Opowiem Wam, co wydarzyło się w Kartonistanie, podczas gdy lud kartonistański zajmował się duetem przygłupów żywcem wyjętych z okładki kasety magnetofonowej discopolo lat 90' .
Nawet nie dziwię się Rutkowskiemu, że zaangażował się tak mocno w pomoc temu rolnikowi, co zamiast orać pole orał nosem blat wypełniony substancjami. Nie martwilibyście się, gdybyście byli najsłynniejszym kwadratowym ludzikiem w Polsce, a rząd właśnie zdelegalizował Minecrafta? Hoho!
Otóż Tusk osiągnął kartonistańskie szachy 5D. Żeby przykryć dziurę w budżecie, w której pewnie dałoby się odnaleźć legendarny mózg Żukowskiej, wymyślili zamach na siebie i Waldka Kosiniak-Kamysza. I uwaga... ogłosili to w mediach zanim złapali gościa. Niestety żaden z ekspertów ds. bezpieczeństwa, którzy wizytowali Polsat, nie potrafił wskazać według jakiej procedury tu zadziałano, bo tak nigdzie się nie robi, tylko u Tuska.
A ja potrafię wskazać procedurę. To jest procedura tefałenowsko-wyborcza. Bić pianę wokół alternatywnych rzeczywistości, których przecież nie ma. Przypomnijmy, że podczas gdy taki Rubcow ładował nie tylko telefony połowie kwiatu polskiego dziennikarstwa, to dziennikarstwo szukało ze łzami w oczach 4-letniej Eileen, która zagubiła się w lesie na granicy, bo Straż Graniczna wypchnęła jej rodziców na Białoruś. To znaczy zagubiłaby się, gdyby istniała.
A żeby przykryć, że Domański porozumiał się w piątek w sprawie przeniesienia nadzoru nad giełdami, izbami rozliczeniowymi i depozytami papierów wartościowych z poziomu krajowego na unijny bo takie uprawnienia zyska Europejski Urząd Nadzoru Giełd i Papierów Wartościowych (ESMA), wysłano tych dwóch pajaców do robienia cyrku.
Tak, dobrze słyszycie. Domański oddał nadzór nad polską giełdą w ręce Brukseli. A to nie najlepsze info. Bo wiecie? Tak się jakoś złożyło, że ESMA nie obejmie jednak pełnej kontroli nad giełdą we Frankfurcie ze względu na wynegocjowane przez Niemcy wyłączenie, na które w piątek zgodzili się ministrowie pozostałych krajów. Jakoś tak się złożyło.
Nie dajcie się wodzić za nos iluzjoniście z Sopotu, bo to kawał... jest.
👉 Jeśli też masz o nim podobne zdanie, postaw mi kawę tutaj: https://t.co/8NPL5yAO8g
„Domański oddaje Brukseli nadzór nad giełdą i bankami.
 Ministrowie finansów Unii Europejskiej porozumieli się w piątek w sprawie przeniesienia nadzoru nad giełdami, izbami rozliczeniowymi i depozytami papierów wartościowych z poziomu krajowego na unijny. Takie uprawnienia zyska Europejski Urząd Nadzoru Giełd i Papierów Wartościowych (ESMA). Pod jego nadzór trafią też kryptowaluty.
Giełda we Frankfurcie wyłączona.”
⬇️
https://t.co/nHyigjS8wr
Germany 🇩🇪 is soon going to realize it made THE MOTHER OF ALL MISTAKES.
And this one may prove lethal: it became France’s 🇫🇷 CREDIT CARD 💳.
Germany thought the euro would force the rest of Europe to become more German: disciplined budgets, low inflation, fiscal restraint.
Instead, the opposite happened. Germany tied its financial credibility to states that never intended to live by German rules, and France is the biggest of them.
France can run deficits, pile up debt and postpone reform because everyone knows a French sovereign crisis would become a euro crisis overnight. France is simply too large to fail quietly. The moment Paris gets into serious trouble, the problem stops being French and becomes European.
That means German taxpayers, German banks, German savings and German political credibility become part of the rescue mechanism whether Berlin likes it or not.
Germany thought it had built a currency union. In reality, it built a system in which the most disciplined members are permanently exposed to the least disciplined ones.
And the timing is perfect. Germany itself now needs money for defence, infrastructure, energy and industry. Yet instead of rebuilding itself, it may increasingly be expected to stabilize a monetary union whose second-largest economy refuses to control its spending.
France discovered the ultimate financial trick: borrow nationally, create systemic risk collectively, and make your collapse too expensive for Germany to allow.
Germany did not create a European currency. It handed France a credit card with Berlin as the guarantor.
Panie Premierze @donaldtusk, w świetle najnowszych doniesień służb o zagrożeniu zamachem, obywatele mają prawo pytać o zbieżność w czasie. Badacze tacy jak S. Iyengar (Agenda-Setting) oraz P. Van Aelst (Logika mediów) wskazują na "subwencje informacyjne" w momentach kryzysu władzy. Czy to nagłe zwołanie narady w CAT ABW nie jest klasycznym zabiegiem "framingu", mającym narzucić nową ramę uwagową i natychmiast odciągnąć uwagę opinii publicznej od problemów gospodarczych rządu?
