za to poniesie, będzie 1,5 roku pozbawienia wolności.
Pewnie Państwo zauważyli, jak przez to miejsce na którym się spotykamy przemknął Witold Gadowski i się obsrał, cytując wystąpienie Radosława Sikorskiego na temat Wołynia i przypisując je Mateuszowi Morawieckiemu. Zrobiła się oczywiście z tego mała afera, gdzie oczywiście – pisałem niedawno na ten temat – zażądano od Gadowskiego, by przeprosił Premiera i tych wszystkich, których na niego podpuścił, a ten zamiast bąknąć to „przepraszam” i się zamknąć, stwierdził, że on wiele razy w życiu się mylił, ale zawsze stał dzielnie po stronie Polski, a ta akurat jego pomyłka tym bardziej świadczy o tym, że PiS to największe zło. Co on miał w tym momencie w głowie nie wiem, ale nie zamierzam też dociekać, no ale tak napisał, więc relacjonuję.
Ja na Gadowskiego mam oko od wielu już lat, poświęciłem tu jego wybrykom czas i miejsce dużo za dużo razy, ale tym bardziej dziwię się niezmiennie, że mimo to tak wiele osób, ile razy on odstawi swój popis, dziwią się, że no proszę państwa, któż by się spodziewał, że taki prawak jak Gadowski jest tak durny.
No i dziś znowu to samo: pod informacją o tym jego idiotycznym wpisie pojawiają się osoby wręcz zszokowane tą kupą co na nich spadła.
Jak mówię, ja Gadowskiego znam aż za dobrze, ale o jednej tylko rzeczy postanowiłem dziś przypomnieć. Otóż jeszcze w roku 2012 zamieścił ten cudaczek w niesławnym Salonie 24 bardzo osobistą notkę na śmierć Przemysława Gintrowskiego. W reakcji na jego odejście, poinformował nas Gadowski, że on się z Gintrowskim blisko kumplował, a w dodatku od pewnego czasu oni we dwójkę pracowali nad wspólnym projektem, polegającym na tym, że ma trzecią rocznicę Katastrofy Smoleńskiej Gadowski napisze dwa wiersze , Gintrowski napisze do tych tekstów muzykę, a wiosną roku 2013 nastąpi uroczysta premiera obu piosenek.
Dalej pisałGadowski, że on „kilka dni temu” dzwonił do Gintrowskiego przypominając mu o tych melodiach, na co Gintrowski mu powiedział, że na razie jest zbyt słaby, ale się wkrótce ogarnie i siądzie do fortepianu. No i owe kilka dni później zmarł. I w tej sytuacji poinformowałnas Gadowski, że wprawdzie ów „wspólny plan” nie wypalił, ale nic nie szkodzi, bo nad tym czego Gintrowski nie skończył, pracuje już „młoda wrocławska kompozytorka” Konstancja Kochaniec, i to co ona stworzy będzie i piękne i z pewnością niosące tę „nutę żalu” po Gintrowskim.
Przepraszam bardzo, ale ja za cholerę ciężką tego, co nam Gadowski opowiadał, nie rozumiem. Z tego co czytałem, domyślałem się, że Gintrowski tej muzyki nawet nie zaczął pisać, bo był chory. Rozumiałem, że jeszcze parę dni wcześniejobiecywał Gadowskiemu, że zaraz się pozbiera i siądzie do fortepianu. A więc skoro tak, to ja byłemciekawy, kiedy Gadowski wynajął tę Konstancję Kochaniec, żeby ona pisała swoje piękne melodie, których Gintrowski napisać nie mógł? W nocy z soboty na niedzielę? Czy to może po tej rozmowie, kiedy Gintrowski był tak bardzo słaby, ale pełen nadziei, Gadowski pomyślał, że zadzwoni od razu do Wrocławia i zapyta tę Kochaniec, czy ona ma luźną chwilę , a owa Konstancja szybko siadła itak na wszelki wypadek napisała te dwie kompozycje. Czy ja coś może sugeruję? Ależ skąd! Co ja tu mogę sugerować? Chcę tylko wiedzieć, kiedy Gadowski zaczął realizować nowy etap swojego smoleńskiego projektu.
Ale to nie wszystko, co mnie w tej sprawie tak bardzo nurtuje. Pisze Gadowski, że on te pieśni z Konstancją Kochaniec skończy i że one już praktycznie są dedykowane Gintrowskiemu. On w sposób jak najbardziej jednoznaczny sugeruje, że wiosną przyszłego roku odbędzie się premiera niedokończonego dzieła Gadowskiego i Gintrowskiego, kiedy to Gadowski będzie opowiadał o tym, jakie on razem z Gintrowskim mieli wspaniałe plany, zanim ich śmierć nie przerwała, a Konstancja Kochaniec będzie skromnie stała z boku i powtarzała, że ona tu tylko wypełnia testament artysty.
