"Mamy pokonać 9,5 tysiąca mil, żeby walczyć w wojnie bo ktoś szuka niepodległości? Nie chcę tego."
Skoro Trump mówi tak o Tajwanie, kraju który dzięki produkcji półprzewodników jest kluczowy dla gospodarki USA to co myśli o Polsce?
Zadajcie sobie pytanie jak to jest, że rząd PiS otworzył rynek zdrowotny na lekarzy którzy nawet nie dogadają się z pacjentem po polsku, a rząd KOPSLewu, mimo sprzeciwu samorządu lekarzy, uparcie to utrzymuje?
Oni wszyscy wyraźnie NIE CHCĄ wymogu znajomości języka wpisać do ustawy.
Kto nami rządzi?
A propos' tego, czy „Dmowski gardził Moskalami”, najmądrzejsze, co na ten temat napisał, to:
„Nienawidzę ludzi nikczemnych, bez względu na to, czy są Niemcami, Moskalami, czy moimi własnymi rodakami, a może najbardziej w ostatnim wypadku. Nienawidzę nauczycieli, którzy, mając z powołania swego obowiązek uczyć i wychowywać młodzież, znęcają się nad nią, zabijają jej siły fizyczne w zarodku, znieprawiają ją moralnie, powstrzymują lub wypaczają jej rozwój umysłowy. Nienawidzę sędziów, którzy zamiast czynić sprawiedliwość nadużywają prawa do obrony tych lub innych interesów, do prześladowania politycznych przeciwników. Nienawidzę urzędników, którzy, będąc organami machiny państwowej, powinni ułatwiać organizację życia i przyczyniać się do jego postępu, a tymczasem pracują nad unicestwieniem najlepszych wysiłków, nad powstrzymaniem, a nawet cofnięciem życia w jego rozwoju. Nienawidzę duchownych, którzy, postawieni dla podnoszenia ludu moralnie i zaopatrzeni w tym celu w tak potężne środki, jak konfesjonał i kazalnica, używają ich na rzecz bieżących interesów politycznych. Postępowanie ich wszystkich poczytuję w mniejszej lub większej mierze za taką samą zbrodnię, jaką byłby czyn lekarza, który wezwany do chorego, znalazłszy w nim swego osobistego lub politycznego przeciwnika, daje mu zamiast lekarstwa — truciznę. Gdybym na Rusi galicyjskiej spotkał nauczyciela Polaka prześladującego dziecko za to, że jest ono dzieckiem ruskim, że po rusku mówi, czułbym do niego niemniejszy wstręt od tego, jaki budzi we mnie moskiewska i pruska kanalia pedagogiczna...
Ale od zbrodniarzy — od katów młodzieży, od agentów polityczno-policyjnych w togach sędziowskich lub sutannach, od niszczycieli pracy ludzkiej i burzycieli moralności — odróżniam ludzi, którzy tylko tyle mi zawinili, że walczą z moim narodem w imieniu swego. Niemiec, który widząc, że w interesie państwa pruskiego trzeba podbić dla kultury niemieckiej Poznańskie, osiądzie tam i całą swą energię obróci na umacnianie w naszym kraju niemczyzny, który będzie przygarniał dzieci polskie i uczył je po niemiecku, który w posiadłości swej zorganizuje zarząd niemiecki i wpływem kulturalnym otoczenie swe będzie przerabiał na Niemców, który będzie zakładał niemieckie instytucje filantropijne — tylko szacunek we mnie wzbudzi, jakkolwiek będę go uważał za niebezpieczniejszego wroga od tamtych i przede wszystkim będę starał się walczyć z jego usiłowaniami. Moskal, który by kupił majątek na Litwie i osiadł tam jedynie po to, żeby szerzyć wpływ rosyjski, żeby w chłopach białoruskich budzić pociąg do moskiewszczyzny, równie może być pewny mego szacunku jako człowiek idei, umiejący pracować dla swego narodu, ale i tego, że będę się go bał bardziej niż jego braci czynowników...
Uważam to za dowód upadku moralności obywatelskiej i słabości umysłowej u tych kierowników naszej opinii, którzy nie widzą różnicy między uczciwą walką narodową a zwykłą zbrodnią, którzy nie mają poczucia sprawiedliwości pozwalającego im czuć pogardę i nienawiść dla nikczemnika lub barbarzyńskiego niszczyciela pracy cywilizacyjnej, a jednocześnie zdobyć się na szacunek dla szlachetnego, choćby najniebezpieczniejszego przeciwnika; którzy nie rozumieją, że bez nienawiści, ale z szacunkiem dla przeciwnika można najzawzięciej z nim walczyć”.
