Odgórny nakaz kochania Ukrainy bo tak każą nam politycy, celebryci, liderzy opinii - przypomina mi lekcji historii na której uczono nas, że komuna nakazywała kochać bratni ruski naród.
Szanując różnice mechanizm podobny.
Na siłę kochać jakby nie wystarczyło po prostu pomagać.
@cezarykrysztopa@wsamraz Jeśli młodzi posłuchają Maty, syna profesora @wsamraz albo jego kumpeli - niejakiej Fagaty, większość dziewczynek uzna że najlepszą karierą w życiu jest bycie internetową prostytutką o zasobie dziesięciu słów, powszechnie uważanych za obelżywe.
Jedni mówią, że to wina drugich. Drudzy - że to wina pierwszych.
Do psychiatry dziecięcego albo kilka miesięcy czekania (a w niektórych miejscowościach i ponad półtora roku), albo 700 zł się należy.
Spoko, kłóćcie się dalej. To łatwiejsze.
Gdy przeczytałem o spotkaniu polskiego prezydenta z Mannym Pacquiao, uśmiechnąłem się, wzruszyłem ramionami i wróciłem do swoich spraw. Ot, klasyczna dyplomacja publiczna. Może pomogło mi to, że wiem, kim jest Pacquiao. Ba, nawet oglądałem ze dwie jego walki, gdy był na bokserskim topie, choć żaden ze mnie kibic boksu. Ale zamieszanie w Polsce i skala komentarzy od czapy jest zdumiewająca.
Amerykańscy prezydenci rzucają piłki na stadionach, grają w koszykówkę, czasem na saksofonie. Donald Tusk biega nie tylko po Łazienkach, ale również (ostatnio) w Tokio. Polski prezydent boksuje z legendą światowego boksu. Politycy wszędzie wykorzystują takie okazje, by promować siebie, swoje programy polityczne i swoje kraje.
Sparing z Pacquiao? Bardzo dobry pomysł, zrealizowany z wdziękiem i humorem. Na Filipinach jego nazwisko otwiera więcej drzwi niż niejeden dyplomatyczny komunikat. A wspólny trening przyciąga uwagę ludzi, którzy nigdy nie przeczytaliby relacji z oficjalnego spotkania z prezydentem, jakiegoś odległego kraju. Tym bardziej, że media na świecie wiedzą, że Nawrocki trenuje boks. Trump z tego właśnie powodu zaprosił go na galę do Białego Domu.
Prezydent zrobił dobrą robotę dla promocji Polski - wsparł budowę jej pozytywnego wizerunku. Czy to przynosi automatyczny zwrot z inwestycji? Nie. To tak jak z edukacja publiczną. Inwestujemy w nadziei, że w społeczeństwie będzie więcej ludzi rozgarniętych niż mnjej. A to byłby wspólny zysk. Czasem jednak zderzamy się z rzeczywistością, która nas rozczarowuje.
20 lat temu zmarł Marek Grechuta. Mimo, że z Zamościa rodem, to krakowski jak tylko się da. Zjawisko w polskiej kulturze. RIP 🙏 https://t.co/tspgZUFITD
Załóżmy, że Premier leci do Argentyny. Załóżmy, że spotyka się z Leo Messim. Załóżmy, że idą poharatać w gałę. Załóżmy, że nagranie staje się światowym wiralem.
Wstyd?
Jeśli nie odzyskamy władzy nad algorytmami - zginiemy jako społeczeństwo. Media oparte na algorytmach (dawniej zwane społecznościowymi) od 16 lat. TikTok – chiński potwór wyżerający wam mózgi – won. Zbanować i zabronić. I tak: cenzura w internecie. Natychmiast i na wczoraj. To nie jest "wolność słowa". To jest rozpisana na raty destrukcja wszystkiego: więzi rodzinnych, społecznych, zniszczenie kultury i przekształcenie jej w gównianą sieczkę, względnie wojnę wszystkich ze wszystkimi. Tak, jestem zwolennikiem cenzury - jak najostrzejszej. Przeżyjemy bez tych wszystkich bluzgów, fejków, czy debilnych, szkodliwych, podsycających fobie wysrywów, które uważacie za niezwykle elokwentne komentarze i koniecznie musicie się nimi podzielić. Weryfikacja wieku i tożsamości przez mObywatela, koniec z anonimowymi kontami i koniec z szyfrowanymi komunikatorami służącymi przestępcom, terrorystom, wywiadom państw takich jak Rosja do werbowania dywersantów jednorazowego użytku.
