Jego żona wspominała, że kiedy przyjechali na emigrację do Niemiec, nie znali niemieckiego, Rybiński rozmawiał więc po angielsku z urzędniczką zajmującą się pomocą dla azylantów. Kobieta pouczyła go, że są w Niemczech i należy mówić po niemiecku.
Odpowiedział:
- To ciekawe, bo jak Hitler był w Polsce, to nie mówił po polsku.
Urzędniczka zaniemówiła, a po godzinie do ich domu przyjechało kilku pracowników urzędu z prezentami.
Maciej Rybiński (1945–2009) Dziś przypada 17. rocznica jego śmierci.
„Pytanie, czy felieton to sztuka czy rzemiosło, nie wydaje mi się odpowiednio postawione. Ani jedno, ani drugie. Felieton to jest światopogląd. To sposób widzenia rzeczywistości najmniej idealistyczny, najbardziej pozbawiony złudzeń. To skłonność umysłu do doprowadzania potocznego i obowiązującego rozumowania do logicznego końca, którym jest zazwyczaj absurd i groteska. To dlatego właśnie szydercze prognozy felietonistów zawsze się sprawdzają.
[…]
W każdym razie przesłanie felietonów, wcale niecyniczne i wcale niepozbawione obywatelskiej troski, brzmi: śmiejcie się z tego, co was otacza. To zawsze zdrowsze niż spazmy i szlochy. Śmiech ani nie prowadzi do kapitulacji przed złem i głupotą, ani ich nie oswaja. Śmiech ustawia je we właściwym miejscu i odpowiedniej proporcji do rzeczy naprawdę ważnych”.
Trudno o celniejszą definicję felietonu, a zarazem o bardziej precyzyjną charakterystykę jego autora. Rybiński należał do tych rzadkich publicystów, którzy rozumieli, że rzeczywistości nie zawsze trzeba dodawać komizmu. Niekiedy wystarczy uważnie przyjrzeć się jej wewnętrznej logice.
Jego ironia wyrastała z erudycji, znajomości historii, literatury i ludzkich przywar. Nie służyła wyłącznie rozbawieniu czytelnika - była metodą demaskowania intelektualnych mistyfikacji, sprawdzania, ile warte są wielkie słowa, kiedy potraktuje się je dosłownie. Rybiński potrafił sprowadzić rozbudowaną polityczną argumentację do jednego zdania, w którym nagle odsłaniała się jej niedorzeczność.
- Gdy patrzę na te 37 lat naszego małżeństwa, to myślę, że on połowę przeczytał. Nie rozstawał się z książką. Pamięć miał niesamowitą, mógł bez kłopotu cytować filozofów, ekonomistów, wojaka Szwejka i swojego ukochanego Słonimskiego – wspominała jego żona, dziennikarka i publicystka Krystyna Grzybowska
Zaczynał od dziennikarstwa sportowego, pisał kryminały, a wraz z Januszem Płońskim stworzył scenariusz „Alternatyw 4”. Już sama historia powstawania serialu mogłaby posłużyć za materiał na osobny odcinek. Obaj autorzy wpadli na pomysł pokazania Polski w miniaturze, zamkniętej w jednym bloku mieszkalnym. Różne środowiska, charaktery i ambicje, a nad nimi władza, która organizując życie obywateli, konsekwentnie je dezorganizuje. Koncepcję spisali na dwóch kartkach i wysłali do telewizji przy Woronicza. Przez dwa lata nie otrzymali odpowiedzi.
Dopiero nowy szef odnalazł ich propozycję w szufladzie i polecił sekretarce zapytać, czy pomysł jest jeszcze aktualny. Później dołączył Stanisław Bareja, a serial stał się jednym z najprzenikliwszych obrazów mechanizmów władzy i społecznego konformizmu. Śmieszył nie dlatego, że przedstawiał rzeczywistość całkowicie nieprawdopodobną, lecz dlatego, że doprowadzał do groteskowej wyrazistości to, co widzowie znali z własnego doświadczenia.
Po wprowadzeniu stanu wojennego Rybiński został zatrzymany i stracił możliwość normalnej pracy dziennikarskiej. W 1982 roku wyemigrował z rodziną do Niemiec. Współpracował później między innymi z BBC i paryską „Kulturą”.
Do Polski wrócił w 1998 roku. Zmiana ustroju nie pozbawiła go tematów. Przeciwnie, dostarczyła nowych okazji do obserwowania, jak szybko wzniosłe deklaracje rozmijają się z praktyką, a polityczna retoryka zaczyna żyć własnym życiem, coraz bardziej niezależnym od faktów.