A ja sobie pomyślałem, że jeśli do tego dojdzie, to będziemy mieli do czynienia ze skandalem najwyższej próby. Bo trzecia rocznica Katastrofy Smoleńskiej przyniesie premierę dwóch gównianych piosenek napisanych przez dziennikarza telewizyjnego Witolda Gadowskiego z muzyką jakiejś Konstancji Kochaniec z Wrocławia, a wszystko będzie wiezione na trumnie Przemysława Gintrowskiego.
Ktoś się zapyta, skąd ja wiedziałem, że te piosenki będą gówniane. A stąd mianowicie, że one już byłygotowe. Obie Gadowski opublikował na blogu i ja je przeczytałem i wiedziałem, co to jest. Przed sobą miałemdwa wiersze, napisane w kwietniu 2012 roku, czytam je i nie dziwiłomnie już nic. One zostały napisane przez Witolda Gadowskiego i on tej sztuki dokonał w ciągu jednego miesiąca, a kto wie, czy nie jednego wieczora. Wszystko jasne. Miała być jeszcze do nich muzyka – podobno Gintrowskiego – ale Gintrowski najpierw zwlekał, później nie miał siły, aż nagle zmarł. I w tym momencie, główny pomysłodawca projektu najpierw informuje, że to dzieło zostanie skończone przez kompozytorkę Konstancję Kochaniec z Wrocławia, co do tekstów natomiast, to one już są dawno gotowe, i proszę sobie poczytać. Naprawdę fantastyczne. I jakie wzruszające!
Mam nadzieję, że wszyscy mniej więcej wiedzą o co chodzi. Jeśli nie, powtórzę raz jeszcze. Gadowski z Gintrowskim szykowali fantastyczny projekt polegający na dwóch piosenkach, które miały mieć swoją premierę prawdopodobnie w kwietniu 2013 roku. Niestety, ponieważ potencjalny kompozytor umarł, jego dzieło przejęła owa Konstancja z Wrocławia, i wszystko potoczyłosię wedle planu. Tyle tylko, że jakby ktoś chciał wiedzieć, co to takiego, to proszę bardzo – tu mają państwo oba teksty. No i jak? Bomba, nie? Sam je napisałem. A zobaczycie, jaka fajna będzie muzyka. Ciekawe tylko kto je będzie śpiewał? Może ten… no… pisali o nim niedawno w Onecie. On też ma taki chrapliwy głos. Nie wiadomo tylko, czy on jest nasz. Ostateczna decyzję podejmie Gadowski, Konstancja, no i oczywiście… Przemek.
Oczywiście z tej wielkiej rocznicowej imprezy nic nie wyszło, a Gadowski się zapadł pod ziemię. No ale tak to jest. Niektórzy wciąż powtarzają za Marksem, że historia się powtarza w formie swojej karykatury. Tu jednak nie mieliśmynawet i tego. Jak znam Gadowskiego, to on jest dość dziwny. Ja na przykład pamiętam jesień zeszłego roku, kiedy w Polsce przez parę dobrych miesięcy panowała tragiczna susza i nikt nawet nie umiał sobie przypomnieć, kiedy ostatnio widział choćby krople deszczu. No i w samym środku tego bez-deszczu, Gadowski zamieścił na blogu tekst o tym, jak on wczoraj szedł sobie przez park, ale ponieważ zapomniał wziąć parasola, to mu się polało na łeb.
Wygląda na to, że nadal się mu leje.
83 lata temu Niemcy zrównali z ziemią Michniów.
To dwudniowa pacyfikacja wsi w Górach Świętokrzyskich i mord co najmniej 204 osób – 102 mężczyzn, 54 kobiet i 48 dzieci. Wieś spalili niemal doszczętnie.
Represje były odwetem za pomoc, jakiej mieszkańcy udzielali partyzantom Armii Krajowej zgrupowanym pod dowództwem por. Jana Piwnika „Ponurego” na pobliskim Wykusie. Piwnik zginął rok później, w czerwcu 1944, walcząc na ziemi lidzkiej.
Dziś w Michniowie działa Mauzoleum Martyrologii Wsi Polskich, upamiętniające ofiary tej i innych pacyfikacji dokonanych przez Niemców na polskiej wsi w czasie II wojny światowej.
Największa komunistyczna zbrodnia na Polakach po II wojnie światowej czyli likwidacja podziemia niepodległościowego, które broniło miejscowej ludności przed sowieckim terrorem.
Polacy zostali zamordowani przez żołnierzy radzieckich, których wsparło Ludowe Wojsko Polskie i UB. Wśród nich był między innymi Maksymilian Sznepf.
Do dziś nie odnaleziono ciał.
Antypolonizm i relatywizacja ludobójstwa na Wołyniu w natarciu.
Wszystkie szemrane autorytety ruszyły do działania i wszczęły rejwach.
To jest niesamowity geszeft i hucpa.
Kanał Zero sam się wystraszył skali afery, którą ujawnił, bo od jakiegoś czasu przekonują, że to w sumie nic takiego, bo przecież każdy polityk robi tak samo.