🐺 Na początku listopada, raptem sto metrów od ambony na terenie dzierżawionym przez Koło Łowieckie „Wieniec”, a należącym do nadleśnictwa Świeradów Zdrój, zastrzelono z broni myśliwskiej młodą wilczycę z tegorocznego miotu.
🧑⚖️ Składamy wniosek o włączenie Pracowni do podmiotów wykonujących prawa pokrzywdzonego, tj. samicy wilka.
Wilk jest objęty w Polsce ścisłą ochroną gatunkową, tymczasem jak wykazują badania Instytutu Biologii Ssaków PAN w Białowieży, rocznie nielegalnie odstrzeliwanych jest ponad 140 wilków.
Wilczyca została zastrzelona niedaleko miejscowości Wolimierz w powiecie lubańskim. Dokumentację zebrali i przekazali policji oraz osobie z Nadleśnictwa Świeradów Zdrój aktywiści z organizacji „Z Szarym za Płotem” oraz ze Stowarzyszenia „Wolimierz”. Na podstawie przesłanych zdjęć, osoba zatrudniona w nadleśnictwie, stwierdziła, że jest to „na 100% lis”. Czy to skandaliczny brak kompetencji i zwykła pomyłka, czy może celowe wprowadzenie w błąd i zacieranie śladów?
💥 W Polsce corocznie zabijanych jest ponad 140 wilków, a od końca lat 90., kiedy wilk został objęty ścisłą ochroną gatunkową, tylko siedmiu osobom dowiedziono popełnienia przestępstwa. Co ciekawe z tych siedmiu osób sześć było czynnymi myśliwymi.
Polski Związek Łowiecki tłumaczy się, mówiąc, że skazane osoby nie były w momencie popełnienia przestępstwa na oficjalnym polowaniu, więc były po prostu kłusownikami. Ale to PZŁ dał im legitymację, na podstawie której mogli stać się posiadaczami broni.
Do końca 2022 r. do celów łowieckich w Polsce zarejestrowano 374 tys. sztuki broni. Na jednego członka Polskiego Związku Łowieckiego przypada więc 2,8 sztuk broni. Do tego myśliwi zwolnieni są z obowiązku okresowych badań lekarskich i psychologicznych, więc trudno się dziwić, że co jakiś czas słyszy się o kolejnym „pomyliłem z dzikiem”, kiedy ofiarą padają chronione zwierzęta, ale również ludzie. Tym niemniej w przypadku wilków mamy do czynienia z celowym działaniem, a nie pomyłką.
Histeria nakręcana przez myśliwych i hodowców doprowadziła do wzmożenia nielegalnego odstrzału wilków. Ale to nagłaśniane również przez media zagrożenie, jakim rzekomo mają być wilki dla hodowców zwierząt, jest bardzo wyolbrzymione. W Polsce śmiertelność zwierząt gospodarskich powodu ataku wilków wynosi zaledwie 0,08% bydła, około 0,12% cieląt oraz kilku procent owiec. Cała reszta jest powodowana chorobami oraz zaniedbaniami człowieka.
„Zachętą” do odstrzału wilków poza medialną nagonką stał się także przegłosowany na poziomie Unii Europejskiej wniosek o osłabienie statusu ochronnego wilka w Konwencji Berneńskiej, do czego przyłożyła swoją rękę Polska, zgodnie z wytycznymi premiera Tuska.
Badania genetyczne przeprowadzone przez naukowców i naukowczynie z Portugalii, Belgii, Niemiec i Polski, dowiodły zaś, że dla połowy europejskich subpopulacji wilków, parametr związany z możliwościami reprodukcyjnymi, czyli efektywna wielkość populacji, nie został osiągnięty. Zgodnie z kryteriami przyjętymi w Globalnych Ramach Różnorodności Biologicznej efektywna wielkość populacji gatunku powinna przekraczać 500 osobników. W zachodniej Polsce efektywną wielkość populacji oszacowano na ok. 230 osobników (dla Hiszpanii i Portugalii to z kolei 300, a w Skandynawii zaledwie 55).
Wilki pełnią bardzo istotne funkcje ekosystemowe. Polują na dziki, a odnajdując martwe i osłabione osobniki, chore na Afrykański Pomór Świń (ASF) i gruźlicę przyczyniają się do eliminacji źródeł zakażenia tymi chorobami w lasach i na polach. Same zaś wirusa nie roznoszą. Polując również na innych roślinożerców, modyfikują ich zachowania, czym przyczyniają się do ochrony różnorodności biologicznej. Obecność wilków zapobiega w związku z tym np. niszczeniu gatunków roślin wrażliwych na zgryzanie i wydeptywanie.