Przywołany na początku tekst powstał w 2003 roku. Rybiński przygotował go na spotkanie z felietonistami „Rzeczpospolitej” podczas krakowskich Targów Książki, na które z powodu choroby nie mógł przyjechać. Gazeta opublikowała go po raz pierwszy dopiero 22 października 2009 roku - w dniu jego śmierci.
Pozostawił po sobie tysiące tekstów, znakomity serial i przekonanie, że śmiech nie musi oznaczać lekceważenia rzeczywistości, bo czasem jest najcelniejszym sposobem jej opisania.
Na lewicy już wiedzą, co jest przyczyną walk we Francji. Imigracja? Podpalająca kraj lewica? Gdzie tam.
Otóż oczywiście chodzi o klimat!
Tak, "uczniowie" protestują w październiku z powodu upałów w lecie. Wszystko pasuje, ma sens, nie kwestionuj, wierz tylko.
Czyste zło. Ekofanatycy z rady miejskiej Kopenhagi wydali "wytyczne", by w imię klimatu starsi ludzie dostawali mniej mięsa w domach opieki.
"Ich pokolenie zanieczyszczało klimat najbardziej".
Ci ludzie nie mają serca, ideologia na to nie pozwala.
Co dokładnie się stało?
Rada miasta (Københavns Kommune) wprowadziła strategię żywieniową (Mad- i Måltidsstrategi), której celem jest https://t.co/JxuimcGRPH. zmniejszenie śladu klimatycznego posiłków publicznych o 25%. W wytycznych (pejlemærker / „zalecane ilości”) dla domów opieki (plejehjem) wskazano:
- maksymalnie ok. 500 g ugotowanego mięsa tygodniowo na mieszkańca,
- z tego maksymalnie ok. 80 g wołowiny / cielęciny / jagnięciny.
"Fact checkerzy" grzmią, że to tylko wytyczne, a nie prawo do wdrożenia. W praktyce jednak stało się to, przed czym ostrzegaliśmy.
Analizy i relacje z domów opieki (https://t.co/JxuimcGRPH. z Københavns Ældreråd i niedawna analiza z października 2026) pokazują, że:
- ilość mięsa (szczególnie wołowiny) rzeczywiście spadła,
- wołowina pojawia się przeciętnie tylko 1–2 razy na 4 tygodnie (w niektórych kuchniach rzadziej),
- w kilku miejscach prośby o wołowinę na urodziny bywały odrzucane „ze względu na bilans CO₂”,
- pojawiały się też plany z 2–3 posiłkami wegetariańskimi w tygodniu i preferowanie np. jabłek zamiast bananów z powodów klimatycznych
Poznajcie Pana Pawła. Członka Rady Fundacji Chata Zwierzaka. Pies na nagraniu wabi się Azja. Jeśli wierzyć tłumaczeniom Fundacji, otrzymuje właśnie karę za zagryzienie innego psa. Całość ma miejsce w domu kupionym za pieniądze darczyńców, celem opieki nad zwierzętami...
🚗 | Kupiła auto, a po dwóch dniach zniknęło! Za wszystkim stał były właściciel.
Mieszkanka powiatu sulęcińskiego kupiła używanego Forda, ale już dwa dni później samochód zniknął spod jej bloku. Policjanci szybko ustalili, że za kradzieżą stoi 36-letni sprzedawca, który zachował sobie drugi kluczyk i po prostu odjechał autem.
Mężczyzna został zatrzymany, a samochód odzyskano. Usłyszał zarzut kradzieży z włamaniem. Grozi mu nawet 10 lat więzienia.
Imagínate lo horrible que tienes que ser como ser humano para votar en contra de que se investigue la violación masiva de niñas.
Ese es el Partido Laborista 🇬🇧
Polak zbudował w małym mieszkaniu własny latający pojazd. Dziś jego maszynę kupują w Kalifornii za 148 000 dolarów, a lista oczekujących jest zapełniona do 2028 roku.
Zanim jednak przyszedł światowy sukces, był moment, który w historii Tomasza Patana porusza najbardziej.
Przed pierwszym w życiu lotem siedział w kokpicie przez 5 minut. Musiał uspokoić emocje. Potem uruchomił silniki i uniósł się nad ziemię.
Na zaledwie 5 sekund. Ale na te pięć sekund pracował przez całe życie.
Od dziecka fascynowało go wszystko, co lata. Budował modele śmigłowców, później drony.