Howgh
@KonradBerkowicz@KONFEDERACJA_@Nowa_Nadzieja_ To był Pan w wojsku czy nie? Bo tak skutecznie rozdmuchana jest ta "kurtyzana" że zasłania clou sprawy.
Byłeś Pan "we wojsku" czy nie?
Nigdy jeszcze w najnowszej historii Polski nie było takiego rozkładu społeczeństwa, takiej zgnilizny, upadku wszelkich standardów, takiego odrażającego języka, tak obrzydliwych postaw. Nawet w PRL ludzie - mimo komunistycznej przemocy - zachowali więcej godności i przyzwoitości.
UJAWNIAMY NAGRANIA Z KOŁODZIEJCZAKIEM ‼️
W drugiej części reportażu @M_Krzesniak wracamy do zarzutów kobiet, które twierdzą, że padły ofiarą posła Michała Kołodziejczaka. W pierwszej części opowiadały o szarpaniu, wyzywaniu i obrażaniu oraz namawianiu do zażywania narkotyków. Mówiły też, że widziały, jak narkotyki bierze sam poseł.
Tym razem prezentujemy fragmenty rozmowy jednej z kobiet z Kołodziejczakiem. Pytamy również polityków w Sejmie, co sądzą o tych oskarżeniach.
Wszystkie fragmenty znajdziecie w materiale na Kanale Zero.
Pracownik telewizji podającej się za konserwatywną, prawicową, katolicką.
Cynicznie wrzuca tweety dla zasięgów wiedząc że komentarze będą jakie będą.
Wyśmiewanie biedy; ta kobieta jest biedna nie patologiczna.
Oburzające.
@KarolGnat
Warto koledze uświadomić co zrobił.
@bbudka Boks to dyscyplina olimpijska.
Boks uczy używać siły w sposób kontrolowany, nie przeciw komuś (!) a w walce dwóch sportowców, podejmujących rękawice w ringu.
I jeszcze to słowo"wykidajło"
Jak wy nic nie rozumiecie.
To jest Marcin.
Marcin Patrzałek.
Polak z Polski.
Kielczanin.
Ma 26 lat.
Znany na świecie.
Całym!
Ale w Polsce? A po co?
Marcin gra na gitarze tak jak nikt na świecie. Zaczął jako 10-latek i koncertuje z powodzeniem, a najlepsi wszelkich gitar zastanawiają się, obserwując jego palce: - Jak on to, ku.wa robi?!
Gra nie tylko to, co jest, ale i to, czego nie ma... (
Weź Bacha i np. gitarę...
#Marcin
https://t.co/Bosdlr4yPc
"W maju 2007 roku Paul Newman wszedł do ośrodka opieki nad osobami z zaburzeniami pamięci, nie wiedząc, czy jego żona, z którą przeżył niemal pięćdziesiąt lat, jeszcze go rozpozna.
Joanne Woodward siedziała w milczeniu przy oknie i patrzyła na nagie gałęzie drzew. Kiedy otworzyły się drzwi, nawet się nie odwróciła.
Chwilę wcześniej pielęgniarka uprzedziła Paula, że tego dnia Joanne może być w gorszej formie.
Skinął tylko głową. Dobrze znał już rzeczywistość jej choroby. Usiadł obok i spokojnie czekał, aż zwróci na niego uwagę.
Po chwili spojrzała na niego z zaciekawieniem, ale w jej oczach nie było śladu rozpoznania.
— Czy mogę panu w czymś pomóc? — zapytała uprzejmie.
Paul uśmiechnął się łagodnie.
— Już mi pani pomogła.
Joanne zmarszczyła lekko brwi, nie rozumiejąc jego odpowiedzi. On jednak nie próbował niczego tłumaczyć ani zmuszać jej do przypomnienia sobie, kim jest.
Zamiast tego wyjął z kieszeni płaszcza książkę z opowiadaniami Eudory Welty i zaczął czytać na głos.
Po kilku minutach Joanne wyraźnie się uspokoiła.
Nie pamiętała już jego imienia, ale brzmienie jego głosu wciąż dawało jej poczucie bezpieczeństwa.