Gdyby Dmowski (czy ktokolwiek) gardził Rosjanami (czy Niemcami, czy jakimkolwiek innym narodem jako takim) to nie byłoby w tym nic cennego i nie należałoby w tym szukać żadnej pozytywnej nauki.
Dziś - 20:00 - Historia Realna! 🇵🇱🇵🇱🇵🇱
Realistyczna odpowiedź na mesjanistyczną propagandę o „moralnym zwycięstwie”. 🔥🔥🔥
✅ Szokujące kulisy decyzji powstańczej.
✅ Stosunek sił między AK a Niemcami w Warszawie 1 sierpnia 44.
✅ Liczebność oddziałów, ilość broni.
✅ Sytuacja strategiczna na przedpolach stolicy.
✅ Realia polityczne w sierpniu 1944.
✅ Sowieci wobec sprawy polskiej.
✅ Nierealistyczny plan dowództwa AaK: napięcia i spory wewnętrzne.
✅ Tragiczny przebieg pierwszego szturmu w godzinę „W”.
✅ Ludobojstwo ludności cywilnej.
✅ Odpowiedź na argumenty apologetów rzezi i narodowych klęsk.
Podczas odcinka zaprezentuję główne tezy mojej książki „Obłęd 44”. Nowa formuła HR: tym razem bez gościa.
Bądźcie z nami o 20:00. A o 17:00 złóżcie hołd cywilnym ofiarom i bohaterskim powstańcom. Do zobaczenia!
Głęboko nie zgadzam się z poniższym wpisem prezydenta-elekta Karola Nawrockiego.
Jest to mieszanina patriotycznych frazesów ze stwierdzeniami nie mającymi pokrycia w faktach i sprzecznych z logiką.
Niemal każde stwierdzenie zawarte we wpisie pana prezydenta warte jest polemiki. Oto kilka najważniejszych punktów:
1) "Powstanie Warszawskie było bohaterskim zrywem Polaków, którzy pokazali światu, że na ziemiach okupowanej przez Niemców i Sowietów Polski działa Polskie Państwo Podziemne i Armia Krajowa."
I co z tego "pokazania światu" wynikło realnego dla Polski? Jakie realne korzyści odnieśliśmy z Powstania Warszawskiego? Co świat zrobił dla Polaków po tym gdy mu "pokazali" jacy są bohaterscy?
Oczywiście są to pytania retoryczne. Z tego "pokazania światu" nie wynikło bowiem NIC. Polska nie odzyskała niepodległości. Powstanie nie zmieniło decyzji Wielkiej Trójki, która oddawała Polskę Stalinowi.
Był więc to pusty gest, który nie miał żadnego znaczenia. Przyniósł za to kolosalne cierpienia ludności cywilnej i zburzenie naszej stolicy. Eksterminację wspaniałego pokolenia II RP. Wspomniane przez pana prezydenta — Polskie Państwo Podziemne i Armia Krajowa — zostały podczas Powstania rozbite.
2) "To był także wyraźny głos sprzeciwu wobec planów Moskwy – wobec narzucanej zmiany granic i podporządkowania Polski sowieckiej strefie wpływów. Powstanie pokazało, że Polacy nie godzą się na taki scenariusz."
Znowu to samo. "Głos sprzeciwu". Ale cóż ten "głos sprzeciwu" dał Polsce? Polskie granice — mimo Powstania Warszawskiego — i tak zostały zmienione, a Polska została podporządkowana sowieckiej strefie wpływów. Polska "niezgoda na taki scenariusz" nie miała żadnego znaczenia. W relacjach międzynarodowych liczy się bowiem siła, a Polacy byli słabi. A najlepszym dowodem na tą słabość była oczywiście klęska Powstania Warszawskiego.
3) "Powstańcy szli do walki, wiedząc, że czeka ich śmierć."
Nieprawda. Powstańcy szli do walki wierząc w to, że czeka ich zwycięstwo. Zostali oszukani przez swoje dowództwo, które rzuciło ich do akcji wojskowej, która musiała się skończyć klęską.