Finanse publiczne notują rekordowe zadłużenie, a koszty obsługi długu rosną. Według "Teorii Strumieni" (Multiple Streams Framework) J. Kingdona, okno polityczne otwiera się, by zredefiniować i zamaskować strukturalny problem. Panie Premierze, czy eskalowanie sporów politycznych i wprowadzanie tematów zagrożenia życia nie jest próbą ukrycia przed obywatelami twardych danych makroekonomicznych, fiaska obietnic wyborczych i rosnącej dziury budżetowej?
Afera wokół wiceministra Kołodziejczaka obnażyła patologie w doborze współpracowników. R. Michels w "Żelaznym Prawie Oligarchii" dowodził, że liderzy partyjni otaczają się miernymi, ale bezwzględnie lojalnymi aparatczykami. Panie Premierze, dlaczego kluczowe funkcje w państwie powierza Pan osobom o tak niskiej wiedzy merytorycznej, za to z kompromitującą przeszłością? Czy lojalność i cynizm są dla Pana ważniejsze niż kompetencje do zarządzania Polską?
Tragiczne ataki nożowników w szkołach to dowód zapaści systemowej prewencji. Zamiast wziąć odpowiedzialność, aparat rządu stosuje strategię "Blame Avoidance" (unikania winy), opisaną przez C. Hooda. Panie Premierze, dlaczego w obliczu realnych luk w bezpieczeństwie stosuje Pan "buck-passing", zrzucając winę na opozycję, prezydenta i rzekomy klimat nienawiści, zamiast po prostu wdrożyć programy naprawcze i przyznać się do błędów podległych ministrów?
Krytycy nazywają Pana autorem "przemysłu pogardy". Naukowcy tacy jak D. Schultz (Polaryzacja Afektywna) i D. Paulhus (Ciemna Triada w polityce) precyzyjnie opisują makiaweliczne zarządzanie przez konflikt. Panie Premierze, czy utrzymywanie permanentnej wojny z Prezydentem Nawrockim i wprowadzanie ideologicznych podziałów nie jest chłodną, zracjonalizowaną socjotechniką? Czy celowo polaryzuje Pan społeczeństwo, wiedząc, że strach i nienawiść to najskuteczniejsze narzędzia utrzymania dyscypliny w elektoracie?
Polityka to odpowiedzialność za fakty, a nie tylko zarządzanie wizerunkiem i błyszczenie w kamerach. Obywatele widzą rozbieżność między propagandą sukcesu a nadużyciami finansowymi i niekompetencją ministrów. Czy dzisiejsze ogłoszenie zagrożenia zamachem ma uwiarygodnić ogromne wydatki państwa i zamknąć usta opozycji, blokując merytoryczną krytykę Pańskiego gabinetu pod płaszczykiem "jedności narodowej"?
Panie Premierze, domagamy się przejrzystości, a nie cynicznego zarządzania strachem. Przyszłość Polski wymaga merytoryki, a nie politycznego makiawelizmu ukrywającego bankructwo państwowych instytucji. Czekamy na odpowiedzi oparte na danych, a nie na wyreżyserowanych konferencjach prasowych
Poniżej źródła na ktorych oparłem swoje pytania. Cała Polska oczekuje odpowiedzi🇵🇱
⬇️⬇️⬇️
* C. Hood: "The Blame Game"
* R. Michels: "Political Parties"
* S. Iyengar: "News That Matters"
* J. Kingdon: "Agendas, Alternatives, and Public Policies"
* Badania nad Ciemną Triadą i Polaryzacją (D. Paulhus, D. Schultz)
* P. Van Aelst: Adaptacja mediów
Kochani Rodacy,
W ostatnich godzinach z najwyższych szczebli państwowych, za pośrednictwem służb specjalnych, dotarła do nas informacja o możliwym zamachu na premiera i wicepremiera. Komunikaty te, opatrzone pilnymi naradami w Centrum Antyterrorystycznym, mają wywołać w nas jeden dominujący stan: strach i odruch jednoczenia się wokół zagrożonej władzy. Zanim jednak pozwolimy, by ten komunikat zdominował naszą ocenę sytuacji, musimy zadać sobie fundamentalne pytanie: dlaczego ta informacja pojawia się dokładnie w tym momencie?
Mechanizmy władzy
Odpowiedź nie kryje się w raportach wywiadu, lecz w mechanizmach socjotechniki i cynicznego zarządzania władzą, które od lat są fundamentem tego obozu politycznego.
