Nie, panie Domański i panie Tusk. Agencja Fitch w swojej negatywnej perspektywie dla Polski nie widzi głównego zagrożenia w prezydencie RP. Widzi je w Waszych działaniach. Wymienia rosnący deficyt budżetowy, podkreśla potężne zadłużanie państwa polskiego przez Waszą ekipę, dochody z podatków mniejsze od planów, brak pomysłu na uzdrowienie finansów publicznych i to, że za chwilę rzucicie kiełbasę wyborczą, by ratować 4 litery. Jesteście jak ten dzieciak, który wszystkie swoje niepowodzenia zrzuca na kolegów i nauczycieli.
Być ministrem u Tuska, dać się skusić synekurom i antypolskiemu działaniu to trzeba być skrajnie zmotywowanym i podkładać głowę pod topór, co najmniej zawodowy.
Pamiętam cytat z "Małego Księcia" wygłoszony w Niemczech przez Bodnara dotyczący Polaków:
"jeśli oswoi się zwierzątko, to nie można go później porzucić”- i tak zajmują się nami rękami tego z prawej.⬇️Obie te postacie zasługują co najmniej na banicję.
To nie jest już problem samego ukraińskiego zboża. Problemem jest coraz szerszy napływ do Polski i całej Unii produktów, które bezpośrednio konkurują z polskim rolnictwem. W 2025 roku Polska sprowadziła z Ukrainy produkty rolno-spożywcze o wartości około 1,59 mld euro, czyli 6,7 mld zł, podczas gdy polski eksport rolno-spożywczy na Ukrainę wyniósł około 1,18 mld euro, czyli 5 mld zł. Bilans pozostaje dla Polski ujemny i wynosi 410,6 mln euro, około 1,7 mld zł. Embargo z 2023 roku ograniczyło import pszenicy, kukurydzy, rzepaku, słonecznika i części produktów ich przemiału, ale Ukraina zmieniła strukturę eksportu. Dzisiaj musimy patrzeć nie tylko na surowce, ale również na oleje, nabiał, jaja, owoce, mięso i inne produkty przetworzone.
Rzepak pokazuje absurd obecnej sytuacji najlepiej. Nasion rzepaku z Ukrainy sprowadzać nie można, ale gotowy olej rzepakowy nadal może trafiać do Polski. W 2022 roku sprowadziliśmy go 25,9 tys. ton, w 2023 roku już 59,2 tys. ton, w 2024 roku 71,2 tys. ton, a w 2025 roku 67,9 tys. ton. Tegoroczne żniwa zaczynaliśmy przy cenach rzepaku w okolicach 2300 zł za tonę, a później ceny zaczęły spadać. Oczywiście wpływ mają MATIF, kurs walut i światowy rynek olejów, ale nie można udawać, że dziesiątki tysięcy ton gotowego oleju nie mają znaczenia. Jak embargo ma chronić polskiego producenta, skoro zamykamy granicę dla surowca, a otwieramy ją dla produktu powstałego z jego przetworzenia?
Podobnie wygląda sytuacja w kolejnych sektorach. W 2025 roku sprowadziliśmy z Ukrainy 36,5 tys. ton mrożonych owoców i orzechów, przede wszystkim malin, o wartości 124,6 mln euro, a wartość tego importu wzrosła w ciągu roku o prawie 70 proc. Import jaj wzrósł ilościowo o 87 proc., do 14,7 tys. ton, a wartościowo o 162 proc. W przypadku masła wartość importu wzrosła o około 371 proc., a jego wolumen niemal pięciokrotnie. Tymczasem na zachodniej Ukrainie powstają kolejne wielkie inwestycje: w obwodzie lwowskim rozwijany jest kompleks przewidziany docelowo na około 2,3 mln kur niosek, z produkcją przekraczającą 1,7 mln jaj dziennie, a na Wołyniu i w obwodzie rówieńskim rozwijane są kolejne duże gospodarstwa mleczne. To nie jest problem tylko dzisiejszego importu. To pytanie o to, z czym polscy rolnicy będą konkurować za dwa, trzy czy pięć lat.
Szczególnej odpowiedzialności wymaga tu minister rolnictwa Stefan Krajewski. W czerwcu 2024 roku uczestniczył w Białymstoku w spotkaniu polskiego i ukraińskiego sektora mleczarskiego, podczas którego podpisano memorandum zakładające między innymi wspieranie ukraińskiego sektora mleczarskiego w dostosowaniu do wymogów Unii Europejskiej i przygotowanie jego integracji z rynkiem unijnym. Stefan Krajewski nie był formalnym sygnatariuszem dokumentu, ale jako przedstawiciel polskiego rządu udzielił temu przedsięwzięciu politycznego wsparcia, a później publicznie go bronił. Dzisiaj jest ministrem rolnictwa, import części produktów mlecznych z Ukrainy szybko rośnie, po ukraińskiej stronie powstają kolejne fermy, a od 29 października 2025 roku obowiązują nowe zasady handlu UE–Ukraina. Kontyngent na cukier wzrósł z około 20 tys. do 100 tys. ton, na miód z 6 tys. do 35 tys. ton, na jaja z 6 tys. do 18 tys. ton, a na mięso drobiowe z 90 tys. do 120 tys. ton. Minister powinien jasno odpowiedzieć, jak zamierza zabezpieczyć polskich producentów przed skutkami tej konkurencji.
Polska potrzebuje konkretnego planu ochrony własnego rolnictwa, a nie kolejnych uspokajających komunikatów. Potrzebny jest stały monitoring rzepaku i oleju rzepakowego, owoców miękkich, jaj, produktów mlecznych, drobiu, miodu i cukru; przygotowanie progów pozwalających szybko uruchamiać klauzulę ochronną; skoordynowane kontrole KAS, IJHARS i UOKiK od granicy aż do sprzedaży; utrzymanie SENT dla wrażliwych produktów i szczególny monitoring produktów przetworzonych. Ministerstwo Rolnictwa powinno również pilnie przedstawić analizę nowych ukraińskich inwestycji rolnych i przetwórczych oraz ich wpływu na polski rynek. Ukraińskie rolnictwo szybko zwiększa skalę produkcji i przetwórstwa. Polski rząd ma obowiązek równie szybko przygotować odpowiedź, która będzie chroniła polskich rolników, polskie gospodarstwa i polski rynek.
Tusk broniąc fatalnego spotu promującego Polskę, powołał się na Barbarę Mróz-Gorgoń i Ranczo xD
"MAMY PROFESOR MRÓZ-GORGOŃ i ona cieżko pracuje i będziemy zadowoleni z efektów.
Zdania ws. spotu są podzielone, ale nawet ws. Rancza są podzielone".
Ten PAJAC wyłożył 7 MILIONÓW zł na totalny paździerz, ucieka od odpowiedzialności, powołuje się na typiarę, która wydała 200 000 zł na wykorzystanie AI i jeszcze powołał się na Ranczo, na którego planie był niedawno.
Horror dla Rzeczyspospolitej.
Kilka konkretnych pytań do Tygryska.
Te betonowe jeże falochronu znad Bałtyku zwalone na kupę jako Tarcza Wschód "są widziane z kosmosu przy granicy wschodniej Polski niczym Mur Chiński".
Pediatrę trzeba wysłać do psychiatry?😃
Koniec afery NCBR za rządów PiS.
Prokuratura Regionalna w Warszawie umorzyła wszystkie wątki
hahaahahahahahaah
wyborcy platformy wpisujcie sie tutaj,bedziemy was dzbany liczyć ..