4) "Dumni i odważni, nie zadawali pytań o sens tego heroicznego zrywu."
Nieprawda. Powstańcy od samego początku zadawali pytania o "sens tego heroicznego zrywu". Zachowało się wiele relacji mówiących o żołnierzach AK, którzy w trakcie powstania byli przerażeni niekompetencją swojego dowództwa. Głosy te cytuję obszernie w mojej książce "Obłęd '44".
Również w dowództwie AK znajdowali się odpowiedzialni oficerowie, którzy protestowali przeciwko decyzji o rozpoczęciu powstania. Zdawali sobie bowiem sprawę z kolosalnej dysproporcji sił, która występowała między AK, a Niemcami. Wystarczy wspomnieć trzech z nich: gen. Albin Skroczyński "Łaszcz", płk. Janusz Bokszczanin "Sęk" i ppłk. Ludwik Muzyczka "Benedykt". Niestety ich ostrzeżenia nie zostały wysłuchane...
5) Dziś zatrzymując się w zadumie o godzinie 17.00 na ulicach polskich miast, oddajmy cześć naszym Bohaterom!
Tak, oddajmy cześć bohaterom. Niestety pan prezydent zapomniał jednak o oddaniu hołdu 100,000 cywilnym mieszkańcom stolicy, którzy zginęli w trakcie Powstania Warszawskiego. Rozstrzelani przez Niemców, spaleni żywcem, uduszeni, zmiażdżeni pod gruzami walących się budynków. O godzinie 17.00 pamiętajmy również o nich. Pamiętajmy o tym, jak straszliwe skutki dla narodu polskiego przyniosła decyzja o wywołaniu Powstania.
Podsumowanie:
Wpis prezydenta-elekta pokazuje, że niestety przedkłada on puste gesty takie jak "pokazywanie światu" czy dawanie "głosu sprzeciwu" — od realnych interesów. Na pewno bowiem w interesie Polski nie leżała zagłada stolicy i jej mieszkańców.
Decyzja o wywołaniu Powstania była fatalnym błędem o apokaliptycznych konsekwencjach dla Polski. Żadne pompatyczne frazesy nie są w stanie przykryć tego tragicznego faktu.
Wpis Karola Nawrockiego jest o tyle niepokojący, że niedługo obejmie on funkcje prezydenta Rzeczypospolitej, a co za tym idzie — zwierzchnika sił zbrojnych. A jak uczy nas szkoła krakowska: "fałszywa historia, jest matką fałszywej polityki."
Dziś o 20.00 w Historii Realnej opowiem więcej na temat kulisów wywołania Powstania Warszawskiego. Zapraszam do obejrzenia.
DW: @NawrockiKn
W Wielki Piątek można myśleć, jak tak niewinny i dobry człowiek jak Jezus mógł być okrutnie skatowany i zabity przez innych ludzi. Historia wielokrotnie pokazała, że ludzie są zdolni do dowolnego zła. Także dziś, w Polsce, wobec niewinnego dziecka. Tym bardziej potrzebujemy Jego.
@Darkness4Aliens @_rafaello81 Rozumiem tragizm i wielki trud matek wychowujących niepełnosprawne dzieci.. ale argument zabije swoje chore dziecko bo mi nikt (państwo) nie pomoże, to kolejny połamaniec logiczny. Wynikający z ww błędnego schematu myślenia.
@Darkness4Aliens @_rafaello81 Takie przewrotne myślenie, że to dziecko jest dla matki a nie matka dla dziecka sprawia, że matka ocenia rzeczywistość wyłącznie przez pryzmat zaspokajania siebie i stąd matki zabijające dzieci w 9 miesiącu życia, w sytuacji kiedy okazuje się, że dziecko nie zaspokoi jej potrzeb.
@Darkness4Aliens @_rafaello81 Takie myślenie ma jeden podstawy błąd logiczny.. wynika z niego, że jedynym celem matki w jej macierzyństwie jest zaspokojenie swoich potrzeb. Tak jakby to dziecko rodziło się dla matki, a nie matka rodziła aby być dla dziecka.
To jest anaturalne.
#WIBOR w umowie powoduje jej nieważność.
22.01.2025 w Suwałkach zapadł pierwszy wyrok ustalający nieważność umowy złotówkowej (Velo Bank, umowa Getin).
12.02 sąd opublikował uzasadnienie, które rozwala umowę WIBOR-ową w pył...
