Red. Stankiewicz ,Red. Gruca ,Red. Gierszewski Red. Wieliński i Red. Czuchnowski to są dziennikarze którzy dysponują ogromną wiedzą na temat złodziejstwa i przekrętów PiSu dlatego powinno ich się zapraszać do publicystki .Na pisowskich klamcach nie zostawiają suchej nitki.
Według doniesień mediów, nigeryjski piłkarz Kayode Olarenwaju jest w posiadaniu wyników testów DNA, które udowadniają, że nie jest on biologicznym ojcem TRÓJKI swoich synów.
Jest to poziom funkcjonowania w okrutnym kłamstwie, trwającym (sądząc po wzroście jednego z synów) kilkanaście lat w takim stopniu, że ciężko jest to objąć rozumem. Nóż się otwiera w kieszeni przyzwoitego człowieka, że aż kusi pomysł kryminalizacji oszustwa w sprawach ojcostwa. Za tym pomysłem przemawiałoby łatwe udowodnienie takiego kłamstwa oraz poziom szkód psychicznych, emocjonalnych i finansowych, jakich doświadcza oszukiwany mężczyzna. Z drugiej strony skazywać ludzi za mimo wszystko kłamanie... to pomysł skrajnie niebezpieczny, który szybko by się wyrwał spod kontroli.
Abstrahując od tego, czy pan Olarenwaju rzeczywiście został oszukany. Ta sprawa jest świetnym punktem wyjścia do dyskusji o zaufaniu w związku.
Od lat mężczyźni są atakowani i zawstydzani w dwóch sprawach, gdzie główną rolę gra zaufanie:
a) Testy DNA po narodzinach dziecka
b) Intercyza przedmałżeńska
Taktyka zawstydzania zawsze polega na zadaniu tego samego pytania: "Nie ufasz mi?! Jak śmiesz?!"
Problem w tym, że to kobiety są płcią, która już dawno zrezygnowała z ufania mężczyznom, z którymi są w związkach. Nikt tego nie dostrzega, bo jest to robione w sposób subtelny. Oczywiście głównym "doradcą" o ograniczonym zaufaniu jest feminizm, który przekonał całe pokolenie kobiet, że nawet będąc w związku małżeńskim, powinny być od swoich mężów niezależne, głównie finansowo. "Nie uzależniaj się od pieniędzy męża", "zawsze miej swoją pracę i swoje pieniądze, bo w razie gdyby Cię rzucił, to nie zostaniesz z niczym".
Typowe rady zakładające najgorszy możliwy scenariusz. I potem te same osoby oburzają się, gdy to mężczyźni są tymi, którzy chcą się zabezpieczyć na wypadek najgorszego scenariusza i np. podpisać intercyzję, dzięki której nie zostaną zrujnowani finansowo przy rozwodzie.
Intercyza jest dokładnie tym samym co niezależność finansowa żony od męża. Ale w naszym ginocentrycznym porządku społecznym tylko ci pierwsi są krytykowani za chęć zabezpieczenia się.
Osobiście jestem zwolennikiem zaufania w związku. Sprawdzanie telefonów, wiadomości itp. swojej partnerki to straszna dziecinada. Sam też prawdopodobnie nie podpisałbym intercyzy i nie zrobił badań DNA swojego dziecka, bo uważam, że udało mi wyposażyć samego siebie w narzędzia, które sprawią, że mojej partnerce oszustwa tego typu nie przejdą nawet przez myśl.
Ale sprawa Kayode Olarenwaju pokazuje dwie rzeczy:
1. Mężczyźni powinni mieć możliwość zabezpieczenia się jeśli mają taką potrzebę. Badania DNA po narodzinach dziecka, szybkie i w przystępnej cenie.
2. Wybór matki Twoich dzieci to najważniejsza decyzja, jaką podejmiesz w swoim życiu.