Takich spokojnych poranków było znacznie więcej. W połowie pierwszej dekady XXI wieku u Joanne zdiagnozowano chorobę Alzheimera, a jej pamięć stopniowo zanikała.
Kiedy coraz bardziej wycofywała się ze świata, Paul postanowił pozostać przy niej bez względu na wszystko.
Przychodził każdego dnia. Przynosił kwiaty, opowiadał dowcipy i czytał jej ulubione książki.
Czasem nazywała go „tym miłym panem, który czyta”. Innym razem nie zwracała się do niego w żaden sposób.
Nawet kiedy zapomniała, kim dla niej był, on nie przestał przychodzić.
A przecież ich historia zaczęła się wiele dekad wcześniej, w latach 50., w nowojorskim Actors Studio.
Joanne była wtedy ambitną i cenioną aktorką teatralną. Paul dopiero budował pewność siebie i swoją pozycję w świecie aktorstwa.
Przez następne dziesięciolecia stworzyli wspólne życie z dala od blichtru i powierzchowności Hollywood.
Pobrali się w 1958 roku, kupili spokojny dom w Connecticut, a później zaangażowali się w stworzenie Hole in the Wall Gang Camp — miejsca wspierającego dzieci zmagające się z ciężkimi chorobami.
Zamiast nieustannie gonić za sławą, starali się przede wszystkim wspierać siebie nawzajem.
Joanne przez całe małżeństwo zachęcała Paula, by nie patrzył na siebie jedynie przez pryzmat filmowej kariery i statusu gwiazdy.
On z kolei wielokrotnie powtarzał, że to właśnie ona pomagała mu przez lata zachować normalność i dystans do sukcesu.
Ich małżeństwo nie było wolne od trudności. Paul zmagał się między innymi z problemem alkoholu. Mimo to oboje przez lata próbowali wspólnie przechodzić przez kryzysy.
Przyjaciele mówili później, że Joanne dawała mu stabilność i wewnętrzny punkt oparcia. W dużej mierze dzięki temu z czasem coraz mocniej angażował się w działalność społeczną i charytatywną.
Kiedy oboje się zestarzeli, a stan Joanne coraz bardziej się pogarszał, Paul przejął rolę jej najbliższego opiekuna.
Rzadko mówił publicznie o jej chorobie. Podczas jednego z niewielkich wydarzeń charytatywnych zrobił jednak wyjątek.
— Ona nadal tutaj jest, nawet wtedy, kiedy wydaje się, że jej nie ma — powiedział do zebranych.
Po chwili dodał:
— A ja będę nadal przychodził. Dzisiaj właśnie tak wygląda miłość.
Paul Newman zmarł w 2008 roku. Ze względu na chorobę Joanne nie była w stanie w pełni zrozumieć ani przeżyć jego odejścia.
Bywały dni, kiedy pytała, kiedy znowu ją odwiedzi. Innym razem zachowywała się tak, jakby dopiero co wyszedł z pokoju.
Rodzina nie chciała sprawiać jej dodatkowego bólu ciągłym przypominaniem prawdy. Pozwalali jej pozostać w tej rzeczywistości, która dawała jej spokój.
Wiele lat wcześniej pewien dziennikarz zapytał ich, jak udało im się tak długo wytrwać w małżeństwie w środowisku, w którym rozwody były czymś niemal codziennym.
Paul wzruszył ramionami.
— Nie prowadzimy rachunku krzywd.
Joanne uśmiechnęła się i dodała:
— Po prostu nie wychodzimy z pokoju.
Paul dotrzymał tego do końca.
Nawet kiedy Joanne nie potrafiła już przywołać wspólnych wspomnień, on nadal pozostawał obok.
Wszedł razem z nią do świata, w którym pamięć stopniowo znikała, ale zrobił wszystko, by wciąż mogła czuć jego głos, obecność i oddanie.
Miłość, która nie potrzebowała już rozpoznania ani wdzięczności, żeby pozostać prawdziwa.
Bo gdzieś poza pamięcią i czasem istnieje w człowieku ciche miejsce, do którego choroba nie zawsze potrafi dotrzeć.
I właśnie tam miłość może pozostać bezpieczna, cała i zrozumiała nawet wtedy, gdy wszystko inne zostaje zapomniane."
za Przytulność