Dziwi wielka zmowa milczenia, jakieś pojedyncze komentarze, artykuły... a tak naprawdę media powinny płonąć.
Nieoficjalnie docierają sygnały, że jest blokada na atakowanie WIBORu w mediach (urzędy państwowe, jak i same banki, które odcinają wówczas publikowanie reklam w niepokornych mediach).
Mam małe zasięgi, ale spróbuję docierać jak najdalej z tym wyrokiem, podawajcie tego twita dalej, dzielcie się tym uzasadnieniem ze znajomymi, którzy mają kredyt w PLN z WIBOR..
Państwo prawnicy udostępniajcie sobie nawzajem uzasadnienie, korzystajcie z wielkiej pracy wykonanej przez kancelarię jak i Panią sędzię.
To uzasadnienie to kopalnia argumentów do walki z nieuczciwym systemem oprocentowania kredytów w PL.
Sąd Okręgowy w Suwałkach
2025-01-22
I C 332/24
sędzia Aneta Ineza Sztukowska
Wyrok kancelarii @KRPBStrzyzowska
Link do uzasadnienia:
https://t.co/5QKZgofKQ0
Podaj tego twita dalej.
Uśmiercenie nienarodzonego dziecka nie jest terapią psychiatryczną. Ciąża nigdy nie jest przyczyną choroby psychicznej a aborcja nie będzie nigdy lekarstwem, może być tylko kolejną traumą!
https://t.co/ozIPeUzxbl
Drodzy Państwo, to jest polskie odkrycie, które z pełną odpowiedzialnością można nazwać w nauce przełomem! Młody człowiek którego widzicie obok swojego mentora to Jakub Karcz. W laboratorium Wojskowej Akademii Technicznej dostrzegł dziwne zjawisko, gdy po serii eksperymentów w obrazie kolorów tęczy materia zaczęła zachowywać się „niczym mydło”. Pokazał to swojemu mistrzowi, prof. Przemysławowi Kuli. To co zobaczył Jakub okazało się być najważniejszym odkryciem z obszaru fizyki od co najmniej 30 lat prac Wojskowej Akademii Technicznej i jednym z ważniejszych w polskiej fizyce. Polscy naukowcy potwierdzając hipotezę Maxa Borna ojca mechaniki kwantowej odkryli nową fazę nematyczną materii! Nową fazę ciekłokrystaliczną! Mówiąc inaczej: Polacy odkryli nowy układ cząstek w materii!
Wykazali eksperymentalnie, że ułożenie cząsteczek ciekłego kryształu w materii może nastąpić inaczej niż myślano. Wbrew temu co sądzono w podręcznikach do fizyki. W odkrytym materiale cząsteczki organiczne spontanicznie uporządkowują się, łamiąc zarówno symetrię inwersyjną, jak i lustrzaną, tworząc fazę o unikalnych właściwościach optycznych, elektrycznych oraz mechanicznych. To zmienia podstawy wiedzy z tego obszaru.
Publikacja polskich naukowców ukazała się na łamach prestiżowego amerykańskiego Science. To też pierwszy przypadek w mojej historii pracy popularyzacyjnej, gdy słowa „przełom” i „rewolucja” w oficjalnym komunikacie użyła uczelnia. W czerwcowym prestiżowym czasopiśmie „Science" wybrano to naukowe osiągnięcie również jednym z najbardziej perspektywicznych. Odkrycie może zmienić rozumienie materii organicznej. Wyniki badań nad nową fazą nematyczną realizowane wspólnie z Uniwersytetem Warszawskim znajdą zastosowanie https://t.co/G4LG4pXrPI. w fizyce płynów, materiałach ciekłokrystalicznych, elektronice organicznej, fotonice i biologii molekularnej. Jest dla mnie zaszczytem, móc pod linkiem poniżej udostępnić rozmowę o tym, jaką wagę dla nauki ma to odkrycie! Obejrzyjcie tę rozmowę!
Kochani, gratuluję!!!!!! To są wiadomości, które powinny widnieć na nagłówkach gazet.
WYWIAD: https://t.co/1ggPCHza4c
12/ Niech zmiana języka będzie pierwszym krokiem na drodze do prawdziwej emancypacji dzieci i odkrycia, że są ludźmi pierwszej, jedynej kategorii, którym przysługuje niezbywalna godność. Wbrew wielu komentarzom tu wcale nie idzie o mój kij w d...Tu idzie o coś dużo większego;)
Sprawa robi się niestety coraz bardziej poważna.