⚖️ Od lat wraz ze środowiskiem naukowym domagamy się zaostrzenia kar za zabijanie gatunków chronionych. Obecnie większość spraw jest umarzana. Dlatego i tym razem jako stowarzyszenie włączymy się do postępowania, dotyczącego zabitej pod Wolimierzem wilczycy.
Dziękujemy za zawiadomienie i materiały Monice Wołczeckiej, Stowarzyszeniu „Z Szarym za Płotem” i Katarzynie Kozyrze-Zyskowskiej.
‼️ UJAWNIAMY ‼️ Minister Jacek Tomczak zataił, że on i kancelaria jego żony zarobili kilka milionów złotych na współpracy z deweloperami.
Ten sam Tomczak lobbuje w rządzie za projektem ustawy o kredycie korzystnej dla deweloperów.
https://t.co/DOC6oP7UmY
Prokuratura rozpoczyna oględziny tamy w Stroniu Śląskim. Prawie trzy tygodnie po katastrofie.
Więcej na https://t.co/elwAa96aXC #NiezaleznaPL https://t.co/7HHHL0WKQK
Wczoraj Kanclerz Niemiec o godzinie 12.oo brał udział w uroczystym uruchomieniu Komputera kwantowego, jak powiedział Niemcy mają być centrum tej technologii
https://t.co/sHl59sDjkL
Uwierzycie? To już 3⃣5⃣ lat odkąd Pracownia rozpoczęła działania na rzecz ochrony dzikiej przyrody i Wszystkich Istot.
✳️ Dziś możesz dołączyć do naszej pracy. Jak?
„Każda żywa istota posiada wewnętrzną wartość, wartość samą w sobie. Niezależnie od tego, czy w wąskim rozumieniu istota ta jest człowiekowi użyteczna, potrzebna, czy też nie” - słowa wypowiedziane przez Arne Naessa w 1992 roku nadal nam towarzyszą.
Od początku dwa najważniejsze kierunki aktywności Pracowni to 🐺 ochrona wilka i 🌳🌲 ochrona Puszczy Białowieskiej.
🐺 W 1992 roku zainaugurowaliśmy kampanię „dzikie jest piękne” - wilk został objęty ochroną początkowo w ówczesnym województwie poznańskim, a trzy lata później, w 1995 r. niemal w całej 🇵🇱 Kolejne etapy walki o ochronę wilka trwały do kwietnia 1998, kiedy to objęto je pełną ochroną gatunkową na całym terytorium kraju. Za tym poszło zmapowanie przez Pracownię korytarzy ekologicznych oraz stanowcze domaganie się planowania i budowania bezpiecznych przejść dla dzikich zwierząt.
Te działania zresztą realizujemy do tej pory.
Niestety wilk może przestać być bezpieczny.
25 września poparto projekt @EU_Commission obniżający status ochronny wilka w Europie i przeniesienie go z "gatunku ściśle chronionego" do "gatunku chronionego”.
W jaki sposób wesprzeć Pracownię w walce ochronę wilka? ✅ Możecie udostępnić ten i inne posty. ✅ Możecie przekazać darowiznę.
✅🖊️ Możecie wysłać mail do Kancelarii Premiera
📩 [email protected]
z pytaniem, na jakiej podstawie Polska zagłosowała za osłabieniem ochrony wilka.
Warto dowiedzieć się, dlaczego nasz kraj, który mógłby być liderem w ochronie tego gatunku, popiera zapędy 🇪🇺 zmierzające w kierunku wprowadzenia odstrzałów redukcyjnych.
🖊️🖊️🖊️Można napisać tak:
Szanowny Panie Premierze RP,
zwracam się w trybie dostępu do informacji publicznej z pytaniem o podstawy stanowiska rządu dotyczącego osłabienia ochrony wilka zaprezentowane na posiedzeniu Komitetu Stałych Przedstawicieli Rządów Państw Członkowskich przy Unii Europejskiej (tzw. COREPER) 25 września. Wnoszę o udostępnienie kopii analiz, opracowań i dokumentów, na podstawie których została podjęta ta decyzja. Proszę o ich udostępnienie na mój adres e-mail.
Z poważaniem,
Wilk znowu nas potrzebuje. A Pracownia potrzebuje Was.
Rzadko prosimy o finansowe wsparcie, ale tym razem to robimy. Bądźcie z nami “Pracownią dla wilka”.
Link do darowizny: https://t.co/PHwxTTQLl1
Pan się zajmie chaosem i całkowitym zniszczeniem przez Pana ludzi @IDEAS_NCBR?
