To jeden z najważniejszych polskich kanałów na polskim YouTube...
Gościu wykonuje tytaniczną pracę, pokazując (i testując) polskie marki w poszczególnych branżach - farby, chemia, AGD, RTV, etc. Wszędzie, gdzie można znaleźć rodzinie polski kapitał.
Obejrzałem już sporo shortow i filmików, i z całego serca zachęcam do subskrypcji Think-About.
Wspierajcie polskie!
@marcingielzak Co do zasady gość ma rację, czczą kogo chcą to ich kraj, tylko muszą sobie zdawać sprawę z ewentualnych następstw. Teraz test dla elit politycznych Polski. Teraz przyszedł czas powiedzieć sprawdzam, zobaczymy czy nasze elity mają ja...
POSEŁ LECHISTANU JESZCZE NIE PRZYBYŁ
O tym, co kryje się za dyplomatycznym gestem, który przetrwał 123 lata
Puste krzesło sułtana
Jest w historii stosunków polsko-tureckich zdanie, które przez ponad sto lat wypowiadane było na dworze sułtańskim z rozmysłem, a nie z niewiedzą. Przy każdej uroczystej prezentacji dyplomatów, gdy wywoływano kolejno reprezentantów mocarstw i małych królestw, padało to samo pytanie - czy przybył już poseł Lechistanu. I za każdym razem padała ta sama odpowiedź. Że nie przybył. Że jeszcze nie dotarł. I zostawiano puste krzesło.
To nie był protokolarny błąd. To był komunikat polityczny, który Wysoka Porta kierowała jednocześnie do Warszawy, której już nie było, i do Petersburga, Berlina oraz Wiednia, które Warszawę między siebie podzieliły. Komunikat brzmiał prosto - Polska istnieje, dopóki my mówimy, że istnieje.
Dawny wróg jako jedyny obrońca
Paradoks tej sytuacji jest uderzający. Imperium Osmańskie i Rzeczpospolita przez dekady toczyły ze sobą krwawe wojny - pod Cecorą, pod Chocimiem, wreszcie pod Wiedniem w 1683 roku, gdzie Jan III Sobieski rozgromił armię pod dowództwem Kara Mustafy.
A jednak to właśnie ten były wróg okazał się jedynym znaczącym mocarstwem, które odmówiło uznania wymazania Polski z map świata. Rosja, Austria i Prusy w tajnym artykule konwencji petersburskiej z 26 stycznia 1797 roku zapisały wprost, że samo imię Polski ma być na zawsze wymazane z prawa narodów. Konstantynopol zbagatelizował ten nakaz, czym narobiło sobie w Sankt Petersburgu niemało wrogów.
Konsekwencje tej decyzji były bardzo konkretne. Polska szlachta i żołnierze, którzy po klęskach kolejnych powstań tracili dach nad głową i paszport, mieli dokąd uciekać.
Imperium Osmańskie przyjmowało ich chętnie - i nie tylko z humanitarnych pobudek. Rosja wywierała stały nacisk, żądając ekstradycji emigrantów politycznych. Turcja odmawiała, częstokroć sięgając po dyplomatyczny fortel - chroniła Polaków przed wydaniem, nakłaniając ich do formalnej konwersji na islam, po czym argumentowała Rosjanom, że nie może wydać muzułmanina. Wyznanie było tu tarczą prawną, nie kwestią sumienia.
Generał, który zmienił religię, by walczyć z carem
W tej logice przyjął islam generał Józef Bem - człowiek, który bronił Lwowa i Wiednia w 1848 roku, a potem poprowadził Węgrów przeciwko Habsburgom, zanim carski korpus pod Paskiewiczem nie zdusił rewolucji.
Po klęsce Bem schronił się w Turcji, przyjął imię Murat Pasza i stanął na czele twierdzy w Aleppo. Walczył w tureckim mundurze do końca życia, które złamała malaria w grudniu 1850 roku. Do Tarnowa wrócił dopiero w 1929 - jako prochy.