Zatem co do rozważań o wysłaniu polskiego wojska na Ukrainę, to bezwzględnie powinna TERAZ obowiązywać zasada ROWNEGO KROKU z podstawowym gwarantem bezpieczeństwa, który ma zdolność odpowiedzi Rosji na każdym szczeblu drabiny eskalacyjnej.
W naszej wspólnocie świata atlantyckiego praktycznie to tylko USA.
Oczywiście Amerykanie tego nie będą chcieli, bo nie lubią być uwikłani w tego typu akcje, to oni raczej wola używać innych… i dowodzić z odległości.
Innymi słowy, nie wysyłamy wojska, jeśli nie robią tego conajmniej na tych samych zasadach państwa, których odpowiedzi eskalującej Rosja może się obawiać. Nie dajmy się wypuszczać przodem, bo tworzymy zróżnicowaną niekorzystnie dla siebie stawkę ryzyka na własne życzenie. Amerykanie mogą niestety tego chcieć by zużywać Rosję w kontrolowany sposób bez własnych “boots on the ground”.
Stąd S&F nie chce by Polska była wpychana w konflikt i kontrolowana z odległości przez patrona bezpieczeństwa i nie lubimy czczego gadania, że to my musimy udowodnić że się bronimy skutecznie i “zasługujemy” na pomoc czy amerykańską atencję strategiczną na przykład przez walkę od pierwszej minuty w obronie Bałtów na granicy Łotwy i Rosji - w sytuacji gdy nie umierają z nami od pierwszej minuty żołnierze amerykańscy - bo ich tam (przez przypadek oczywiście!) nie będzie. Tajwan rozgrywa skutecznie te zależności wobec USA (moim zdaniem Trump będzie chciał to utemperować i to zachowanie nowego prezydenta będzie bardzo eskalacyjne na Pacyfiku)
Dlaczego napisałem, że TERAZ powinna obowiązywać ta zasada, a nie na ZAWSZE?
Bo TERAZ nie mamy zdolności do aktywnej obrony, projekcji sily, wojska do zadań proaktywnych ani wytrzymania pojedynku salwowego z Rosją na żadnym szczeblu konfrontacji (te wszystkie stracone lata wiary w koniec historii …), nie mamy też ani broni jądrowej ani doktryny jej użycia. A nawet posiadanie jej wymagałoby odpowiedniego zachowania kierownictwa państwa, zdolności własnej asymetrycznej eskalacji i odpowiedniej tego wszystkiego sygnalizacji wobec potężnych rosyjskich sil jądrowych. I wielu, wielu innych rzeczy.
Także TERAZ obowiązywać winno hasło: prosimy przodem Panowie… zwłaszcza zapraszamy przodem tych z bronią jądrową, dużym wojskiem i dużym PKB.
Tymczasem drodzy Wszyscy w PL - do roboty z reformą wojskową i reformą systemu odporności państwa na miarę aspiracji wspaniałego polskiego społeczeństwa i w realizacji racji stanu Rzeczpospolitej. Nie ma czasu do stracenia.
S&F robi co może w tej sprawie, również mówi to wszystko ludziom w Wieży.
Od 2022 r. Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju wpompował prawie 1 miliard dolarów w fermy kurczaków, produkcje jaj, drobiu i cukru na Ukrainie. Tym samym pomógł sfinansować tani eksport do UE, który ostatnio wypchnął rolników na drogi całej Europy. Teraz UE będzie musiała zaciągać długi żyrowane przez państwa narodowe, żeby wypłacać rekompensaty rolnikom. Jeżeli jest w tym jakaś ukryta logika to chyba tylko Alicja z Krainy Czarów mogłaby ją przeniknąć.
...w którym ostrzegał, że Związek Sowiecki jest "egzystencjalnym zagrożeniem dla USA" oraz że Kreml jest "organicznie niezdolny do ugody, nieczuły na logikę rozumu, ale wielce wrażliwy na logikę siły". Niezwykle celna obserwacja.