Z czasem zaczął się zastanawiać: skoro maszyna potrafi unieść ciężką kamerę, to czy nie mogłaby unieść również człowieka?
Nie miał za sobą wielkiego koncernu motoryzacyjnego ani miliardowego budżetu. Pierwszy prototyp powstawał w niewielkim mieszkaniu w Polsce.
W jednym z wywiadów przyznał, że szczególnie wiele zawdzięcza swojej dziewczynie Ani. To ona wierzyła w powodzenie projektu i pomagała mu przetrwać najtrudniejsze momenty.
Aż w końcu maszyna oderwała się od ziemi. Dziś nazywa się Jetson ONE:
• ma 8 silników elektrycznych,
• startuje pionowo i osiąga 102 km/h,
• lata przez około 20 minut.
W 2025 roku pierwszy egzemplarz trafił do klienta w Kalifornii.
Takie historie warto opowiadać o Polsce i Polakach jak najczęściej. Bo gdzieś w kolejnym małym mieszkaniu może właśnie powstaje następny wynalazek, który za kilka lat zobaczy cały świat.
Jakie inne polskie projekty zasługują dziś na taki rozgłos? 👇
O, to dobre. 😜 Jak amerykański właściciel TVN zobaczy, że nic nie może zrobić ze swoją własnością w Polsce, to będzie TVN w likwidacji i Tusk będzie musiał 2 mld. rocznie płacić i na TVN i na TVP i jeszcze miliardowe odszkodowania dla Paramount. 😳😜
TVP Info zbojkotowała wystąpienia prezyd. Nawrockiego na uroczystościach pogrzebowych 49 ofiar reżimu komunistycznego na Cmentarzu Osobowickim we Wrocławiu. Uwiera ich wspomnienie komunistycznej zbrodni? A może nie chcą urazić wrażliwości marszałka Czarzastego i premiera Tuska?
Już po wyroku dla Sebastiana M. 8 lat. Wiecie co mnie uderzyło najmocniej, będąc na sali sądowej?
Obrazki zakrywających usta i płaczących dziennikarzy. Patrzących po sobie policjantów. Zasmuconych pracowników cywilnych sądu. Słuchanie o tym, co zrobił M. było przerażające. Samo słuchanie!
Ogromne współczucie dla rodzin ofiar. My wrócimy do domów, bliskich, dzieci. Otrząśniemy się z tej straty. Wam została modlitwa na cmentarzu. I mierzenie sie z tym, co zrobił Wam i Waszym bliskim Sebastian M.
To na pewno nie koniec tej sprawy. Wiele wątków wymaga wyjaśnienia. I jeszcze do nich wrócimy!
CHOLERA JASNA, szlag mnie trafi!!
Jestem załamany, zniszczony, zdruzgotany, psychicznie rozbity! Nie mam już siły! Nie mam już nadziei! Czuję się oszukany, zdradzony, upokorzony przez los! To jest jakaś niewyobrażalna katastrofa! Tragedia! Dramat, którego nie jestem w stanie ogarnąć rozumem!
Nie mogę oddychać. Ręce mi się trzęsą. Patrzę w ścianę i nie jestem w stanie zebrać myśli.
Zaglądałem pod drzewa. Rozgarniałem liście. Klękałem w mchu. Szukałem z nadzieją, z wiarą, z miłością do ojczystej przyrody.
I co?!
Nic!!!
Ani jednego borowika! Ani jednego podgrzybka! Ani jednej nędznej, żałosnej purchawki!!!
A przecież wszystko było! Drzewa były! Mech był! Ziemia była!
Niech mi ktoś wytłumaczy, jak to jest możliwe!!!
Czy ja już nic nie znaczę?! Czy moje życie nie ma żadnej wartości?! Czy człowiek nie ma już prawa do odrobiny szczęścia?!
Nie chciałem wiele!!!
Nie żądałem pałacu! Nie żądałem milionów! Nie żądałem nieśmiertelności!!!
Czy po to nasi przodkowie walczyli o niepodległość?!
Czy po to Sobieski ratował Wiedeń?!
Czy po to Piłsudski zatrzymał bolszewików?!
Żebym ja w 2026 roku wrócił z lasu bez jednego podgrzybka?!
Dzisiaj umarła nadzieja.
Szanowni Państwo, z ogromną przyjemnością chciałbym zakomunikować, że po sprawdzeniu mojej kariery zawodowej okazało się, że w przeciwieństwie do Berka mam staż pozwalający mi objąć posadę Sędzi Trybunału Konstytucyjnego. Ślubowanie złożyłem przed listonoszem wobec Prezydenta.