Światowej klasy specjaliści odeszli, bo @m_gdula czy @wieczorekdarek musieli wsadzić swoich ludzi, aby potem specjalne firemki mogły granty zdobywać.
Dostał Pan w tej sprawie listy od wybitnych specjalistów AI z całego świata‼️
Niech Pan skończy z tymi zasłonami dymnymi rodem z putinowskiej Rosji 🤦♂️
Tylko #SilniRazem się na to łapią
Wilki w PL są masowo (nielegalnie) strzelane, giną duszone wnykami, w kolizjach z autami, zabija je świerzbowiec (coraz częściej), choroby albo inne wilki, zła pogoda wiosną eliminuje młode.
A są pożyteczne, regulują popul. kopytnych (mniejsze szkody w rolnictwie), ograniczają ASF, eliminują mniejsze drapieżniki, co "pomaga" ich ofiarom. Wobec tych pozytywów szkody to margines, w naszym interesie jest silna populacja wilka w Polsce.
Panie Premierze @donaldtusk , my z Puszczy Białowieskiej liczymy na Pana!
🟥 Dziewczyna ze zdjęcia to 19-letnia Philippine Le Noir de Carlan, wesoła i ciut nieśmiała studentka trzeciego roku ekonomii i inżynierii finansowej na Uniwersytecie Paris-Dauphine w spokojnej XVI dzielnicy Paryża. Jedna z sześciorga rodzeństwa, jej rodzina mieszka w Montigny-le-Bretonneux k/Wersalu, bardzo zaangażowana w życie parafii, działała w skautingu... Kto zna choć trochę Francję, temu wystarczy tych kilka detali, żeby ją usytuować. To mogła na dobrą sprawę być koleżanka mojej córki albo siostrzenic i niewykluczone, że gdybym trochę poszperał, to jakichś wspólnych znajomych bym się doszukał.
Dlaczego piszę w czasie przeszłym? Bo Philippine nie żyje. Zniknęła w tajemniczych okolicznościach w piątek 20 września ok. 14.00 po obiedzie na uniwersyteckiej stołówce. Miała tylko przejść przez ulicę na stację kolejki i pojechać na weekend do rodziców. Nie dojechała. Zaniepokojeni rodzice próbowali się do niej dodzwonić. Bezskutecznie. W końcu o 23.00 jej siostra zgłosiła zaginięcie na policję. Kto zna choć trochę Francję, ten wie co policja odpowiedziała: jest pełnoletnia? To nie zawracajcie gitary. Z łaski sprawdzili tylko geolokalizację telefonu: ostatni namiar był z Lasku Bulońskiego, tuż za uniwersytetem, gdzie w dzień spacerują mamy z wózkami, a w nocy sprzedają swoje wdzięki brazylijscy transwestyci.
Nazajutrz, w sobotę 21 września, jej rodzina zorganizowała grupę poszukiwawczą złożoną z krewnych i znajomych. Wychodząc od lokalizacji telefonu dość szybko odnaleziono jej ciało, w alejce w Lasku Bulońskim, kilkaset metrów od budynku uniwersytetu. Było zakopane i zamaskowane gałęziami.
Wtedy uaktywniła się policja. Śledztwo w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci zostało wszczęte przez paryską prokuraturę. Pojawili się świadkowie twierdzący, że widzieli w tym czasie zamaskowanego mężczyznę z kilofem w tej okolicy. Dość szybko zidentyfikowano podejrzanego dzięki zebranym śladom genetycznym. Jego DNA był w bazie danych: 22-letni Taha O., obywatel Maroka, już znany wymiarowi sprawiedliwości. We wtorek 24 września wieczorem został zatrzymany w Genewie, w Szwajcarii. Nielegalny marokański imigrant jest nie tylko znany policji, ale także objęty sądowym obowiązkiem opuszczenia terytorium Francji (OQTF) oraz ścigany listem gończym.
Taha O. przybył nielegalnie do Francji w 2019 r., a już krótko potem, we wrześniu 2019 r., zgwałcił 23-letnią studentkę na leśnej ścieżce w Taverny, w regionie paryskim. Został skazany w październiku 2021 r. na 7 lat pozbawienia wolności i 10-letni zakaz pobytu we Francji, ale nie odbył pełnego wyroku. Przebywał w ZK Joux-la-Ville w okresie od 20 marca 2022 r. do 20 czerwca 2024 r., skąd został następnie przewieziony do aresztu administracyjnego (CRA) w Metzu. CRA to strzeżony ośrodek dla cudzoziemców w oczekiwaniu na deportację. Taha O. miał zostać deportowany do ojczystego Maroka, czekano tylko na papiery. Wtedy, 3 września, wkroczyła kasta: sędzia ds. wolności i zatrzymań (JLD) z nieznanych powodów podjął decyzję o jego zwolnieniu. Po prostu go wypuszczono na wolność i umieszczono w hotelu w swego rodzaju areszcie domowym. Oczywiście nie zastosował się do procedur. Nazajutrz Maroko wydało zgodę na jego deportację, ale było już za późno, ponieważ zniknął. 19 września, dzień przed zabójstwem Philippine, został zarejestrowany w kartotece osób poszukiwanych. Nieco później w Paryżu popełnił zbrodnię.
