Zgłoszenie i wybór M. Berka na sędziego TK jest wielkim błędem tej koalicji. Pan Berek nie jest konstytucyjnym Rambo, który wejdzie do TK i zrobi tam porządek - porządek zrobi tam głosowanie nad immunitetem Święczkowskiego, do którego potrzeba po prostu kolejnego, apolitycznego sędziego, który dołączy do już wybranych i skończy z tą paranoją, jaką jest prezesowanie TK osoby, która ma mieć postawione poważne i dobrze uzasadnione zarzuty karne.
Błąd, jakim jest wybór Berka, polega na dwóch rzeczach - po pierwsze, jest to sygnał, że Koalicja odeszła od zasady apolityczności TK. Berek był osobą odpowiedzialną w rządzie za wdrażanie jego polityki - stąd łatwy argument, że ma być zaufanym człowiekiem Tuska w sądzie konstytucyjnym, gdzie żaden polityk nie powinien mieć swoich ludzi.
Po drugie, ten wybór daje Nawrockiemu polityczny powód, żeby odmówić ślubowania. Polityczny, ale nie prawny - prezydent nie może przy pomocy ślubowania, które jest wymogiem ustawowym, blokować wyboru sędziego TK, który zgodnie z konstytucją podlega tylko jej. To tak, jakby biskup blokował wdrożenie bulli papieskiej. Ale KO dała Nawrockiemu powód, by w całej okazałości zagrał konstytucyjnego hipokrytę: nie przeszkadza mu w TK Święczkowski, ale teraz będzie pozował na „zatrwożonego” próbą upolitycznienia TK.
Obecnie walka o praworządność to nie kampania wrześniowa o Berka, ale zaczynająca się wojna dziesięcioletnia - ważne jest, czy sędziowie wybierani przez następny parlament, będą tacy jak Pawłowicz, czy tacy jak Patyra. Dzisiejszy wybór niczego w TK politycznie nie zmieni, ale osłabi poparcie dla Koalicji wśród ludzi, którzy liczyli na to, że będzie się ona istotnie różnić od PiS w tym oto zakresie, że nie będzie traktować TK jak spółki Skarbu Państwa, którą można obsadzić swoimi ludźmi. A więc ten wybór osłabi politycznie stronę broniącą praworządności.
A u M. Berka niestety nad szacunkiem dla niezależności TK wygrały osobiste ambicje. Osoby zbyt aktywne publicznie po jednej ze stron sporu, nie powinny zostawać sędziami TK - mówię to także o sobie. A Berek chciał i został. Tym samym w pewnym sensie udowodnił, że na sędziego TK w sensie postawy się nie nadaje. Bo sędzia TK powinien wiedzieć, że niezawisłość ma dwa wymiary: wewnętrzny i zewnętrzny. Wewnętrznie Berek być może czuje się niezawisły. Ale niezawisłość w aspekcie zewnętrznym polega na tym, że ludzie postrzegają go jako niezawisłego. A ze względu na to, że był prawą ręką premiera, nie będą. Paradoksalnie więc, dowodem na to, że Berek nadaje się na sędziego TK, byłaby jego rezygnacja zanim został wybrany. Ale nie zrezygnował, mimo wezwań wieku organizacji walczących o Polską praworządność, i to powoduje, że dzisiejszy piątek jest dla przyszłości polskiej praworządności smutnym dniem.
Debata w sejmie skądinąd wyglądała jak tańcowanie na nieboszczyku.
Bowiem trudno inaczej opisać stan rzeczy, w którym odtajnia się wyrywkowo i dla partyjniactwa akta sprawy karnej ws. zabójstwa, oszustwa.
Dla mnie, dwudziestodwulatka, jest to przykry obraz państwowości.
Dzisiaj, 4 września 2026 r., premier RP nadużył art. 12 prawa o prok. ujawniając na potrzeby polityczne wyjaśnienia z procesu. Te nota bene zdobył dzięki przewodniczącemu KO, który jest zarazem obrońcą w sprawie.
PiS, jak na dojrzałą elytę przystało, odpowiedział: "to wyście".
Mówiąc o "głupich i niewykształconych", "ze wsi" nazywa się ludzi codziennie ciężko pracujących na rzecz Polski. "Nie jako Naród podzielony, ale jako silna i zgodna wspólnota - Polska może znaczyć więcej." Polska to my. Ludzie. #nieemocjom#niepolaryzacji#wybory2025
Frekwencja wśród pokolenia Z wyniosła 72%. Młodzi będą jedną z dwóch najważniejszych grup wyborczych 1 czerwca. Przez kolejne dni będzie trwał festiwal - apeluję, doceńmy samych siebie. Doceńmy swoją wartość, zamiast tych, którzy mówią nam jaka ona jest.
Nie politycy mają kreować to jak myślimy, to my mamy o tym decydować. Młodzież jest teraz najsilniejsza w historii III RP. Nie zostańmy towarem którejkolwiek partii.
Jako po prostu ludzie jesteśmy w stanie zrobić najwięcej. Nie jako wyborcy jednych czy drugich. Zawsze.
Zwycięstwo DJT w Stanach Zjednoczonych będzie stanowiło (znowu) sygnał, że walka z nową prawicą NIE MOŻE polegać na flagowaniu faszyzmem. Demokraci od lat ośmieszali DJT (2012-16), problemy które mieli jego wyborcy uznali za "niebyłe", najchętniej tych ludzi też tak klasyfikując.
Komunikacja Białego Domu jest oceniania jednoznacznie źle. Kamala Harris zaczęła kampanię na booście nadziei, ale za późno zajęto się istotą (dla nowego wyborcy), tj. problemem migracji i ekonomii. Nadzieja w szczęściu? Nieważne kto wygra, te wybory powinny dać do myślenia.
There is absolutely no place for political violence in our democracy. Although we don’t yet know exactly what happened, we should all be relieved that former President Trump wasn’t seriously hurt, and use this moment to recommit ourselves to civility and respect in our politics. Michelle and I are wishing him a quick recovery.
@yszkygg ♥️ To nie Twitch był cudowny, tylko ludzie w nim dla nas pracujący. Dzięki za dawanie tylu szans tym, którzy serwowali pierwszorzędną rozrywkę, wtedy jeszcze po prostu bawiąc się w grach. Powodzenia!
Nie jest tak, że zarówno Instagram, jak i Twitch, nie mają małych lub cokolwiek wnoszących twórców. Niosących, chociażby najprostszą, ale jednak jakąś historię. Swoją pasję. Myśli. Nadal istnieją, ale znaleźć ich jest coraz ciężej. Meta promuje, kształci, obecność dla zysku.
Inflencerzy to klątwa tych czasów. Twitch i Instagram są dla mnie flagowymi przykładami. Straciły lokalność, ducha, atmosferę - na rzecz masówki, lokowań, zasięgów. Nie odnajduję w tym szczerej werwy twórców, tylko szukanie okazji na zysk. Ze społeczności powstały sieci handlowe.
IG: Poza stratą lokalnego charakteru, będącego istotą medium społecznościowego, upodobnił się do TikToka, gdzie cel to uwaga widza. Wystarczy 8 s. Potem kolejny Reels. I Pętla. Mózg traci skupienie. Zysk? Przeważnie żaden. Inflencerzy za to zajęli miejsce osób z osobowością.