Pisząc o tym, że powrót genialnego chińskiego matematyka Sun Songa z USA🇺🇲 do Chin🇨🇳 to ZŁY ZNAK miałem na myśli jednak coś trochę innego niż większość z Państwa komentujących wczorajszy wpis, którzy cieszą się, że:
A) Chińczycy🇨🇳 "spryciarze" "robią w konia" Amerykanów🇺🇲, wysyłając tam na uczelnie najlepsze umysły, które po latach wracają do Chin, a Amerykanie "zostają z problematycznymi humanistami/ideologami".
B) W Chinach🇨🇳 istnieją warunki do rozwoju dla wybitnych (chińskich) umysłów.
Lepsze, takie same lub zbliżone do USA🇺🇲, na tyle, że czołowi w świecie chińscy naukowcy mają gdzie wracać (w przeciwieństwie do polskich bo Ci właściwie co zrobiłby że swoją wiedzą tutaj (poza popadaniem ze wszystkimi w konflikty)?
Pisząc o tym, że jest to "ZŁY ZNAK" kierowałem się polsko-poznańskim punktem widzenia, zadając sobie (skandaliczne w Polsce) pytanie "co my możemy z tego mieć?" (A raczej bardziej realistycznie "co my możemy z tego nie mieć?")
A sądzę, że możemy nie mieć spokoju.
Bo historia taka jak Sun Songa jest przede wszystkim zapowiedzią wzrastających napięć między obydwoma supermocarstwami.
Sun Song (孙崧) to bowiem kolejny z wybitnych chińskich naukowców, który zdecydował się na powrót z USA do Chin.
Ta reemigracja nasila się od 14 lat i z 900 naukowców w 2010 roku, liczba ta urosła do 2621 w 2021.
Szokiem był powrót do Pekinu wybitnego naukowca profesora Harvardu Xie Xiaolianga (谢晓亮, Sunny Xie) który na dodatek zrezygnował z amerykańskiego obywatelstwa i ponownie zaaplikował o chińskie.
Za każdym takim powrotem mogą kryć się, po pierwsze wielkie osobiste dylematy wynikająca z konieczności "wyboru" przez ludzi, dla których polityka nie była najważniejsza (tłumacz��c na Herberta to moment gdy u Pana od biologii, lub/i matematyki, albo biochemii pojawiają się Panowie od historii (albo jezykiem współczesnej Polski od geopolityki).
Po drugie z każdą taką sytuacją, z każdym wyjazdem i powrotem chińskiego naukowca z USA, relacje pomiędzy pozostającymi w latach 1971-1989 w sojuszu przeciw ZSRR, a później w skomplikowanej handlowo-biznesowej symbiozie supermocarstwami- rozluźniają się.
Decyzje o powrocie mają różne motywacje. To może być skuszenie się na oferowane warunki przez specjalne programy chińskiego rządu zachęcające do powrotu także tych Chińczyków, którzy wychowali się, a nawet urodzili poza Chinami.
To może być wymuszone atmosferą #AsianLivesMatter czy wprowadzonym w 2018 roku trumpowskim China Initiative poszukującym szpiegów wśrod chińskich naukowców na amerykańskich uczelniach (co sądząc po komentarzach też podoba się w Polsce- ale tu niestety przykra wiadomość: administracja Bidena skasowała tę inicjatywę w 2020).
To może być też dobrowolną indywidualną decyzją, choć w przypadku Azjatów zawsze dużą rolę będzie odgrywał wpływ (albo presja) rodziny, otoczenia i oczekiwanie, że jednostka będzie służyć swojej społeczności, czyli krajowi (tu wielu z Państwa może uważać że się zgrywam, lub mam "sprany mózg" ale w społeczeństwach azjatyckich to są ważne motywację i ludzie podchodzą do tego (często bardzo) na poważnie (my w Polsce śmiejemy się z tego, a niektórzy przekształcają to w atrakcyjne opowieści i to "monetyzują").
Suma summarum coraz więcej wraca do Chin, a każdy taki powrót sprawia, że napięcie między supermocarstwami musi rosnąć.
I to jest moim zdaniem ZŁY ZNAK. Także dla nas...
Na szczęście wygląda na to, że przynajmniej nam w Polsce, przynajmniej na razie nie grożą powroty wybitnych polskich naukowców zza granicy.
A zatem głowa do góry.
Możemy przynajmniej jeszcze przez jakiś czas spać spokojnie w swojej zagrodzie.
Na zdjęciu na kampusie Uniwersytetu Pekińskiego: Xie Xiaoliang pierwszy z lewej, Jim Anderson (w środku), Zhang Xiaowei.