Fakty i zapaść państwa
Spójrzmy na fakty z ostatnich dni. Finanse publiczne znajdują się w zapaści, a dług państwa bije historyczne rekordy, obnażając całkowitą fikcję obietnic gospodarczych. W naszych szkołach dochodzi do tragedii i ataków z użyciem noża, co dowodzi systemowej zapaści bezpieczeństwa wewnętrznego. Jednocześnie na szczytach ministerstw wybuchają skandale obyczajowe i kadrowe – jak w przypadku afery wiceministra Kołodziejczaka – które udowadniają, że do władzy dopuszczono ludzi o kompromitującej przeszłości, pozbawionych jakichkolwiek kompetencji merytorycznych. Władza znalazła się w głębokim kryzysie. I właśnie w tym momencie, jak na zawołanie, uruchamiana jest operacja przykrywkowa.
Manipulacja medialna
To, co dziś obserwujemy, to podręcznikowy przykład manipulacji agendą medialną. Nauki o komunikacji nazywają to wprost: to celowe narzucenie nowej ramy uwagowej. Zamiast zadawać pytania o rosnące podatki, dziurę budżetową i patologie na szczytach władzy, obywatele mają wpatrywać się w paski stacji informacyjnych donoszących o rzekomym zamachu. To chłodna kalkulacja – rzucenie mediom tematu tak emocjonalnego, że natychmiast przerywa on dyskusję o niewygodnych faktach.
Przemysł pogardy i polaryzacja
Ten system nie jest przypadkiem. Został zbudowany na makiawelicznym założeniu, że podzielonym i wystraszonym społeczeństwem rządzi się łatwiej. Obserwujemy od lat funkcjonowanie przemysłu pogardy, którego celem jest permanentna polaryzacja. Dla tej władzy konsensus jest zagrożeniem, dlatego nieustannie kreuje wrogów – czy to opozycję, czy prezydenta Nawrockiego. Utrzymywanie stanu nieustannej wojny politycznej pozwala ukryć własną niekompetencję. Zgodnie z żelazną logiką unikania winy, ten rząd nigdy nie bierze odpowiedzialności za swoje błędy. Każdą porażkę gospodarczą, każde niezrealizowane prawo i każdą tragedię zrzuca na swoich politycznych oponentów, tworząc zasłonę z ideologicznego sporu.
Oligarchia i mierne kadry
Spójrzcie Państwo na ludzi otaczających premiera. To system oparty na żelaznym prawie oligarchii, gdzie jedyną walutą jest ślepa lojalność, a nie wiedza czy profesjonalizm. Eksperci są zagrożeniem dla wodza, dlatego państwem zarządzają osoby mierne, lecz bezwzględne. Kiedy ich cynizm i brak kompetencji wychodzą na jaw – jak w ostatnich aferach – są chwilowo chowani, ale maszyna działa dalej, nastawiona wyłącznie na utrzymanie wpływów i uwłaszczanie się na państwowym majątku.
Podsumowanie – nie ulegajmy manipulacji!
Ogłoszenie zagrożenia zamachem otwiera władzy polityczne okno możliwości. Ma uwiarygodnić ogromne koszty obsługi państwa i zamknąć usta opozycji. Wymaga się od nas, byśmy w obliczu kryzysu bezpieczeństwa przestali patrzeć władzy na ręce. Nie możemy ulec tej manipulacji. Musimy patrzeć na twarde dane makroekonomiczne, na to, kto i jak zarządza naszym bezpieczeństwem na co dzień, a nie tylko podczas reżyserowanych konferencji prasowych służb. Informacja o zamachu to kolejny akt w strategii ukrywania politycznego bankructwa. Naszym obowiązkiem jest żądać faktów, rozliczać z kompetencji i nie pozwolić, by socjotechnika i przemysł pogardy po raz kolejny zdecydowały o przyszłości naszego państwa.
Mechanizm powtarza się jak w moich analizach. Ale to działa od lat. Zamach mailem.
Ubeckie zdjęcie - symbol.
6 października 1951, na dziedzińcu PUBP we Włodawie - po obławie UB i KBW.
Leżą polegli w walce Stanisław Torbicz „Kazik” i ppor. Edward Taraszkiewicz „Żelazny”. Podtrzymuje ich Stanisław Marciniak „Niewinny”. Jego losu to zdjęcie jeszcze nie zamyka. Aresztowany tego samego dnia, katowany w śledztwie, skazany na śmierć, zamordowany w styczniu 1953 w więzieniu na Zamku.
Na tej fotografii nie widać „zwycięzców”. Widać komunistyczne państwo terroru, które polskich żołnierzy traktowało jak trofeum.
A do dziś mamy tych, którzy bredzą, że ostatni żołnierze podziemia „mogli normalnie żyć”, gdyby tylko złożyli broń. Nie mogli. Tych, którzy nie wyrzekli się walki o wolną Polskę przeciwko sowieckim okupantom i polskojęzycznym komunistom, ścigano, torturowano, mordowano i wrzucano do dołów śmierci.
Kłamstwo o „normalnym życiu” nie jest niewinne ani przypadkowe. Jest fundamentalne. Jest próbą wybielenia katów kosztem poległych. Kto je powtarza, staje po stronie ludzi, którzy to zdjęcie zrobili.