Wywiad emigracyjny nad Bosforem
Jeszcze ciekawszą postacią z mojego punktu widzenia, jako byłego oficera SWW, był Michał Czajkowski, który trafił do Stambułu jako emisariusz księcia Adama Czartoryskiego z misją budowania propolskiej siatki wpływów. Przyjął imię Mehmed Sadyk Pasza, sformował oddział kozacki złożony z polskich uchodźców i poprowadził go do walki z Rosją w czasie wojny krymskiej.
Jego życie zakończyło się tragicznie - po dziesiątkach lat misji w osmańskiej służbie, stary i złamany, wrócił na Ukrainę, wyrzekł się islamu i zastrzelił się w 1886 roku. Romantyk do końca, tyle że romantyzm w tym przypadku oznaczał przede wszystkim cierpienie.
Czajkowski był jednak czymś więcej niż tylko awanturnikiem z misją. Był centralnym ogniwem rozbudowanej siatki wywiadowczej, którą zbudował jednej z moich historycznych mentorów wywiadu szczególnie tego wschodniego - Czartoryski - i którą dziś, bez przesady, można by nazwać służbami specjalnymi emigracyjnego rządu (wywiad AK narodził się ponad wiek później, ale miał dobre podstawy).
Hotel Lambert, paryska rezydencja księcia, prowadził dwie równoległe agencje: Agencję Wschodnią z centrum w Stambule i Agencję Zachodnią działającą w Europie.
Czajkowski (dziś można porównać go do współczesnego oficera wywiadu wojskowego - rezydenta) szefował tej pierwszej. Jego oficerowie i agenci działali nie tylko w samym Stambule, ale na całym Kaukazie, Bałkanach, w Persji i Afganistanie - wszędzie tam, gdzie Rosja miała żywotne interesy i gdzie można jej było zaszkodzić lub ją obserwować.
Może o jego operacjach napisze kiedyś coś więcej...
Mój historyczny mentor Czartoryski miał do tego zresztą idealne CV. Przez kilka lat był ministrem spraw zagranicznych - i tu uwaga - Rosji, a także przyjacielem cara Aleksandra I, człowiekiem który chodził po najwyższych korytarzach władzy w całej Europie.
Po klęsce powstania listopadowego, skazany zaocznie na śmierć przez ścięcie toporem, przeflancował całe to doświadczenie na działalność emigracyjną ale sprzedawczykiem był ojcem ówczesnych emigracyjnych polskich służb wywiadowczych.
Europejskie rządy traktowały Hotel Lambert jako nieformalną ambasadę nieistniejącego państwa polskiego - bo w sensie operacyjnym nią właśnie był.
W czasie wojny krymskiej Czartoryski zdołał wystawić w armii osmańskiej dwa osobne polskie oddziały kawalerii, które walczyły przeciwko Rosji pod turecką flagą.
Metodologia wywiadowcza była (i jest) dokładnie ta sama, co w służbach profesjonalnych - żywe źródła ludzkie, agenci w terenie, wpływ na decyzje obcych rządów, sabotowanie rosyjskich interesów w kilku teatrach jednocześnie. Bez Turcji nie było to możliwe.
Polak, który stworzył Turcję
Wątek ten ma jeszcze jeden wymiar, o którym mówi się rzadko. Ideologiczne fundamenty pod nowoczesną Republikę Turecką - tę, którą zbudował Atatürk - współtworzył Polak.
Konstanty Borzęcki, uczestnik powstania wielkopolskiego i rewolucji węgierskiej, po dotarciu do Turcji przyjął imię Mustafa Dżelaleddin Pasza, doszedł do stopnia generała dywizji i napisał traktat, w którym argumentował, że Turcy są europejskim narodem zdolnym do modernizacji. Ta książka bezpośrednio zainspirowała Atatürka przy budowie nowoczesnego państwa tureckiego - włącznie z ideą przyjęcia alfabetu łacińskiego. Polska myśl polityczna zapisana po turecku.
Adampol - polska wioska nad Bosforem
W 1842 roku, z inicjatywy wspomnianego wyżej Czartoryskiego, pod Stambułem powstał Adampol - dzisiaj Polonezköy.
Zamieszkali ją polscy emigranci, w tym zdezerterowani z armii carskiej żołnierze, których Turcy wykupywali z własnej niewoli tylko po to, by nie wracali do Rosji.