Kilka godzin po morderstwie w piątek wieczorem podjął pieniądze z bankomatu w Montreuil korzystając z karty Philippine. Kto zna choć trochę Francję, ten wie co to za miejsce, przedmieście Paryża po drugiej stronie miasta, w imigranckim departamencie Seine-Saint-Denis, rządzone przez komunistę, nazywane Bamako-nad-Sekwaną. Śledczy szybko go namierzyli, ponieważ jego tożsamość była w zautomatyzowanej kartotece sprawców przestępstw na tle seksualnym lub z użyciem przemocy (FIJAIS). We wtorek znajdował się w regionie Annecy, a następnie przedostał się do Szwajcarii. Najwyraźniej próbował dostać się do innego kraju. Do Maroka? Zatrzymano go w Genewie.
Gdyby nie został wpuszczony w 2019 r. do Francji, dwie kobiety uniknęły by gwałtu, a jedna tragicznej śmierci. Gdyby odsiedział swój siedmioletni wyrok, Philippine by żyła. Podobnie gdyby nie szczodrobliwy sędzia czy bzdurne procedury deportacyjne. Imigracja zabija.
Tragiczna w skutkach przestroga dla każdego, kto bagatelizuje skutki nadmiernego picia alkoholu.
Mężczyzna, 42 lata – kolejny pacjent, którego codzienne, pozornie niewinne picie alkoholu doprowadziło na skraj przepaści.
Zgłosił się do gabinetu z objawami, które już od dawna dawały o sobie znać, ale nie budziły w nim niepokoju – osłabienie, opuchnięte nogi, nieznośne swędzenie skóry, niepokojąco powiększony brzuch i żółtawe zabarwienie skóry oraz twardówek oczu. Bagatelizował te symptomy, przypisując je stresowi w pracy i przemęczeniu. Ale to nie był stres – to była wątroba, która przez lata wyniszczana przez alkohol, ostatecznie przestała spełniać swoje funkcje.
Mężczyzna przyznał się do codziennego spożywania 4-6 piw dziennie, czasami więcej. W weekendy "okazjonalnie" wódka. Takie „niewinne” nawyki z czasem zamieniły jego wątrobę w tkankę pełną blizn i uszkodzeń. Przez miesiące ignorował pogarszający się stan zdrowia, a teraz pojawił się u lekarza, kiedy było już za późno na odwrócenie wielu zmian.
Wyniki badań nie pozostawiły złudzeń – marskość wątroby. Badanie ultrasonograficzne z elastografią wykazało wodobrzusze, a w skali Metavir F4 – najbardziej zaawansowany stopień uszkodzenia -marskość wątroby.
Enzymy wątrobowe (ALAT, ASPAT, GGTP) znacznie podwyższone, bilirubina wysoka, a poziom albumin drastycznie niski, co świadczyło o tym, że wątroba nie była już w stanie produkować niezbędnych białek.
Do tego małopłytkowość, co tylko potwierdzało, że wątroba nie radzi sobie z regulacją krzepnięcia krwi.
Diagnoza – alkoholowa marskość wątroby.
Oto brutalna prawda: wątroba mężczyzny została zniszczona przez lata nadmiernego spożywania alkoholu. Włóknienie, nieodwracalne zmiany w strukturze tego organu sprawiły, że jego funkcje są poważnie upośledzone.
Leczenie?
Pierwszy i najważniejszy krok – całkowite zaprzestanie picia alkoholu. Bez tego wszelkie inne działania medyczne będą jedynie próbą powstrzymania nieuchronnego.
Jeśli pacjent nie podejmie współpracy i nie zrezygnuje z alkoholu, czeka go dalsza dekompensacja marskości – pojawienie się groźnych, śmiertelnych powikłań takich jak krwawienie z żylaków przełyku czy rozwój raka wątrobowo-komórkowego.
Ten przypadek to przestroga dla każdego, kto myśli, że piwo czy weekendowa wódka to nic złego. Marskość wątroby nie pojawia się z dnia na dzień – rozwija się latami, w ciszy, aż w końcu atakuje pełną mocą.