Wioska istnieje do dziś. To nie jest zabytek - to żywy dowód na to, że osmańska polityka wobec Polaków miała wymiar praktyczny, a nie tylko deklaratywny.
Rachunek wyrównany
Symboliczna klamra tej historii zamknęła się w 1923 roku. Polska, która odrodziła się w 1918, była jednym z pierwszych państw świata, które uznały nowo powstałą Republikę Turecką i rząd Atatürka.
23 lipca 1923 podpisano traktat przyjaźni. W geopolitycznej grze rachunki zostały wyrównane - naród, który nie uznał wymazania Polski przez 123 lata, doczekał się rewanżu dokładnie w tym momencie, gdy sam potrzebował uznania od świata.
Legenda mówi też, że przez cały ten czas w skarbcu sułtańskim przechowywano klucze do polskiej ambasady w Konstantynopolu, które w 1918 roku przekazano polskim przedstawicielom. Nie wiadomo, czy to prawda. Ale nawet gdyby była tylko legendą - mówi więcej o charakterze tej relacji niż niejeden traktat dyplomatyczny.
Pan Prezydent Nawrocki (@Nawrocki25) powołał się na to podczas konferencji z tureckim prezydentem. I miał rację - choć prawdziwa głębia tej historii jest znacznie bogatsza niż jeden dyplomatyczny gest, który politycy lubią cytować na konferencjach prasowych.
Panowie Prezydenci Polski I Turcji...
pozdrawiam i dziękuję.
Wiedzieliście, że UE finansuje "nam" w Polsce stowarzyszenia, w których Ukraińcy legalizują pobyt innych imigrantów? To już wiecie.
W Polsce działa m in Stowarzyszenie Interwencji Prawnej, które zapewnia "bezpłatną pomoc prawną migrantom, uchodźcom i osobom ubiegającym się o ochronę międzynarodową". Środki na takie działania pochodzą m in z unijnego Funduszu Azylu, Migracji i Integracji (FAMI), którego celem jest finansowanie polityki azylowej, migracyjnej i integracyjnej państw członkowskich UE.
Uśmiechajcie się!
To co różni ukraińską politykę od polskiej, to fakt, że w Kijowie występuje po raz kolejny efekt jednoczenia się wokół flagi. Dla niektórych Zeleński jest złym prezydentem, ale to ich prezydent. W Polsce natomiast najczęściej występuje efekt zakompleksionego Polaka lub wyższego interesu partyjnego. W imię tych "wartości" należy się dołączyć do każdej zagranicznej krytyki dotyczącej oponenta politycznego.
Efekt jest taki, że nas rozgrywa każdy kto chce, a Ukraińcy - mimo pozycji petenta - potrafią rozgrywać innych.
Przy 10-krotnie biedniejszym i gorzej zorganizowanym państwie, pogrążonym w wojnie.
Jak czasami mało decyduje o tym, czy Państwo osiąga swoje cele czy daje osiągać je innym własnym kosztem...
„Czekacie zbyt długo na kartę pobytu? Skontaktujcie się z nami, przyspieszymy proces”.
Cudzoziemcy egzekwują prawo na rzecz innych cudzoziemców w państwie polskim. I tu taka kwestia: czy ukraińskie pośrednictwo legalizacyjne stanowi już dotkliwą konkurencję dla polskich NGOs prowadzących działalność w tym zakresie? Czy popyt jest tak duży, że dla wszystkich klientów wystarczy?
@RTS_Widzew_Lodz@_Ekstraklasa_ Panowie, przyszedł reprezentant kraju, jak na polskie warunki kozak. Duża finansowa inwestycja. Medialna sprawa. No a najpierw daliście zrobić komuś zdjęcie i wrzucić pierwszemu na socjale a sama prezentacja z tą ławeczką taka bieda okrutna że mała głowa. Kreatywność 0. Sorki
@rzeczpospolita@AM_Zukowska Pani Poseł ja bym na Pani nie był taki skromny, mocno pomagacie z koleżankami. @pisorgpl możecie szykować następnych Misiewiczów 😁